Moralna skolioza lekarza. Czego uczy nas sprawa 'Szpitala Południowego'?

Depositphotos.com (545797380)

Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie poruszyła opinię publiczną nie tylko dlatego, że chodzi o duże pieniądze. Nie tylko dlatego, że pojawiły się pytania o dyżury, których – według medialnych doniesień i pierwszych ustaleń audytu – miało nie być tam, gdzie powinny być. Nie tylko dlatego, że w tle pojawiła się polityka, stanowiska, znajomości i przyspieszone ścieżki dostępu do badań dla wybranych osób.

Ta sprawa dotyka czegoś głębszego. Dotyka pytania o etyczny kręgosłup lekarza.
A dokładniej: o to, jak łatwo ten kręgosłup może ulec moralnej skoliozie.
Lekarz należy do tych zawodów, które od początku są obciążone szczególną odpowiedzialnością. Nie dlatego, że lekarze są moralnie lepsi od innych. Nie dlatego, że mają być świeckimi świętymi w białych kitlach. Ale dlatego, że ich decyzje dotykają ludzkiego ciała, bólu, lęku, bezradności, życia i śmierci. Pacjent przychodzi do lekarza nie tylko z objawem. Przychodzi także ze swoją zależnością. Oddaje komuś obcemu dostęp do własnej intymności, historii choroby, słabości i nadziei.
Dlatego medycyna bez etycznego kręgosłupa szybko przestaje być służbą, a zaczyna być systemem wpływu.

DEON.PL POLECA



Na uczelni medycznej w Chicago prowadzę zajęcia z etyki medycznej. Ze studentami i lekarzami rozmawiamy o dylematach, które nie zawsze są spektakularne. Często nie chodzi o wielkie moralne dramaty z pierwszych stron gazet, ale o codzienne sytuacje: presję czasu, zmęczenie, hierarchię, oczekiwania przełożonych, interes instytucji, lojalność wobec kolegów, lęk przed konfliktem, pokusę kariery, a czasem zwyczajne przyzwyczajenie do tego, że „tak się u nas robi”.
Właśnie w takich miejscach zaczyna się deformacja sumienia. Nie od wielkiego upadku. Raczej od drobnego skrzywienia postawy.

Najpierw człowiek mówi sobie: „To tylko formalność”. Potem: „Wszyscy tak robią”. Następnie: „Nie ja stworzyłem ten system”. W końcu: „To nie moja odpowiedzialność”.
I wtedy kręgosłup moralny już nie jest prosty. Jeszcze człowiek stoi. Jeszcze pełni funkcję. Jeszcze mówi językiem profesjonalizmu. Ale coś w środku jest już przesunięte.

W kontekście wydarzeń ze Szpitala Południowego przypomniał mi się wykład Alasdaira MacIntyre’a, wygłoszony 24 lutego 1999 roku jako Annual Lecture of the Royal Institute of Philosophy. Tytuł brzmiał: „Social Structures and their Threats to Moral Agency” – „Struktury społeczne i ich zagrożenia dla moralnej podmiotowości”.
Kiedy MacIntyre wypowiadał te słowa, bohater obecnej sprawy miał zaledwie kilka lat. A jednak treść tego wykładu zdumiewająco dobrze opisuje sieć zależności, w którą może wejść młody lekarz: relacje partyjne, przełożeni, środowisko, instytucja, pieniądze, prestiż, dostęp do stanowisk, oczekiwania kolegów, przyspieszona ścieżka kariery.

MacIntyre pokazuje, że człowiek może tracić moralną podmiotowość nie dlatego, że przestaje znać zasady. Może ją tracić dlatego, że zaczyna myśleć wyłącznie w kategoriach roli, stanowiska i oczekiwań systemu. Przestaje pytać: „Czy to jest dobre?”. Zaczyna pytać: „Czy to przejdzie?”, „Czy ktoś to zatwierdzi?”, „Czy mam na to papier?”, „Czy moi ludzie mnie ochronią?”.

