Nauczyciele religii na froncie i słaby głos biskupów
Trudno się oprzeć wrażeniu częstego przygnębienia, ale też pewnej bezsilności wobec narzucanych zmian w kwestii nauczania religii w polskich szkołach. Zmiana używanej terminologii jest symptomatyczna.
Koniec wakacji i początek nowego roku szkolnego to czas, gdy w Kościele w Polsce sporo się mówi o tej konkretnej grupie nauczycieli i do tej konkretnej grupy nauczycieli. Tych, których w środowiskach kościelnych jeszcze niedawno nazywano niemal wyłącznie katechetami, a dzisiaj coraz częściej także w tych kręgach mówi się o nich „nauczyciele religii”. I chociaż obydwa pojęcia wciąż uważane są za synonimy, to jednak uważni obserwatorzy tematu dostrzegają pewne przesunięcie w terminologii. Coraz częściej z ust wysoko postawionych reprezentantów Kościoła w naszej Ojczyźnie można usłyszeć nie o katechezie w szkole, ale o nauce religii.
Jeśli ktoś nie zauważa takich zmian, niech zajrzy do opublikowanego 24 sierpnia 2026 r. oświadczenia Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zatytułowanego „Młody człowiek zasługuje na więcej”. Ani raz nie pada w nim słowo „katecheza”. Jest mowa o „lekcjach religii”. „Pragniemy jasno powiedzieć, że lekcje religii nie są przywilejem Kościoła. Są konstytucyjnym prawem uczniów i rodziców, wynikającym z zasady wolności sumienia i wyznania oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” – napisali abp Tadeusz Wojda SAC, abp Józef Kupny oraz bp Marek Marczak.
Autorzy cytowanego dokumentu wytłumaczyli, że lekcje te pomagają kształtować sumienie, uczą odpowiedzialności, budują hierarchię wartości. Zaznaczyli, że nie służą one wyłącznie osobistej formacji wierzących, ale pozwalają lepiej poznawać historię Polski i Europy, literaturę, sztukę, etykę społeczną i wiele innych obszarów kultury. „Pomagają także lepiej rozumieć samego siebie, odnajdywać sens życia, pogłębiać rozumienie swojej wiary” – przyznali, dodając, że do szkolnej edukacji lekcje religii wnoszą coś niepowtarzalnego: odpowiedź na najgłębsze pytania o sens, wartość i cel ludzkiego życia. „Dla wielu uczniów, szczególnie w chwilach kryzysu, to właśnie treści wyniesione z lekcji religii okazują się drogowskazem, który nie pozwala się zagubić” – stwierdzili.
Właśnie w takim kontekście wyrazili niepokój z powodu działań Ministerstwa Edukacji Narodowej w ostatnich latach. Działań, które chyba nie tylko w oczach katolików prowadzą do marginalizacji nauczania religii w polskich szkołach. Trzeba przypomnieć, że konkretnie chodzi o nakaz umieszczania lekcji religii przed lub po innych zajęciach szkolnych, o redukcję wymiaru nauczania tego przedmiotu do jednej godziny tygodniowo, o możliwość łączenia klas oraz o usunięcie oceny z religii ze średniej ocen. „Dlatego apelujemy o niezwłoczne przywrócenie właściwego miejsca tym zajęciom i podjęcie realnego dialogu z przedstawicielami wspólnot religijnych” – wezwali członkowie Prezydium KEP.
Pod koniec oświadczenia znalazły się podziękowania dla rodziców, nauczycieli i wychowawców, „którzy każdego dnia podejmują trud wychowania opartego na wartościach”. Szczególne podziękowania skierowane zostały do nauczycieli religii, za wytrwałość i poświęcenie w obliczu piętrzących się trudności. „Nic nie zastąpi waszej miłości, obecności i codziennego świadectwa” – stwierdzili stanowczo abp Wojda, abp Kupny i bp Marczak.
To prawda, że sytuacja uczących religii w polskich szkołach bardzo się w ciągu zaledwie trzech lat zmieniła. „Modlimy się dziś, by wasza posługa, pełniona w zmieniających się i nie zawsze przychylnych okolicznościach, była realizacją tego samego zadania: przekazywania skarbu wiary następnym pokoleniom oraz formowania ich poprzez dzielenie się osobistym doświadczeniem” – mówił u progu nowego roku szkolnego metropolita poznański abp Zbigniew Zieliński do katechetów z okazji Archidiecezjalnego Dnia Katechetycznego.
Biskup sosnowiecki nie owijał w bawełnę. „Bycie świeckim nauczycielem religii przestało być bezpieczną przystanią, a stało się – nie z waszej winy – pierwszą linią frontu” – powiedział do zgromadzonych w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu. Jeszcze dalej poszedł metropolita warszawski abp Adrian Galbas, który zwrócił się do zebranych w Świątyni Opatrzności Bożej: „Czy jako katecheta jesteś gotów ponieść konsekwencje z tego powodu, że opowiesz się za prawdą Ewangelii? Czy, gdy jesteś świadkiem czegoś, co jest dla ciebie nieakceptowalne i niezgodne z twoimi zasadami, z wyznawaną wiarą, z twoim sumieniem – umiesz powiedzieć na głos «nie wolno»?”.
Prymas Polski abp Wojciech Polak w gnieźnieńskiej katedrze stwierdził w podobnym duchu, że katechetyczna posługa i codzienne świadectwo nie polegają dziś dosłownie na przelewaniu krwi. „Dotyczą raczej naszych codziennych wyborów i decyzji. Stawiają nam jednak pytania o to, czy będę wierny kiedy wobec kryzysów i trudności łatwiej byłoby się wycofać i zdezerterować; czy zachowam chrześcijański sposób myślenia, kiedy wszyscy wokół mówią inaczej, gdy być może po ludzku patrząc jest to po prostu nieopłacalne” – wskazywał.
Z pewnością na ton przywołanych wyżej wypowiedzi hierarchów wpłynął fakt, że wszystkie zostały wygłoszone we wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie brakło w nich również dodawania otuchy i zapewnień o wsparciu. „Nie jesteście i nie będziecie w tej misji nigdy sami” – deklarował abp Polak przypominając, że Kościół w Polsce wciąż apeluje i zabiega, i będzie zabiegał o właściwe miejsce religii w szkole.
Czytając w serwisach Katolickiej Agencji Informacyjnej relacje ze spotkań biskupów z nauczycielami religii - katechetami, trudno się oprzeć jednak wrażeniu nie tylko dość częstego przygnębienia, ale też pewnej bezsilności wobec narzucanych zmian. Wciąż brakuje poważnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie spotkały się one w naszym kraju z masowym sprzeciwem katolików. Sondaże pokazują wciąż duże poparcie rodziców dla obecności lekcji religii w szkołach, jednak nie widać powszechnego nastawienia na obronę dotychczasowego status quo. Dlaczego większości wierzących nie zależy na dwóch godzinach religii tygodniowo? Dlaczego bez protestu zgadzają się na usuwanie oceny z religii ze średniej i na marginalizację przedmiotu w planach lekcji? Bez odpowiedzi na te pytania głos biskupów w sprawie religii w szkole będzie brzmiał słabo.
Skomentuj artykuł