Abp Szewczuk krytykuje dyplomację watykańską

(fot. shutterstock.com)
„La Croix” / KAI / slo

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego skrytykował ambiwalencję dyplomacji watykańskiej w sprawie wojny na Ukrainie. W rozmowie z francuskim dziennikiem "La Croix" abp Swiatosław Szewczuk poinformował, że zginęło tam już ponad 6 tys. ludzi, a półtora miliona opuściło swe domy, zaś w części kraju znajdującej się w rękach prorosyjskich separatystów wielu ludzi umiera z głodu.

Duchowni ryzykują życie, by przekraczając linię frontu, dostarczyć żywność potrzebującym.

Arcybiskup większy kijowsko-halicki przyznał, że Ukraińcy są wyczuleni na każde słowo papieża. Podczas niedawnej wizyty ad limina biskupów greckokatolickich Franciszek "zapewnił, że jest z nami", wystosował też kilka apeli o pokój na Ukrainie. - Oczywiście pragnęlibyśmy ze strony Rzymu mniej ambiwalentnej polityki i jasno o tym mówiliśmy. Domagając się poszanowania prawa międzynarodowego Stolica Apostolska pośrednio potępiła aneksję Krymu, nie potępiając jej wprost. Rozumiemy, że Rzym próbuje zachować swe relacje z Moskwą, ale wiemy również, że Chrystus zawsze był po stronie tych, którzy cierpieli. A w tym konflikcie cierpi Ukraina, dlatego Stolica Apostolska, której dyplomacja jest w służbie Ewangelii, powinna być po naszej stronie - stwierdził hierarcha.

Przypomniał, że gdy w 2009 r. został greckokatolickim biskupem Buenos Aires, obecny papież wprowadzał go w prace episkopatu Argentyny i bardzo mu pomógł w pełnieniu obowiązków duszpasterskich. - Pozostaliśmy sobie bliscy. Co dwa miesiące spotykam się nim w Rzymie, w Domu św. Marty, i bezpośrednio informuję go o sytuacji. Jednak papież deleguje sprawy międzynarodowe do Sekretariatu Stanu, a sam koncentruje się bardziej na nauczaniu społecznym i obronie ubogich. Nie mogę mu narzucać mojego poglądu na sytuację na Ukrainie, ani instrumentalizować naszej osobistej relacji, to byłoby niemoralne. Dobrze się rozumiemy. Wie, że to, co mu mówię odpowiada rzeczywistości i nie ma w tym nic z ideologii - zapewnił abp Szewczuk.

Jego zdaniem wojna na Ukrainie nie jest wyłącznie konfliktem lokalnym. Ujawnia ona bowiem kryzys systemu międzynarodowego. - Fakt, że mocarstwo pozwala sobie na aneksję swego mniejszego sąsiada stanowi prawdziwe wyzwanie rzucone wspólnocie międzynarodowej. Jestem jednak przekonany, że możemy zatrzymać tę wojnę na drodze dyplomatycznej - powiedział abp Szewczuk.

Od Europy, która świętuje 70-lecie pokoju na swym terytorium, oczekuje on obrony głoszonych przez nią wartości poprzez okazanie solidarności z Ukrainą, która "przeżywa największą katastrofę humanitarną od czasu II wojny światowej". Mieszkańcy tego kraju boją się nowej inwazji. - Potrzebujemy pomocy międzynarodowej, aby od strony psychologicznej towarzyszyć ludziom pozostającym w szoku. Ale trzeba również zająć się przyczynami tej katastrofy i jak najszybciej zaprowadzić pokój - wskazał zwierzchnik UKGK.

Pytany o sytuację grekokatolików na wschodzie Ukrainy, przyznał, że uciekając przed przemocą, wielu wiernych wyjechało z tego regionu do zachodniej części kraju albo zagranicę. Z 12 tamtejszych parafii greckokatolickich tylko trzy (w Doniecku) mają jeszcze kapłanów, Pozostali musieli wyjechać po tym, jak otrzymali pogróżki. Ługańsk opuściła jedna trzecia wiernych, a ci, którzy zostali nie mają żadnej opieki duszpasterskiej. Z kolei na Krymie wciąż jest pięciu księży, a parafie muszą się zarejestrować w Moskwie. - Czy będą miały prawo istnieć, czy też zostaną prawnie zlikwidowane? - zastanawia się abp Szewczuk. Dodaje, że "nowe władze krymskie robią wszystko, by pozbyć się z półwyspu Ukraińców i Tatarów" i jest to "prawdziwe prześladowanie etniczne".

Arcybiskup większy kijowsko-halicki przyznał, że UKGK nie ma obecnie żadnych kontaktów z Patriarchatem Moskiewskim, "zamkniętym w słownej agresji". Natomiast istnieje dialog z jego "ukraińską gałęzią", czyli Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM) w ramach Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych, która skupia wszystkie wyznania chrześcijańskie, żydów i muzułmanów. Stosunki z poprzednim zwierzchnikiem UKP PM, metropolitą Włodzimierzem, zmarłym w ub.r., były "bardzo dobre", jednak z jego następcą Onufrym UKGK nie ma żadnego kontaktu. - Jego postawa wycofania i głuchoty na głos ukraińskiego społeczeństwa charakteryzuje mniejszościowy nurt w łonie hierarchii. Inny nurt, większościowy, otwiera się na dialog pod presją społeczną. Jedność Kościołów na Ukrainie dokonuje się oddolnie. To prawdziwe bogactwo, do którego możemy się odwoływać - zauważył abp Szewczuk.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Abp Szewczuk krytykuje dyplomację watykańską
Komentarze (2)
jazmig jazmig
8 maja 2015, 19:33
Szewczuk popisał się stwierdzeniem, że nareszcie nastąpi ukrainizacja ukrainizacja tamtych terenów, gdy chwalił rozpętanie wojny domowej w Donbasie. Jego nominacja, to największy błąd Franciszka.
M
Marianna
8 maja 2015, 21:49
Arcybiskup większy Szewczuk został wybrany przez synod greckokatolickich biskupów, po czym zatwierdzony przez Benedykta XVI w 2011 roku. Poza tym, wszyscy ukraińscy biskupi mają takie poglądy, jak on. Po prostu nie ma wśród nich zwolenników Rosji (co raczej nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę historię Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego).