Cywilizacja bez matki i ojca

(fot. fiddle oak / flickr.com)
Anna Cichobłazińska / slo

Płeć kulturowa weszła do debaty ONZ już na początku lat 90. ubiegłego wieku. Nie miała jednak wiążącego charakteru. Dopiero konferencja pekińska w sprawie kobiet w 1995 r. zmieniła ten stan rzeczy. W Raporcie Pekińskim perspektywa płci kulturowej staje się sednem dokumentu, a równouprawnienie płci kulturowej głównym celem do realizacji.

ONZ W SIECI GENDER

Jak istotne znaczenie nadano gender w tym dokumencie, świadczy statystyka użytych w nim pojęć. Termin "płeć kulturowa" występuje w raporcie 272 razy, wyrażenie "mężczyźni i kobiety" - 39 razy, "matka" lub "macierzyństwo" - 28 razy, "współmałżonek" - 5 razy, a "małżeństwo" - 27 razy. Od tego momentu gender rozpoczęła marsz przez instytucje. Ale proces "oswajania" cywilizacji zachodniej z genderyzmem rozpoczął się już w latach 60. ubiegłego wieku. Radykalne ruchy feministyczne i homoseksualne odgrywały coraz większą rolę w międzynarodowych instytucjach i zaczęły wywierać wpływ na procesy międzyrządowe. Prestiżowe Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zdominowane przez genderystów wykreśliło homoseksualizm z listy chorób.

Rewolucja genderowa dokonała dekonstrukcji uniwersalnej rzeczywistości zawartej w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (UDHR), a język, pojęcia ją opisujące, takie jak matka, ojciec, macierzyństwo, ojcostwo, zniknęły z dokumentów na rzecz pojęć związanych z płcią kulturową (perspektywa płci kulturowej, równość pk, rola pk, tożsamość pk, analiza pk, neutralność pk, fizyczność pk, dyskryminacja pk, parytet, normy, luka, uprawnienie, wymiar, podział, stereotypy, kwestie, troski, zasady, różnorodności etc.). Pod pozorem równych praw, likwidacji dyskryminacji z wykorzystaniem międzynarodowych instytucji globalnego zarządzania i manipulacji językowych wymusza się na większości społeczeństwa akceptację warunków mniejszości. Stąd już krok do totalitaryzmu - bo przecież narzucenie genderowych treści do dokumentów dotyczyć będzie wszystkich obywateli. Język jest elementem kluczowym w marszu gender przez instytucje. Powoduje powolne zmienianie świadomości społecznej i - co za tym idzie - chaos pojęciowy dekonstruujący uniwersalną rzeczywistość.

DEON.PL POLECA

W 1979 r., gdy gender wywierała już znaczący wpływ na kultury zachodnie, w przyjętej Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencji, która wydawałoby się, powinna najbardziej troszczyć się o macierzyństwo, słowo "matka" nie pojawia się ani raz. W Konwencji o prawach dziecka (CRS) z 1989 r. słowo "matka" występuje tylko raz. Co ciekawe, w żadnym traktacie poświęconym prawom człowieka nie występuje słowo "ojciec" (M. A. Peeters, "Polityka globalistów przeciwko rodzinie").

RODZIC A I RODZIC B

To, co kiedyś oznaczało rodzaj gramatyczny (męski, żeński i nijaki), postmodernistyczna inteligencja przystosowała do nowej "religii", nazywając gender płcią kulturową. Płeć u koryfeuszy tej ideologii nie jest już określana biologicznie, jako płeć męska i płeć żeńska, ale kulturowo, kształtowana w procesie wychowania i socjalizacji. Nie rodzimy się kobietami i mężczyznami, ale sami decydujemy o naszej płci. Genderyzm zrodził się z ruchów feministycznych i homoseksualnych, które początkowo dążyły do równouprawnienia w sensie społecznym, wprowadzając płeć kulturową do dyskursu politycznego. Zanegował cywilizację judeochrześcijańską, opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny, kobiecość, męskość i heteroseksualność, traktując jako stereotyp prowadzący do dyskryminacji. Aby temu zapobiec, genderyści rozpoczęli dekonstrukcję kultury.

