Czy papież Franciszek popiera błogosławienie par homoseksualnych?

Papież Franciszek (Fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI)
KAI/dm

Na początku października media poinformowały o wystosowaniu przez pięciu kardynałów listu do papieża Franciszka zawierającego kilka wątpliwości (tzw. dubiów) odnośnie do jego nauczania. Wśród pytań znalazło się dubium związane z możliwością udzielania błogosławieństwa parom homoseksualnym. Jakie jest zatem stanowisko Franciszka w tej sprawie? Jakie było jego dotychczasowe przesłanie kierowane do osób homoseksualnych? Co zawiera odpowiedź na list pięciu kardynałów? Próbujemy wyjaśnić.

Zapytanie zostało skierowane bezpośrednio do Franciszka, co może świadczyć, że hierarchowie mają wątpliwości jaka jest jego własna opinia. List z wątpliwościami został wysłany do papieża w lipcu, jednak dopiero 1 października go upubliczniono.

Autorzy listu, purpuraci, pochodzą z różnych stron świata. Jest wśród nich wysoki urzędnik Kurii Rzymskiej - Amerykanin kard. Raymond Leo Burke (lat 75); były przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, Niemiec, kard. Walter Brandmüller (lat 94); były arcybiskup Guadalajary w Meksyku kard. Juan Sandoval Íñiguez (lat 90); były prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Gwinejczyk, kard. Robert Sarah (lat 78) oraz Chińczyk, były ordynariusz Hong Kongu, kard. Joseph Zen Ze-kiun SDB (lat 91). Trzech z nich jest w zaawansowanym wieku (90 lat i więcej).

Stanowisko Kongregacji: Bóg nie może błogosławić grzechu

Przypomnijmy, że na ten gorący w ostatnim czasie temat wypowiedział się z 2021 r. jeden z najważniejszych organów Stolicy Apostolskiej służący bezpośrednią pomocą papieżowi, mianowicie Kongregacja Nauki Wiary. Dokument Kongregacji podtrzymywał jednoznacznie zakaz błogosławienia par homoseksualnych i stanowił odpowiedź na rozpowszechniającą się w niektórych krajach praktykę błogosławienia takich par przez duchownych, zwłaszcza w Niemczech i Belgii.

DEON.PL POLECA

„Na przedłożoną wątpliwość: Czy Kościół ma władzę udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci? Odpowiedź brzmi: Negatywnie” - tak zaczyna się dokument Kongregacji Nauki Wiary z 22 lutego 2021 r., który jest nie pozostawiającą żadnych wątpliwości odpowiedzią na szerzącą się w niektórych krajach zachodnich praktykę.

W dokumencie napisano jednoznacznie, że „nie jest dozwolone udzielanie błogosławieństwa związkom, także stałym związkom partnerskim, które zakładają praktykowanie seksualności poza małżeństwem (czyli poza nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety, który sam w sobie jest otwarty na przekazywanie życia), jak to ma miejsce w przypadku związków między osobami tej samej płci. Obecność w takich związkach elementów pozytywnych, które same w sobie zasługują na uznanie i docenienie, nie może jednak ich usprawiedliwić i w ten sposób uczynić z nich prawowitego przedmiotu błogosławieństwa kościelnego, ponieważ elementy te służą związkowi, który nie jest ukierunkowany według zamysłu Stwórcy”.

Zauważono, że takie ewentualne błogosławieństwo przywoływałoby analogię z sakramentem zaślubin. W uzasadnieniu przypomniano słowa z adhortacji „Amoris laetitia” papieża Franciszka: „Nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny” (pkt 251).

Nota Kongregacji „nie wyklucza udzielania błogosławieństwa pojedynczym osobom o skłonnościach homoseksualnych, które przejawiają pragnienie życia w wierności objawionym planom Bożym, tak jak naucza Kościół, ale uznaje za niedozwoloną jakąkolwiek formę błogosławieństwa, która zmierzałaby do uznania ich związków”. Kongregacja wyjaśnia ponadto, że „On [Bóg] nie błogosławi i nie może błogosławić grzechu: On błogosławi grzesznika, aby ten uznał, że jest częścią Jego planu miłości i pozwolił się przemienić przez Niego”.

Co na ten temat mówi Katechizm Kościoła Katolickiego?

Obowiązujący obecnie Katechizm Kościoła Katolickiego (opublikowany w 1992 r.) uczy, iż „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”. „Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357).

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej” (2359).

Jednocześnie Katechizm w punkcie 2358 dostrzegając, że „znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie”, zaleca, aby takie osoby „traktować z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”.

Zatem - wedle nauczania Kościoła - same skłonności homoseksualne, których korzenie i specyfika są wciąż przedmiotem sporów wśród psychologów i seksuologów, nie są jeszcze grzechem. Grzeszne jest dopiero poddanie się tym skłonnościom. Natomiast osoby takie winny być traktowane „traktować z szacunkiem, współczuciem i delikatnością” i nieusprawiedliwione są jakiekolwiek oznaki „niesłusznej dyskryminacji”.

Franciszek nie osądza, ale przypomina moralną naukę Kościoła

Szerokim echem odbiły się słowa Franciszka z początku jego pontyfikatu, wypowiedziane w lipcu 2013 r. na pokładzie samolotu w drodze powrotnej z pielgrzymki z Brazylii, które padły w odpowiedzi na zapytanie o stosunek do homoseksualistów: „Kimże ja jestem, aby osądzać!” Słowa te, mimo że nawiązują wprost do nauczania Jezusa: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (Łk 6,37), wywołały falę komentarzy. Przez dużą część mediów liberalnych zostały zinterpretowane jako zakwestionowanie przez papieża dotychczasowej doktryny moralnej Kościoła, gdzie akty homoseksualne są w jasny sposób osądzane negatywnie.

