Czy Królowa Polski jest dumna z siebie i wyniosła?

Fot. fot.mateusz / Depositphotos

Często podobizny Maryi Królowej Polski przedstawiają Matkę Jezusa w królewskich szatach z koroną na głowie. To zrozumiałe, że chcemy zaznaczyć symbolicznie, jak bardzo jest dla nas ważna. Nie ma wśród ludzi innej kobiety, która zasługuje na tytuł Królowej naszych serc i naszych wspólnot. Nie zapominajmy jednak, że nie chodzi tu ani o królową z salonów ani o królową z bajki.

Prawdziwa korona Maryi nie ma nic wspólnego z dworskim blichtrem, chłodnym dystansem czy poczuciem wyższości. W Biblii widzimy nieco inny obraz Maryi - zaskakująco bliskiej, prostej i pokornej. Wolałbym założyć jej na głowę wianek ze świeżych, pachnących kwiatów niż złotą koronę.

DEON.PL POLECA

Ziemscy władcy budują swój autorytet na majestacie, który budzi lęk lub przynajmniej onieśmiela. Wszystko mają i wszystko mogą póki śmierć nie zrówna ich z najuboższymi tego świata. Tymczasem Maryja, ogłoszona Królową Polski, króluje nie dlatego, że ma władzę i wiele może. Nie jest dumna z własnych zasług i nie domaga się dla siebie zaszczytów. Jest dumna ze swojego Syna i bezsilna wobec bolesnego losu człowieka, tak jak była bezsilna stojąc pod krzyżem. Czy była tam do momentu śmierci Jezusa? Mam nadzieję, że Jan zabrał ją wcześniej do domu oszczędzając dalszych cierpień, jak sugeruje redaktor Ewangelii.

Wielkość Maryi polega na tym, że nie zatrzymuje uwagi na sobie - zawsze jest w cieniu wielkich wydarzeń i wskazuje na Jezusa. To nie jest władczyni, która walczy przeciwko naszym wrogom i miota piorunami z wysokości tronu. To Matka, która schodzi do najciemniejszych piwnic ludzkiego cierpienia, sama biedna i zagubiona. Wciąż szuka własnego Syna, który nie chce wrócić do domu. Szuka Go i odnajduje pośród nas, w naszych twarzach pełnych frasunku i niepewności.

Nie jest królową z bajki, postacią oderwaną od rzeczywistości, mieszkającą w niebiańskim zamku i posypaną cukrem pudrem. Czy nie przesadzamy, gdy ubieramy jej wizerunki w drogocenne sukienki, otaczamy wotami i zamykamy w złoconych ramach obrazów, jakby to w kawałku płótna czy drewna kryła się jakakolwiek moc. Tworzymy wokół niej klimat przesłodzonej, sentymentalnej baśni, pełnej rzewnych pieśni i taniego wzruszenia. Uważam, że Maryja nie zasługuje na takie traktowanie. Nie jest postacią z mitologii, którą należy podziwiać przez pryzmat „słynących cudami” ładnych obrazów i wzruszających legend.

Maryja znana mi z kart Ewangelii, to twardo stąpająca po ziemi, uboga kobieta z prowincjonalnego miasteczka. Jej codzienność nie pachniała kadzidłem, ale kurzem palestyńskich dróg, potem ciężkiej pracy i strachem o los własnego dziecka. Doświadczyła uchodźstwa. Przeżyła okrucieństwo drogi krzyżowej, niewiele jeszcze rozumiejąc, dlaczego to wszystko przydarza się jej Synowi. Tam nie było miejsca na słodycz i dworską elegancję. Był za to surowy realizm i bezkompromisowe zaufanie Bogu wbrew wszystkiemu.