Człowiek stawia się na miejscu Boga. Sam decyduje o swojej płci i rolach społecznych. Tworzy kulturę egoistyczną i hedonistyczną. Jej celem są przemiany świadomości, działania społeczne i polityczne o zasięgu międzynarodowym. A efektem są programy wychowawcze przedszkolne i szkolne, które mają kształtować nowego człowieka, z jednoczesnym usunięciem wpływu rodziny na kształtowanie osobowości dziecka, z prawnymi konsekwencjami, np. karaniem rodziców za nieposyłanie dzieci na lekcję wychowania seksualnego w szkole, gdzie są deprawowane od 4. roku życia na podstawie programu WHO. W rubrykach oficjalnych dokumentów pojawiają się określenia dekonstruujące rodzinę: nie ma matki i ojca, lecz rodzic A i rodzic B; nie ma żony i męża, lecz partner i partnerka. W wielu krajach "rodzinami" stają się związki jednopłciowe adoptujące dziecko lub wychowujące dziecko partnera. A pomoc dla kraju czy instytucji uzależniona jest od realizacji genderowych dokumentów ONZ czy UE (np. równościowe przedszkole w Polsce czy pomoc biednym krajom Afryki), czyli od wprowadzania przez nie restrykcyjnej polityki antynatalistycznej (czytaj: aborcyjnej i antykoncepcyjnej).

KOŚCIÓŁ A GENDER

List biskupów na Niedzielę Świętej Rodziny poświęcony obronie rodziny przed ideologią gender odbił się szerokim echem w mediach. "Nie można milczeć wobec prób wprowadzania ideologii niszczącej antropologię chrześcijańską i zastępowania jej głęboko destrukcyjnymi utopiami, które niszczą nie tylko pojedynczego człowieka, ale i całe społeczeństwo" - piszą polscy biskupi. Zwracają uwagę na destrukcyjne elementy ideologii, atak na rodzinę przez zmianę pojęcia małżeństwa i rodziny, wprowadzane do szkół programy zagrażające tożsamości najmłodszego pokolenia oraz seksualizację dzieci. Biskupi podkreślają, że ideologia ta wprowadzana jest w Polsce tylnymi drzwiami "bez wiedzy społeczeństwa i zgody Polaków". Znajduje miejsce w mediach, edukacji, służbie zdrowia, placówkach kulturalno-oświatowych, organizacjach pozarządowych i uczelniach.
O zagrożeniu ideologią gender wspomniał już w 2012 r. Benedykt XVI, który podkreślił, że problem jest uniwersalny, nie dotyczy tylko własnego, "katolickiego" podwórka. Papież stwierdził: "Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę. Jest on teraz jedynie duchem i wolą. (...) Jeżeli jednak nie istnieje dwoistość mężczyzny i kobiety jako dana wynikająca ze stworzenia, to nie ma już także rodziny, jako czegoś określonego na początku przez stworzenie. Ale w takim przypadku również potomstwo utraciło miejsce, jakie do tej pory jemu się należało i szczególną, właściwą sobie godność".

Wielki rabin Francji Gilles Bernheim wykazuje w swoim traktacie, że atak na rodzinę, składającą się z ojca, matki i dziecka, na który jesteśmy dziś narażeni, sięga jeszcze głębszego wymiaru. Jeśli do tej pory przyczyny kryzysu rodziny upatrywaliśmy w niewłaściwym rozumieniu istoty wolności ludzkiej, to obecnie staje się jasne, że w grę wchodzi wizja samego istnienia, tego, co naprawdę znaczy być człowiekiem.

