Być dojrzałym to potrafić przyjąć sukces jak prezent. Nie jak dowód na własną wszechmoc

Fot. Brooke Cagle / Unsplash
Marcin Jurak MIC

"Porażka rani ciało, sukces zaś wystawia duszę na próbę. Po zwycięstwie nad Goliatem Dawid staje się bohaterem na­rodowym. Kobiety śpiewają: »Saul pobił tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy« (1 Sm 18,7). Taki moment mógłby znisz­czyć większość ludzi, bo nic tak łatwo nie rujnuje serca jak uznanie. (...) Dawid nie wpada w tę pułapkę, bo nie korzysta z po­pularności, by buntować ludzi przeciw Saulowi lub tworzyć własne stronnictwo. Jego serce pozostaje wolne. Wie, że zwycięstwo jest dowodem nie jego osobistej wielkości, ale Bożej obecności: »Nie mieczem ani dzidą Pan ocala«". Przeczytaj fragment książki Marcina Juraka MIC "Sens mimo wszystko. Droga od zagubienia do odnalezienia siebie".

W człowieku jest ukryta głęboka tęsknota, nie dająca się za­głuszyć ani sukcesem, ani wiedzą, ani doskonałością. Wyraża się ona pragnieniem, by ktoś zobaczył prawdę o nim, której on sam czasem boi się dotknąć. Wielu współczesnych ludzi nosi w sobie pytanie: "Czy gdyby druga osoba naprawdę zo­baczyła moje serce, nadal by przy mnie pozostała?". Biblia odpowiada na nie zdaniem, które wywraca ludzką logikę do góry nogami: "Człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce" (por. 1 Sm 16,7). Bóg nie zaczyna od powierzchni; nie interesuje Go to, co na niej błyszczy. Patrzy tam, gdzie kryje się prawda o człowieku. To zdanie jest fundamentem całej historii Dawida. Gdy prorok Samuel przychodzi do Jes­sego szukać wśród jego synów przyszłego króla Izraela, nikt nie bierze pod uwagę najmłodszego z braci. Eliab - wysoki, silny, doświadczony - wydaje się oczywistym kandydatem. Gdy jednak Samuel podziwia jego imponującą sylwetkę, Bóg mówi: "Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost" (1 Sm 16,7). To pierwsza lekcja duchowej antropo­logii: Pan nie wybiera ludzi według kryteriów tego świata. Dawid nie gra od razu głównej roli, ale działa w ciszy.

DEON.PL POLECA




Pasie owce - nikt o nim nie mówi, nikt go nie chwali. A jed­nak to właśnie tam kształtuje się jego wnętrze. Najłatwiej zgubić siebie, kiedy wszystko trzeba wiedzieć "już". Dlatego tak ważne są chwile, w których wolno nie wiedzieć, szukać i próbować - bez presji, że natychmiast trzeba się określić. To wtedy najczęściej rodzi się wewnętrzna klarowność. Na polu, pośród owiec, rodzi się nie bohater, lecz człowiek prawdziwy, który nie musi nic udowadniać.

Ukrycie nie jest porażką

Każdy ma w życiu czas "pola pasterskiego" - lata z pozoru niewnoszące niczego. Bóg jednak pracuje nad nami w ciszy. Droga Dawida pokazuje, że wielkie rzeczy zaczynają się wtedy, gdy nikt nie patrzy. Ludzie wołają: "Pokaż efekty", a Bóg mówi: "Najpierw pokaż serce". Ono jest ważniejsze niż talent, zdolności, pozycja, wygląd i inteligencja razem wzięte, ponieważ dzięki niemu człowiek może kochać. Da­wid zostaje namaszczony na króla, ale nic się nie zmienia. Nadal nie ma korony ani armii - wraca do owiec. To ważny moment: obietnica nie staje się od razu rzeczywistością, bo Bóg nie daje tronu ludziom, których serce nie zostało jeszcze ukształtowane. Charakter musi dojrzewać powoli.

