Czy papież powinien mieć TikToka? Zarzucanie sieci na cyfrowej głębi

Fot. Grzegorz Galazka

W mediach społecznościowych możemy dzisiaj znaleźć zupełnie wszystko. TikTok serwuje fragmenty politycznych wywiadów, ekspresowe przepisy na deser czy kota wygenerowanego przez sztuczną inteligencję, który tańczy lepiej niż uczestnicy Tańca z Gwiazdami. Coraz częściej zobaczymy tam także głoszących Ewangelię. Ale czy doczekamy się dnia, w którym na TikToku pojawi się papież?

Kościół zawsze wykorzystywał możliwości komunikacyjne swojej epoki, także środki masowego przekazu. O ile dawniej były to bardziej tradycyjne formy, jak książki czy prasa, a następnie radio i telewizja, o tyle współczesność rządzi się już prawami mediów cyfrowych. Także w tym aspekcie Kościół nie pozostaje w tyle za pędzącym postępem świata.

DEON.PL POLECA

 

 

Nowe forum ewangelizacji

W Orędziu na XXXVI Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu Jan Paweł II pisał o kontynuowaniu w każdej epoce misji głoszenia Ewangelii, która ma swój początek w dniu Pięćdziesiątnicy. Podkreślał zarazem, że „przez następne stulecia owa misja ewangelizacyjna dotarła do najdalszych zakątków ziemi, a chrześcijaństwo zapuściło korzenie w wielu miejscach i nauczyło się przemawiać rozmaitymi językami świata, posłuszne Chrystusowemu nakazowi głoszenia Ewangelii wszystkim narodom”. Jednym z języków świata stawał się wówczas Internet, określany przez papieża mianem „nowego forum ewangelizacji”.

Papież z Polski nie tylko rozpoczął dialog o roli Internetu w Kościele, ale za jego pontyfikatu został on sprowadzony także do Watykanu. Niedługo później Stolica Apostolska rozpoczęła pracę nad wykorzystaniem możliwości, jakie dawała sieć internetowa w pracy duszpasterskiej. W ten sposób powstała funkcjonująca do dziś strona internetowa Vatican.va, będąca na całym świecie głównym źródłem papieskiego nauczania.

We wspomnianym już Orędziu Jan Paweł II mówił otwarcie o ogromnym potencjale głoszenia Dobrej Nowiny za pomocą Internetu. Widział w nim również drogę realizacji Chrystusowego wezwania Duc in altum! – Wypłyń na głębię. W tej głębi Internetu dostrzegał także niebezpieczeństwa, dlatego zachęcał do spojrzenia na nie z realizmem i traktowania go jako środka, a nie celu samego w sobie. Przede wszystkim wskazywał na szansę dotarcia ze Słowem do młodych, dla których cyberprzestrzeń stanowi „okno na świat”.

Web 2.0 i cyfrowa obecność Kościoła

Dzisiaj to wezwanie sprzed ponad dwudziestu lat wydaje się mieć jeszcze mocniejszy wydźwięk. Słowa Jana Pawła II odnosiły się do Internetu, który stanowił wówczas otwartą księgę dla użytkowników mogących czerpać z niego coraz więcej informacji. Obecnie żyjemy jednak w świecie opanowanym przez tzw. Web 2.0, czyli bardziej zaawansowaną generację Internetu, w której odbiorca nie pełni już biernej roli, lecz współtworzy wirtualną rzeczywistość. Odbywa się to głównie za sprawą szerokiego dostępu do mediów społecznościowych, będących dziś centrum interakcji społecznych, dostępu do informacji, ale również ewangelizacji.

DEON.PL POLECA


Swoistym znakiem czasu jest objęcie tronu Piotrowego przez papieża, który tak wiele uwagi poświęca kolejnemu kamieniowi milowemu w rozwoju technologii i mediów, a więc sztucznej inteligencji. Już niedługo po wyborze Leona XIV internauci dopatrzyli się na jego nadgarstku smartwatcha, co dla wielu stało się niemal symbolem epoki i podążania za postępem technicznym. Z kolei jedną z pierwszych decyzji nowego Ojca Świętego w obszarze komunikacji była modernizacja wspomnianej już strony Stolicy Apostolskiej, aby dostosować ją do współczesnych standardów.