Biskupi hiszpańscy w dokumencie "Prawda ludzkiej miłości" z lipca 2012 r. stwierdzają, że gender prowadzi do kultury, która nie rodzi życia, ale śmierć. Francuscy hierarchowie zwracają uwagę na "zorganizowaną i wojującą inwazję teorii gender, szczególnie w sektorze edukacji". W kwietniu 2013 r. kard. André Vingt-Trois, otwierając zgromadzenie plenarne Konferencji Biskupów Francji, wskazał, że "pokusa odrzucania jakiejkolwiek różnicy płci" stanowi ideologię leżącą u podstaw ustawy o "małżeństwie dla wszystkich" (mimo jednoznacznego stanowiska Kościoła Francuskie Zgromadzenie Narodowe zalegalizowało małżeństwa jednopłciowe, przyznając im prawo do adopcji dzieci). Także biskupi Słowacji w liście pasterskim na pierwszą niedzielę Adwentu 2013 r. zaprotestowali wobec zmasowanego kwestionowania natury człowieka i ataków na rodzinę, którą tworzą ojciec, matka i dzieci. Biskupi ostrzegli przed ideologią gender, zwracając się przede wszystkim do rządzących, rodziców i ludzi odpowiedzialnych za szkolnictwo o odwagę sprzeciwu wobec pomysłów z kręgu kultury śmierci i nieuleganie presji instancji międzynarodowych domagających się ponadstandardowych uprawnień dla mniejszości homoseksualnych. Episkopat Portugalii w liście pasterskim z listopada 2013 r. stwierdził, że ideologia gender wypacza prawdę o człowieku i ludzkiej miłości, a lobby genderowe miało wpływ na zniekształcenia w portugalskim ustawodawstwie.

Zdaniem abp. Giampaolo Crepaldiego z Triestu, ideolodzy gender wywierają coraz większe naciski na rządy poszczególnych krajów, by zmieniały ustawodawstwo dotyczące prokreacji, życia i rodziny. W przedstawionym w styczniu 2013 r. raporcie opracowanym przez Międzynarodowe Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła im. Kard. Van Thuana wskazał, że najmocniejszy atak genderideologii skierowany jest obecnie na tradycyjnie chrześcijańskie kraje Ameryki Łacińskiej. Przykładem jest Argentyna, gdzie w ciągu jednego roku zalegalizowano zapłodnienie in vitro, wprowadzono "tożsamość gender" i zmodyfikowano kodeks cywilny tak, by legalne stały się surogatki i ich "brzuchy do wynajęcia". "Wszędzie tam, gdzie zalegalizowano związki partnerskie i gejowskie, kolejnym krokiem była zmiana prawa rodzinnego i narzucanie modelu tzw. nowej rodziny oraz zupełne pomijanie zasad wynikających z prawa naturalnego" - podkreśla abp Crepaldi.

Na tym tle głos polskich biskupów odbija się głośnym echem. "Wobec nasilających się ataków skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czujemy się przynagleni - piszą biskupi - by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie wypowiedzieć się w obronie małżeństwa i rodziny, fundamentalnych wartości, które je chronią, a z drugiej przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania ich nowej wizji". Zwracają uwagę, że: "Tworzone są dokumenty pozornie służące ochronie, bezpieczeństwu i dobru obywateli, które zawierają elementy mocno destrukcyjne". Podają przykład Konwencji Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet, która, "choć poświęcona istotnemu problemowi przemocy wobec kobiet, promuje jednak tzw. niestereotypowe role seksualne oraz głęboko ingeruje w system wychowawczy, nakładając obowiązek edukacji i promowania m.in. homoseksualizmu i transseksualizmu". Biskupi zwracają również uwagę na wzrost społecznej akceptacji, w tym także rodziców na "wolne związki", wzrost liczby rozwodów, brak otwartości na dar życia. Jednocześnie biskupi apelują o wykorzystanie demokratycznych procedur do obrony rodziny, zaangażowanie, edukację. Apelują, by "nie ulegały naciskom nielicznych, choć bardzo głośnych środowisk dysponujących niemałymi środkami finansowymi, które w imię nowoczesnego wychowania dokonują eksperymentów na dzieciach i młodzieży".