Była to nieuprawniona interpretacja, gdyż pełna odpowiedź Ojca Świętego brzmiała: „Lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby go osądzać? Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności. Nie - musimy być braćmi. To jedna kwestia, inną jest natomiast lobbing, zarówno lobbing biznesowy, polityczny, czy lobbing masoński - tak wiele lobbowania. To jest dla mnie najpoważniejszy problem” - mówił wtedy papież.

Wypowiedź Franciszka była potwierdzeniem doktryny moralnej Kościoła i jej streszczeniem - osoby homoseksualne z przyjaźnią zapraszamy na drogę Zbawienia i będziemy im na tej drodze we wspólnocie Kościoła życzliwie towarzyszyć. Niezależnie od tego przeciwstawiamy się promocji czynów homoseksualnych oraz politycznemu lobbingowi na rzecz legalizacji małżeństw jednopłciowych.

Nie ma analogii między związkami homoseksualnymi a małżeństwem

W czwartym roku pontyfikatu (2016) Franciszek przygotował adhortację apostolską „Amoris laetitia”. Poświęcona jest ona, jak mówi rozwinięcie - „miłości w rodzinie”, ale podjęła także temat małżeństw między osobami tej samej płci.

W adhortacji Franciszek - w nawiązaniu do Katechizmu - zaapelował m. in. o szacunek wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej: „chcemy przede wszystkim potwierdzić, że każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć «jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji»”, a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, w których żyją takie osoby, należy zapewnić im pełne szacunku towarzyszenie, aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu” (art. 250).

Jednocześnie przypomniał kategoryczne nauczanie Kościoła zawarte w Katechizmie: „odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem, nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny” (art. 251).

Bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem

„Bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem. To nie jest przestępstwo, ale jest to grzech. Trzeba odróżnić grzech od przestępstwa” - powiedział Franciszek z kolei rozmowie z agencją Associated Press 24 stycznia 2023 r.

Ojciec Święty - w imię katechizmowej zasady szacunku i niedyskryminacji osób homoseksualnych - skrytykował przy okazji prawa, które kryminalizują homoseksualizm jako jawnie „niesprawiedliwe” i stwierdził, że Kościół musi pracować, aby położyć im kres. Przypomniał, że w 2008 roku Stolica Apostolska wydała po raz kolejny dokument, w którym wezwała do unikania „wszelkich przejawów niesprawiedliwej dyskryminacji wobec osób homoseksualnych” oraz do tego, by kraje „pozbyły się sankcji karnych wobec nich”. „Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, a Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, i za siłę, z jaką każdy z nas walczy o swoją godność” - powiedział Franciszek. Zaznaczył, że biskupi, którzy popierają prawa kryminalizujące homoseksualizm, „muszą przejść proces nawrócenia” i powinni stosować „czułość, jaką Bóg ma dla każdego z nas”. Zaznaczył, że bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem. To jest kondycja ludzka”.

Te słowa Franciszka zostały okrzyknięte przez środowiska LGBTQ i sprzyjające im media kamieniem milowym, który pomoże zakończyć prześladowania i przemoc wobec nich.

Ale wątpliwość wzbudziło określenie homoseksualizmu jako grzechu. Ks. James Martin, amerykański jezuita, który prowadzi w USA posługę duszpasterską dla katolików LGBTQ, poprosił Ojca Świętego o wyjaśnienia, a następnie opublikował na stronie internetowej Outreach (program pomocy) papieską odpowiedź. W swojej notatce Franciszek powtórzył, że homoseksualizm „nie jest przestępstwem” i podkreślił, że „kryminalizacja nie jest ani dobra, ani słuszna”. „Kiedy powiedziałem, że jest to grzech, odnosiłem się po prostu do katolickiej doktryny moralnej, która mówi, że każdy akt seksualny poza małżeństwem jest grzechem” - napisał po hiszpańsku papież. Dodał, że nauczanie o grzechu podlega uwzględnieniu okoliczności, „które mogą zmniejszyć lub wyeliminować winę”.

Przyznał, że mógł być bardziej precyzyjny w swojej wypowiedzi dla Associated Press. Wyjaśnił, że w rozmowie używał „naturalnego, potocznego języka”, który nie wymaga precyzyjnych definicji. „Powinienem był powiedzieć: «Jest to grzech, jak każdy akt seksualny poza małżeństwem». To jest mówienie o materii grzechu, ale wiemy dobrze, że moralność katolicka bierze pod uwagę nie tylko materię, ale ocenia także wolność i intencję; i to w odniesieniu do każdego rodzaju grzechu” - przypomniał.

Papież wyraża także poparcie dla duszpasterstw osób homoseksualnych, czego wyraźnym sygnałem była audiencja udzielona ks. Martinowi SJ oraz wspomniane wyżej listy do niego.

Nie dla błogosławienia par homoseksualnych, ale tak by nie zagubić miłości pasterskiej

Powróćmy do wątpliwości pięciu kardynałów i odpowiedzi Franciszka. W punkcie drugim listu zawierającego dubia hierarchowie Kościoła podnoszą kwestię błogosławienia par homoseksualnych. Powołując się na Księgę Rodzaju, przypominają prawdę, że Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę „i błogosławił im, aby byli płodni (por. Rdz l, 27-28), stąd Apostoł Paweł naucza, że zaprzeczanie odmienności seksualnej jest konsekwencją zaprzeczania Stwórcy (Rz l, 24-32).”

