Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli

(fot. ajmatthehiddenhouse/flickr.com/CC)
Paweł Gużyński OP

Nie bójcie się ludzi. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Ten świat zmieniają odważne jednostki. Warto przestać się bać! Żeby przestać się bać najprościej, chociaż to nie jest łatwe, trzeba zaprzyjaźnić się z Panem Bogiem. Kto wejdzie w taką relację z Panem Bogiem i ufa Mu, że nic co w jego życiu się dzieje, nie jest we władaniu Boga, ten potrafi stanąć przeciwko innym i powiedzieć: "nie boję się was!". Najpierw jest zaufanie do Pana Boga, ono przezwycięża lęk.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli
Komentarze (2)
N
Native
22 czerwca 2014, 13:17
1/2 Podobnie jest z upadkami jeśli chodzi o nałogi. Zawsze po upadku chrześcijanin może popełnić 2 błędy: 1* Kierując się uczuciami, czuje się winny z tym, że to prowadzi do tego, że myśli, że Bóg jest strasznie wściekły, bo upadł i musi odczekać na karnej ławce parę dni, aż Bóg się uspokoi. 2* Upadając, próbuje działać, szuka planu, obmyśla nową taktyke, panikuje - to też jest błąd. Upadki chwieją zbawieniem, jeśli się ufa uczuciom. Jak powinno być? Od razu po upadku, powinno iść się do Boga i żeby jeszcze bardziej skonfrontować uczucia powinno się go wielbić (wiem brzmi to dziwnie). Na czym się skupiać? Na ufaniu. Nie na szukaniu drogi uwolnienia od nałogu. Tylko ufać Bogu, Bożemu Słowu. Nic więcej nie trzeba. Uczucia tego, że muszę coś zrobić, nowy plan, nowa droga, brać za kłamstwo. Chrześcijanin MUSI być niezależny od upadków. Tak właśnie było w moim przypadku kiedy parę lat się męczyłem. Miałem niedawno moment, że był długi czas wolności ale potem upadłem. I pamiętam, wtedy, że Duch Święty mówił mi, że chce mnie od uczyć panikowania po upadku. Pytał się "Co zrobisz jeśli upadniesz?" "Czy to będzie dobre?" "Czemu boisz się upaść?" Upadek chrześcijanin MUSI przyjąć. Jeśli przyjmie upadek tak jak zwykły upadek popełnienie grzechu (pewne rzeczy wyolbrzymiamy) to jest na dobrej drodze. Nie ma różnicy między grzechem. Bo wyolbrzymia tylko diabeł wciskając kłamstwa te hasła typu: "JAK MOGŁEŚ!!!!?????" "ALE TERAZ BÓG SIĘ ZŁOŚCI NA CIEBIE!!!!". Czym innym jest się dołować parę dni po upadku i nie modlić się do Boga a czym innym jest zaprzeć się swoich uczuć i po upadku wielbić Boga i cieszyć się, że Bóg wymazał grzech. Jak Bóg wymazał, jak była skrucha, i żał grzechu, to to co się później czuje poczucie winy - jest kłamstwem. Tak więc, skupić się na ufaniu.
N
Native
22 czerwca 2014, 13:17
2/2 Bóg chce uczyć niezależności od upadków, bo to jest droga do wolności. Nie jakieś szukanie planów, kombinowanie na własną rękę, czy czytanie Biblii i modlitwa (po upadku) na skutek paniki po upadku. Ufać. Jak Bóg poradzi sobie z grzechem to poradzi sobie na pewno. Panika po upadku rujnuje wszystko i chwieje zbawieniem.