DEON.PL POLECA


Jeśli Maryja ma być Królową naszych wspólnot, to nie jako ikona do adorowania, ale jako żywy wzór radykalnego pójścia za Chrystusem. Nigdy nie była wyniosła i z pewnością nie chciałaby być noszona w lektykach. Prawdziwy szacunek do niej powinien wyrażać się w naśladowaniu jej wierności, takiej wierności Bogu, której żaden kryzys, żadna tragedia nie złamie.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy Królowa Polski jest dumna z siebie i wyniosła?
Komentarze (11)
ES
~Ewa Słota
31 sierpnia 2026, 09:02
Kiedy byłam małym dzieckiem, to trochę bałam się Królowej Matki Bożej- myślałam Maryjo ależ Ty Taka niedostępna i ważna na Swoim tronie i ciągle się na mnie gniewasz. Długo potem, kiedy wczytywałam się w Ewangelię: O Maryi, która służy ( w pośpiechu podążyła w góry do krewnej Elżbiety, była na Weselu w Kanie, czekała przed Świątynią na Syna Jezusa- gdy nauczał, trwała przy Krzyżu, trzymała w ramionach Syna, potem przygarnął Ją Jan - zaopiekował się. Wtedy zrozumiałam, że Matka Jezusa cierpiała, pracowała jak każda Matka. (Maryja Była poczęta bez grzechy pierworodnego, my - Nie) Maryja Jest Niepokalanie poczęta - jest naszą Matką Kobietą, która wypełniła wolę Boga. Jest moją Mamą i już - schodzi z tronu - gdy Jej potrzebuję i Jest blisko mnie obejmuje tak jak swego Syna Jezusa- moja Mama Maryja. Nie możemy zamykać Maryi w Obrazie Ona nadal nam Służy; Jest Królową - ale wszystkich Cnót pokory, służby, miłości ... ( Antoś Sz. - Ksiądz Żmudziński SJ) ...
ES
~Ewa Słota
29 sierpnia 2026, 15:44
W Świątyni Jerozolimskiej składano ofiarę ze zwierząt - więc pachniało krwią. Potem Ktoś kto służył musiał sprzątać Tę Świątynię. Kiedy Maryja odeszła pachniała; kwiatkami, łąką, obiadem, chlebem, praniem, kurzem itd. Potem, kiedy Obejmowała Ciało Syna - Jezusa zdjętego z Krzyża obmywała Jego Święte Rany. Kadzidło, złoto i mirrę otrzymała od Władców ( Objawienie Pańskie), a i wtedy pachniała mlekiem, siankiem, pieluszkami ... Malutkim Bożym Syneczkiem- Dzieciątkiem ... Nie pachniała kadzidłem pachniała Matką, Kobietą, Żoną, Służbą ... ( Mama zawsze pachnie służbą, pracą i ... dymem - gdy rozpala w piecu).
KP
~katolik pomniejszego płazu
29 sierpnia 2026, 14:39
"Jej codzienność nie pachniała kadzidłem". Naprawdę? 21 listopada q Kościele katolickim obchodzimy święto Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny. A do czego została ofiarowanie? Do służby w Świątyni Jerozolimskiej, którą pełniła przez kilkanaście lat. Kadzidła tam z pewnością nie brakowało. No ale tego nie ma w Ewangelii, więc wg niektórych się nie liczy.
JB
~Jan Bora
29 sierpnia 2026, 13:25
Dla wielu ludzi Maryja jest kimś swoiskim i bliskim, prawie że poklepujemy ją po plecach - ale dla szatana jest Ona znienawidzoną, potężną i wyniosłą przeciwniczką. Szatan kompletnie nie lęka się tych, którzy budzą grozę wśród ludzi. Lęka się straszliwie Jej
AS
~A Szczawiński
28 sierpnia 2026, 16:42
NMP zostala ukoronowana na Królową nieba i ziemi. Jest naszą ukochaną, serdeczną, czułą, kochającą, potężną monarchinią i matką. Wcale nie "biedną i zagubioną". Artykuł zaś cuchnie mi protestancką niechęcią do naszej katolickiej maryjności.
AS
~A Szczawiński
28 sierpnia 2026, 16:36
NMP została ukoronowana na Królową nieba i ziemi. Jest dostojną, potężną, bliską, kochającą, serdeczną i naszą matką i monarchinią. Nadęte grafomanie Autora - kolejne dźganie w naszą katolicką maryjność.
AS
~Antoni Szwed
28 sierpnia 2026, 12:07