Kardynałowie stawiają pytanie: „Czy Kościół może odstąpić od tej «zasady», uznając ją, wbrew temu, czego naucza «Veritatis splendor» (103) za zwykły ideał, i akceptując jako «możliwe dobro» obiektywnie grzeszne sytuacje, takie jak związki z osobami tej samej płci, bez naruszania objawionej doktryny?”

Odpowiedź Franciszka zawiera dwie części - wyjaśnienie doktrynalne i pastoralne. Na początku papież przywołuje nauczanie Kościoła nt. małżeństwa: „Kościół ma bardzo jasną koncepcję małżeństwa: wyłączny, trwały i nierozerwalny związek między mężczyzną i kobietą, naturalnie otwarty na rodzenie dzieci. Tylko taki związek można nazwać «małżeństwem». Inne formy związku realizują go jedynie «w sposób częściowy i analogiczny» (Amoris laetitia, 292), więc nie mogą być ściśle nazywane «małżeństwem». (…) Z tego powodu Kościół unika wszelkiego rodzaju obrzędów lub sakramentów, które mogłyby zaprzeczyć temu przekonaniu i sugerować, że uznajemy za małżeństwo coś, co nim nie jest”.

Następnie papież przypomina o zasadzie „miłości pasterskiej”, która nie powinna prowadzić do wykluczania kogokolwiek: „W naszych relacjach z ludźmi nie możemy jednak zagubić miłości pasterskiej, która powinna przenikać wszystkie nasze decyzje i postawy. Obrona obiektywnej prawdy nie jest jedynym wyrazem tej miłości, która składa się również z życzliwości, cierpliwości, zrozumienia, czułości i zachęty. Dlatego nie możemy być sędziami, którzy tylko zaprzeczają, odrzucają, wykluczają” - stwierdza dobitnie Ojciec Święty. Franciszek przypomina tu po raz kolejny, że „obrona obiektywnej prawdy”, nie może prowadzić do postawy wykluczenia, a winna jej towarzyszyć życzliwość, cierpliwość i zachęta do jej respektowania.

Inaczej mówiąc, według papieża miłość bliźniego powinna być drogowskazem zawsze towarzyszącym postawie „obrony obiektywnej prawdy”, czyli w tym przypadku biblijnego przekazu o małżeństwie. Dalej przypomina, że „nie można kogoś taktować po prostu jako „grzesznika”. Wyjaśnia, że „chociaż istnieją sytuacje, które z obiektywnego punktu widzenia nie są moralnie akceptowalne, ta sama miłość duszpasterska wymaga od nas, abyśmy nie traktowali po prostu jako «grzeszników» innych ludzi, których wina lub odpowiedzialność może być złagodzona przez różne czynniki, które wpływają na subiektywną obciążalność”.

W konsekwencji, zgodnie ze znaną u jezuitów praktyką „rozeznawania", Franciszek, który sam jest jezuitą, proponuje rozeznawanie duszpasterskie odnośnie tego „czy istnieją formy błogosławieństwa, o które prosi jedna lub więcej osób, które nie przekazują błędnej koncepcji małżeństwa”. I stwierdza, że jeśli nie ma takiego niebezpieczeństwa, to możliwe jest udzielenie błogosławieństwa osobie lub osobom homoseksualnym. Nie może to być jednak błogosławieństwo ich związkowi (bowiem jest on nieakceptowalny z punktu widzenia Kościoła), tylko ich działaniom na innych polach. Wyjaśnia, że sama prośba o błogosławieństwo może być wyrazem potrzeby Bożej pomocy w życiu: „Kiedy bowiem prosi się o błogosławieństwo, wyraża się prośbę o pomoc do Boga, prośbę by móc żyć lepiej, zaufanie do Ojca, który może pomóc nam lepiej żyć”. Dodaje przy tym, że „decyzje, które mogą być częścią roztropności duszpasterskiej w pewnych okolicznościach, nie muszą stać się normą”.

Franciszek jest też przekonany, że wielu problemów z jakimi w praktyce spotyka się duszpasterz, nie da się opisać za pomocą kanonów prawa. „Prawo kanoniczne nie powinno i nie może obejmować wszystkiego, ani też Konferencje Episkopatów z ich różnymi dokumentami i protokołami nie powinny tego wymagać, ponieważ życie Kościoła płynie wieloma kanałami oprócz tych normatywnych” - stwierdza. I tu pozostawia pole dla indywidualnego rozeznania i sumienia, jakimi powinni zawsze kierować się duszpasterze.

