Reżyser, śpiewak i projektant statków. Połączyło ich jedno marzenie [WIDEO]

(fot. Artur Pruś SJ)
Artur Pruś SJ / kk

Mają różne doświadczenia, wykształcenie i pochodzenie. Są z wielu kontynentów, ale połączyło ich marzenie o służeniu innym.

Niektórzy z nich nigdy nie myśleli o takiej przyszłości, ale w życiu każdego nastąpiła radykalna zmiana. Sięgnęli do istoty najgłębszej miłości i chcą się nią dzielić.

"Kiedyś wierzyłem, że to co daje szczęście, to pieniądze, szacunek ludzi, sława. Pewnego dnia spotkałem autentycznych ludzi bez masek" - mówi Artur Pruś, twórca nagrania.

"Nagle przychodzi myśl, żeby podzielić się tym, co Pan zrobił w naszym życiu. Nagrać widejko. Bo to przeciekawe w sumie! Pokazuje bogactwo Ducha. Pokazuje Jego" - dodaje.

DEON.PL POLECA

"Wystarczy pomyśleć jak każdy z nas jest różny. Przyjechaliśmy z różnych krajów. Ba, z różnych kontynentów! Z historiami też przeróżnymi. Jakże przebogaty, kreatywny, nieskończony w swych drogach jest Pan!" - kontynuuje Artur.

Pisze Artur Pruś SJ:

Sierpień 2018. Właśnie wyjechałem z Polski. Wszystko dzieje się jeszcze przed obecnie panującą atmosferą skandali pedofilskich w naszym Kościele. Jestem w północnych Włoszech. Upał niemiłosierny dzień w dzień. Rozpocząłem kurs włoskiego, bo już za miesiąc mam uczyć w jezuickiej szkole w Palermo. Ze mną jest około 30 współbraci z różnych krajów i kontynentów. Wszyscy uczymy się języka, niektórzy by studiować teologię, inni by zaangażować się w jakieś dzieło we Włoszech. 30 młodych mężczyzn. Zaskakuje mnie jak jesteśmy różni. Od Piera, włoskiego managera korporacji podróżującego po całym świecie, po Cleofasa, prostego i zawsze uśmiechniętego chłopaka z afrykańskiej wioski. Są wśród nas bogaci, biedni, biali, czarni, żółci, wykształceni, prości, z międzynarodowymi sukcesami finansowymi czy zawodowymi; z przeszłością przestępczą; z kochających rodzin i z patologicznych; którzy musieli postawić się całej rodzinie, by wstąpić do zakonu albo zrobili tym wielką radość bliskim; może nawet jest wśród nas ktoś z traumami z dzieciństwa o jakich głośno w ostatnim czasie..? Kto wie? Obserwując nas nie mogłem nadziwić się jednej rzeczy - każdego z nas odnalazł Bóg. Choć żyliśmy w tak przeróżnych kontekstach, miejscach, byliśmy kompletnie różnymi od siebie ludźmi… Jakże to jest piękne! Doświadczenie miłości Jezusa, który za nas umarł tak przemieniło każdego z nas, że zmieniły się także nasze życiowe priorytety. I oto jesteśmy. 30 mężczyzn. Gdyby nie On, pewnie nigdy byśmy się nie spotkali.

W kontekście ostatnich wydarzeń w polskim Kościele nachodzi mnie także inna refleksja. Każdy z nas spotkał się przed wstąpieniem ze wspaniałymi księżmi, z żywą wspólnotą Kościoła. Każdy z nas też, już po wstąpieniu, zobaczył grzechy ludzi Kościoła, naszych wspólnot, naszych współbraci. Każdy musiał doświadczyć prędzej czy później tzw. "zgorszenia Kościołem". Widzę, że to ważny moment na drodze powołania. Ale muszę przyznać, że niewielu z moich współbraci kleryków odeszło podczas formacji zgorszonych grzechem ludzi Kościoła. Większość z nas dalej daje Kościołowi swoje życie. Dlaczego to robimy? Czy to nie jest zadziwiające? Mnie to zadziwia. Z zewnątrz, dla człowieka, który nie ma żywego doświadczenia Boga, oddanie życia Kościoła musi wydawać się głupstwem, ideologią i największym możliwym marnotrawstwem. No właśnie, ale dla człowieka, który ma żywe doświadczenie miłości Boga sprawa wygląda zupełnie inaczej. Bo prawda jest taka, że to nie my jesteśmy bohaterami oddając życie Kościołowi. Bohaterem tej historii jest kto inny. Żywy Bóg. Przemieniający serca i uzdalniający ludzi do dawania życia, tak jak On to uczynił. W Nim nasza nadzieja. Nie w Kościele, który jest słaby. Nie w nas, którzy jesteśmy słabi. W Nim. Poleganie na Nim i życie Nim wznosi nas ponad zwątpienia, i prowadzi tam, gdzie o własnych siłach nigdy byśmy nie doszli. Zatem Panie, prowadź nas wszystkich w tym trudnym czasie. Ty nas przeprowadź. Ty możesz ze śmierci wyprowadzić życie. Chcemy dawać życie tak jak Ty. Amen.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Reżyser, śpiewak i projektant statków. Połączyło ich jedno marzenie [WIDEO]
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.