Tym samym kontynuował on dziedzictwo swoich poprzedników – nie tylko Jana Pawła II, ale i Benedykta XVI oraz Franciszka. Papież Benedykt otworzył przecież papieskie konto @Pontifex w serwisie Twitter (dzisiejszy X), a za sprawą Franciszka powstał Sekretariat ds. Komunikacji, będący nową dykasterią Kurii Rzymskiej. Owocem działań sekretariatu jest działalność serwisu Vatican News, który na bieżąco przekazuje informacje o nauczaniu papieża oraz życiu Kościoła na całym świecie.

Kościół w mediach społecznościowych

Skoro zatem Kościół w każdej epoce próbował odnaleźć się w różnych warunkach technologicznych i etapach rozwoju mediów, pojawia się naturalne pytanie, czy to pora na jeszcze większą ekspansję mediów społecznościowych. Jeszcze większą, ponieważ już teraz Kościół jest w nich obecny, m.in. poprzez transmisje Mszy św., publikowanie komentarzy biblijnych czy inne formy ewangelizacji. Najbardziej dynamicznym rozwojem w ostatnich latach cieszy się jednak platforma TikTok. To właśnie tam w dużej mierze przenosi się dziś duża część tradycyjnych mediów, a więc i debata publiczna oraz treści rozrywkowe. Można tam napotkać również wiele inicjatyw ludzi wierzących i tzw. kato-influencerów. Myślę, że wśród nich śmiało można przytoczyć np. ks. Sebastiana Koseckiego, ks. Sebastiana Picura czy ks. Rafała Główczyńskiego znanego jako “Ksiądz z osiedla”. Dlaczego więc wśród nich nie mógłby znaleźć się papież Leon XIV?

Można mieć wiele zastrzeżeń do aplikacji takich jak TikTok – przede wszystkim, że absorbują zbyt wiele uwagi i czasu człowieka na przeglądanie niewiele wnoszących do życia treści. Jednak faktem jest, że to medium stanowi dzisiaj kluczowe narzędzie wpływu społecznego, ponieważ z mediów społecznościowych korzysta aż 68.7 proc. światowej populacji (Digital 2026 Global Overview). Zwłaszcza dla ludzi młodych jest on dzisiejszym “oknem na świat”, o którym pisał Jan Paweł II. Kościół, chcąc wyjść im naprzeciw ze swoim chrześcijańskim przesłaniem, nie może nie być tam obecny. Zatem dzisiaj pytanie nie brzmi już „czy”, ale „w jaki sposób” powinna realizować się ta zakorzeniona w Zesłaniu Ducha Św. misja apostolska w wirtualnej przestrzeni takiego portalu jak TikTok.

Często pojawiają się zarzuty, że TikTok nie nadaje się do treści o charakterze ewangelizacyjnym, bo format platformy sprzyja krótkim, często humorystycznym filmikom, które nie angażują użytkownika na dłużej. Ale czy naprawdę istnieje miejsce nieodpowiednie do głoszenia Ewangelii? Czy przesłanie ewangeliczne zawsze musi być długie i rozbudowane? Krótkie, zwięzłe treści wcale nie muszą być płytkie, za to mogą stać się haczykiem wielkiego połowu, który zainteresuje nowych ludzi i zaprosi ich do poznawania Chrystusa.

Pasterz szuka owiec w każdym miejscu

Papieskie konta są już obecne na platformach takich jak Instagram czy X, gdzie zamieszczane są głównie fotorelacje z wydarzeń z udziałem Ojca Świętego oraz fragmenty oficjalnych przemówień. Ale czy doczekamy się obecności papieża na TikToku, gdzie pojawiałyby się krótkie nagrania nagrywane „z ręki”, osobiście przez samego Ojca Świętego? W tej chwili wydaje się to mało realne ze względu na ścisłą politykę informacyjną Watykanu i liczne obowiązki głowy Kościoła. Jednak taka forma kontaktu z wiernymi – i nie tylko – mogłaby stać się znaczącym przełomem w komunikacji Kościoła ze światem – zwłaszcza z młodym człowiekiem zanurzonym w social mediach. W istocie nie chodzi jednak o to, czy na TikToku pojawi się sam papież, lecz o to, czy Kościół potrafi spotkać człowieka tam, gdzie aktualnie jest – jak pasterz szukający każdej swojej owcy.

Dziennikarz i publicysta. Pisze o Kościele i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem Dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W 2023 roku nominowany do Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy papież powinien mieć TikToka? Zarzucanie sieci na cyfrowej głębi
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.