DEON.PL POLECA


To jest jeden z najgroźniejszych momentów w życiu zawodowym lekarza. Moment, w którym przysięga Hipokratesa, troska o chorego i dobro pacjenta zostają zamknięte w jednym przedziale życia, a kariera, pieniądze i polityczna lojalność w drugim. MacIntyre nazywał to compartmentalization – kompartmentalizacją. Człowiek dzieli siebie na sektory. W jednym jest lekarzem. W drugim działaczem. W trzecim menedżerem. W czwartym człowiekiem od faktur. W piątym kolegą partyjnym. I każdy sektor ma swoją logikę.
Problem polega na tym, że sumienie nie znosi takiego podziału.

Nie można być uczciwym lekarzem od ósmej do szesnastej, a po szesnastej wyłączać etykę, bo zaczyna się polityka. Nie można mówić pacjentowi o zaufaniu, jeśli równocześnie system, w którym się działa, buduje przywileje dla znajomych. Nie można powoływać się na dobro chorego, jeśli w praktyce tworzy się ścieżki lepszego dostępu dla tych, którzy mają właściwy numer telefonu, właściwą legitymację albo właściwe znajomości.
Medycyna nie jest miejscem dla feudalnych układów.
Szpital nie jest prywatnym folwarkiem. SOR nie jest salonem politycznej wzajemności. Dyżur nie jest rubryką w Excelu, która istnieje po to, aby wygenerować fakturę. Pacjent nie jest tłem dla kariery lekarza.

Oczywiście, w sprawie konkretnej osoby trzeba zachować sprawiedliwość. Od osądzania winy są właściwe instytucje: samorząd lekarski, prokuratura, sąd, organy kontrolne. Chrześcijański komentarz nie powinien być publicznym linczem. Ale nie może też uciekać od pytania moralnego. Bo nawet jeśli każdy szczegół tej historii wymaga wyjaśnienia, sam mechanizm jest już dobrze znany: młody człowiek, szybka kariera, polityczne zaplecze, wysokie wynagrodzenie, instytucjonalna bezkarność, a obok tego zwykli pacjenci czekający w kolejkach.
W takim układzie pytanie nie brzmi tylko: „Czy złamano prawo?”.
Pytanie brzmi: „Co stało się z etycznym kręgosłupem?”.

MacIntyre pisał o moral agency – moralnej podmiotowości. To zdolność człowieka do tego, by być kimś więcej niż wykonawcą roli. Człowiek moralnie podmiotowy nie mówi: „Wykonywałem tylko polecenia”, „Taki był grafik”, „Tak ustalił system”, „Tak działa polityka”, „Tak robią wszyscy”. Człowiek moralnie podmiotowy potrafi zatrzymać się i zapytać: „Czy to, w czym uczestniczę, jest uczciwe? Czy moje działanie służy pacjentowi? Czy nie korzystam z systemu, który krzywdzi innych? Czy nie pozwalam, aby moja rola znieczuliła moje sumienie?”.

Właśnie dlatego etyczny kręgosłup lekarza jest szczególnie narażony na skoliozę. Lekarz pracuje w systemie silnych napięć. Jest presja finansowa. Jest zmęczenie. Są układy hierarchiczne. Są oczekiwania dyrekcji. Jest pokusa dodatkowych dyżurów. Jest środowiskowa solidarność, czasem dobra, a czasem toksyczna. Jest przekonanie, że skoro lekarzy brakuje, to pewne rzeczy można tolerować. Jest wreszcie prestiż zawodu, który może dawać fałszywe poczucie nietykalności.

Jeśli do tego dochodzi polityka, ryzyko moralnej deformacji rośnie jeszcze bardziej. Partia potrafi dać młodemu człowiekowi poczucie znaczenia, ochrony i przyspieszonego awansu. Środowisko może nauczyć go, że lojalność wobec „swoich” jest ważniejsza niż odpowiedzialność wobec wszystkich. A wtedy lekarz, który niedawno składał przysięgę, może zacząć funkcjonować w logice plemienia.
To jest bardzo niebezpieczne.
Bo lekarz nie leczy „swoich”. Lekarz leczy chorych.

