Chiny: ślady chrześcijaństwa sprzed 1000 lat

fot. Wikimedia Commons
KAI / mm

W Chinach potwierdzono znalezienie śladów chrześcijaństwa sprzed ponad 1000 lat. Nisza w kamiennej ścianie z wyrytym krzyżem okazała się miejscem pochówku prochów i kości nestorian - pierwszego nurtu chrześcijaństwa, jaki dotarł do Państwa Środka.

Odkrycia dokonano w 2009 r. w słynnych grotach Longmen w prowincji Henan, wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jednak jego naukowa weryfikacja zakończyła się dopiero teraz.

Niemożliwe jest na razie dokładne datowanie odkrytego zabytku, ale przypuszcza się, że miejsce pochówku stworzono w czasach dynastii Ming lub Tang, a więc między 316 a 907 r. Niewykluczone więc, że powstało ono wcześniej niż uchodząca za najstarszy zabytek nestoriański stela z Zhouzhi koło Xi’an w prowincji Shaanxi, pochodząca z 781 r. i opisująca przyjście chrześcijaństwa z Persji za panowania cesarza Tanga Taizonga w VII w. i jego dalszy rozwój.

Odkrywca miejsca, Jiao Jianhui z Instytutu Badawczego Grot Longmen podkreśla, że w grotach znajdują się setki figur i naskalnych rysunków, wszystkie one jednak są związane z buddyzmem lub taoizmem. Obecnie zaś po raz pierwszy znaleziono tam ślady innej religii.

Kościół nestoriański powstał w wyniku pierwszego dużego rozłamu w chrześcijaństwie, do jakiego doszło z powodu potępienia na Soborze Efeskim w 431 r. poglądów patriarchy Konstantynopola, Nestoriusza nt. dwóch natur - boskiej i ludzkiej - Jezusa Chrystusa, których konsekwencją było odmawianie Maryi tytułu Matki Bożej. Nie wszyscy pogodzili się z tą decyzją i tak powstał Kościół, który w okresie V-VIII wieku należał do najbardziej dynamicznych wspólnot chrześcijańskich, a jego misjonarze prowadzili działalność daleko na Wschodzie, m.in. w dzisiejszych Chinach (już w 635 r.). Jednak w 845 r. chiński cesarz Wuzong postanowił odrzucić religie zagraniczne i powrócić do konfucjanizmu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chiny: ślady chrześcijaństwa sprzed 1000 lat
Komentarze (1)
Paweł Tatrocki
21 stycznia 2014, 15:34
Rozłamowcy nie mogli zbudować niczego trwałego bo Duch Święty nie był z nimi. Nie żyli w prawdzie. Teraz katolicyzm w Chinach ma do pokonanie tysiące lat chińskiej magii, wróżb, mitologii. Bez cudów będzie to niemożliwe, bez życia charyzmatami Ducha Świętego. Zresztą podobnie jest w całej Azji - ten sam problem. Katolicyzm musi się zmierzyć ze starożytnymi kulturami jedynie co może zrobić to inkorporować tamtejszą symbolikę całkowicie różną od judeochrześcijańskiej. Chiny mają własną, Indie mają własną, a Irak, Iran, Pakistan mają islam. Co więc trzeba robić, aby przyprowadzić te i inne azjatyckie państwa do Chrystusa? Trzeba cierpliwie odmawiać Różaniec w tej intencji, nie mówiąc już o tym, że Europa się dechrystianizuje. Trzeba oprócz tego zanosić błagania do Ducha Świętego, aby tak uświęcił Kościół, aby jego członkowie masowo czynili cuda, trwali w świętości, byli wzorami pracowitości i profesjonalizmu zawodowego, tak, aby w życiu nie mieli żadnej konkurencji. Ale to mało, taki był Eliasz musiał uciekać przed Jezebel. Do tego więc trzeba dodać, abyśmy jako Kościół byli tak święci, aby nas nie dało się niczym zabić i abyśmy mogli się skutecznie bronić. Bronić wiary, rodzin, miejsc pracy, naszych państw. Dopiero wtedy znajdziemy uznanie w oczach świata, który zobaczy, że przemocą nic nie da się zrobić, i że nawrócenie to dobry interes najpierw nadprzyrodzony a później ludzki. Dopóki tacy nie będziemy to Azja będzie najprawdopodobniej w większości pogańska, chyba, że nadejdą kary zapowiadane np. w proroctwach s.b. Rozalii Celak i państwa niechrześcijańskie będą musiały przyjąć chrześcijaństwo z dnia na dzień jeśli będą chciały przetrwać. Warunkiem będzie intronizacja Chrystusa na Króla danego państwa. Po ludzku taka zmiana jest niemożliwa w tak krótkim czasie. Więc ten państwa będą skazane na zagładę.