DYKTAT MNIEJSZOŚCI

Omawiane zmiany społeczne i kulturowe są wynikiem planowanego od kilkudziesięciu lat działania nie tylko jako nośna ideologia, ale także jako program polityczny o standardzie międzynarodowym. Gdy genderowa definicja płci staje się częścią ustawodawstwa, to zaczyna dotyczyć wszystkich obywateli. Podobna sytuacja będzie w Polsce, jeżeli nie wzrośnie samoświadomość społeczeństwa dotycząca skutków genderideologii. Przecież podpisana przez Polskę 18 grudnia 2012 r. Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która zakłada obalanie stereotypów na temat płci, dotyczyć będzie milionów młodych Polaków. W Sejmie znajduje się projekt tzw. ustawy równościowej, złożony przez SLD i Twój Ruch. Jeśli zostanie przyjęta, ograniczy prawa chronione konstytucyjnie, m.in. dotyczące wolności słowa. W ustawie znajduje się zapis zakazu dyskryminacji ze względu na tzw. ekspresję płciową i tożsamość płciową. Jakie to będzie miało znaczenie np. dla pracodawców odmawiających zatrudnienia osobie o orientacji homoseksualnej czy w obronie przed perwersyjnymi zachowaniami w miejscach publicznych, możemy przekonać się niebawem, jeżeli nie powiemy stanowczego: NIE!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Cywilizacja bez matki i ojca
Komentarze (21)
Y
yeah
14 kwietnia 2014, 14:46
No dobra, jestem ateistą/agnostykiem, ale nie jestem idiotą, który myśli, że człowieka można dowolnie kształtować, lepić jak z gliny. Jeśli ktokolwiek to potrafi, to istotnie, tylko Bóg. Człowiek i wszystko co nas ludzi otacza, ma określony (czasem trudno uchwytny) kształt, który możemy odbierać jako niewygodny, opresyjny (że użyję ulubionego słówka lewactwa), nieestetyczny itp, itd, ale który JEST i koniec. Albo się do niego dostosujemy, albo będziemy mieli takie piekło jakim był komunizm i jego skutki. Zaprzeczanie elementarnemu porządkowi (ojciec, matka, oczywisty podział na dwie płcie), to cioś w podstawy człowieczeństwa. Przekuwanie zaburzeń we wzorce to obłęd. Sam się dziwię, że to mówię, ale świat jeszcze bardziej potrzebuje Boga, niż kiedykolwiek .
_
__Ateista__
14 kwietnia 2014, 15:25
Którego Boga? Polecam Latającego Potwora Spagetti
M
Miriam
14 kwietnia 2014, 14:27
Przy okazji rodzinnych uroczystości spotkałam sie z sistrzenicą i moją chrześnicą uczennicą gimnazjum, za ok. miesiąc spotkamy się na jej bierzmowaniu. W trakcie rozmowy pada komentarz na temat lekcji religii - "Ciociu na religii to tylko o gneder albo o aborcji... beznadzieja ..."  To bardzo poważne tematy - nie można wrażliwość młodzieży zamulać ciągłym ich "wałkowaniem". Ile można mówić na temat gender i to jeszcze wrzucajac wszystko do jednego worka ? Czy to casami nie jest po prostu pójście na łatwiznę. Może zamiast tego trzeba mówić młodym ludziom o pięknie rodziny, o pieknie miłości, o pięknie posiadania dzieci, o pięknie bycia KOBIETĄ. matką, żoną i mężem ,ojcem i  wartościach z tym związanych ! Porzucić frazeologię jakże obecną w naszym codziennym jezyku o głupich blondynkach, złych teściowych, babach kierowcach, i koniacj którym lżej gdy baba z woza, biednych kawalerach co to tracą wolność wpadając w szpony kobiet-żon i o pięknie bycia smotnym