W tej historii, jeśli doniesienia prasowe się potwierdzą, jest także postać pozytywna: ordynator, który miał informować o nieprawidłowościach w placówce i – jak podawały media – ponieść za to konsekwencje zawodowe. To ważny znak. Pokazuje, że nie jesteśmy skazani na nieuchronną skoliozę moralnego kręgosłupa. Można się wyprostować. Można powiedzieć: „Nie”. Można nie zgodzić się na układ. Można zapłacić cenę za prawdę.

MacIntyre przypominał, że dojrzała moralność potrzebuje dwóch cnót: integralności i stałości.
Integralność oznacza, że nie jestem inną osobą w różnych kontekstach. Nie jestem uczciwy prywatnie, a cyniczny zawodowo. Nie jestem lekarzem od wartości przy pacjencie, a graczem od wpływów przy stole decyzyjnym. Nie jestem człowiekiem sumienia w niedzielę, a człowiekiem układu w poniedziałek.
Stałość oznacza, że nie porzucam dobra pod wpływem zmieniających się okoliczności. Nie sprzedaję swojej przysięgi za szybki awans. Nie oddaję sumienia w depozyt partii, dyrekcji, środowisku ani własnej ambicji.
To są cnoty potrzebne każdemu lekarzowi. Ale także każdej instytucji medycznej.

Bo problemem nie jest tylko jeden człowiek. Problemem jest system, który pozwala, aby człowiek został ustawiony w miejscu, w którym nie powinien się znaleźć. Problemem są przełożeni, którzy zatwierdzają. Problemem są procedury, które nie chronią pacjentów. Problemem jest środowisko, które widzi i milczy. Problemem jest polityka, która wchodzi do szpitala tylnymi drzwiami, a potem udaje, że przyszła tam przypadkiem.

Dlatego sprawa Szpitala Południowego powinna być dla nas czymś więcej niż kolejną aferą. Powinna być rachunkiem sumienia.
Dla lekarzy: czy moje sumienie jest jeszcze wolne?
Dla dyrektorów szpitali: czy instytucja, którą zarządzam, chroni pacjentów, czy raczej chroni swoich?
Dla polityków: czy rozumiecie, że szpital nie jest miejscem budowania zaplecza?
Dla pacjentów: czy mamy odwagę domagać się przejrzystości?
Dla nas wszystkich: czy nie przyzwyczailiśmy się za bardzo do tego, że układ bywa silniejszy niż zasada?

W duchowości chrześcijańskiej jest piękne przekonanie, że człowiek powinien chodzić wyprostowany. Nie w sensie pychy. Przeciwnie: człowiek wyprostowany to ten, który nie musi się kulić przed możnymi, nie musi zginać sumienia przed interesem, nie musi pochylać głowy przed kłamstwem.
Warto dbać o postawę.
Bo tylko wyprostowani możemy patrzeć w górę.

