Sztuczna inteligencja vs prawdziwe człowieczeństwo. Dlaczego AI nie nauczy nas kochać
Choć cała encyklika Magnifica Humanitas Leona XIV ma podtytuł „O trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji”, to dopiero w trzecim rozdziale zatrzymuje się on nad fenomenem chatbotów, które niespodziewanie stały się naszą codziennością i choć zaczęły rozwiązywać mnóstwo problemów, z którymi się zmagaliśmy, tak równocześnie stworzyły nowe, często znacznie bardziej poważne i wnikające w samo sedno naszego człowieczeństwa i myślenia o świecie. Papież nie próbuje powiedzieć, że technologia jest zła, ale zwraca uwagę na niespotykane dotąd wyzwania z nią związane.
Inteligencja z naciskiem na sztuczna
Papież przypomina o pewnych podstawowych cechach AI, które mnie jako informatykowi wydają się zupełnie oczywiste. Mam jednak świadomość, że wiele osób, nawet jeśli na poziomie intelektu zdaje sobie z nich sprawę, łatwo o nich zapomina w swoich interakcjach z modelami językowymi. Tymczasem kluczowe jest zawsze mieć z tyłu głowy, że „systemy sztucznej inteligencji nie przeżywają doświadczenia, nie posiadają ciała, nie odczuwają radości i bólu, nie dojrzewają w relacji, nie znają od wewnątrz tego, co znaczą miłość, praca, przyjaźń i odpowiedzialność. Nie mają również świadomości moralnej: nie oceniają dobra i zła, nie ujmują ostatecznego sensu sytuacji, nie biorą na siebie ciężaru konsekwencji. Mogą naśladować języki, zachowania i oceny, mogą symulować empatię albo zrozumienie, ale nie rozumieją tego, co wytwarzają, ponieważ nie żyją w sferze afektywnej, relacyjnej i duchowej, w których człowiek staje się mądry. Także wtedy, gdy narzędzia te przedstawiane są jako zdolne do „uczenia się”, ich sposób działania różni się od sposobu właściwego osobie ludzkiej. Nie jest to doświadczenie kogoś, kto pozwala kształtować się życiu i wzrasta w czasie poprzez dokonywanie wyborów, popełnianie błędów, przebaczanie i wierność; jest to raczej statystyczne dostosowanie na podstawie danych i informacji zwrotnych, które może być bardzo skuteczne, ale nie oznacza wewnętrznego wzrostu.” (MH 99)
Myśląc o moich uczniach, często zastanawiam się nie tylko nad tym czy nie rozwalają sobie oni procesu uczenia się w szkole, bo przecież AI może „przyzwyczajać nas do zbyt daleko idącego delegowania zadań i do szukania gotowych odpowiedzi, osłabiając osobisty osąd i kreatywność” (MH 100), ale też nad tym czy nie spotyka ich w tych interakcjach coś gorszego, bo „istnieje ryzyko nie tylko tego, że jakaś osoba uwierzy, iż rozmawia z inną osobą, lecz tego, że utraci samo pragnienie rzeczywistego szukania drugiego człowieka.” (MH 100)
Jeśli celem naszego życia jest kochać i być kochanym, w co głęboko wierzę, to sztuczna inteligencja może nam ten proces bardzo zaburzyć. Może co prawda symulować zrozumienie dla naszych potrzeb i pragnień, ale nie nauczy nas przyjmowania drugiej osoby taką, jaka jest, rezygnacji z siebie, troski i empatii. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). AI nie tylko nie odda za nas życia, ale, jak pokazało wiele już przypadków, gotowa jest nas tego życia pozbawić, aktywnie wspierając myśli samobójcze. To nie znaczy, że w całości trzeba je odrzucić, ale trzeba mieć świadomość wszystkich jej ograniczeń.
