Gdy ideologia staje się bogiem

Grafika wygenerowana przez SI.

Gdy chodziłem jeszcze do szkoły, wydawało mi się, że bałwochwalstwo to temat należący do przeszłości. Nauczyciel historii przekonywał, że złote cielce, przed którymi klękały starożytne plemiona, przetrwały najwyżej w lasach Amazonii. W naszych cywilizowanych miastach triumfował oświecony socjalizm. Kilkanaście lat później cały świat oglądał upadek tego kolosa.

Czy staliśmy się wolni od potworów stworzonych przez człowieka? Nic bardziej mylnego. Mimo, że uważamy się za uczniów Jezusa, dalej hołdujemy bożkom. Zmieniliśmy im imiona, przebraliśmy w inne stroje, napisaliśmy nowe pieśni, wymyśliliśmy nowe słownictwo i stworzyliśmy alternatywną do ewangelicznej narrację rzeczywistości. Dla każdego boga właściwą. W jej obronie jesteśmy gotowi zwymyślać, opluć i zabić. Myśląc jedynie o sobie przenieśliśmy bluźniercze posągi naszego odwiecznego egoizmu do naszych rodzin, przedsiębiorstw, salonów, a przede wszystkim – do partyjnych biur. Stworzyliśmy bogów, którzy żądają od nas ślepego posłuszeństwa i nienawiści do innych.

DEON.PL POLECA



Jeden z bogów to zawodowy sukces. Gdy praca staje się twoim absolutem, szybko zmieniasz się w wyznawcę potwora, który cię wkrótce pożre. Najpierw zżera twoją empatię, potem pozbawia przyjaciół, a na końcu – gdy dopadnie cię wiek emerytalny lub młodszy rekin z korporacji – orientujesz się, że twoje idealnie skrojone życie jest puste. Zostało tylko zgorzknienie i portfel, którym nie ma się z kim podzielić.

Bogiem może stać się nawet macierzyństwo, gdy matka składa całą swoją tożsamość na ołtarzu dziecka. Gotowa jest sprzedać duszę diabłu, by tylko było zdrowe i piękne. Co się dzieje, gdy to dziecko – ten mały, domowy bożek – dorośnie i pójdzie własną, nie zawsze idealną drogą? Świat matki rozpada się, bo zamiast kochać człowieka, kochała swoją rolę układaczki życia kogoś, kto i tak po swojemu ułoży sobie życie.

Nawet rodzina potrafi stać się świątynią hołdującą potworom, jeśli zamknie się w oblężonej twierdzy. Wówczas każdy z zewnątrz jest zagrożeniem, a świat staje się wrogiem, którego trzeba zwalczać dla „dobra domowego ogniska”. Miłość własnego gniazda postawiona ponad miłość Boga prowadzi do pogardy wobec sąsiada, szkolnego wychowawcy, który zwróci uwagę, czy wobec ubogiego, który poprosi o gościnę.

Ale najzabawniejsi i zarazem najbardziej przerażający są dzisiejsi katoliccy wyznawcy plemion politycznych. Mimo, że mają swoich bogów, to nadal chodzą do Kościoła i uważają się za pobożnych i wiernych tradycji. Klękają i biją się w piersi, a słuchając kazania weryfikują czy słowa kaznodziei są zgodne z najnowszym przemówieniem swojego partyjnego lidera. Jeśli ksiądz wspomniał coś o szacunku dla uchodźców, pomocy słabszym czy miłości nieprzyjaciół, a partia właśnie buduje kapitał na strachu i nienawiści – wyrok jest prosty. Ksiądz oszalał. Ksiądz to zdrajca, lewak, albo kryptofaszysta - zależy, po której stronie barykady stoi „pobożny” słuchacz.

Ba! niektórzy potrafią wezwać na dywanik samego papieża. Jeśli papież mówi coś o najnowszych wydarzeniach, co nie pasuje do ustalonej w partii narracji, to się myli, nie rozumie sytuacji. „To nie jest nasz papież!”. A szczytem ideologicznego narcyzmu jest przekonanie, że moja partia ma monopol na prawdę, więc jeśli Ewangelia czy biskup Rzymu myślą inaczej, to tym gorzej dla takiego Boga, którego wyznają.

Jeśli partia staje się twoim bogiem, to twoja tożsamość jako chrześcijanina jest zagrożona. Staje się krucha, jak papierowa dekoracja. Musisz nienawidzić każdego, kto nie klaszcze w ten sam rytm, bo to mogłoby zburzyć twój „bezpieczny domek” zbudowany z kart. Przestajesz widzieć człowieka – widzisz tylko barwy plemienne. Tracisz zdolność współczucia, samodzielnego myślenia i – co chyba najsmutniejsze – tracisz wolność. Stajesz się marionetką, której sznurkami pociąga genialny strateg z Nowogrodzkiej, Wiejskiej czy jakiejkolwiek innej ulicy, na której rezyduje twój ziemski bożek.