jezuita, bioetyk, wykładowca w Loyola University Chicago Stritch School of Medicine oraz na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Zajmuje się problematyką bioetyki, niepełnosprawności, opieki u kresu życia oraz duchowych i egzystencjalnych wymiarów cierpienia. Autor książki Disability and Compassionate Care.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Moralna skolioza lekarza. Czego uczy nas sprawa 'Szpitala Południowego'?
Komentarze (22)
ES
~Ewa Słota
23 czerwca 2026, 10:27
Uważam ( nie jestem teologiem, etykiem ... " prosta kobita" ), że Człowiek składa się z ciała, psychiki i sumienia ( Osoby wierzące i niewierzące) i od tego zaczyna się Wszystko; szkoła, dojrzewanie, wybór zawodu, Powołanie ... , to nie jest kaprys, zachcianka- Człowiek, to ma od poczęcia - po urodzeniu To Kształtuje i rozum i ciało i Sumienie, To nasze zadanie i już ( ludzie bez Wartości z nieetycznym, niemoralnym sumieniem nie powinni wykonywać zawodów; lekarz, polityk, wojsko, policja, pedagog, ksiądz, pielęgniarz, ... zresztą w każdym zawodzie Ważne jest Sumienie, bo bez niego stajemy się jak? .... hitlerowcy, terroryści, bandyci UPA, zbrodniarze, Oni muszą iść do więzienia na oddział psychiatrii i, To oczywiste, po co zastanawiać się - USUNĄĆ Z ZAWODU i na oddział psychiatrii, terapię, naukę etyki, bo Każdy ma Sumienie ( tylko zagłuszone uśpione lub czynne, aktywne " choć i błędy się popełnia - ale umie naprawić, przeprosić) ... ( znów się mądrzę?) ...
AI
~A I
22 czerwca 2026, 23:06
400 zł za 15-minutową wizytę to ta moralność lekarzy? Tylko nie piszcie, że studiował i uczył się kilka lat. Wielu studiuje i uczy się kilka lat aby ten świat funkcjonował i nie woła 400 zł za 15 minut, tylko 400 zł za 8 godzin ciężkiej pracy!
HZ
~Hanys z Namysłowa
21 czerwca 2026, 19:58
Wszystko zaczęło się przy Okrągłym Stole,tam dokonał się przekręt wszechczasów, trzeba uczciwie powiedzieć,Polacy to wysysają z mlekiem matki.Pisze to jako Ślązak który przeżył przeflancowanieb polskiej kultury na ziemie odzyskane., przedtem tego nie znaliśmy,teraz żyje znowu ponad 40 lat bez polskiego syndromu, łapówkarstwa,niechlujstwa,przekupstwa i złodziejstwa.Ostatnio Polacy kradną już nawet krowy.Jest już słynna niebieska ciężarówka, już ją namierzyli, będzie zaskoczenie. O czym więc mówić.Moralnosc Polaków upada coraz bardziej, potem się dziwią że ich nikt nie lubi, kiedyś było powstanie na Ukrainie,1648, potem był Wołyń,rasa polskich panów obecnie wlasnyb naród.Rynek się skurczył,trzeba się okradać już swoich.
NK
~Nie Katolik
21 czerwca 2026, 16:21
Poza tym, oczywiście, są różni ludzie. Są tacy którzy chcą uczciwie żyć, pracować, dawać z siebie coś dobrego. Są też ludzie złamani przez życie. Są też i tacy którzy budują na innym fundamencie. Zwłaszcza w życiu społecznym, w polityce następuje negatywna selekcja. A takie afery dobrze się sprzedają. Można zjechać czyjeś nieuczciwe zachowanie, stając się tym samym pionkiem w politycznej grze osoby sto razy bardziej nieuczciwej. To, co się dzieje dzisiaj w polityce, jest porażające. Okazuje się że wszystko może być na sprzedaż. Wszystko, na czym inni ludzie budują, opierają swoje życie. Tutaj można by dużo mówić o kręgosłupie moralnym albo jego braku.
MK
~Marian Kiepski
22 czerwca 2026, 22:53
Polityka polityką ale przytulenie 1,6 mln zł na państeowym etacie w wieku 28 lat to musi śmierdzieć grubym wałkiem.
NK
~Nie Katolik
25 czerwca 2026, 05:43
Pewnie, i nie robił tego z Bogiem na ustach. Jakoś dziwnie się wszystko wtedy zmienia. Afery jakby większe, ludzie jakby gorsi.
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 13:29
