Duchowość ignacjańska nie kończy się na rekolekcjach – zaczyna się tam, gdzie toczy się codzienne życie

Duchowość ignacjańska nie kończy się na rekolekcjach – zaczyna się tam, gdzie toczy się codzienne życie
Św. Ignacy Loyola - wizja św. Piotra - Antoine de Favray - CC BY 4.0 (ChatGPT - kolor)

Jutro wspominamy w Kościele św. Ignacego Loyolę, założyciela Towarzystwa Jezusowego (zakonu jezuitów) i twórcę Ćwiczeń Duchowych, z których korzystają dziś ludzie na całym świecie. O samym świętym, czy o tym jaki wpływ na moje życie ma duchowość ignacjańska, pisałam wiele razy... Mimo to ciągle mi mało, bo mam poczucie, że można o tym opowiadać dalej, bez końca... Kilka dni temu zapytałam sama siebie skąd się to we mnie bierze i doszłam do wniosku, że to proste... Dla mnie duchowość ignacjańska to codzienny styl życia, coś co jest oczywiste, naturalne, odruchowe. Nie jest zbiorem nakazów, zakazów, wskazówek i myśli. Ta duchowość to droga.

Miesiąc temu pojechałam kolejny raz na rekolekcje ignacjańskie w milczeniu. Osiem dni w Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej w Gdyni, na których przeżywałam czwarty (ostatni) tydzień ignacjańskiej drogi. Gdy ruszałam na te rekolekcje, cieszyłam się, że dotarłam do tego punktu. Gdy dwadzieścia lat temu wchodziłam na tę drogę, nie spodziewałam się, że dotarcie do czwartego tygodnia ćwiczeń zajmie mi tyle lat. Przecież ta duchowość tak mnie wciągała... Dziś widzę to inaczej. Dużo mądrości jest w tym, by między jednym a drugim tygodniem był co najmniej rok przerwy. W moim przypadku te przerwy były dłuższe co sprawiło, że tęskniłam. Za ciszą, modlitwą, która jest spotkaniem, za prostym byciem z Jezusem i za poczuciem bezpieczeństwa jakiego doświadczam po przekroczeniu progu gdyńskiego ICFD. To też dało mi szansę, by treści rekolekcji przenosić w moją codzienność, tam, gdzie aktualnie jestem i żyję. Przerwy między kolejnymi wyjazdami sprawiły, że rekolekcje nie były centrum duchowości, ale przystankiem w drodze, nie celem samym w sobie. Czwarty tydzień, ostatni. To właśnie na tych rekolekcjach, na jednej z kontemplacji, św. Ignacy przestał być wyłącznie moim nauczycielem. Wziął mnie pod rękę, prowadząc w modlitwie i nasza więź się zmieniła. Czy stąd to pragnienie, by o nim ponownie opowiadać? Zapewne też...

DEON.PL POLECA



Św. Ignacy uważany jest za jedną z najważniejszych postaci w historii Kościoła katolickiego i patrząc na to, jak wiele osób czerpie z jego duchowości, trudno się temu dziwić. Codzienny rachunek sumienia, który zaczyna się od wdzięczności i który – praktykowany regularnie – daje szansę, by nauczyć się dostrzegać, kiedy i jak mówi do mnie Bóg oraz jak na Jego cichą obecność odpowiadam. To właśnie „nazywanie poruszeń” (czyli sztuka zobaczenia, nazwania i wypowiedzenia tego, co się w mnie dzieje) jest tym, czego uczę się cały czas. Po co? Widzę jak na przestrzeni lat bardzo się zmieniłam i jak pomaga mi w codzienności nie tylko to, że coś tam czuję, coś mnie pociąga czy odpycha, ale też potrafię to konkretnie nazwać, a co za tym idzie – podjąć świadomą decyzję czy mi to służy czy nie. Ignacy mówi, że wszystko ma służyć chwale Bożej. To jedna z tych myśli, do której wracam najczęściej, zupełnie odruchowo... Czy to, co robię prowadzi mnie do dobra? Nie rozumianego jako moja przyjemność, spełnienie czy chwilowa satysfakcja. Dobra jako Boga, bo Ignacy mówi wprost: wszystko co robisz, rób na chwałę Boga. Od ilu katastrof mnie to uratowało?! Choćby wtedy, gdy chciałam ‘zagwiazdorzyć’, bo czułam się pominięta, niedostrzeżona, a Ignacy mówił: stop, to cię zaprowadzi ‘w krzaki’. Tak, duchowość ignacjańska niesie za sobą konkretną treść, bardzo jasne wskazówki, myśli i inspiracje, ale one nie są oderwane od życia, one je kształtują.

Gdybym zapytała moich przyjaciół ze wspólnoty małżeństw (ignacjańskiej, spotykamy się w ICFD) z czym kojarzy im się św. Ignacy, pewnie każdy powiedziałby coś innego. Nie dlatego, że któreś z nas by się pomyliło, ale dlatego, że duchowość ignacjańska jest bardzo bogata, a sam Ignacy zachęca by szukać na niej swojej ścieżki. Cieszę się, że mam wspólnotę, w której mogę wzrastać, choć jeszcze większą wdzięczność widzę w tym, że prowadzi nas ten konkretny święty. Rycerz z przetrąconą nogą, który robił takie głupoty, że nic tylko usiąść i się pośmiać. A potem zachwycić... Najpierw jego drogą z Bogiem, potem swoją własną... Wszak zostawił nam wskazówki jak na tej drodze iść, by stała się spotkaniem, stylem życia, głęboką tęsknotą; by miała nie tylko sens, ale i głębię. Droga dla każdego, nie dla wybranych – duchowych herosów, którzy żyją w przekonaniu, że wiedzą już wszystko... To droga ciągłego odkrywania. Ramię w ramię, z kulawym świętym, który prowadzi wytrwale ludzi z całego świata do bliższej relacji z Bogiem.

DEON.PL POLECA


Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
David L. Fleming SJ

Duchowość, która naprawdę zmienia życie

Duchowość ignacjańska jest owocem jednego z najbardziej znaczących ruchów odnowy w historii chrześcijaństwa. To wyjątkowe podejście do życia duchowego nie tylko uwrażliwia nas na działanie Ducha Świętego, ale pozwala realnie...

Skomentuj artykuł

Duchowość ignacjańska nie kończy się na rekolekcjach – zaczyna się tam, gdzie toczy się codzienne życie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.