Co może wytworzyć kultura, której brak ojca?

Dzieci potrzebują ojców. (fot. sxc.hu)
Józef Augustyn SJ / "Życie Duchowe"

"Dzieci potrzebują ojców. Dlatego ojcom nie wolno już dłużej pozostawać na marginesie. Nieobecność ojca musi się wreszcie skończyć. Nasze społeczeństwo wychowane bez ojców musi wreszcie uznać wartość ojcostwa. Społeczeństwo potrzebuje autentycznych ojców".
(Hermann Bullinger)

Podstawową przyczyną kryzysu ojcostwa we współczesnej cywilizacji, o którym dziś mówi się powszechnie, jest niewątpliwie globalne zakwestionowanie doświadczenia Boga jako Ojca, które swoimi korzeniami sięga czasów Oświecenia. Leszek Kołakowski w eseju Nasza wesoła apokalipsa. Kazanie na koniec wieku pisze: "Oświecenie zniszczyło wiarę, a przez to usunęło podstawę naszego bezpieczeństwa moralnego, a rychło również bezpieczeństwa poznawczego; jedno i drugie podważone zostało przez racjonalizm sceptyczny. [...] Oświecenie określa się zasadniczo przez wrogość do tradycji chrześcijańskiej. Był to [...] bałwochwalczy, półgnostycki projekt wewnątrz-światowego samo-zbawienia człowieka. [...] Oświecenie, wynosząc człowieka do godności potencjalnie wszechmocnego stwórcy, zdegradowało go w rzeczywistości do poziomu zwierzęcego; odróżnienie dobra i zła zastąpiły kryteria utylitarne. Fundamentalne więzi, co podtrzymywały ludzką wspólnotę - rodzinę i religię - zostały wyszydzone i gwałtem rozerwane".

DEON.PL POLECA



Odrzucenie wiary w Boga jako praźródła ludzkiego istnienia i miłości uderza w człowieka oraz w jego zasadnicze więzi, które były i są u podstaw jego życia: więzi małżeńskie, rodzinne, ojcowskie i macierzyńskie. Jeżeli umarł Bóg-Ojciec, przestało istnieć źródło miłości i życia. Śmierć Boga staje się z konieczności także śmiercią Jego najpiękniejszego dzieła, jakim jest człowiek.

Co stało się jednak z człowiekiem w tej jego sytuacji religijnej i moralnej, w którą się uwikłał? "Czy od tamtego czasu, po tym długim okresie ateizmu, narzuconego lub poszukiwanego w pełnej wolności, człowiek [...] stał się szczęśliwszy i bardziej ludzki?". Wręcz przeciwnie, odpowiada kard. Godfried Danneels. "Człowiek stracił swoją duszę, świat stał się przerażająco zimny. Gdy odchodzi ojciec, dzieci ogarnia chłód. Gdy Bóg znika, ludzie szukają innych źródeł ciepła. Lecz gdzie je znaleźć? Ojca już nie ma i wszyscy jesteśmy sierotami. [...] Tak, gdy ojciec znika, dzieci trzęsą się z zimna. [...] Cała nasza cywilizacja jakby oziębła, miłość także. [...] Jesteśmy jak ptaki zimą. W oczekiwaniu gromadzimy się wokół rzadkich źródeł ciepła, w tych ostatnich miejscach naszej cywilizacji, gdzie pod żarem pozostaje nieco płomienia - to miłość i świętowanie, często doprowadzone do paroksyzmu erotycznej gorączki [...]. Lecz wszystko to nie potrafi zwrócić nam ciepła. Ogień już nie płonie - zarówno w znaczeniu dosłownym, jak i przenośnym. Gdzie jest więc słońce? Gdzie jest więc Bóg? Bez Niego ogień jest tylko ogniem słomianym, trwa bardzo krótko, za krótko, by rzeczywiście ogrzać dzieci".

Szczególną oznaką sieroctwa i zimna, w jakich żyje człowiek, jest destrukcja rodziny, a wraz z nią ojcostwa. Bez Boga-Ojca człowiek przestaje rozumieć siebie i swoje powołanie do miłości i przekazywania życia. Tę właśnie destrukcję rodziny zarzuca Papież współczesnej cywilizacji: "Kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny. Dzieci stają się przeszkodą dla rodziców. Rodzina staje się instytucją ograniczającą wolność swoich członków".. Cywilizację, która w taki właśnie sposób traktuje ludzką miłość, Jan Paweł II nazywa "cywilizacją rzeczy, a nie osób". "Co może wytworzyć kultura, w której nie ma ojca?" - pyta Joseph M. Verlinde. "Ta kultura produkuje dzieci, które nie wiedzą, kim są" odpowiada.

