Rozpieszczony synalek

Paul Auster: "Byłem synkiem mamusi i żyłem w jej orbicie" (fot. Sascha Kohlmann / flickr.com / CC BY)
Józef Augustyn SJ / slo

Niewolnicze związanie emocjonalne syna z matką sprawia, iż chłopiec czuje się zagubiony i niepewny siebie w swojej męskości oraz zbytnio zależny od kobiety. Zależność ta rani jednak jego męską dumę i rodzi wewnętrzny lęk i gniew, który szuka zwykle jakiegoś ujścia.

Skłonności do nadużywania alkoholu, męska brutalność, seksualne wykorzystywanie kobiet, tendencje homoseksualne, zmuszanie kobiety do aborcji, lęk przed dzieckiem w małżeństwie - u wielu mężczyzn są to przejawy konfliktowych relacji z kobietami. Nierzadko zdarza się, że ojciec przenosi lęk i gniew wobec kobiety (matki i żony) na własne dzieci, uważając - często nieświadomie, iż należą one do matki i zależą przede wszystkim od niej.

Wychowanie do ojcostwa domaga się od młodych mężczyzn przejrzystego i dojrzałego odniesienia do kobiety, do czego kluczem bywa nierzadko naprawienie relacji z matką. Mężczyzna musi oddalić się od matki (...), musi okrzepnąć w swoim poczuciu męskości bez towarzystwa kobiety, aby spotkać się z nią ponownie jako jej towarzysz duchowej wędrówki". Zbyt silny związek z matką czyni wielu dorastających mężczyzn niezdolnymi do rzeczywistego podjęcia zadań związanych zarówno z małżeństwem, jak też i z ojcostwem.

Tylko mężczyzna samodzielny może stać się rzeczywistym oparciem dla swojej żony i dla dzieci. Oto szczere, ale nie pozbawione żalu świadectwo Wilfrieda Więcka o nadopiekuńczej miłości matki: "Matka w głębi duszy nie chciała, żebym, jej dorósł. Był to główny motyw jej rozpieszczania mnie, konsekwentnego odciążania od problemów i kłopotów typowych dla mego wieku. Zbyt często uspokajała mnie, np. kropelkami walerianowymi, wysyłała przemęczonego spać lub izolowała przeciążanego od szkoły. Zawsze musiałem, odpoczywać i odprężać się. Sugerowała mi w ten sposób, że wiele spraw jest dla mnie zbyt trudnych do przezwyciężenia. Takie rozpieszczanie nie wzmacnia człowieka, lecz go osłabia, przeszkadza mu. Ugruntowało się we mnie mniemanie, że jestem za słaby właściwie do wszystkich możliwych działań. (...) Ponieważ byłem przyzwyczajony do opieki, kokietowałem otoczenie zmyślonymi słabościami."

DEON.PL POLECA

W podobnym tonie wspomina relacje ze swoją matką cytowany powyżej Paul Auster: Byłem synkiem mamusi i żyłem w jej orbicie. Byłem małym księżycem, który okrążał jej ogromną ziemię, pyłkiem w sferze jej grawitacji, i to ja sterowałem przypływem, pogodą oraz siłą uczuć.

Rozpieszczanie syna przez matkę rodzi w nim niechęć do wysiłku, lęk przed najmniejszymi trudnościami, przed rywalizacją z rówieśnikami, obawę przed odpowiedzialnością za innych. Jest to lęk przed życiem. Syn boi się oderwania od matki i nie wierzy, aby bez niej dał sobie radę w życiu. Jeżeli rozpieszczany syn ma obok siebie jasną i mocną postać ojca, łatwo pokona swoje trudności. Jeżeli jednak ojciec wycofał się z relacji z synem i pozostawił go w objęciach posesywnej miłości matczynej, wówczas skutki takiej postawy matki mogą być dramatyczne. Bywa, iż matka swoim zbytnim rozpieszczaniem uczyni ze swojego syna kalekę niezdolnego do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie o własnych siłach.

Wilfried Wieck zwraca szczególną uwagę na jeden znamienny skutek rozpieszczania przez matkę - lęk przed sukcesem: Osoba rozpieszczana wykazuje przy tym specyficzną fobię, na punkcie sukcesu. (...) Boi się każdego udanego działania, rozwija w sobie chęć porażki. Strach przed byciem dorosłym objawia się u niej w uporczywym odsuwaniu czasu. (...) Strach przed sukcesem to strach przed Życiem, przed przyjęciem na siebie odpowiedzialności, przed swobodnym staniem na własnych nogach. Strach przed sukcesem nie jest bynajmniej równoznaczny z brakiem ambicji. Wychowanie oparte na rozpieszczaniu, które usuwa trudności spod nóg syna i zachęca go do bierności, staje się przyczyną rozwijania się w nim manii wielkości. Syn, bezsilny i ogłupiony, uważa, że wszystko mógłby osiągnąć, gdyby tylko chciał. Szamotanie się pomiędzy wygórowanymi, niezdrowymi ambicjami a niechęcią do wysiłku, walki i pracy staje się swoistym koszmarem osób wychowanych w całkowitej zależności od matki.

