„To zaczyna się niewinnie”. Św. Bernard pokazał dwanaście wad, które mogą zniszczyć człowieka
Miał zaledwie 25 lat, gdy został opatem klasztoru w Clairvaux. Gdy widział, co dzieje się w innych klasztorach, z determinacją mówił o tym, jak ważna jest w życiu wstrzemięźliwość i umiar. Jego rady duchowe, choć mają już kilkaset lat, są jeszcze bardziej aktualne w świecie zdominowanym przez ideę posiadania zamiast przeżywania tego, co tu i teraz, w czasach, gdy każdy może mieć własną prawdę i zgubić się w niej jak w labiryncie bez wyjścia.
Oto dwanaście wad zebranych w drabinkę przez św. Bernarda z Clairvaux. Prowadzą do duchowej zapaści, życiowego wypalenia i ciągłej walce z brakiem sensu. Ta lista naprawdę daje dziś do myślenia. A może będzie świetnym startem do rachunku sumienia przed tą ciągle odkładaną spowiedzią?
Wada pierwsza: niezdrowe zainteresowanie sprawami innych. A także tym, co złe i szkodliwe.
Wada druga: lekkomyślność, która ma wiele wspólnego z głupotą, a niewiele z odwagą: to ignorowanie konsekwencji i złudne poczucie, że wszystko dobrze się skończy, choć bezmyślnie ryzykujemy bardzo wiele.
Wada trzecia: Bernard nazywa ją "niestosowną wesołością" i nie ma nic wspólnego z radością; jest raczej próbą wypełnienia czymś duchowej pustki. Wesołek, który nigdy niczego nie żałuje, żartuje z każdej sprawy, nawet poważnej - to dobry przykład tej wady.
Wada czwarta: wygórowane mniemanie o sobie i ciągła potrzeba słuchaczy, którym można opowiedzieć o swoich zasługach, osiągnięciach i najnowszych nabytkach. Bernard nazywa to chełpliwością, a namolne gadulstwo osób mierzących się z tą wadą jest trudne dla otoczenia i wymaga pracy nad sobą.
Wada piąta: lenistwo, ale trochę inaczej rozumiane. Nie chodzi bowiem o to, że ktoś unika każdej pracy, ale że unika tej pracy, która przynosi coś dla innych, a wybiera tylko takie zajęcia, które dają mu korzyść lub przynoszą osobisty sukces. Takie egoistyczne lenistwo prowadzi tez do przekonania: "wszystko, co mam, zawdzięczam swojej ciężkiej pracy".
Wada szósta: zarozumiałość. Nie umiesz przyznać się do błędu, nie potrafisz przepraszać, nie szanujesz cudzego zdania i uważasz, że inni ludzie nie mogą cię niczego nauczyć? Uważaj.
Wada siódma: Bernard mówi o niej, że to zuchwałość, ale jest to zuchwałość bardziej duchowa, bo bierze się z założenia, że Bóg jest słaby, jest daleko, nie reaguje na nic, co człowiek robi, więc można spokojnie robić to, co jest złe, jeśli tylko ma się na to ochotę lub ma się w tym interes. Jak się kończy zuchwałość? Na przykład przekonaniem, że można decydować o cudzym życiu lub śmierci albo dokonywać eksperymentów na procesach natury.
Wada ósma: obrona grzechów. Brzmi znajomo? Zamiast w pokorze stwierdzić, że zrobiliśmy coś źle, szukamy usprawiedliwienia w okolicznościach albo racjonalizujemy sytuację, i nie żałujemy niczego.
Wada dziewiąta: kłamliwe wyznawanie grzechów. To sytuacja, w której grzeszymy, ale nie chcemy tego uznać, jednak z jakiejś przyczyny musimy udawać, że żałujemy i że przyznajemy się do winy.
Wada dziesiąta: bunt wobec autorytetów, zwłaszcza moralnych. Jeśli wiem najlepiej, jestem najlepszy w tym co robię i tak naprawdę nie grzeszę, to nikt nie powinien mi mówić, co mam robić, kiedy i jak. To ja wiem, co jest dla mnie dobre; tym gorzej dla tych, którzy się o mnie troszczą i próbują mi zwracać uwagę.
Wada jedenasta: swoboda grzeszenia. "Ja tam się nie boję grzeszyć" - słyszymy czasem. Skoro jest wolność - mogę robić wszystko, a jeśli to grzech, trudno. Niech inni się przejmują.
Wada dwunasta: nałóg grzechu. jak każdy nałóg - wciąga jak bagno i ucisza głos rozsądku. A gdy sprawy zajdą za daleko, łatwiej powiedzieć, że Bóg się tobą nie interesuje, a może wcale Go nie ma, niż próbować o siebie zawalczyć: o swoją wiarę, sens życia, prawdziwe, spokojne szczęście.
Źródło: michalici.pl / syracydes.pl / kpbc.umk.pl / mł
Skomentuj artykuł