Odrzucenie Boga jako Ojca rzuca cień na miłość małżeńską i ojcowską. Nawet najbardziej oczywiste, naturalne zasady i prawa, którymi dotychczas kierowała się miłość małżeńska i rodzicielska, zostały zrelatywizowane, wyśmiane i odrzucone. Wszystko jednak, co ludzie robią wbrew Bogu i Jego prawom wpisanym w naturę człowieka, obraca się przeciwko nim samym także wówczas, kiedy - jak im się wydaje - szukają pełniejszej dojrzałości oraz większego szczęścia własnego i bliźnich. Człowiek nie jest bowiem własnym stwórcą i nie może stworzyć nowych praw i reguł dla miłości małżeńskiej oraz rodzicielstwa. Jest natomiast zobowiązany odkrywać, przyjmować i wprowadzać w życie te, które Bóg swoim aktem stwórczym w niego wszczepił. I tylko w ten sposób może osiągać dojrzałość oraz stawać się szczęśliwy i uszczęśliwiać innych.

DEON.PL POLECA

 

 

Aby więc uzdrowić poranione ojcostwo, trzeba nam - mówi kard. Godfired Danneels - "na nowo odnaleźć dziecięctwo i związek synowski z Ojcem. A jest to możliwe. Z owej prometejskiej afirmacji siebie, u progu dojrzałości naszej cywilizacji, może wytrysnąć nowa naturalność, odnaleziona spontaniczność. To powtórne dziecięctwo nie będzie takie samo jak pierwsze, gdyż przeszło przez wiek krytyki. Będzie więc inne. Lecz odnajdzie radość i prostotę, wzbogacone owocami cierpienia. Jezus mówi: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18, 3). Prawdziwe dziecięctwo jest więc w naszym zasięgu, trzeba o nie prosić, przyjąć je jako łaskę. Oto co może nas wyleczyć: odnalezione poczucie naszego Bożego synostwa, wejście w powtórne dziecięctwo, przejście od wiedzy do mądrości, od głowy do serca. Odnaleźć Boga jako Ojca, wejść z Chrystusem w doświadczenie synostwa - oto co proponuje wiara chrześcijańska. To ona niesie głęboką moc uzdrawiającą dla naszej cywilizacji".