Dorota Giebułtowicz/KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy papież Franciszek popiera błogosławienie par homoseksualnych?
Komentarze (50)
SJ
~Szymon Jantar
22 października 2023, 23:36
Czy ten człowiek choć raz może odpowiedzieć TAK albo NIE, bez tego zbędnego zamotania ? Jeden RAZ !
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 21:08
Prawdopodobnie dokładnie to powiedzieli sfrustrowani faryzeusze po tym, jak Jezus nie udzielił odpowiedzi "tak" ani "nie" na pytanie o płacenie podatków. ;)
KP
~katolik pomniejszego płazu
24 października 2023, 19:54
Prawdopodobnie Pan Jezus powiedział by dzisiejszym faryzeuszom od Amoris Laetitia to samo co niegdyś: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo."
AS
~Antoni Szwed
22 października 2023, 12:44
„Kimże ja jestem, aby osądzać!” Słowa te, mimo że nawiązują wprost do nauczania Jezusa: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (Łk 6,37). Czy Franciszek zawsze musi kluczyć, mącić, być za a nawet przeciw? Nikt go nie pyta o jego własne zdanie! On ma być strażnikiem prawdy, którą Kościołowi dał Bóg! Zatem Bóg osądza, a nie biskup Rzymu. Ten jedynie ma pilnować, by słów Boga nikt nie przekręcał, nie interpretował fałszywie ani nie nadużywał do innych celów niż te, które zostały zawarte w słowie Bożym. Franciszek z tego obowiązku się nie wywiązuje. Swoimi wieloznacznymi, mętnymi, potocznymi wypowiedziami, charakterystycznymi dla przypadkowego przechodnia zagadniętego na ulicy, wprowadza wiernych w błąd. Robi to systematycznie. Pytanie: czy czyni to świadomie czy też wynika to z nieumiejętności jasnego i jednoznacznego wyrażania się. Wygląda na to, że jest to świadome działanie, które nie wyklucza tego drugiego.
SX
~Stanisław X
22 października 2023, 21:55
Oho, kolejne snucie teorii, że papież próbuje świadomie niszczyć chrześcijaństwo. Dziwi mnie jak ktoś kto określa siebie mianem katolika może tak jawnie i bez żadnych dowodów opluwać i oskarżać Ojca Świętego o coś tak poważnego. Wstyd.
AS
~Antoni Szwed
24 października 2023, 11:45
Jak to bez dowodów? To Pan nie zna stanowiska Franciszka odnośnie do błogosławieństwa par homoseksualnych i udzielania komunii św. rozwiedzionym w ponownych związkach? To nie są dowody? Naprawdę Pan nie widzi tego, co się obecnie dzieje w Kościele?
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 14:12
Znam. I w innych moich komentarzach tutaj znajdzie Pan wyjaśnienia moich stanowisk w obu tych sprawach. Tutaj tylko przypomnę, że adhortacja AL jest dokumentem Magisterialnym, któremu katolik winien jest posłuszeństwo woli i intelektu. Prywatna opinia, że owy dokument jest błędny, nie zwalnia z tego obowiązku, lecz domaga się pokory i uznania, że to nie ojciec święty jest w błędzie, tylko ja.
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 14:13
W przeciwnym wypadku nie ma wielkiej różnicy między Panem, a katolikiem, któremu nie podoba się nauka o antykoncepcji zawartej w Humanae Vitae, który próbuje na różne sposoby obejść wymóg posłuszeństwa nauce Kościoła.
AS
~Antoni Szwed
24 października 2023, 21:30
Bezwzględne posłuszeństwo należy się TYLKO Bogu, zaś biskupowi Rzymu tylko o tyle, o ile sam jest posłuszny Bogu. Każde nieposłuszeństwo biskupa wobec Boga (wobec Boskiego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji) stawia go jako heretyka poza Kościołem. Katolik świecki winien być posłuszny biskupowi, jeśli ten jest posłuszny Bogu, jeśli nie to nie. KONIEC.
AS
~Antoni Szwed
24 października 2023, 21:43
Ależ NIE!! Jeśli nauczanie jest niezgodne z Pismem Świętym, Tradycją (całą!) i dotychczasowym nauczaniem Kościoła, to żadnego rozumnego i wolnego katolika ono nie obowiązuje. Nikt nikogo nie ma prawa zmuszać do przyjmowania fałszu zamiast prawdy. Ludzie z woli Boga są rozumni i wolni. Wiara zaś zakłada wolność i rozumność człowieka. Kościół, póki co, nie jest zgromadzeniem nierozumnych niewolników!!
SX
~Stanisław X
25 października 2023, 10:25
I kto niby ma decydować, czy papież w swojej adhortacji jest posłuszny Bogu, czy nie? Pan? Interpretując sobie według własnego widzimisię to co Panu się wydaje, że jest w Biblii albo w starszych dokumentach Magisterialnych? Przecież to zakrawa na protestantyzm i jest źródłem schizm i herezji. Przykładowo, katechizm mówi, że "Poza Kościołem nie ma zbawienia" nie wolno interpretować w sposób literalistyczny sugerujący, że tylko widoczne członkostwo w Kościele daje zbawienie. Nie było to jednak tak interpretowane na przestrzeni dziejów. Może Pan sobie uznać, że w Pana prywatnej interpretacji katechizm się myli i zaprzecza tradycji, ale popełni Pan wtedy herezję feeneyismu. Jak każdy będzie sobie na własną rękę interpretować, które nauki Kościoła są "posłuszną Bogu" Tradycją, a które wstrętną herezją, to każdy może dojść do innych wniosków. To w Kościele jest pełnia prawdy do zbawienia, nie w Pana zawodnych interpretacjach.
SX
~Stanisław X
