Pasażer był bliski wypadnięcia z samolotu Ryanaira. Nowe informacje o jego stanie
Piątkowy lot Ryanaira z greckich Salonik do Memmingen w Niemczech mógł zakończyć się tragedią. Z powodu uszkodzenia okna oraz powstałej w ten sposób różnicy ciśnień 61-letni mężczyzna przez około dwie minuty znajdował się częściowo poza kabiną samolotu. Jak relacjonuje jego żona, życie uratowały mu zapięte pasy bezpieczeństwa.
Żona rannego pasażera opisała przebieg zdarzenia
Do dramatycznego zdarzenia doszło w piątek, 10 lipca na pokładzie samolotu Ryanair lecącego z Salonik do Memmingen.
Do żony poszkodowanego dotarł grecki nadawca publiczny, ERT. W rozmowie kobieta zrelacjonowała przebieg feralnego lotu oraz przekazała informacje o aktualnym stanie zdrowia mężczyzny.
61-latek nadal przebywa w szpitalu. Jak podkreśliła kobieta, zmaga się on zarówno z poważnymi obrażeniami fizycznymi, jak i z psychicznymi skutkami zdarzenia.
– Mój mąż siedział przy oknie. Na szczęście miał zapięte pasy bezpieczeństwa. To właśnie pas uratował mu życie – powiedziała.
Według jej relacji ona oraz pozostali pasażerowie zdołali wciągnąć 61-latka z powrotem do wnętrza samolotu. Mężczyzna doznał obrażeń szyi i barku oraz poparzeń spowodowanych tarciem. Obecnie nosi kołnierz ortopedyczny i – jak twierdzi jego żona – nadal pozostaje w szoku.
Rodzina zleciła ekspertyzę
Z ekspertyzy technicznej zleconej przez rodzinę wynika, że przyczyną uszkodzenia okna mogła być część konstrukcyjna, która oderwała się od jednej z turbin. Odłamki miały uderzyć w okno samolotu, powodując jego uszkodzenie.
Nagła różnica ciśnień sprawiła, że pasażer został częściowo "wyssany" przez powstały otwór. Podobną hipotezę już wcześniej przedstawił w greckiej telewizji ERT ekspert lotniczy i pilot Grigoris Konstantelos.
Jego zdaniem pasażerowie mieli dużo szczęścia. Jak ocenił, gdyby do incydentu doszło na większej wysokości, wyższa różnica ciśnień mogłaby doprowadzić do znacznie gwałtowniejszego, a nawet wybuchowego spadku ciśnienia.
Źródło: wydarzenia.interia.pl
Skomentuj artykuł