Kryzys miłości małżeńskiej i ojcowskiej, jeżeli zostanie podjęty jako wyzwanie - tak przez mężczyzn, jak i kobiety - może stać się niepowtarzalną okazją do odkrycia na nowo piękna i radości ojcostwa. Mężczyźni muszą jednak pokonać najpierw kryzys własnej męskiej tożsamości. Dojrzałe ojcostwo może być bowiem zbudowane na dojrzałej męskości. Synowie będą mogli uczyć się przy ojcach, jak stawać się mężczyznami, tylko wówczas, kiedy sami ojcowie posiadać będą wewnętrzne poczucie własnej męskiej tożsamości.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Co może wytworzyć kultura, której brak ojca?
Komentarze (17)
M
Mmm
6 maja 2010, 15:28
To ostatnie twierdzenie było formą żartu :) To prawda, że kobieta jest niezastąpiona w rodzinie. Mój post był raczej komentarzem na zdania typu "MĘŻCZYZNO weż się w GARŚĆ"... które padły wcześniej... Wiem że są bezużyteczne, bo jak ktoś ma połamane nogi to na rowerze jeżdzić nie bedzie... ale może pójść na rehabilitację Pozdrawiam :)
KS
kobiety są tylko kobietami
1 maja 2010, 09:10
a może aż? bo przeciez to kobieta rodzi dziecko. to miłość macierzynska jest tą najtkliwszą, najbardziej wspominaną z dzieciństwa. to ona jako strazniczka domowego ogniska dba o atmosferę i prozę zycia. rola kobiety jest niepowtarzalna. oczywiście nie jest też łatwa. szczególnie gdy kobieta bombardowana jest przez mężczyzn coraz to nowymi zadaniami ( utrzymanie domu, prace budowlane). mężczyźni nie doceniaja za młodu roli kobiety w domu. potem jest juz niestety za późno. kobiety, które robia kariere nie maja czasu dla domu i dzieci a juz na pewno dla mężczyzny, który nie zapewnia im utrzymania
RO
rola ojca
1 maja 2010, 09:05
to rola podstawowa dla większosci męzczyzn. tak jak każdy człowiek pełni wiele ról w zyciu. jest dzieckiem, uczniem, kolega, parnerem, nauczycielem, mężem, ojcem a takze przyjacielem, mistrzem. czy każdy? na pewno nie. ale każdy ma szanse. bycie ojcem to nie tylko rola to odpowiedzialność. za rodzine, za młode pokolenie, za starsze pokolenie. nie wszyscy do tego dorastaja. media mąca ludziom w  głowach. szkoła nie uczy odgrywania zyciowych ról, wiele rodzin jest dysfunkcyjnych. to nie jest łatwe. ale przeciez po ludzku wystarczy spróbowac. byc dobrym ojcem.
M
Mmm
30 kwietnia 2010, 18:49
Panowie, nie pozostaje nic innego jak tylko włączyć się w życie wspólnoty :) A Kobiety... Są tylko Kobietami ;-)
M
M
18 marca 2010, 13:05
Potem zacząłem pić, bo co innego wtedy samotny chłop robi? Niech mi nikt nie wtyka, że kobiety są święte, a tylko faceci to potwory. Baby trzeba trzymać krótko, bo im sie w głowach przewraca od tych głupich babskich gazetek.. Tak to widzę. A, ci, ktorzy piją w małżeństwie to też nie tak całkiem bez powodów. Nikt o tym nigdy nie mówi. Skoro POTEM zacząłeś pić, to co ma żona do tego TERAZ?? Weź popracuj nad sobą, nie załamuj się MĘŻCZYZNO. Nie zwalaj winy, weź się w garść. To portal katolicki, więc szukaj pomocy u JEZUSA CHRYSTUSA. Spowiedź, kierownik duchowy, terapia, sport i TYLE !! ALBO AŻ TYLE - WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE! Z BOGIEM. Alleluja i do przodu, jak mówią zakonnicy!! Powodzenia.
MW
Mężczyzna wyrzucony z domu
18 marca 2010, 11:10
Ad. A może wreszcie ktoś się odczepi od ojców i napisze coś o tych kobietach, które się tych ojców pozbywają, albo wcale ich nie chcą nawet znać. Teraz "trendy" jest samodzielność wyzwolonych samotnych matek. A artykuły są tylko o złych ojcach potworach, co to pija i biją itp ... A jak co o kobiecie, to tylko, że to "geniusz", "tajemnica", "wzór cnót i poświęcenia". Nie ma się co obrażać. Facet zostaje wyrzucony z domu często tylko dlatego, że na to zasługuje, albo po prostu daje się wyrzucić, bo jest słaby. Kobiety szukają częściej pomocy. Faceci, jak sobie nie radzą, to leją w mordą... albo piją. To za mało zeby żyć z kobietą, wychować dzieci. Takiego tylko za drzwi. Jeżeli przychodzi przez okrągły rok kilka razy tygodniowo, za drzwi... A cóż innego można zrobić, jeżeli nie chce się leczyć. Drzeć gębę, to za mało... Nie piłem, nie biłem, nawet nie paliłem papierosów. Ciężko tyrałem na 3 etatach, i zajmowałem się dzieckiem,  a w tym czasie moja żona (ten "geniusz" i "tajemnica") imprezowała i robiła karierę w show-businessie. W końcu dostałem propozycję: nie kocham cię już i się wynoś.  Znalazła sobie po prostu bardziej rozrywkowego gościa (któremu potem tez podziękowała) Potem zacząłem pić, bo co innego wtedy samotny chłop robi? Niech mi nikt nie wtyka, że kobiety są święte, a tylko faceci to potwory. Baby trzeba trzymać krótko, bo im sie w głowach przewraca od tych głupich babskich gazetek.. Tak to widzę. A, ci, ktorzy piją w małżeństwie to też nie tak całkiem bez powodów. Nikt o tym nigdy nie mówi.