25 października 2023, 11:14
Papież Pius XI w Casti Connuubi wypowiedział się na temat Pana pomysłu sprzeciwiania się papieżowi na podstawie własnych argumentów: "Let the faithful also be on their guard against the overrated independence of private judgment and that false autonomy of human reason. For it is quite foreign to everyone bearing the name of a Christian to trust his own mental powers with such pride as to agree only with those things which he can examine from their inner nature, and to imagine that the Church, sent by God to teach and guide all nations, is not conversant with present affairs and circumstances; (...) Quite to the contrary, a characteristic of all true followers of Christ, lettered or unlettered, is to suffer themselves to be guided and led in all things that touch upon faith or morals by the Holy Church of God through its Supreme Pastor the Roman Pontiff, who is himself guided by Jesus Christ Our Lord."
AS
~Antoni Szwed
25 października 2023, 19:22
Rzecz w tym, że Pius XI był papieżem, który nie głosił niczego, co nie miałoby potwierdzenia we wcześniejszym nauczaniu Kościoła, w Tradycji i Piśmie Świętym. Proszę nie porównywać Papieża Piusa XI z Franciszkiem. Między nimi jest kolosalna różnica!! Czy Pius XI pozwalał na komunię św. rozwiedzionym żyjącym w ponownych związkach? Czy Jezus Chrystus nie powiedział, że małżeństwo jest nierozerwalne? Jakim prawem Franciszek dopuszcza jakieś wyjątki? I proszę mnie nie wyzywać od protestantów. To kiepski artykuł ad personam, który niezbyt dobrze świadczy o tym, który go używa. Co do rozumu w Kościele: proszę sobie przeczytać Encyklikę Fides et Ratio Papieża Jana Pawła II. Tam pan znajdzie odpowiednią wiedzę o relacjach między wiarą a ludzkim rozumem. Nie będę powtarzał rzeczy oczywistych.
AS
~Antoni Szwed
25 października 2023, 19:24
Rzecz w tym, że Pius XI był papieżem, który nie głosił niczego, co nie miałoby potwierdzenia we wcześniejszym nauczaniu Kościoła, w Tradycji i Piśmie Świętym. Proszę nie porównywać Papieża Piusa XI z Franciszkiem. Między nimi jest kolosalna różnica!! Czy Pius XI pozwalał na komunię św. rozwiedzionym żyjącym w ponownych związkach? Czy Jezus Chrystus nie powiedział, że małżeństwo jest nierozerwalne? Jakim prawem Franciszek dopuszcza jakieś wyjątki? I proszę mnie nie wyzywać od protestantów. To kiepski argument ad personam, który niezbyt dobrze świadczy o tym, który go używa. Co do rozumu w Kościele: proszę sobie przeczytać Encyklikę Fides et Ratio Papieża Jana Pawła II. Tam pan znajdzie odpowiednią wiedzę o relacjach między wiarą a ludzkim rozumem. Nie będę powtarzał rzeczy oczywistych.
SX
~Stanisław X
26 października 2023, 16:20
Pius XI nie pisał w przytoczonym fragmencie o posłuszeństwie wobec niego konkretnie, tylko o posłuszeństwie wobec ojca świętego, następcy Św. Piotra. To, że uznaje Pan autorytet Piusa XI połączone z faktem, że Pius XI wyraźnie i ostro wypowiadał się przeciwko ignorowaniu nauki papieskiej bazując na prywatnym osądzie, jest właśnie argumentem przeciwko odrzucaniu treści AL bazując na prywatnej opinii, że zawiera coś heretycznego. O dopuszczaniu do Komunii rozwodników pisałem w innym komentarzu, o czym już mówiłem, a którego Pan najwyraźniej nie przeczytał - nikt nie może wejrzeć do serca człowieka, żeby stwierdzić, że spełnione zostały wszystkie trzy warunki grzechu ciężkiego, dlatego papież zaleca rozeznanie, by nie pozbawić dostępu do Eucharystii ludzi, którzy mogliby do tej Komunii przystąpić. Obiektywna materia ciężka grzechu nie wystarcza bowiem do wyciągnięcia wniosku, że człowiek ma na sumieniu grzech ciężki.
AS
~Antoni Szwed
27 października 2023, 20:08
Po pierwsze Pius XI nigdy nie napisał niczego takiego jak "Amoris laetitia". Po drugie, konieczne jest następujące rozróżnienie. Owszem, nikt nie zna serca człowieka tylko Bóg. ZGODA! Dlatego tę sprawę między konkretnymi ludźmi a Bogiem należy zostawić TYLKO Bogu. Każdy ma sumienie i zgodnie z tym sumieniem powinien się kierować w życiu. Ale wiadomo, że czasem sąd sumienia bywa błędny. By ten błąd mógł człowiek wykryć (także z pomocą kapłana w konfesjonale) doktrynalne nauczanie Kościoła musi być czyste, bez różnych dziur, poluzowań, koncesji ze względu na źle pojęte miłosierdzie względem grzesznika itd. Papież i podległa mu Dykasteria Nauki Wiary są strażnikami A NIE TWÓRCAMI doktryny. Nie wolno im powodować takich zmian, które z nierozerwalności małżeńskiej uczynią małżeństwo niby nierozerwalne, ale z mnóstwem wyjątków, z których właściwie każdy może skorzystać i faktycznie czyni je rozerwalnym. To jest psucie doktryny i to ma miejsce właśnie dziś za sprawą "Amoris laetitia".
RK
~R K
22 października 2023, 12:21
'Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.'
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 21:28