mężczyzną. Pomyślcie przez chwilę ile w  samym języku negatywnej enegii ? Czyż Kościół instytucjonalny nie budzi się po wiekach negacji kobiety i kobiecości a co się z tym wiąże - macierzyństwa? Niestety tak. Kościół przyczyniał się przez wieki do podważania roli Kobiety-Żony-Matki oraz małżeństwa. Ile jest świętych żon -matek - nie dziewic? Ile jest świętych mężów- ojców - nie żyjacych w celibacie ? Jak myślicie gdyby ideologia gender był prawdą i można było wybrać płeć jaka płeć zniknęłaby z powierzchni ziemi ...?  ... już sobie odpowiedzieliście ... ja też tak myślę ...
T
toja
14 kwietnia 2014, 13:28
TO JAKIŚ KOSZMAR, SHIZOFREMIA LUDZKOŚCI.
J
Janek
13 kwietnia 2014, 16:43
Zdecydowanie nie jest to obrona. Jest to wytłumaczenie czym faktycznie pojęcie gender jest, a czym nie jest. Do kotła "gender" zostało wrzucone praktycznie wszystko co jest niezgodne z moralnością katolicką. Mówić, że gender (płeć kulturowa) jest złe to jak mówić, że płeć biologiczna jest zła. Ani to złe, ani dobre. Po prostu jest. O tyle jednak płeć kulturowa, czyli wszystko co niesie ze sobą kultura jest zmienne i dyskusyjne (np. kobiety noszą szpilki, które pojawiły się w latach 20. XX wieku) to płeć biologiczna jest całkowicie naturalna i niezależna od trendów. Nie jestem zwolennikiem związków partnerskich, skrajnych feministek, wychowania seksualnego w szkołach dla dzieci i pozostałych niepokojących rzeczy, które zdarza się ludziom dopisywać do ideologii gender. To jednak tym nie jest, jeśli natomiast jest to musi znaczyć tylko, że funkcjonują równolegle ze sobą dwa słowa, które brzmią dokładnie tak samo, a znaczą zupełnie co innego. To wprowadza dośc duże zamieszanie, prawda?
jazmig jazmig
13 kwietnia 2014, 18:16
Przestań powtarzać swoje kłamstwa.
J
Janek
13 kwietnia 2014, 19:02
Przepraszam, ale które zdanie konkretnie jest kłamstwem? Jeśli jestem w błędzie to proszę o korektę. Naprawdę nie chcę nikogo denerwować tylko przeprowadzić na forum rozmowę.
Y
yeah
14 kwietnia 2014, 14:56
To co napisałeś jest merytorycznie poprawne, ale całkowicie bez znaczenia, bo współczesnej lewicy nie chodzi o dyskusje mertytorycznie poprawne, tylko o spełnienie w zakresie praw, kultury, obyczaju określonych żądań. W ramach walki z tymi roszczeniami, nie ma sensu rozmawiać używając języka i pojęć, które sa narzędziami zmiany świadomości społecznej. Byłem sobie jak kiedyś bardzo tolerancyjny (wszak jestem ateistą, więc co mi szkodzi :D) aż mi się oczy otworzyły, że to nie jest dialog, to jest wojna kulturowa. Strona atakująca chce uzyskać pewien stan, głównie w zakresie świadomości. Na marginesie, mam fiksacje na punkcie kobiet w szpilkach :D
H
Hg
13 kwietnia 2014, 15:05
widzę, że ideolodzy gender postanowli bronić tutaj swojej ideologii. Zacytujmy jednak ks. Oko: „Gender nie opiera się na prawdzie, ale jest narzędziem do osiągnięcia władzy totalitarnej”.
J
Janek
13 kwietnia 2014, 13:09