M
M
18 marca 2010, 07:47
Każdy kryzys jest szansą rozwoju. Najważniejsze jest przylgnięcie do Chrystusa.
K
Kasia
17 marca 2010, 22:49
"Jeżeli przychodzi przez okrągły rok kilka razy tygodniowo, za drzwi..." OCZYWISCIE: PRZYCHODZI PIJANY...
K
Kasia
17 marca 2010, 22:47
Ad. A może wreszcie ktoś się odczepi od ojców i napisze coś o tych kobietach, które się tych ojców pozbywają, albo wcale ich nie chcą nawet znać. Teraz "trendy" jest samodzielność wyzwolonych samotnych matek. A artykuły są tylko o złych ojcach potworach, co to pija i biją itp ... A jak co o kobiecie, to tylko, że to "geniusz", "tajemnica", "wzór cnót i poświęcenia". Nie ma się co obrażać. Facet zostaje wyrzucony z domu często tylko dlatego, że na to zasługuje, albo po prostu daje się wyrzucić, bo jest słaby. Kobiety szukają częściej pomocy. Faceci, jak sobie nie radzą, to leją w mordą... albo piją. To za mało zeby żyć z kobietą, wychować dzieci. Takiego tylko za drzwi. Jeżeli przychodzi przez okrągły rok kilka razy tygodniowo, za drzwi... A cóż innego można zrobić, jeżeli nie chce się leczyć. Drzeć gębę, to za mało...
M
M.
17 marca 2010, 20:00
Do "ojca wyrzuconego z domu": teraz walka toczy się o Twoją miłość i odwagę, o cierpliwość i wiarę w Boga. Kto szuka, ten znajduje! Chodzi o wiarę, nadzieję i miłość. Kryzys ojcostwa po prostu jest. Nie ma się o co obruszać. Życie zawsze było ciężkie dla obu stron. Mówi się, że małżeństwo to najcięższy zakon. I oczywiście modlitwa, modlitwa, modlitwa. Znam niejedno uzdrowienie małżeństwa!! Nie takie sytuacje uzdrawia Jezus Chrystus. Chodzi mi oczywiście o malżeństwa związane Sakramentem (łaska sakramentu małżeństwa uzdrawia).
OW
ojciec wyrzucony z domu
17 marca 2010, 14:12
A może wreszcie ktoś się odczepi od ojców i napisze coś o tych kobietach, które się tych ojców pozbywają, albo wcale ich nie chcą nawet znać. Teraz "trendy" jest samodzielność wyzwolonych samotnych matek. A artykuły są tylko o  złych ojcach potworach, co to pija i biją itp ... A jak co o kobiecie, to tylko, że to "geniusz", "tajemnica", "wzór cnót i poświęcenia".
JK
jest kryzys męskiej tożsamośc
17 marca 2010, 10:57
"Mężczyźni muszą jednak pokonać najpierw kryzys własnej męskiej tożsamości." Więcej o tym powinno się pisać - o kryzysie męskiej tożsamości, wówczas być może ojcowie się odnajdą w roli odpowiedzialnych za rodzinę (pierwotną). Być może, nie wiem. Artykuł ważny, jak wszystkie ojca J. Augustyna.
W
WK
17 marca 2010, 09:21
andreas Pamiętam dobrze swojego Ojca. Chociaż mocno schorowany unieruchomiony na wózku inwalidzkim przeżywający ogromnie brak wystarczających środków do życia ale BYŁ. Nauczył trójkę swoich dzieci miłości do Boga i Ojczyzny. Nie był idealny i my też nie wszystkie nauki zrozumieliśmy szybko ale BYŁ. Teraz przyglądam się wnuczce, która wychowuje się bez ojca gdyż zginął w wypadku samochodowym. Nikomu nie życzę braku Ojca tego w niebie i tego na ziemi. DZIEKUJE. TO DLA MNIE WZóR KOMENTARZA. ZA DUZO  W INTERNECIE ZJADLIWEJ KRYTYCZNEJ POLEMIKI, W KTOREJ ZIONIE PUSTKA. ATAKAUJEMY INNYCH, KIEDY SAMI NIE MAMY NIC DO POWIEDZENIA. 
JO
jak ojciec nie chce...
17 marca 2010, 08:34
"Dzieci potrzebują ojców. Dlatego ojcom nie wolno już dłużej pozostawać na marginesie. Nieobecność ojca musi się wreszcie skończyć." Jak ojciec nie chce, nikt siłą go nie zmusi do nie porzucenia dzieci. Wystarczy poczytać forum katolickie, ile tragedii porzucenia dzieci i rodziny przez ojców. Nikt ich nie zmusi. Ktoś kiedyś powiedział, że nigdy nie powinni byli zostać ojcami. Ich nieobecność się nie skończy z ich własnej woli.
Jurek
24 lutego 2010, 21:58
Kolejny dobry artykuł. Panowie, czytać :) Dojrzałe ojcostwo może być bowiem zbudowane na dojrzałej męskości. Synowie będą mogli uczyć się przy ojcach, jak stawać się mężczyznami, tylko wówczas, kiedy sami ojcowie posiadać będą wewnętrzne poczucie własnej męskiej tożsamości.
K
KP
24 lutego 2010, 19:07
"Kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny" ... To część prawdy. Dla niektórych kobiet to mężczyźni są zabawkami.
SA
Stanisław Andrzej Gumny
24 lutego 2010, 18:42
Pamiętam dobrze swojego Ojca. Chociaż mocno schorowany unieruchomiony na wózku inwalidzkim przeżywający ogromnie brak wystarczających środków do życia ale BYŁ. Nauczył trójkę swoich dzieci miłości do Boga i Ojczyzny. Nie był idealny i my też nie wszystkie nauki zrozumieliśmy szybko ale BYŁ. Teraz przyglądam się wnuczce, która wychowuje się bez ojca gdyż zginął w wypadku samochodowym. Nikomu nie życzę braku Ojca tego w niebie i tego na ziemi.