Bożek ideologii może mieć różne barwy, nie tylko partii politycznych. Jego wspólną cechą jest mamienie obietnicami, których dotrzymać nie może. Ani zawodowy sukces, ani naród, ani nadzieja pokładana w dzieciach, ani rodzina, nie mogą zastąpić wcielonego Boga – jedynego absolutu, który nadaje sens życiu chrześcijanina. W ostatecznym rozrachunku ta ucieczka w ramiona ideologii to nic innego jak kapitulacja przed trudem bycia człowiekiem, za którego umarł Chrystus.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Gdy ideologia staje się bogiem
Komentarze (13)
E(
~Ekonomista (po prostu ekonomista)
13 września 2026, 07:10
"Francja, w 2025 r. imigranci stanowili 71% podejrzanych o kradzieże i 41% podejrzanych o napaści seksualne w transporcie publicznym. Z kolei w regionie Paryża było to 80% podejrzanych o kradzieże, 61% o przestępstwa seksualne i 38% o napaści. Raport nie obejmuje obywateli Francji pochodzenia imigranckiego, a jedynie obcokrajowców" Źródło: infopiguła
E(
~Ekonomista (po prostu ekonomista)
12 września 2026, 08:05
A jeżeli miłość do nielegalnych uchodźców stanowi zagrożenie dla moich bliskich? Przecież to właśnie Deon kills dni temu opisał sytuacje gwałtów. Nie chcę tu ludzi, którzy zamiast adaptować się do naszych katolickich wartości próbują tu przywieźć strach dla kobiet idących przez park. I nie obchodzi mnie czy są biali, żółci, czarni czy brązowi. Jeżeli chcesz tu mieszkać, musisz podporządkować się naszym zasadom
WG
~Witold Gedymin
12 września 2026, 07:16
"Jeśli ksiądz wspomniał coś o szacunku dla uchodźców ..." taka refleksja: "Rzeź wołyńska" była czystką etniczną. Ukraina, Ukraińcy nie chcą nazwać tego po imieniu. Ale zapuszczają w Polsce korzenie, a kilkaset tysięcy chce zostać w Polsce na stałe. I co na to ????
TT
~Tomasz Tomasz
15 września 2026, 12:16
Zapraszamy do zamieszkania. W 1965 roku nasi biskupi przebaczyli Niemcom za zbrodnie II wojny światowej.
JP
~Jedyna Prawda
11 września 2026, 20:39
„ Zostało tylko zgorzknienie i portfel, którym nie ma się z kim podzielić” Portfelem zawsze można się podzielić z księdzem.Nie znam takiego który by nie przyjął …
MT
~Mówić to można Liczą się czyny
11 września 2026, 18:21
Ja na przykład nie mam innego wyjścia jak tylko pracować na dwa etaty. 95% mojego życia to praca. Jestem po rozwodzie. Kupiłem małe mieszkanie na obrzeżach miasta na kredyt, aby zapewnić sobie jakieś schronienie na starość, bo mam już prawie 40 lat i ten nadejdzie Jeśli nie zadbam o to, stanę się ciężarem dla społeczeństwa lub dla rodziny, lub ewentualnie będę musiał pójść most. Poszedłem do kościoła bo miałem podstawy do stwierdzenia nieważności mojego bardzo krótko trwającego małżeństwa. Ilość pieniędzy jaką wydałem na ten proces jest naprawdę duża, a oprócz tego zmagam się z depresją i nerwicą lękową na które zachorowałem. Pieniędzy potrzeba na lekarzy na kredyt, na życie i to nie są małe kwoty. Adwokat za napisane jednego tylko pisma wziął 2500 zł. Otrzymałem obrotnice że mi pomogą, żebym zaufał Bogu. Żadnej pomocy nie otrzymałem tylko brak szacunku i traka racjonalizacja zachowań, że to dlatego, bo zgrzeszyłem przed ślubem, inaczej nikt by mnie tak nie traktował.
KP
~katolik pomniejszego płazu
11 września 2026, 15:39
w panteonie bożków zasiadają również: ekologizm, rozwój zrównoważony, inkluzywność i umiłowani migrancji
EK
~Ewa Kowalska
13 września 2026, 10:39
W punkt! Dorzuciłabym jeszcze chrześcijański syjonizm i relatywizm przejawiający się w rozmydlaniu nauczania Chrystusa.
NK
~Nie Katolik
13 września 2026, 19:14
Przeciwnie: właśnie dlatego że Jezus się liczy. Kochać Jezusa to poczuwać się do rzeczy do których inni się nie poczuwają. Na katolików nie liczę że się będą do czegokolwiek poczuwać. To jest właśnie wolny wybór, poczuwać się albo nie. Jakie wybory takie życie.
KP
~katolik pomniejszego płazu
15 września 2026, 00:12
że jak? cały postępowy (przynajmniej zachodni) świat się do tego poczuwa. Pan Jezus nigdzie nie nauczał, żeby iść za światowymi trendami, wręcz przeciwnie. no ale niekatolik tego nie zrozumie, albo wręcz to odrzucił.
NK
~Nie Katolik
15 września 2026, 20:58
"Zobaczcie: nic nie zyskujecie. Oto świat poszedł za Nim" J 12,19
KP
~katolik pomniejszego płazu
17 września 2026, 12:09
powiedzieli Faryzeusze widząc, że Żydzi widzą w Nim Mesjasza - króla, władcę politycznego. Kilka dni później Pan Jezus to wyjaśnił: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd".
RC
~Re Cze
11 września 2026, 12:24
Dziękuję za ten tekst... Jest dla mnie wsparciem.. moja rodzina uważa że oddalam się od wiary, ponieważ nie pałam nienawiścią do Niemców, Ukraińców, Unii Europejskiej, Muzułmanów, ....