"Nie rodzimy się kobietami i mężczyznami, ale sami decydujemy o naszej płci." Myślę, że to sformułowanie jest całkowicie błędne i żaden "genderysta" z krwi i kości się z tym nie zgodzi. Gender to płeć kulturowa i cechy jakie za tym idą. Płeć kulturowa, a nie biologiczna. Gender to m.in to, że dziewczynki w Polsce chodzą w spódniczkach, a chłopcy nie (chyba, że w Szkocji). To, że kobiety w Polsce się malują, a mężczyźni nie. To, że w sklepie z zabawkami produkty dla dziewczynek w większości są różowe. To, że na reklamach kobiety są seksualizowane po to, aby zachęcić mężczyzn do zakupu produktu. To, że kobieta w Arabii Saudyjskiej nie może prowadzić samochodu (inaczej grozi jej za to więzienie). W każdym kraju istnieje kulturowa zasadność, że określona prawa są słuszne. Wystarczy jednak wyjechać do innego kraju, aby przekonać się, że prawa są zmienne i nie są rzeczą założoną przez płeć biologiczną, a płeć kulturową. Przykładowo w Polsce kobiety uzyskały prawa wyborcze w chwili odzyskania niepodległości w 1918 roku. Było to częścią kultury a nie biologii. Gdyby nasi praprapra dziadkowie i babcie zobaczyły jak wygląda nasze aktualne życie to powiedzieliby, że wszyscy jesteśmy genderystami bo ich kultura płci była całkowicie inna. Kobieta siedziała w domu, mężczyzna pracował. Kobieta wychowywała dzieci, mężczyzna studiował. Kobieta pieliła ogródek, mężczyzna dostawał awans i nowe biuro od szefa. To czy w związku małżeńskim mężczyzna będzie prasował, zmywał naczynia i gotował zamiast kobiety również jest gender (kultura płci). Ponieważ nic z tych rzeczy nie jest biologicznie zakodowane kiedy się rodzimy, a uformowane zostało przez kulturowy podział płci. To jest właśnie gender. Homoseksualiści, skrajne feministki, ateiści, lewicowe grupy liberalne wraz ze wszystkimi "wartościami" moralnymi, które wyznają to już całkiem inna para kaloszy.
jazmig jazmig
13 kwietnia 2014, 18:15
Nie istnieje płeć kulturowa. Płeć jest zjawiskiem biologicznym, a nie społecznym. Istnieją natomiast role kulturowe i społeczne mężczyzn i kobiet. Role te badają socjologia i etnografia, więc dorabianie do tego pseudonauki o nazwie gender jest zbędne. Natomiast ideologia gender istotnie narzuca pogląd, jakoby o płci decydowały kultura i obowiązki społeczne, a nie cechy wrodzone. Ten pogląd nauka już dawno obaliła, ale to nie przeszkadza genderystom ciągłego powtarzania swoich kłamstw zgodnie z zasadą Goebbelsa, że kłamstwo powtórzone 1000 razy, staje się prawdą.
J
Janek
13 kwietnia 2014, 18:57
Socjologia bada sposób funkcjonowania całego społeczeństwa, etnografia bada kultury ludowe i grupy etniczne, a gender bada różnice kulturowe między mężczyznami, a kobietami. Wszystko to razem mogłoby się nazywać Socjologią, ale tak jak w Psychologii mamy podgrupy np. psychologia poznawcza, w medycynie np. chirugria, tak i tu mamy podobną sytuację i nazywa się to właśnie płcią kulturową. Nie jest to niczym mniej, ani niczym więcej. Każdy wie, że mężczyźni i kobiety mają cechy wrodzone. To jest całkowicie oczywiste. I każdy powinien też wiedzieć, że jeśli ubiorę się jutro na różowo i pójdę tak do pracy to nie znaczy, że jestem kobietą tudzież homoseksualistą, a tyle, że kultura określiła jasno, że prawdziwemu mężczyźnie nie przystoi tak się ubierać. Czy to jest kłamstwo? A może każdy mężczyzna powinien czuć biologiczną niechęć do różu? Co do sformułowania, że "...ideologia gender istotnie narzuca pogląd, jakoby o płci decydowały kultura i obowiązki społeczne, a nie cechy wrodzone" jest to błędne myślenie, ponieważ jeśli moja żona będzie chodziła do pracy a ja będę "kurą domową" to nie zmienię się w kobietę. Nie można narzucać czegoś co jest niemożliwe i naprawdę nikt tego nie narzuca. A jeśli ktoś to robi to nie jest "genderystą" tylko niezłym świrem ;]
