Dramat w cieniu plebanii. Sprawa ks. Sebastiana M. trafiła do apelacji
Pięć lat bezwzględnego więzienia – to wyrok, który usłyszał ks. Sebastian M. za krzywdę wyrządzoną małoletnim podopiecznym. Choć od traumatycznych wydarzeń na podkarpackich plebaniach minęły lata, sprawa wciąż budzi ogromne emocje i poczucie głębokiego zranienia wspólnoty wiernych. Dziś Sąd Apelacyjny w Rzeszowie miał zająć się odwołaniem od tego werdyktu, jednak proces nabrał nieoczekiwanego obrotu proceduralnego.
Historia ks. Sebastiana M., który pełnił posługę m.in. jako wikariusz w Iwoniczu, znalazła swój finał na sali sądowej. Prokuratura postawiła duchownemu dwa ciężkie zarzuty, dotyczące molestowania osób poniżej 15. roku życia. Pierwszy z nich dotyczy okresu od września 2014 do sierpnia 2016 roku, gdy Sebastian M. pracował w Jaćmierzu.
Jak wynika z ustaleń śledczych, duchowny, wykorzystując swoją pozycję nauczyciela-katechety, dopuścił się wobec małoletniego serii nadużyć. Sąd wskazał, że oskarżony, „działając w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru (...) na terenie plebanii w Jaćmierzu nadużywając stosunku zależności wynikającego z funkcji nauczyciela - katechety pokrzywdzonego kilkukrotnie doprowadził małoletniego poniżej lat 15 do wykonania innych czynności seksualnych”. Co więcej, duchowny miał również prezentować dziecku treści pornograficzne.
Kolejny rozdział tej bolesnej historii rozegrał się w Iwoniczu, gdzie Sebastian M. pełnił funkcję wikariusza. Tutaj ofiarą padł ministrant, wobec którego duchowny nadużył zaufania zbudowanego na relacji mistrz-uczeń. Zarzut dotyczący Iwonicza obejmuje okres od czerwca do sierpnia 2018 roku. Sąd uznał, że oskarżony, „poprzez nadużycie zaufania wynikającego z pełnionej uprzednio funkcji nauczyciela - katechety pokrzywdzonego i wikarego parafii, w której pokrzywdzony był ministrantem (...) doprowadził małoletniego do wykonania innej czynności seksualnej oraz do obcowania płciowego”.
Surowy werdykt i środki karne
Sąd Okręgowy w Krośnie, orzekając w kwietniu 2024 roku, nie znalazł okoliczności łagodzących, które mogłyby zatrzeć ogrom wyrządzonej krzywdy. Za czyny w Jaćmierzu wymierzono karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, natomiast za sprawę z Iwonicza – 3 lata. Ostatecznie Sąd wymierzył Sebastianowi M. karę łączną 5 lat bezwzględnego więzienia.
Wyrok to jednak nie tylko izolacja od społeczeństwa. Sędzia Ewa Preneta-Ambicka, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, poinformowała o szeregu dotkliwych środków karnych. Duchowny otrzymał 10-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 300 metrów oraz całkowity zakaz kontaktowania się z nim w jakiejkolwiek formie. Dodatkowo, przez dekadę nie będzie mógł podejmować żadnej pracy ani działalności związanej z wychowaniem, edukacją czy opieką nad małoletnimi.
Wymiar sprawiedliwości nakazał również oskarżonemu wypłatę nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w wysokości 40 tys. złotych. Choć żadna kwota nie jest w stanie cofnąć czasu ani wymazać traumy, ma ona stanowić formę realnego zadośćuczynienia za doznane cierpienia.
Proceduralny zwrot w Rzeszowie
Mimo wyroku, sprawa nie została jeszcze ostatecznie zamknięta. Obrońca Sebastiana M. złożył apelację, licząc na zmianę werdyktu sądu pierwszej instancji. Rozprawa odwoławcza była zaplanowana na 5 marca przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie.
Dzień rozprawy przyniósł jednak opóźnienie. Jak przekazała rzecznik sądu, z uwagi na zmianę składu orzekającego, rozprawa musiała zostać odroczona. „Celem umożliwienia stronie złożenia ewentualnego wniosku o wyłączenie sędziego z uwagi na zmianę składu rozprawę odroczono z terminem na piśmie” – wyjaśniła sędzia Preneta-Ambicka. Oznacza to, że ofiary i ich bliscy muszą uzbroić się w cierpliwość, czekając na ostateczne, prawomocne rozstrzygnięcie.
TerazKrosno.pl/łs
Skomentuj artykuł