Gdy ministerstwo obrony staje się ministerstwem wojny

Trwa wojna na Ukrainie. 21, 2022 Ukraińska flaga na fasadzie balkonu kamienica przy ul. Koszeckiej w Kijowie (Fot. Sodel_Vladyslav/depositphotos.com/pl)

Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.

W literaturze beletrystycznej urzędy o nazwach takich jak „Ministerstwo Wojny” często kojarzone są z reżimami autorytarnymi lub apokaliptycznymi wizjami przyszłości. Dziwi mnie, że kilka miesięcy później prezydent wychodzi z inicjatywą utworzenia „Rady Pokoju”. Dlaczego nie „Rady Wojennej”? Chyba, że jest to wyraz ironii, podobnie jak „Ministerstwo Prawdy”, które u Orwella zajmuje się fałszowaniem historii i produkowaniem fake newsów. Nie dziwi mnie niepokój ze strony wielu komentatorów.

DEON.PL POLECA


Szczególnie przeraża mnie to, co powiedział Donald Trump inaugurując tę Radę podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos: „gdy ta Rada będzie już w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co chcemy” (cytat za onet.pl). Mówiąc jednym zdaniem: nikt nam nie podskoczy! A jeśli podskoczy to „ja jestem waszym wojownikiem, jestem waszą sprawiedliwością, a dla tych, którzy zostali skrzywdzeni i zdradzeni: jestem waszym odwetem” – mówił podczas dorocznej konferencji środowisk konserwatywnych w marcu 2023 roku.

Etos wojownika dobrze sprzedawał się i sprzedaje również wśród katolików. Mamy dzisiaj „Wojowników Maryi” i „Rycerzy Jana Pawła II” – organizacje, które swoimi nazwami nawiązują do dawnych zakonów rycerskich. Mamy rytuały z mieczami w dłoni i zapewnienia o gotowości do walki. I chociaż ma to być jedynie metafora walki duchowej z własnymi słabościami, to często sami wojownicy uważają za słabość życzliwość wobec migrantów i brak nienawiści do wrogów Ojczyzny.

Nie można dopuścić do tego, by nakręcanie się i podjudzanie do walki stało się modne, by szukanie wrogów stało się jedynym sposobem na znajdowanie przyjaciół, by okopywać się wraz z nimi przed obcymi.

Zachęcony przez portale internetowe sięgnąłem po najlepszą ponoć książkę wojenną wydaną w zeszłym roku. Autorem jest jeden ze znanych polskich pisarzy – Szczepan Twardoch. Nie jest to powieść napisana po polsku, lecz w języku wojny, gdzie ukraińskie wulgaryzmy mieszają się z żołnierskim żargonem. Niektórych słów trzeba się po prostu nauczyć, pytając sztuczną inteligencję o ich znaczenie. Mobik, pidar, efpiwiszka, połon. Ten język poznaje się podczas czytania. Utrzymana w nurcie naturalistycznym książka robi duże wrażenie. Nie ma tu dżentelmeńskiej fabuły jak w „Czterech pancernych” czy „Stawce większej niż życie”. Autor ukazuje dramat walczących z własną znieczulicą żołnierzy, utaplanych w błocie i we własnej krwi, którzy nie wiedzą, czy lepiej zginąć, czy przeżyć.

DEON.PL POLECA


Remarque w powieści „Na Zachodzie bez zmian” (1929) pisał, że dla żołnierza w okopach wojna nie jest sprawą honoru, lecz „biologiczną walką o przetrwanie”, w której człowiek sprowadza się do poziomu zwierzęcia szukającego schronienia przed ostrzałem. Nie ma w tym nic romantycznego. Nawet wojna obronna nie broni pokoju, lecz jest bezduszną machiną odbierającą człowiekowi wrażliwość i zdolność do wchodzenia w normalne relacje z ludźmi.

Gdy ministerstwo obrony staje się ministerstwem wojny, powinna nam się zapalić czerwona lampka. To znak, że ktoś zamierza kosztem zwykłych ludzi wprowadzać swój porządek na świecie, że ktoś pręży muskuły, by udowodnić, że może bezkarnie burzyć i zabijać. Polityka straszenia się nawzajem jest skrajnie nieodpowiedzialna i nie jest zapowiedzią pokoju.