c.d. i jeszcze punkt 6 się wyłania - świadomość podczas wyborów - nie wybierać za piękne oczy i piękne slogany, tylko wybierać takich, którzy się sprawdzili - jako dobrzy przywódcy na szczeblach lokalnych, czy już gdzieś wyżej. Uświadamiać tych, którzy dopiero osiągnęli pełnoletność. To wybory są tym mechanizmem, który pozwala trzymać władzę za uzdę, to tu właśnie, a nie przez rewolucję i wieszanie na latarniach... Jak ludzie dziwnie są ślepi i mają amnezję - rządzili tacy, którzy podejmowali decyzje niekorzystne, jak choćby to, że chcieli podnieść wiek emerytalny, była sprzedaż majątku itd, i nie odstawiono ich, tylko znowu dano im rządzić - tu może były ingerencje z zewnątrz - mówiono o tym w mediach - ludzie są nieodporni na takie manipulacje...
NK
~Nie Katolik
22 czerwca 2026, 14:22
Ja bym powiedział, że niektórzy Polacy umieją niszczyć to co inni usiłują budować, a nie potrafią budować. Oczywiście niszczą zawsze wroga. Nie chcesz być wrogiem? I tak zostaniesz.
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 13:19
c.d. ciekawa rzecz - w naszym kraju jest wielka mnogość przepisów prawnych, aktów prawnych, i ciągle produkcja nowych - nawet jest ujęte rozporządzeniem to, jak należy karmić psa służbowego - sic ! Czyż to nie jest syndrom takiego "chitynowego pancerza"? Załatwianie różnych spraw formalnych jest bardzo skomplikowane... 5. Jakby pogrzebać głębiej w naszej historii, to jest więcej takich nieprawidłowości - magnaci prowadzili prywatne wojenki, a obcy z zewnątrz starali się grzebać, ingerować, podkopywać, skłócać i wyciągać korzyści dla siebie i swoich krajów... i tak doszło do rozbiorów. Zatem jeszcze kolejnym elementem higieny moralno-politycznej jest jeszcze lojalność względem interesów własnego państwa, czyli rodaków, którzy tego, czy tamtego wynieśli na piedestały...cdn
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 13:10
c.d. Należało było rozliczyć i zamknąć okres komunizmu, i wszystkie osoby związane ze starym systemem, odstawić od władzy raz na zawsze. Nie wieszać na latarniach, ale odstawić od koryta. Pozabezpieczać dokumenty, a nie, żeby tacy i owacy palili je pokątnie... I pilnować higieny władzy - jak coś wypadnie z szafy, to odstawiać ludzi. To pierwsze kryterium. A następne, czy ktoś się sprawdza, czy jest skuteczny, czy, jak rządzi, to się sytuacja poprawia, czy pogarsza. 4. W przyrodzie jest tak - bardziej prymitywne formy życia, stawonogi, mają chitynowy pancerz, który pełni funkcję zewnętrznej podpory ciała. Wyższe formy - kręgowce posiadają szkielet wewnętrzny. W moralności jest podobnie - bardziej prymitywne jest pilnowanie ludzi z zewnątrz, a bardziej dojrzałą formą jest samoświadomość i samokontrola...cdn
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 13:00
c.d. za mało jakby społecznej odporności zbiorowej (coś podobnego jak miało być podczas covida) na takie małości dnia codziennego... Takie moralne kompromisy wyśmiewał np. Andrzej Waligórski: "Jasiu, zapisz się do związku, Jasiu, dziecko do komunii, napisz donos, składki popłać, szefa spytaj się o zdrowie" 3...i nagle na takich ludzi "spadł" kapitalizm... była w użyciu retoryka "wejścia do Ziemi Obiecanej" - że pokolenie przejścia musi wymrzeć, bo jednak pewnych rzeczy nie załapią... a jak się wchodzi do Ziemi Obiecanej, to niestety, ale nowy początek trzeba budować na zdrowych korzeniach i solidnych fundamentach - starożytni Żydzi musieli wytępić mieszkańców Kanaanu, czego nie zrobili do końca, pochodzili w układy, i potem, no, były problemy...
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 12:47
cd. 2. Na Polakach ciągle jeszcze odciska się piętno komunizmu, a może i II wojny światowej - "teraz jest wojna, kto handluje, ten żyje" - konieczność załatwiania różnych rzeczy, żeby przeżyć, konspiracja, brak zaufania do władzy, swoisty stosunek do "dobra wspólnego", jako do własności niczyjej, niekiedy ludzie wynosili jakieś rzeczy z pracy, bo nie było. Taki klimat, "genius loci" naszego kraju - ściąganie na lekcjach nie jest potępiane, jak choćby w USA, nawet nauczyciele traktują to jako rzecz normalną... Ludzie, którzy szli na różnego rodzaju kompromisy moralne - ktoś, kto został członkiem PZPR, żeby - różnie: od "żeby było lepiej jemu i jego rodzinie", po "żeby można było coś dobrego zrobić dla innych", jakieś romantyczne "wallenrodyzmy" po "hajda na wroga, z Bogiem, a choćby mimo Boga..."