Hm, a we wczorajszej Ewangelii jakoś odmówił udzielenia odpowiedzi "tak" lub "nie". To prawie tak, jakby nie można było wyrywać jednak z kontekstu pojedynczych zdań z Ewangelii pod własną tezę. Proponuję więc tego nie robić.
ZJ
~Zbigniew Jesiotr
21 października 2023, 16:48
Nie popiera sle jednak popiera Ot cały wniosek z wypowiedzi papieskic
JS
~Jakub Szymczyk
21 października 2023, 16:34
Przecież nie może wyjść i powiedzieć, że Pismo Święte się myli a 2000 lat tradycji trzeba odrzucić. Odrzucenie moralności i przykazań musi się odbywać stopniowo ale systematycznie żeby wierni się przyzwyczajali.
SX
~Stanisław X
22 października 2023, 01:13
Tak, z pewnością, papież się nie tylko myli, ale próbuje złośliwie zniszczyć chrześcijaństwo i moralność. Pan jest katolikiem, czy protestantem? Bo bezpodstawne oskarżanie papieża o celowe niszczenie wiary chyba nie mieści się w granicach dopuszczalnego zachowania katolika?
AS
~A. Szczawiński
22 października 2023, 22:53
Najlepiej dyskutować na konkretach. A te są porażające: pobłogosławienie i procesyjne wniesienie do katedry pogańskiego bożka (Pachamamy), radosne świętowanie rocznicy Lutra, brak potępienia dla błogosławienia par homoseksualnych w Belgii (Franciszek zapytał tylko, czy wszyscy hierarchowie byli "za"), domaganie się świeckiej legalizacji par homoseksualnych, honorowanie o. Martina, twierdzenie, że Pan Bóg chciał (!) wielości religii.
AS
~A. Szczawiński
22 października 2023, 22:57
A ponadto dopuszcza do Komunii św. współżyjących rozwodników (Amoris laetatia + list wyjaśniający do bpów argentyńskich), narażając siebie, biednych księży "rozeznających" oraz nas, świeckich, na wieczne potępienie.
RC
~Roman Czytelnik
23 października 2023, 06:13
A czy krycie pedofili i uprawianie aktow hom oseksualnych przez ksiezy miesci sie w dopuszczalnym zachowaniu katolika?
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 19:58
Panie Szczawiński - po pierwsze, powiela Pan obaloną dawno teorię spiskową o tym, że figurka reprezentowała rzekomo pogańskiego bożka. To bzdury, które można łatwo zdementować (niestety komentarz nie może być na tyle długi, by to wyjaśnić, ale polecam w tym celu przykładowo stronę Where Peter Is, po angielsku). Po drugie, jak Ojciec Święty wyraźnie zaznaczył, związki jako takie nie mogą być błogosławione, natomiast istnieją niuanse, które mogą pozwolić na błogosławienie osób w tych związkach, bo błogosławieństwo oznacza życzenie dobra dla ludzi (tak, a nawet dla dwojga ludzi, co nie znaczy, że akceptuje się to, jaka jest mkedzy nimi relacja). Po trzecie, o wielości religii mówili już poprzednicy Franciszka i nie jest to nic nowego. Św. Jan Paweł II pocałował Koran! Co Pan na to?
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 20:08
Po czwarte, Amoris Laetatia zwraca jedynie uwagę na fakt, który jest jak najbardziej obecny w nauce katolickiej: otóż grzech, żeby był ciężki, musi spełnić trzy warunki. Musi być poważna materia grzechu (czynnik obiektywny), pełna dobrowolność i pełna świadomość ciężkości grzechu (te czynniki są subiektywne). Nikt nie jest w stanie wejrzeć do serca drugiego człowieka, żeby określić, czy zaszły owe dwa subiektywne czynniki, a jeśli nie zaszły, to nie ma mowy o grzechu ciężkim. O tym jest encyklika, o rozeznaniu, ponieważ ocenianie czyjegoś stanu łaski nie jest możliwe wyłącznie po tym, co widać na zewnątrz. A zresztą, niezależnie od tego czy Pana to przekonuje, czy nie, dokument ten jest encykliką, a encykliki, jako dokumenty Magisterialne, wymagają akceptacji od katolika, nawet jeśli ich nie rozumie. W takiej sytuacji należy wykazać się pokorą i uznać, że widocznie to ja się mylę, a nie nauka Magisterium.
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 21:03
Ostatni już komentarz: małą pomyłkę zrobiłem, AL to adhortacja, a nie encyklika. Ostatnia rzecz, o której chciałem napisać, już bardziej ogólnie, o niepokojącym trendzie we współczesnym Kościele do utrzymywania prywatnych opinii sprzecznych ze stanowiskiem żyjącego Magisterium (w szczególności reprezentowanego przez dokumenty Magisterialne, takie jak encykliki i adhortacje papieża Franciszka, ale też przez np. zmianę w katechizmie wykluczającą karę śmierci jako dopuszczalną w jakichkolwiek okolicznościach). Boli mnie zamęt, który panuje w Kościele, lecz tego zamętu nie wprowadza Ojciec Święty, lecz jego krytycy, którzy niesłusznie odmawiają następcy Św. Piotra prawa do rozwoju doktryny (tak, doktryna się rozwija! Nauka Kościoła nie stoi w miejscu!), a czasem nawet dyscypliny (oburzenie na Traditiones Custodes). Polecam słowa bł. papieża Piusa IX w Quae In Patriarchatu, #23-24, o katolikach nie uznających autorytetu papieża. Proszę, nie idźcie tą drogą, bo to droga schizmy!
KP
~katolik pomniejszego płazu
23 października 2023, 23:50
@ Stanisław X - tak, z pewnością wszyscy papieże do tej pory się mylili. był taki jeden "reformator", co myślał tak samo.
AS
~A. Szczawiński
24 października 2023, 13:35