Trzeba pokazywać, co wojna robi z ludźmi. Bez względu na to po której stronie frontu walczą. Trzeba czasem posłuchać dziecka czekającego na powrót ojca. „Tato powiedział, że idzie tylko naprawić niebo, żeby nie spadały z niego ognie, i wróci na moje urodziny. Urodziny minęły, a niebo dalej pęka” – mówi ośmioletni chłopiec z Charkowa.

Jak promować pokój, gdy dzieci głosu nie mają, a ich rodzice oddają głos na ludzi, którzy własne lęki i ambicje karmią strachem przed obcymi, budując mury i stawiając zasieki tam, gdzie powinny stać place zabaw.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Gdy ministerstwo obrony staje się ministerstwem wojny
Komentarze (5)
ES
~Ewa Słota
25 stycznia 2026, 10:45
We Wspólnocie Każdemu Żołnierzowi należą się wyrazy Miłości i Szacunku. Wydaje mi się, że USA już nie chcą nadstawiać Swoich dla Innych - Państw. Szczerze? Czy muszą? Zgadzam się, że Amerykańscy żołnierze najmocniej " nadstawiają się na linii...". Może dlatego, że są dobrze wyszkoleni, mają dobry sprzęt. Amerykanie mają Inną Kulturę u Nich więcej jest Wojskowych Akademii i Szacunku dla Żołnierza - Weterana. U nas - tak sobie... . Jeśli USA odejdzie od NATO czy nasi Przyjaciele z Zachodu wspomogą nas w chwili zagrożenia?! Pamiętajmy historia lubi się powtarzać .... Prezydent USA jest porywczy i " my" o tym wiemy ( Putin już zaciera ręce). Żołnierze i Polscy i Amerykańscy są dobrymi Ludźmi - tylko USA mają więcej wprawy i ciągle są na Służbie Innym " docenimy Ich?". Dziękuję Żołnierzom Amerykańskim, że są i, że nam Służą - od zawsze lubiłam Was i Waszą Misję w Obronie ludzkości. Oczywiście Polskiego Żołnierza Szanuję od zawsze i na zawsze. (Prezydent USA myśli o USA- to Oczywiste).
ES
~Ewa Słota
24 stycznia 2026, 16:39
Dlaczego Putin zaatakował Ukrainę? Dlatego- że była samotna i nie należała do Grupy Wspólnoty Państw. Dlaczego atakuje się " samotnego" słabego? Bo wiadomo, że nikt nie stanie w " jego" Obronie. Dlaczego napada sfora psów szaraczka " biednego" i samotnego? Bo sam i nie ma obrony. Tu chodzi o WSPÓLNOTĘ PAŃSTWA ' Wszyscy-za Jednego" Jeden za Wszystkich. Prezydent USA ma charakterek porywczy i dlatego potrzebuje Przyjaciół: " Panie Prezydencie spokojnie ". Na tym polega wsparcie... Tak jak w życiu Wspólnota niesie razem " i radość i troskę ". Wspólnota na fundamentach Ewangelii, Braterstwa, Miłości, Pokoju... . to także różne charaktery i chatakterki ufff bardzo różne - My ludzie nie Anioły - nieprawdaż???
DJ
~Duch Jeden
23 stycznia 2026, 22:59
Niestety pokoju nigdy na tej planecie nie było i nie będzie. Niby człowiek z natury ma skłonności do dobra, ale dlaczego jest tyle zła.
SS
~Sfgh Sfhjj
23 stycznia 2026, 13:50
Wow wielkie uznanie za ten mądry tekst. Koniec podzegania, nawoływania do podziału, koniec dzielenia na ci to dobrzy bo z nami a tamci to wróg!!! Więcej tak mądrych słów
AB
~Abel Babacki
23 stycznia 2026, 11:27
Niestety nie ma juz w zasadzie świadków ii wojny. Rozmowy z dziadkiem, ktory to pieklo przezyl i na szczescie mowil o tym, mimo dosiwadczenia niewyobrazalnej traumy, wystarczyly zeby wiedziec ze to jest bezczeszczenie czlowieczenstwa kazdej ze stron.