Trzy duchowe wskazówki na przesilenie jesienne. To czas, który może przynieść bardzo dużo dobrego
Na ogół nie lubimy jesiennego przesilenia. Irytuje nas ta senność, brak ochoty na wykonywanie swoich obowiązków i ogóle poczucie, że nic nam się nie chce. I że najchętniej zanurkujemy pod kocyk, licząc na to, że pędzące życie na chwilkę się zatrzyma i da nam spokój. Nic dziwnego że tak jest: jesień to moment zmiany, światła robi się mniej, naturalna energia przyrody zaczyna się ograniczać, bo tak została stworzona. A jesienne przesilenie może być początkiem nowej ścieżki, na której znajdziesz Bożą Obecność, a wraz z nią - poczucie spokoju i szczęścia wbrew niesprzyjającym okolicznościom.
W tej zmianie pór roku, w tym powolnym chowaniu się świata do środka fajnie wybrzmiewają słowa Koheleta, którego Kościół daje nam do czytania dokładnie na czas przesilenia: że jest czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania. Przyroda szykuje się do zimy, przypominając nam, że nie jesteśmy stworzeni do ciągłego, energicznego działania. A jesień, gdy dni stają się krótsze, światła jest mniej, a przyroda zwalnia, to dobra okazja, by zwolnić, przemyśleć sprawy, na które ciągle nie ma czasu, zatrzymać się, uważnie obejrzeć własne życie i zbadać swoje marzenia i pragnienia, często zakopane głęboko pod pilnym działaniem...
1. Potraktuj długie wieczory i mniej energii jako zaproszenie na spokojną, wyciszoną modlitwę
Jesień to jest taki trochę koheletowy "czas szukania i czas tracenia". Lato jest często pełne zdarzeń, małych i dużych podróży i ogólnego dziania się. Zauważamy wtedy Boga w pięknie świata, drobne przyjemności, ciepłe słońce i letnie smaki budzą w nas wdzięczność za to, co mamy. Jesień z natury jest wolniejsza i bardziej refleksyjna: szybciej zapada zmrok, częściej trzeba szukać światła. Czasami moment, by wrócić do stałych, dobrych praktyk duchowych, które latem schodzą na dalszy plan.
Początkiem takich zmian i powrotów może być spokojna, wyciszona modlitwa. na której wraz z Bogiem możemy zajrzeć w swoje serce, zobaczyć, w jakim jest stanie, za czym tęskni, jakiego duchowego menu potrzebuje na chłodniejsze dni.
2. Razem z jesiennymi porządkami zrób porządny rachunek sumienia... z nawyków
Jest czas zachowania i czas wyrzucania...Może spowiadasz się rzadko, a może często - niezależnie od tego spróbuj znaleźć spokojny czas na to, by zastanowić się, co z Twoich działań, nawyków, myśli nie służy Twojej wierze ani relacji z Bogiem i ludźmi wokół Ciebie. Nie chodzi o szukanie wielkich grzechów; one zazwyczaj są mocno widoczne i jesteśmy ich świadomi. Bardziej chodzi o te wszystkie drobne sprawy, niepodjęte decyzje, zawieszone miedzy dobrem a złem tematy, o to, co zabiera czas, którego potem nie masz na modlitwę czy duchowe praktyki. Niby oczywiste - ale kiedy ostatnio miałeś czas na takie rozmyślania?
3. Zrób listę wdzięczności, widząc, jak rzeczy przemijają
Czas sadzenia i czas zbierania tego, co wyrosło... Jesień to mocne przypomnienie o tym, że nic po tej stronie życia nie trwa wiecznie. Sprawy, ludzie, rzeczy, które odchodzą z naszego życia często sprawiają nam ból i zostawiają po sobie poczucie straty. Jesienne przesilenie to świetny czas, by zobaczyć wszystkie łaski i całe dobro, które nam się "przytrafiało" i może traktowaliśmy je jako oczywiste, a wcale takie nie było. Weź kartkę i wypisz wszystkie te rzeczy, za które czujesz wdzięczność, gdy myślisz o ostatnich kilku miesiącach. Może to były nowe, piękne miejsca, może dobry urlop, piękni ludzie, których spotkałeś, pomoc, której nie oczekiwałaś, trudne sprawy, które znalazły dobre rozwiązanie albo trudne doświadczenia, które nauczyły cię czegoś ważnego i mają wpływ na jakość twojego życia.
Jesienne przesilenie może być początkiem nowej ścieżki, na której znajdziesz Bożą Obecność, a wraz z nią - poczucie spokoju i szczęścia wbrew niesprzyjającym okolicznościom. Nie trzeba do tego wiele; wystarczy posłuchać Koheleta, który mówi: zmiana jest normą, nic nie trwa na zawsze, poza miłością Boga i Jego łaską, a cała tajemnica polega na tym, by wiedzieć, jak do tej łaski i miłości wrócić i jak się w niej grzać, gdy nadchodzi jesienny, życiowy chłód.
Przeczytaj kilka mądrych zdań od Koheleta:
Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem;
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Cóż przyjdzie pracującemu
z trudu, jaki sobie zadaje?
Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,
by się nią trudzili.
Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,
dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata,
tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł,
jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
Poznałem, że dla niego nic lepszego,
niż cieszyć się i o to dbać,
by szczęścia zaznać w swym życiu.
Bo też, że człowiek je i pije,
i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -
to wszystko dar Boży.
(Koh 3,1-13)
DEON / mł
Skomentuj artykuł