Odpowiem nie wprost: iluż trzeba słów, żeby obronić mącenie Franciszka. I jak trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, co on wyprawia.
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 14:16
Luter wypowiedział posłuszeństwo papieżowi. Jeżeli szuka Pan analogii, to chyba odmowa uznania nauki zawartej w dokumencie Magisterialnym, jakim jest AL, jest lepszym przykładem.
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 15:33
A ja odpowiem wprost: obrzydliwe oczernienie jest krótsze niż obronienie siebie (lub kogoś) przed atakiem. Chciał Pan "dyskutować na konkretach", a gdy został Pan potraktowany poważnie i otrzymał konkretów wiele, to zachowuje się Pan, jakby ich mnogość działała na korzyść Pana stanowiska.
AS
~A Szczawiński
24 października 2023, 17:09
Otóż do dzisiaj składane są ofiary z ludzi Pachamamie! Przypadkowo w TV zobaczyłem film o Am. Południowej. Dwie wioski co roku urządzają bitwę - aż do pierwszej ofiary śmiertelnej na cześć plugawej demonicznej Pachamamy.
AS
~Antoni Szwed
24 października 2023, 21:33
Amoris Laetitia jest adhortacją, nie encykliką!!! Warto by było lepiej orientować się w dokumentach kościelnych, także tych najnowszych.
SX
~Stanisław X
25 października 2023, 10:36
To nie ma związku z faktem, że figurka, o której mowa, nie reprezentowała Pachamamy. Mówi Pan nie na temat.
TT
~Tomasz Tomasz
21 października 2023, 12:18
Zaczyna się - zaraz będzie jazgot tych którzy wiedzą lepiej i mają monopol na PRAWDĘ. Franciszek jest ojcem, który widzi grzech, a nie odrzuca grzesznika. I pokazuje że tylko miłością można zmienić człowieka. Zachowuje się jak Jezus który po powołaniu Mateusza - zgrozo - szalbiercy, wyzyskiwacza, złodzieja idzie na kolację do grzeszników, złodziei aby im.... towarzyszyć? Pokazać swoją miłość. Nie wierzę aby ktokolwiek nawrócił się trwale ze strachu. Ba - i prawdziwie zakochał się w Panu. Akt homoseksualny, jak każdy pozamałżeński jest grzechem. Papież chce błogosławić człowiekowi aby poprzez włączenie do wspólnoty Kościoła czuł się członkiem rodziny. Człowieka nigdy nie można odrzucić. Bo jak inaczej wróci? Boże - chroń nas przed Kościołem odrzucającym i oceniającym. Nie pamiętam aby gdziekolwiek Chrystus powiedział - idź, nawróć się najpierw, przestań grzeszyć a potem przyjdź do mnie. Inaczej - kto by się ostał?
MM
~Monika Monika
23 października 2023, 11:43
"idź i nie grzesz więcej", przypowieść o synu marnotrawnym,"nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię" - czy to coś Tobie mówi?!
DS
Dariusz Sandecki
20 października 2023, 17:40
Dorata z KAI tłumaczy sobie, czy chce coś wmówić innym?!
MW
~Maciej Wylężek
20 października 2023, 17:37
Jak mafioso poprosi o błogosławieństwo to też należy go pobłogosławić, bo to prośba o pomoc. Pytanie w czym trzeba mu pomagać.
KP
~katolik pomniejszego płazu
20 października 2023, 17:02
Czyli nie, ale w zasadzie trochę tak, bo "różne czynniki". "Jest to grzech, jak każdy akt seksualny poza małżeństwem". Nieprawda - nie każdy akt pozamałżeński jest grzechem wołającym o pomstę do nieba.
SX
~Stanisław X
22 października 2023, 01:04
Sodoma i Gomora były w Biblii miastami kompletnie zdeprawowanymi, również seksualnie. Grzech aktów homoseksualnych był na liście, ale nie jest żadnym magisterialnym nauczaniem Kościoła powiedziane, że to on był "grzechem sodomskim", tj. grzechem wołającym o pomstę do nieba. Papież Franciszek ma całkowicie ortodoksyjne pojęcie do tematu (chyba, że jako "ortodoksję" ktoś rozumie spalanie grzesznika lub heretyka na stosie), czyli nie aprobować grzechów seksualnych, ale mieć wrażliwym na cierpienie i trudności, które skłonności homoseksualne sprawiają ludziom, których dotykają. Jest to podejście nakazane wręcz przez Katechizm Kościoła Katolickiego - dokument magisterialny, przypominam. Związku homoseksualnego jako takiego nie można błogosławić - i papież o tym wyraźnie mówi - ale można błogosławić osobom, które w tym związku są, bo błogosławieństwo to życzenie dobra dla drugiej osoby, a nie głaskanie po głowie, że tak wszystko robi dobrze.
KP
~katolik pomniejszego płazu
23 października 2023, 12:09
czego konkretnie Pana zdaniem miałoby dotyczyć błogosławieństwo osób w związku homoseksualnym? i jakiego błogosławieństwa nie mogą dostać w tej chwili bez akcentowania swojego homoseksualizmu?
SX
~Stanisław X
23 października 2023, 15:08
A rozwijając temat grzechu sodomskiego, niech sama Biblia się wypowie: "Oto taka była wina siostry twojej, Sodomy: odznaczała się ona i jej córki wyniosłością, obfitością dóbr i spokojną pomyślnością, ale nie wspierały biednego i nieszczęśliwego, co więcej, uniosły się pychą i dopuszczały się tego, co wobec Mnie jest obrzydliwością. Dlatego je odrzuciłem, jak to widziałaś. Ezekiel 16:49-50" Jak widać w pierwszej kolejności grzechem Sodomy była niegościnność. Grzechy seksualne, które kryją się pod słowem "obrzydliwość", są dodatkowymi grzechami. We fragmencie, w którym Bóg mówi Abrahamowi, że "skarga na Sodomę głośno się rozlega" (podstawa do nazywania grzechu skdomskiego grzechem wołającym o pomstę do nieba) nie jest powiedziane, że mowa o czynach homoseksualnych. Co wiecej, następny fragment mówi, że Sodomici chcieli zgwałcić przybyszów. To właśnie wołający o pomstę grzech sodomski. Stawianie znaku równości między nim a każdym stosunkiem homoseksualnym nie jest uzasadnione.