Y
yeah
14 kwietnia 2014, 15:06
Tylko, że fak, że kobiety się malują, noszą szpilki, a mężczyźni nie, ma określone przyczyny i skutki. Jest świadectwem różnic pomiędzy płciami, ich uwypukleniem, podkreśleniem w zakresie estetycznym, ról społecznych, obyczaju. Zatem genderyzowanie, że makijaż i szpilki, nie czynią kobiety kobietą i nie odbierają męskości mężczyźnie, jest zajęciem wręcz szkodliwym, bo przyzwolenie na przyjmowanie estetyki, ekspresji, (które nie bez istotnych psychologicznie i społecznie przyczyn, są przypisane danej płci) jednej płci, drugiej zaciera granice między płciami, wyniszcza ich obraz w świadomości społecznej. Niszczenie czegoś co ma społeczny sens, jest po prostu zbrodnią na człowieczeństwie.
R
rafi
13 kwietnia 2014, 12:09
Człowiek stawia się w miejscu Boga? To straszne... I co na to Pan Bóg zrobi? Wiem co zrobi: przyjdzie i jeszcze raz pozwoli się ukrzyżować. A przedtem opluć, znieważyć, wsadzić na głowę koronę z cierni i trzcinę zamiast berła. A przedtem - zrobi milion dobrych rzeczy, i nikogo kto przyjdzie do Niego - nie odrzuci. I o tym warto pisać. Nie o tym, jak straszny mamy świat (który wcale nie zmienił się od tysięcy lat), ale o tym, jak wspaniałego mamy Boga.
H
Hg
13 kwietnia 2014, 15:15
A zaglądał kiedyś do Biblii, hę? Chyba nie, bo by wiedział, że tam jest mowa o niesprawiedliwości, podłości i złu wszelkiego rodzaju. Mowa jest po to, żeby ludzi ostrzec przed nim. Jeszcze "gorzej", mowa jest o piekle i szatanie.
jazmig jazmig
13 kwietnia 2014, 18:10
Czytaj Ewangelie, to nie będziesz pisał bzdur. Bóg przyjdzie po raz drugi na końcu czasów, czyli w chwili, gdy rozpocznie się koniec tego świata. Nie da się ukrzyżować, lecz będzie sądził żywych i umarłych.
R
rafi
13 kwietnia 2014, 19:34
A, na końcu świata...? Ale do mnie JUŻ przyszedł. Piszę właśnie o tym, jakim Go znam. Znam Jezusa.
R
rafi
13 kwietnia 2014, 19:36
Jest jeszcze mowa o Bogu.
E
Ewa
13 kwietnia 2014, 09:20
seksualizacja dzieci w przedszkolu? Ano jasełka wystawione przez dzieci uczęszczajace na religię. 5-6 latka grająca Maryje mowi do Anioła ( zwiastowanie)" jak będę miała syna gdy nie mam męża?" Większosć ciekawskich dzieci, a takie dzieci sa zadają pytanie o pojawienie się dziecka i męża -  a bo Agatka nie ma tatusia i nigdy nie miała, Antos tez, to tak jak ta Maria w jaselkach? Tak to wyglada religijnie. Może jednak lepiej jak gender?
DZ
Derek Zukowsky
13 kwietnia 2014, 11:50
Droga Pani tam jest "skoro nie ZNAM męża" czyli nie miałam doświadczenia seksualnego. Przypominam, że Oblubieńcem Maryi był św. Józef. Niech się Pani nie obawia dzieci w naturalny sposób są zdolne wniknąć w Tajemnicę Boskiego Ojcostwa, ale najlepiej przez pryzmat doświadczenia swoich ukochanych tatusiów.
12 kwietnia 2014, 17:54
Oj Ignatianum będzie przed Panią zamknięte ;) Przynajmniej dopóki ma tam coś do powiedzenia o. Prusak.