Co tam, panie, w polityce? W Święta zmieńmy temat

Depositphotos.com (170231178)

Rozpoczynamy upragnione Święta Bożego Narodzenia. Po domu rozchodzi się woń wykwintnych potraw, choinka rozbłyska blaskiem migoczących lampek, a przy stole w rodzinnym gronie przez najbliższe dni będą toczyć się rozmowy – te poważne i te trochę mniej. Oby tak miło było do końca, bo czasem wystarczy jedno zdanie, by ta cudowna atmosfera zgasła szybciej niż ogień w kominku.

W Boże Narodzenie czytamy następujące słowa z Ewangelii według św. Jana: “Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało” (J 1,1-3). Także już pierwsze karty Pisma Świętego pokazują Stworzenie świata, kiedy Bóg wypowiada: „niechaj się stanie” – słowo mające moc sprawczą.

DEON.PL POLECA

 

 

Świąteczny czas spotkań z bliskimi to doskonała okazja, aby zastanowić się nad mocą naszych własnych słów. Nie mamy władzy, by słowem bezpośrednio stwarzać świat w sensie materialnym, ale każde zdanie, które wypowiadamy, kształtuje rzeczywistość wokół nas – wpływa na nasze życie i na życie ludzi, z którymi się spotykamy. Słowa mogą budować wspólnotę, poczucie jedności i miłości, ale źle użyte może również stać się przyczyną cierpienia, napięć i sporów trudnych do przezwyciężenia.

Słowa budują, ale i rujnują

W mediach społecznościowych roi się od memów, które sugerują, że w tym roku do długiej listy kontrowersyjnych tematów przy świątecznym stole dołączyła sztuczna inteligencja. Memy, jak to memy, mają bawić, ale często kryją też głębszą refleksję. W tym przypadku pokazują, jak bardzo lubimy spory o różnice światopoglądowe. Najczęściej prym nadal wiedzie polityka.

Wielokrotnie słyszałem, że ludzie zakładają się, jak długo przysłowiowi wujkowie wytrzymają bez wypowiedzenia zapalnego zdania typu: „za tamtego rządu to…” albo „słyszeliście, co ten ostatnio powiedział…”. I tak zaczyna się ‘dyskusja w przyjaznej atmosferze’, która w połączeniu z kilkoma kieliszkami czegoś mocniejszego może szybko zamienić świąteczne spotkanie w prawdziwą burzę.

Wyproś politykę od stołu

Choć brzmi to nieco banalnie, warto przypomnieć sobie cel tego rodzinnego zgromadzenia. Z całą pewnością nie jest nim toczenie politycznych debat. Już kilka w tym roku mieliśmy i tyle w zupełności wystarczy. Nie trzeba wyręczać polityków ani promować ich wobec rodziny i znajomych. A już z całą pewnością nasi bliscy nie przyszli na świąteczny obiad czy kolację, aby dać nam szansę przekonywania ich do naszych racji.

DEON.PL POLECA


Często wpadamy w pułapkę myślenia, że mądry i dojrzały człowiek zawsze musi mieć coś interesującego i elokwentnego do powiedzenia. Tymczasem prawdziwa mądrość w wielu sytuacjach polega na odpuszczeniu poruszania niepotrzebnych tematów, które nie przyniosą nic dobrego oprócz bezsensownych waśni. Najłatwiejszym rozwiązaniem jest zatem rezygnacja z politycznych dyskusji przy wigilijnym i świątecznym stole. Oglądanie politycznych programów czy czytanie wiadomości w tym rodzinnym czasie również nie jest niezbędną czynnością, bez której nie przeżyjemy kilku dni.

Pozwól sobie na radość

Jak zatem zareagować, kiedy ktoś jednak wciągnie nas w płomienną wymianę zdań na temat kondycji rządu, działań opozycji czy ostatnich słów Prezydenta? Nie trzeba od razu odchodzić od stołu ani obrzucać kogoś słowami krytyki. Wystarczy zwykła, uprzejma prośba: „W tak cudownej atmosferze nie chciałbym tracić czasu na politykę. Czy możemy porozmawiać o czymś przyjemniejszym?” Można też dowiedzieć się, co słychać u tej osoby albo po prostu pożartować. Nie zawsze musimy poruszać poważne tematy. Czasem warto pozwolić, by rozmowa była lekka i radosna. W końcu o to chodzi w Świętach: o radość z Narodzenia Boga.

Życzę Wam, aby te Święta były czasem pełnym słów niosących pokój i jedność. Niech każde zdanie wypowiedziane przy rodzinnym stole buduje więzi i kruszy mury sporów. Zamiast politycznych kłótni, niech nasze domy będą przepełnione śmiechem i radością, którą przynosi Boże Narodzenie.

Dziennikarz i publicysta. Pisze o Kościele i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem Dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W 2023 roku nominowany do Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Co tam, panie, w polityce? W Święta zmieńmy temat
Komentarze (3)
WG
~Witold Gedymin
26 grudnia 2025, 01:03
"Możemy mieć różne poglądy, różnie widzieć polskie sprawy, ale nie możemy się nienawidzić. Nie możemy się nie szanować. Nie możemy się okłamywać. Rządzący są rządzącymi, ale nie są właścicielami. Opozycja jest opozycją, ale nie może być wrogiem — mówił abp Galbas." - SŁUSZNE. Czy przez 8 lat katolickich rządów PiS, któryś z polskich biskupów wypowiedział podobne słowa??? Niewyobrażalna OBŁUDA i ZAKŁAMANIE polskiego episkopatu.
RK
~Rafał Kalina
26 grudnia 2025, 14:57
Jedynym zakłamanym jest tutaj pan, który ubzdurał sobie prawo do osądzania biskupów i do dzielenia ich na fajniejszych i tych, co panu nie pasują. W swoim własnym kościele niech pan zostanie nawet i papieżem, jak pan tylko chce
WG
~Witold Gedymin
28 grudnia 2025, 00:21
~Rafał Kalina - Wypowiedź pana po raz kolejny pokazuje wielkie zdemoralizowania polskiego Kościoła. Zamiast bzdur może należałoby wskazać przykłady wypowiedzi biskupów takich jak ta " Rządzący są rządzącymi, ale nie są właścicielami. Opozycja jest opozycją, ale nie może być wrogiem" skierowane do rządzącego PiS, a były do tego setki powodów i okazji. Ostatnie pana zdanie koresponduje z moją refleksję, że polscy biskupi i księża często postępują tak jakby byli właścicielami Kościoła, Pisma św, sakramentów, Eucharystii, a nawet Pana Boga. I na koniec: o Kościele zgodnie z zasadą DE MORTUIS NIHIL NISI BENE