Niedoskonałość
Papież zauważa, że tu już nie chodzi tylko o analogię noża, którym możemy ukroić kromkę chleba, ale też śmiertelnie kogoś zranić. Mamy do czynienia z czymś głębszym, bo „zagrożenie nie polega jedynie na tym, że niektóre technologie mogą być źle używane, lecz na tym, że paradygmat technokratyczny, w którym jesteśmy zanurzeni, wzmocniony przez rewolucję cyfrową i AI, sprawia, iż za słuszną i normalną zaczyna uchodzić wizja antyludzka, wedle której pełnia życia miałaby polegać na tym, by więcej posiadać, zmniejszać kruchość, eliminować to, co nieprzewidywalne, i wszystko kontrolować.” (MH 112)
Zupełnie niespodziewanie w ostatnich dniach dostałam namacalny obraz tej rzeczywistości. Zapowiadał się zwyczajny wieczór z puzzlami w gronie znajomych, ale już na samym początku przy układaniu ramki pojawiły się wyzwania. Nie mogliśmy skończyć, bo ciągle coś nam nie pasowało i zastanawialiśmy jak to możliwe, że sprawia nam to tyle problemów. Nagle zauważyliśmy, że choć mamy cztery rogi, to dwa z nich są identyczne, a jednego brakuje. Wtedy otworzyły się nam oczy i zaczęliśmy dostrzegać kolejne dublujące się puzzle. Ewidentnie dostaliśmy wybrakowaną partię! Przychodziły nam do głowy różne rozwiązania sytuacji – oddać zakup do sklepu albo może wydrukować brakujące kawałki z pomocą AI. Wybraliśmy jednak inną drogę, chyba tę najtrudniejszą. Przez dwa dni zmagaliśmy się z ułożeniem całości mimo ogromnych luk w obrazie (pewnie ok 1/3 kawałków brakowało) i powtarzających się klocków. Ostatecznie udało się skończyć nasze dzieło przedstawiające kobiecą postać pozbawioną prawie całego korpusu, prowadzącą oskubane nieco gąski, z czego jedną bez głowy. Coś jednak było w tym zachwycającego i jednocześnie przypominającego o tym jak dzisiaj funkcjonuje nasz świat. „Wszystko to, co jawi się jako ograniczenie – niezdolność, choroba, starość, cierpienie, podatność na zranienia – bywa odczytywane przede wszystkim jako defekt, który należy skorygować, a nie jako przestrzeń, w której człowiek dojrzewa i otwiera się na relację. Tymczasem trzeba pamiętać, że człowieczeństwo rozkwita nie pomimo ograniczenia, lecz bardzo często poprzez ograniczenie.” (MH 118)
Najgłębsze ludzkie doświadczenie
Słuchając tego, co ludzie przeżywają podczas rekolekcji ignacjańskich, widzę bardzo wyraźnie, że to nie mądre przemyślenia i barwne wyobrażenia na modlitwie zmieniają nasze życie, ale doświadczenie kruchości i bezradności, które pozwalają nam w końcu otworzyć się na działanie Kogoś, kto jest większy od nas. „To właśnie w naszej ograniczoności znajdują miejsce współczucie, szczera troska o potrzeby innych, wielkoduszność, która potrafi zaskoczyć nawet pośród mroku i porażki, doświadczenie duchowe oraz adoracja Boga.” (MH 119) Szczególnie w chwilach rozważania męki Jezusa, staje się jasne, że „człowieka nie ocala wzmocniona samowystarczalność, lecz relacja, która wyzwala, oraz komunia, która przemienia.” (MH 128)
Papież przypominam nam też o czymś, co jest ważną prawdą psychologiczną. Często przypominamy o niej, mówiąc na rekolekcjach o uczuciach: „Także wtedy, gdy ograniczenie objawia się jako ból wewnętrzny, mądrość życiowa uczy, by go nie usuwać ani nie tłumić, lecz go integrować. Aby całkowicie stłumić ból, trzeba by w gruncie rzeczy wygasić również miłość i pragnienie. Kto bowiem kocha i pragnie, nie może uniknąć przejścia przez próbę i cierpienie.” (MH 120) To właśnie nadzieja na pozbycie się tego bólu, pustki i samotności bardzo często skłania nas do sięgnięcia po łatwo dostępne środki, jakimi dzisiaj okazują się narzędzia AI. Zdają się one być pozbawione tych trudności, które mamy w relacji z drugim człowiekiem, który nas nie rozumie, sam jest niedoskonały i może łatwo nas zranić.
Systemy sztucznej inteligencji komunikują się też z nami w sposób skrajnie przeciwny do relacji z Panem Bogiem. Podczas gdy On często milczy i pokazuje nam tylko mały kroczek naszej drogi, AI podaje nam stos gotowych rozwiązań rozpisanych na trzy klarowne punkty z dowolną liczbą alternatyw i robi to w ciągu milisekund. Pokusa pójścia na skróty jest więc ogromna, ale tylko w relacji z Bogiem i drugim człowiekiem pozostajemy w pełni ludźmi w najgłębszym tego słowa znaczeniu i doświadczyć możemy miłości, która nadaje sens wszystkiemu innemu.


Skomentuj artykuł