Wina Kaczyńskiego czy Tuska? A może moja?

Wina Kaczyńskiego czy Tuska? A może moja?
Fot. Depositphotos

Co złego, to nie my. To oni zaczęli! To ich wina! Jeden ze sklepów internetowych sprzedaje zatyczkę do wina z sarkastycznym napisem „to wina Kaczyńskiego”, a w prześmiewczym wierszu Wojciecha Młynarskiego czytamy: „w szczerym polu uschła brzózka - wina Tuska”. Na śmiechu się jednak nie kończy. Jak komuś trzeba dowalić, to trzeba. Powód zawsze się znajdzie. Politycy, jak dzieci w piaskownicy, wyrywają sobie zabawki i zwalają winę jeden na drugiego.

Jeśli ktoś chce komuś przyłożyć, to znajdzie sposób. Pięknie opowiada o tym anegdota o wilku i zajączku. Pewnego razu wilk zastąpił zajączkowi drogę i złowrogim tonem zażądał papierosa. Zajączek posłusznie wyjął paczkę fajek bez filtra i poczęstował go. Po czym wilk sprał zajączka za to, że nie ma papierosów z filtrem. Następnego dnia wilk znowu czyhał na zajączka i gdy ten się pojawił, po raz kolejny zażądał papierosa. Tym razem zajączek zaopatrzył się w fajki z filtrem. Zadowolony poczęstował wilka, ale ten nie dał za wygraną i złoił zajączkowi skórę za to, że nie ma papierosów bez filtra. Gdy spotkali się po raz trzeci, wilk wykrzyknął: „Dawaj papierosa!” Zajączek spokojnie zapytał: „Z filtrem czy bez filtra?” Tym razem dostał manto od wilka za to, że chodzi bez czapki.

Już nie tylko w sejmie i w telewizji ludzie skaczą sobie do gardła. Przestrzeń publiczna zmienia się w ring bokserski pełen nokautów, którym stanowczo zaprzeczają leżący na deskach: to myśmy wygrali, choć pozornie wygląda inaczej. Przy okazji dostają rykoszetem przypadkowi ludzie, albo tacy, których politycy wskazali jako winnych. Choćby byli jeszcze dziećmi, nie uciekną przed wyciągniętą ręką partyjnej sprawiedliwości.

Wszystkim, nie tylko politykom, przydałaby się reedukacja. Kto ją poprowadzi, skoro wszyscy bawią się w tej samej piaskownicy? Nawet księża. Gdy rozmawiałem ostatnio z grupą świeckich katolików o obecnej sytuacji w naszym kraju, to miałem wrażenie, że jest dla nich oczywiste, których polityków popieram, bo przecież ksiądz nie może popierać tych, którzy są „winni wszelkiego zła”. A wiadomo, kto jest winny. Oni! Czy aby pamiętamy, że każdej niedzieli bijemy się we własne piersi, powtarzając: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina? Nie Kaczyńskiego i nie Tuska. Moja wina, nie ich. Wchodząc w partyjną narrację z łatwością o tym zapominamy.

DEON.PL POLECA



Zmarły niedawno ks. prof. Andrzej Szostek w jednym ze swoich ostatnich wywiadów dla prasy przypominał, że „Kościół nie jest partią polityczną i w imieniu Kościoła nie należy żadnego polityka zbyt pochopnie wynosić nad innych. […] Kościół ma być znakiem jedności, pojednania, powinien być miejscem dialogu, a nie podsycania sporów politycznych”. Ktoś musi nas księży tego nauczyć. Jestem przekonany, że im więcej będziemy rozmawiali między sobą o osobistym doświadczeniu wiary, a mniej debatowali o problemach tego świata, tym większy będziemy mieli autorytet u osób o różnych światopoglądach. Głęboko w to wierzę. Jednak ktoś musi nas tego nauczyć, bo o sprawach najważniejszych nie potrafimy rozmawiać nawet między sobą.

Osobiste rekolekcje, które ksiądz powinien każdego roku odprawić, sprowadzają się nieraz do uzyskania zaświadczenia z domu rekolekcyjnego, że był, że uczestniczył. Nikt jednak nie sprawdza, czy był tam fizycznie. W jednym z domów rekolekcyjnych, przy którym kiedyś mieszkałem, niektórzy księża jedynie opłacali swój pobyt i odbierali zaświadczenie, nie wchodząc nawet do wynajętego pokoju. Bo mieli pilniejsze sprawy na głowie.

W tym roku odprawiałem rekolekcje w grupie dwudziestu współbraci o różnych sympatiach politycznych. Wspólnie się modliliśmy. Był też czas na rozmowę duchową w grupach. Wróciłem z rekolekcji zbudowany świadectwami, jakie usłyszałem. Dziękuję prowadzącym, że nas zreformowali. Czasem zapominamy, że właśnie po to są rekolekcje. Bóg buduje jedność, gdy zaczynamy się nawzajem słuchać.

Społeczeństwo potrzebuje księży słuchających, a nie tylko wypowiadających się. Potrzebuje pasterzy, którzy mają autentyczną relację z Bogiem, duchownych zasłuchanych w ludzkie troski. Potrzebuje mediatorów w trudnych sprawach i misjonarzy pojednania, a nie sprzymierzeńców walczących z „winnymi wszelkiego zła”. Jakiekolwiek próby wciągania duszpasterzy w partyjne gierki są zawsze wymierzone przeciwko Kościołowi.

 

 

DEON.PL POLECA


Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Grzegorz Dobiecki

Czy mogą zakończyć się sukcesem igrzyska śmierci Xi i Putina? Na co głosujemy w konkursie Eurowizji? Co mąż stanu ma pod kapeluszem?

Jest i taki sposób opanowywania spraw międzynarodowych: wejść w szczegóły, w których zawiera...

Skomentuj artykuł

Wina Kaczyńskiego czy Tuska? A może moja?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.