„Tymczasem Maryja, ogłoszona Królową Polski, króluje nie dlatego, że ma władzę i wiele może.” Jest dokładnie przeciwnie niż sądzi Żmudziński, Maryja MA WŁADZĘ i WIELE MOŻE. Próbkę tej władzy i mocy pokazała w nocy 15 sierpnia 1920 r. nad Warszawą. Czerwonoarmiejcy nie mieli wątpliwości przed Kim w popłochu uciekali, porzucając broń, gubiąc buty po drodze i szukając schronienia w psich budach (to są fakty).
AS
~Antoni Szwed
28 sierpnia 2026, 11:53
Matka Boża jest znienawidzona przez demonów, duchów piekła, bo Ona swoją misją zrujnowała ich plany. Demony chciały (i chcą nadal), korzystając z pomocy oddanych sobie ludzi, całkowicie poróżnić ludzi z Bogiem. To one chcą, aby człowiek miał wykrzywiony obraz Boga, jako okrutnego, bezwzględnego sędziego. Im na tym bardzo zależy. Dlatego tak chętnie promują tych, którzy przekonują innych, że Bóg jest wrogiem człowieka, i że tak naprawdę nie jest miłosierny. Chętnie posługuje się bluźniercami typu osławiona „madonna”, którzy szczególnie czują się uprawnieni do „reformowania” i Boga i Kościoła. Współcześnie słowa takich ludzi znajdują w przestrzeni publicznej większy poklask niż świadectwa najbardziej świętych ludzi. Signum temporis.
AS
~Antoni Szwed
28 sierpnia 2026, 11:51
Żmudziński widzi Maryję tylko oczyma ziemskimi, doczesnymi. Oczywiście, prawdą jest, że gdy żyła na ziemi dosyć się nacierpiała, zwłaszcza wtedy, gdy towarzyszyła Synowi w drodze na Golgotę a później gdy bezsilnie musiała patrzeć na straszliwe Jego konanie na krzyżu. Musiała znosić te wszystkie obelgi, drwiny, plugawe słowa, plucie, bicie tych wszystkich, którzy w swoim fanatyzmie posłali Jezusa na krzyż. To było niewyobrażalne cierpienie, które po wzięciu Jej do nieba Bóg wynagrodził Jej najwyższym wyniesieniem ponad wszystkich ludzi i wszystkich aniołów. W tym sensie jest Królową, której z naszej strony należy się cześć. Wierzący katolik (także prawosławny) będzie Ją czcił, niedowiarek, ateista, bluźnierca będzie Nią poniewierał. I tak jest do dziś.
AS
~Antoni Szwed
28 sierpnia 2026, 11:48
Sam Żmudziński ma bajkowy obraz Matki Bożej, zgoła niekatolicki. Wydaje się mu, że to ludzie „wypromowali” Maryję i Ona jest taka, jak ją ludzie postrzegają (zwłaszcza niewierzący). Podczas gdy to Bóg wybrał Maryję z Nazaretu jako Osobę bez grzechu poczętą (dogmat Kościoła katolickiego), później ten sam Bóg zabrał Ją do nieba z duszą i ciałem (dogmat Kościoła katolickiego). Ze względu na wypełnienie swojej misji (zrodzenie Jezusa) jest Osobą Najbliższą Bogu, stoi w niebieskiej hierarchii wyżej niż wszyscy święci razem wzięci. Jest najważniejszą naszą Orędowniczką wobec swego Syna Jezusa Chrystusa. Jest Królową Nieba i Ziemi nie z mocy swojej, lecz z wywyższenia jakie dał Jej sam Bóg. Dysponuje łaskami (nie wszystkimi), które Bóg dał Jej do dyspozycji. Dzięki nim w przeszłości uzdrowiła i uzdrawia nadal wielu z tych, którzy pokornie Jej proszą o uzdrowienie duszy i ciała (dla siebie bądź dla kogoś innego).
IA
~Ix Ax
28 sierpnia 2026, 11:39
Nie należy też przesadzać w drugą stronę: czynić Maryi prostą, zwyczajną, niewykształconą kobietą z Izraela, której zdarzyło się coś, co ją przerosło. Maryja wymyka się naszym postrzeganiom osoby ludzkiej - nie potrafimy pojąć jak nieposiadanie grzechu pierworodnego i jego skutków wpływa na naturę człowieka, więc za wiele o Maryi nie da się spekulować. Najlepiej przyjąć postawę behawiorystyczną: rozważać jej słowa, czyny, postawy, ale bez nadmiernego spekulowania