Pałac i namiot, czyli dokąd na śniadanie wielkanocne

Śniadanie wielkanocne w Łodzi; fot. Archidiecezja Łódzka

Z pewnością pomoc udzielona potrzebującym pod namiotem, ma swoją wartość. Ale czy nie chodzi o coś innego? O relację.

Nie minął jeszcze miesiąc od nominowania kard. Konrada Krajewskiego na metropolitę łódzkiego. Od szybkiego ingresu (w polskich warunkach zazwyczaj między nominacją a ingresem upływa miesiąc, natomiast były papieski jałmużnik objął diecezję już po szesnastu dniach), na który nalegać miał sam papież Leon XIV, upłynął nieco ponad tydzień. Mimo tak krótkiego czasu, zdarzyło się już w archidiecezji łódzkiej coś, co trzeba dostrzec i odnotować.

DEON.PL POLECA


Tuż po ingresie kard. Krajewski w rozmowie z reporterem jednego z tzw. kanałów informacyjnych wypowiedział zaskakujące słowa. Dopytywany, na ile doświadczenie jałmużnika papieskiego będzie miało znaczenie dla jego nowej funkcji w Kościele, odpowiedział: „Proszę zobaczyć jaki jest dom biskupa, a biedni jedzą pod namiotem. To się musi zmienić. Ja mogę jeść tam, ale oni przyjdą do pałacu”. Ta zaskakująca odpowiedź sporym echem odbiła się w mediach społecznościowych, natomiast w wielu tzw. mediach tradycyjnych pozostałą niezauważona. A przecież zawierała znaczącą i zaskakującą jak na polskie standardy zapowiedź, a właściwie obietnicę.

Kto choćby pobieżnie śledził działalność Łodzianina w Watykanie w trakcie pontyfikatu papieża Franciszka najprawdopodobniej zetknął się z wywołującymi oburzenie niektórych informacjami o miejscach, w których organizował on zlecone mu przez Następcę św. Piotra działania. Nie wszystkim się podobało, że pod kolumnadą Berniniego, otaczającą Plac św. Piotra, znalazły się przeznaczone dla bezdomnych prysznice, pralnia, ambulatorium, fryzjer. Nie wszystkich zachwycił pomysł, by 9 grudnia 2023 pod wspomnianym już arcydziełem architektury 150 bezdomnych i potrzebujących usiadło do pięknie nakrytych stołów, by wspólnie świętować odsłonięcie szopki i zapalenie lampek na choince stojącej na placu św. Piotra. Pod kolumnadą Berniniego nigdy wcześniej przyjęć nie organizowano, a już na pewno nie dla ludzi biednych.

Biorąc choćby tylko te wymienione inicjatywy i ich umiejscowienie, należało słowa nowego metropolity łódzkiego traktować poważnie, niezależnie od tego, jak szokująco i niepokojąco mogły one zabrzmieć w niektórych uszach. Dlaczego? Ponieważ nadal funkcjonuje myślenie, że biskup, a tym bardziej arcybiskup, to nie jest zwyczajny człowiek, do którego każdy może przyjść w odwiedziny. Dom biskupa to w myśleniu niejednego polskiego katolika jednak wciąż miejsce wyjątkowe, to rodzaj azylu, do którego nie wszyscy powinni mieć dostęp, a z drugiej strony wejście w jego progi to pewien zaszczyt i wyróżnienie.

W Polsce wciąż prawie się nie zdarza, aby hierarcha przyszedł udzielać wywiadu do telewizyjnego studia. Nawet największe funkcjonujące w naszym kraju stacje telewizyjne przeprowadzają takie rozmowy w siedzibie kościelnego dostojnika, podobnie jak wywiady z Prezydentem RP zwykle odbywają się w jego pałacu. Telewizyjne ekipy czują się zaszczycone zaproszeniem do biskupich apartamentów. W dodatku wystrój pomieszczeń to zazwyczaj samograj, nie trzeba wymyślać ani scenografii, ani jakiegoś tła dla rozmawiających przed kamerami.

DEON.PL POLECA


Pozostawało pytanie, kiedy kard. Krajewski zdecyduje się zrealizować obietnicę i zaprosi do domu biskupa łódzkiego biednych i potrzebujących. Okazało się, że nie trzeba było długo czekać. W tegoroczną uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego (5 kwietnia br.) przy arcybiskupim stole znaleźli się podopieczni Sióstr Matki Teresy z Kalkuty. Jak przypomniano na stronie archidiecezji łódzkiej w internecie, siostry te na co dzień zajmują się osobami chorymi i będącymi w kryzysie bezdomności, dając im nie tylko schronienie, wyżywienie, leki i odzież, ale dbają również o duchowe zaplecze swoich podopiecznych. Ze zdjęć i filmików wynika, że zarówno kard. Konrad Krajewski, jak i jego biskupi pomocniczy, nie zasiadali u szczytu stołu, odbierając hołdy, ale obsługiwali stoły.

Powie ktoś, że to ustawka, że sceny z biskupami usługującymi przy stołach zdarzały się także w Kościele w Polsce już wcześniej. A jednak trudno to wielkanocne śniadanie w domu biskupa łódzkiego zlekceważyć. Bo jest ono nie tylko niemal natychmiastowym potwierdzeniem słów nowego metropolity sprzed zaledwie tygodnia, ale wydaje się świadomym odwróceniem wciąż bardzo powszechnego w naszej Ojczyźnie myślenia o duchownych katolickich, zwłaszcza tych z wyższych stopni kościelnej hierarchii. Odwrócenie, które w polskiej wspólnocie katolickiej jest potrzebne i które wśród świeckich nie jest już wcale zjawiskiem marginalnym. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że wśród nich dokonało się ono wcześniej niż wśród duchownych.

Wspomniane odwrócenie myślenia dotyczy nie tylko umiejscowienia biskupa we wspólnocie. Dotyczy też usytuowania biednych i potrzebujących. Przyzwyczailiśmy się w naszym kraju do pewnego wizerunku akcji pomocowych dla ubogich. W pewnym sensie ich symbolem jest ten wspomniany przez kard. Krajewskiego namiot. Nawet wielu katolikom pomoc biednym kojarzy się z pewną prowizorką, tymczasowością, by nie powiedzieć wręcz nawet z bylejakością i niedostrzeganiem istotnych szczegółów. Nawet takie przedsięwzięcia, jak organizowane dla potrzebujących wigilijne spotkania i wielkanocne śniadania często odbywają się w naprędce przystosowywanych pomieszczeniach, a i terminy ich organizacji też nieraz dają do myślenia. Np. w Lublinie w tym roku śniadanie wielkanocne z udziałem miejscowego arcybiskupa odbyło się nie w niedzielny poranek Zmartwychwstania, ale już w Wielką Sobotę. Drobnostka? Raczej nie. Kwestia terminów w jeszcze większym stopniu dotyczy wieczerzy wigilijnych dla potrzebujących. Często odbywają się one kilka dni przed 24 grudnia, więc w sam wigilijny wieczór ubodzy i samotni doświadczają szczególnego opuszczenia.

Papież Franciszek akcentował, że przy dawaniu jałmużny najważniejsza jest relacja z ubogim. Oczywiście, pomoc udzielona potrzebującym pod namiotem, ma swoją wartość. Jednak w porównaniu z zaproszeniem potrzebującego (nie tylko wsparcia materialnego) do domu jest jedynie namiastką.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Pałac i namiot, czyli dokąd na śniadanie wielkanocne
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.