Więcej w książce: Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe - Józef Augustyn SJ

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Rozpieszczony synalek
Komentarze (23)
LK
Lukasz Kk
13 stycznia 2016, 19:27
Wielu z komentujacych wysmiewa mezczyzn z takimi problemami ale prosze mi wierzyc nie latwo jest zrozumiec ten zwiazek przyczynowo skutkowy. Tymczasem relacje z matka ustawiaja mezczyzn na cale zycie, u czesto nie jest w stanie wytlumaczyc czemu z nim jest cos nie tak, czemu nie wie czego chce i dazy tylko do przyjemnosci. Niestety wielu ojcow, nawet jesli obecnych w domu bylo nieobecnych duchem, oddalo pole matkom ktore upewnily sie ze kochani chlopcy maja wszystko, wszystko poza pewnoscia siebie bo podswiadomie czuja sie niepelnowartosciowi. Niestety kobiety w latach 80-90ch mialy mala swiadomosc tego czym jest dobre wychowanie, pomylily dostatek, grzecznosc i brak wysilku z miloscia.
X
xyz
3 sierpnia 2014, 14:08
Zniewieściali mężczyźni, czasmi trafiają się tacy nawet 40. lub 50. letni !!?? Co się z wami dzieje??? Nie zwalajcie winy na kobiety, że to one stają się męskie. I wy dlatego musicie dbać o swoje ciała, wygląd, zachcianki....ach i och, i.t.p.... Żałosne !!! Jak kobiety mają żyć wśród takich "wiecznych chłopców"...muszą, chcąc nie chcąc, brać sprawy w swoje ręce. A potem, jak się przyzwyczają to już im wszystko jedno. Lepiej być samej, niż opiekować się "starym" dużym chłopcem.
C
coco
30 grudnia 2012, 13:58
A najgorsze w tym wszystkim jest to jak rodzice są po rozwodzie i mamusia chcąc zastąpic synusiowi ojca z którym synus nie ma kontaktu,zawsze tata wg.mamusi będzie-bee,funduje,chce zastąpic synusiowi tate dając mu wszystko co synus zapragnie,aby tylko synus nie pomyslał o swoim tatusiu.Robi nawet nie mysląc o tym w danej chwili ze swojego synka nieudacznika,kalekę życiowego,gamonia etc.Często jest tak że robiąc swojemu byłemu mężowi na złosc nie dopuszcza go do swojego synka,tak jakby był on tylko jej własnoscią na zawsze.
Z
Zed
23 października 2012, 13:45
<p>Mężczyźni są, ale jak to w dniu świra. Po co być męskim kiedy baby są wystarczająco męskie ;P</p>
S
samotna
6 sierpnia 2012, 14:15
a są jeszcze męscy mężczyżni ?
H
hahahahaaa
3 sierpnia 2014, 14:12
Na wymarciu.....
PA
Paul Auster
5 sierpnia 2012, 13:31
"Byłem synkiem mamusi i żyłem w jej orbicie. Byłem małym księżycem, który okrążał jej ogromną ziemię, pyłkiem w sferze jej grawitacji, i to ja sterowałem przypływem, pogodą oraz siłą uczuć."
AN
Artur Nowicki
5 sierpnia 2012, 12:28
Bardzo dobry tekst. Kiedyś spotkałem się z poglądem, który powiadał mniei więcej tak " Matka nigdy nie wychowa syna na męższczyznę bo nigdy męższczyzną nie była".Namiawiał bym autora do opublikowania innego tekstu, sprzed kilkunastu lat pod tytułem "Ojciec nieobecny, ojciec nieznany, ojciec obcy". Równie dobry jak komentaowany z tym , że na temat ojcostwa.
N
nina
5 sierpnia 2014, 13:09
Męższczyzna? Ja z kolei namawiam do przestudiowania zawartości słownika ortograficznego...
C
C.
3 sierpnia 2011, 15:04
"Jeśli wnioski jakiejś analizy (opisu) wskazują na jeden czynnik (tutaj relacja z matką), podczas gdy ten opis albo analiza może być w dużym stopniu przypisana innym czynnikom (np. relacja z ojcem albo wpływ na ludzkie postawy lewicowej medialnej propagandy), wówczas takie wnioski (wywody) przybierają tylko pozory naukowości i w gruncie rzeczy stają się jakimś kolejnym ogniwem modnego bicia piany (w jakim celu?) bez rzetelnych podstaw metodologicznych. A wnioski mają wątpliwą wartość poznawczą". ROZWAZANIA, TO FRAGMENT WIEKSZEJ CAŁOSCI, O CZYM MOWI NOTATKA NA KONCU, ROZWAżANIA SA WZIETE Z KSIAZKI... TRZEBA PRZECZYTAC CAŁA KSIAZKE...