TT
~Teribelka Teribelka
21 czerwca 2026, 12:36
1. Zawód lekarza jest jednym z iluś zawodów tzw. zaufania społecznego - są tu w szerszym kontekście inni pracownicy służby zdrowia, jak się kiedyś nazywało (teraz to nie jest służba, tylko ochrona - taki znaczący drobiazg) zależnie od możliwości podejmowania decyzji, i wtedy odpowiedzialności; są zawody prawnicze, zawody budowlano-architektoniczne, funkcje przywódcze, zwłaszcza w dużych firmach i korporacjach, a także w strukturach władzy, czy to samorządowej, czy państwowej, poza tym zapewne media, a także Kościół oraz nauka/pedagogika - czyli te wszystkie obszary, które dają wpływ na ludzi, i po których ludzie oczekują, i mają prawo oczekiwać, rzetelności - te wszystkie obszary są newralgiczne, zapewne jeszcze inne, Straż Pożarna, Sanepid, itd...cdn
RK
~Ryszard Kubiak
21 czerwca 2026, 12:02
Najbardziej zepsuta (zgniła) grupa zawodowa w Polsce.
DF
~dr Fink
21 czerwca 2026, 21:52
Nie pisz tu głupot, bo ten, na którego najeżdżasz uratuje ci kiedyś życie
RK
~Ryszard Kubiak
22 czerwca 2026, 22:56
Wcześniej pewnie wyczyści wszystkim portfele do ostatniego grosika!
MK
~Marian Kiepski
22 czerwca 2026, 22:58
dr Fink też ma swój salonik VIP i milionowe dochody bo "ratuje życie"?
NK
~Nie Katolik
21 czerwca 2026, 10:52
Zawód lekarza jest szczególny, ale nie jest to kwestia o której powinno się mówić tylko w stosunku do tego zawodu. Człowiek uczy się poczynając od najdrobniejszych rzeczy. I właśnie w tych drobnych rzeczach poznaje jakie to jest trudne, i też jak bardzo to, jak się zachowa w zwykłych sprawach wpływa na innych ludzi, na życie wokół mnie. Taka trzeźwość spojrzenia jakoś dziwnie rozpada się gdy przychodzi do działania na własnym podwórku. Przymyka się oczy na własne kompromisy moralne, za to łatwo się dostrzega drzazgę w oku brata. A jak się ktoś zderza ze ścianą u siebie, jest skłonny pomóc innym, wspierać ich w tym co dobre chociaż trudne, a nie osądzać. Teorie są piękne, tylko że nic ludziom po teoriach. To takie zachowanie bogatego młodzieńca, który wszystkie przykazania wypełniał od młodości. Proszę bardzo - idź, sprzedaj wszystko co masz, a potem bierz trud życia zwykłego człowieka. Ucz się kochać.
JJ
~Just Just
21 czerwca 2026, 10:36
Oby ta sprawa nie była powodem do zintensyfikowania nagonki na kolejną grupę społecznej. Ojcowie i matki, nauczyciele, księża czyli ojcowie duchowi, naukowcy, policjanci, żołnierze, prawnicy w tym sędziowie to grupy społeczne, których autorytet podrywa się systematycznie. Oby nie skończyło się to jak w Kambodży Czerwonych Khmerów za Pol Pota, albo jak w czasie rewolucji kulturalnej za Mao Tse Tunga, gdzie intelektualistów ustawiono w roli wroga społecznego, albo jak w czasie okupacji niemieckiej podczas II Wojny Światowej, czego symbolem są Palmiry, Piaśnica, Sonderaktion Krakau.
JG
~Jaan Grook
21 czerwca 2026, 10:35
Za kilka lat w Polsce lekarze będą 100x bardziej potrzebni nam niż księża
JJ
~Just Just
8 lipca 2026, 09:59
Na pewno lekarze będą potrzebni czy 100 razy bardziej czy 100 razy mniej trudno powiedzieć. Ale jak będzie się na nich tak narzekać jak na księży i nauczycieli, to chętnych do tego zawodu nie będzie zbyt wielu.
NT
~Niewierny Tomasz
21 czerwca 2026, 08:27
Drodzy czytelnicy Deonu. Teraz przeczytajcie jeszcze raz ten artykuł wstawiając każdorazowo w miejsce słowa lekarz słowo ksiądz. Dobrej niedzieli dla ojców moderatorów deon.pl bo wiem że tego nie puszczą….