Wszyscy znają opowieść o walce z Goliatem (zob. 1 Sm 17), ale większość czyta ją jak historię o słabym, który pokonał silnego. Tymczasem Biblia mówi coś subtelniejszego: Dawid zwyciężył nie z powodu własnego sprytu, ale ponieważ był wewnętrznie wolny. Wojska Izraela milkną na widok po­ tężnego przeciwnika. Strach nie zawsze krzyczy - częściej paraliżuje. Lęk w pewnym momencie przestaje być emocją, a przeradza się w strategię przetrwania: człowiek patrzy na zło i dochodzi do wniosku, że nie ma już sensu walczyć o zmianę. W tej scenie najważniejsze jest właśnie to, że Dawid widzi dokładnie to samo, co inni, ale nie dochodzi do tych samych wniosków. Prawdziwa odwaga nie polega na ślepocie, ale na spojrzeniu głębszym niż strach. "Ja […] idę na ciebie w imię Pana" (1 Sm 17,45) - to zdanie nie jest okrzykiem pewności siebie. Pasterz wyznaje nim, że siła człowieka nie musi być większa niż problem, o ile nie kon­frontuje się z nim sam.

Saul w geście troski daje Dawidowi swoją zbroję, ten jednak ją zdejmuje. "Nie potrafię się w tym poruszać" - odpo­wiada (por. 1 Sm 17,39). Człowiek zaczyna wzrastać w chwili, gdy rezygnuje z gry pozorów i przestaje udawać kogoś, kim nie jest. Kamień w ręku pasterza to znak, że wystarczy być. Nie perfekcyjnym, nie imponującym, po prostu obecnym. Człowiek staje się sobą dopiero wtedy, gdy przestaje grać role i pozwala, by było widać jego serce - nawet jeśli wciąż się boi.

DEON.PL POLECA


W dalszym opisie walki pojawia się krótkie słowo: "Po­biegł" (por. 1 Sm 17,48). Działanie jest lekarstwem na lęk. Da­wid nie miał gwarancji zwycięstwa, ale widział sens i dlatego ruszył do walki. Kamień uderza, Goliat upada. Zwycięstwo.

Najtrudniejsza bitwa zaczyna się po zwycięstwie

Porażka rani ciało, sukces zaś wystawia duszę na próbę. Po zwycięstwie nad Goliatem Dawid staje się bohaterem na­rodowym. Kobiety śpiewają: "Saul pobił tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy" (1 Sm 18,7). Taki moment mógłby znisz­czyć większość ludzi, bo nic tak łatwo nie rujnuje serca jak uznanie. Jeśli człowiek uwierzy, że jest wielki sam z siebie, traci właściwą perspektywę. Zamiast być Jego współpracownikiem, próbuje tworzyć własne królestwo i w nim się gubi. Człowiek przestaje wówczas analizować, pytać, słuchać.

Dawid nie wpada w tę pułapkę, bo nie korzysta z po­pularności, by buntować ludzi przeciw Saulowi lub tworzyć własne stronnictwo. Jego serce pozostaje wolne. Wie, że zwycięstwo jest dowodem nie jego osobistej wielkości, ale Bożej obecności: "Nie mieczem ani dzidą Pan ocala" (1 Sm 17,47). To zdanie stanowi antidotum na pychę. Sukces nie zmienia więc Dawida; wciąż ufa on Bogu, modli się i Go słucha. Być dojrzałym to potrafić przyjąć sukces jak prezent, a nie jak dowód na własną wszechmoc. To wdzięczność, która mówi: "Mogę iść dalej, bo nie idę sam".

Fragment książki Marcina Juraka MIC "Sens mimo wszystko. Droga od zagubienia do odnalezienia siebie".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Być dojrzałym to potrafić przyjąć sukces jak prezent. Nie jak dowód na własną wszechmoc
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.