MZ
Marysia z W.
3 sierpnia 2011, 14:57
Czy zauważacie? Kobiety chwalą, faceci czują się zagrożeni takimi refleksjami...
P
polonopitek
3 sierpnia 2011, 14:04
Dojrzałośc :)
P
polonopitek
3 sierpnia 2011, 14:03
... istotą problemu jest władza. Każdy chce mieć nad kimś władzę. A to dlatego że sam podlega jakiejś władzy (np rodzica nad dzieckiem). Dojżałość to wyzwolenie się.
P
polonopitek
3 sierpnia 2011, 13:59
Matki skonfliktowane ze swoimi mężami, zamiast walczyć o małżeństwo - całą swoją kobiecą emocjonalną energię zwracają ku swoim synalkom, a potem mamy lalusiów lub - i to częściej - brutali, którzy całe życie mszczą się na kobietach... Matki niech się zajmą wymi mężami, a dzieciom pozwolą żyć w wolności... Tak, tylko kto je do tego zmusi?
.
...
3 sierpnia 2011, 12:56
A czy podobnie nie można by napisać o wadliwych relacjach np. z ojcem albo o oddziaływaniu wszechobecnych lewackich medialnych przekazów ? To jest ta cała psychologia ze swym, pożal się Boże, „aparatem naukowym”. Niby coś jest na rzeczy, a pleść można bzdury na całego. Jeśli wnioski jakiejś analizy (opisu) wskazują na jeden czynnik (tutaj relacja z matką), podczas gdy ten opis albo analiza może być w dużym stopniu przypisana innym czynnikom (np. relacja z ojcem albo wpływ na ludzkie postawy lewicowej medialnej propagandy), wówczas takie wnioski (wywody) przybierają tylko pozory naukowości i w gruncie rzeczy stają się jakimś kolejnym ogniwem modnego bicia piany (w jakim celu?) bez rzetelnych podstaw metodologicznych. A wnioski mają wątpliwą wartość poznawczą. 
C
cogito
3 sierpnia 2011, 11:23
No właśnie chodzi o to, że ich nia ma. j.w.
K
ktoś
3 sierpnia 2011, 11:17
Dobry artykuł. Tylko dlaczego całą winę za niewłaściwe wychowanie synów przerzuca na matki? a gdzie są ojcowie?
KZ
króliczek z kapelusza
3 sierpnia 2011, 10:05
A czy podobnie nie można by napisać o wadliwych relacjach np. z ojcem albo o oddziaływaniu wszechobecnych lewackich medialnych przekazów ? To jest ta cała psychologia ze swym, pożal się Boże, „aparatem naukowym”. Niby coś jest na rzeczy, a pleść można bzdury na całego.
D
DLACZEGO
3 sierpnia 2011, 09:40
NIE WIDAĆ KOMENTARZY?
L
LLL
3 sierpnia 2011, 08:27
Matki skonfliktowane ze swoimi mężami, zamiast walczyć o małżeństwo -  całą swoją kobiecą emocjonalną energię zwracają ku swoim synalkom, a potem mamy lalusiów lub - i to częściej - brutali, którzy całe życie mszczą się na kobietach...  Matki niech się zajmą wymi mężami, a dzieciom pozwolą żyć w wolności...
Jurek
12 stycznia 2010, 08:53
Bardzo dobry artykuł. Spotkałem się już z tą tematyką w równie dobrej książce ks. Adam Rybickiego "Lew i Baranek"
M
~Maia
12 stycznia 2010, 01:35
Kapitalny artykuł... rzeczywiście niedojrzałość i strach przed wzięciem odpowiedzialności za drugą osobę jest obecnie problemem wielu mężczyzn..... Prawdziwy facet to ten, który nie boi się życia i gotowy jest się poświęcić w imię wyższych wartości, takich jak: rodzina i szczęście. To po prostu mężczyzna, który nie boi się zawalczyć o swoją kobietę:)
K
Kasia
23 grudnia 2009, 23:59
świetny artykuł