KP
~katolik pomniejszego płazu
23 października 2023, 20:54
tak, znam te pomysły z niegościnnością. św. Juda z kolei nie znał: "(...)jak Sodoma i Gomora i w ich sąsiedztwie [położone] miasta - w podobny sposób jak one oddawszy się rozpuście i pożądaniu cudzego ciała - stanowią przykład przez to, że ponoszą karę wiecznego ognia." A tu jest występek sodomitów: "Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, wywołali Lota i rzekli do niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!»" Mężczyźni chcieli poswawolić z mężczyznami, córkami Lota wzgardzili. Potem jest mowa, że "oskarżenie przeciw niemu (miastu) do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć". Pan tu zdaje się powątpiewa w katolicką wiarę komentujących, a sam twierdzi, że Kościół przez 2 tys. lat się mylił, dopóki ktoś nie "wynalazł", że grzech sodomski to niegościnność???
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 14:07
Opinie świętych nie są nauką Magisterium i niejednokrotnie są ze sobą sprzeczne, czasem też są niezgodne z późniejszą nauką Magisterium (przykładem może być Św. Augustyn przekonany, że nieochrzczone noworodki są potępione, gdy współczesny katechizm mówi, że można je powierzyć Bożemu miłosierdziu i mieć nadzieję na ich zbawienie). Proszę nie mylić tradycji przez małe "t" rozumianej jako popularnych w Kościele swojego czasu opinii teologicznych z Tradycją, nauką żywego Magisterium. Nie rozumiem po co przytacza Pan incydent sodomski. Sodomici próbowali zgwałcić gości Lota. Chyba zgodzi się Pan, że gwałt zbiorowy jest cięższym grzechem niż dobrowolny akt homoseksualny (nie odmawiając drugiemu rangi grzechu ciężkiego)? Dlaczego z opowieści o grzechu homoseksualnego gwałtu zbiorowego wyciąga Pan wniosek, że to akt homoseksualny woła o pomstę do nieba, nie gwałt zbiorowy? Z cytatu o oskarżeniu przeciw miastu też nie wynika, że chodzi wyłącznie o czyny homoseksualne, a nie gorsze rzeczy.
SX
~Stanisław X
24 października 2023, 14:09
Odpowiadając na pytanie o błogosławieństwo: myślę, że nikt nie zaprzeczy, że homoseksualizm dla człowieka próbującego żyć zgodnie z nauką katolicką, jest źródłem dużego cierpienia, zwłaszcza w połączeniu z trwaniem w stałej relacji, którą Kościół oczekuje, że para porzuci. Wyobraźmy sobie parę homoseksualną, która nawraca się po latach związku i pragnie żyć w zgodnie z Kościołem i Bogiem. Jak trudne byłoby komukolwiek np. zostawić swoją żonę albo narzeczoną, gdyby nagle się okazało, że tego od nich oczekuje Kościół. Może para podejmie tę heroiczną decyzję, by zerwać swoją relację albo przekształcić w relację nieseksualną, ale możemy dostrzec ogromny krzyż, który muszą nieść. Błogosławieństwo udzielone przy zrozumieniu ich cierpienia i podkreśleniu, że nie jest ono Kościołowi obojętne (czyli: błogosławieństwo akcentujące homoseksualizm, bo skierowane konkretnie do tych ludzi w ich konkretnych trudnościach) może być potrzebne i wskazane, żeby otaczać ich duszpasterską opieką.
KP
~katolik pomniejszego płazu
24 października 2023, 21:01
jakie znowu opinie? List św. Judy jest przecież w Kanonie Pisma Świętego. Chyba, że aktualne magisterium pewne księgi zanegowało a Pan ma wiadomości z pierwszej ręki. Nauka Kościoła na temat grzechu sodomskiego była spójna - to grzech przeciw naturze, w tym akt homoseksualny. Owszem jest to nauka Magisterium wyłożna na soborach, w papiskich dokumentach i katechizmach. Pisałem dlaczego sądzę, że chodziło o homoseksualizm - sodomici wzgardzili córkami Lota.
KP
~katolik pomniejszego płazu
24 października 2023, 21:09
bez przerwy Pan stosuje analogie do związku małżeńskeigo i jednocześnie broni narracji Franciszka, że nie może być mowy o podobieństwie do małżeństwa. przeciez to jest tak grubymi nićmi szyte... jeszcze brakuje dzieci w tych nieszczęśliwych niestadłach, wtedy trudniej by było się rozstać i żyć jak Pan Bóg przykazał i z jeszcze większa troską należałoby im błogosławić. skoro Kościół słusznie traktuje pomieszkiwanie ze sobą młodych przed ślubem jako bliską okazję do grzechu i przeszkodę w rozgrzeszeniu, to analogiczne oczekiwania powinny być kierowane do par homoseksualnych.
SX
~Stanisław X
25 października 2023, 10:45
Co z tego, że wzgardzili córkami Lota? Jakby je zgwałcili zamiast gości, to mieliby niby mniejszy grzech w Pana mniemaniu? Wtedy Bóg by odetchnął z ulgą, że przynajmniej to tylko heteroseksualny gwałt zbiorowy, a nie dobrowolny stosunek dwóch mężczyzn? W liście Św. Judy mowa o rozpuście i oddaniu się pożądaniu cudzego ciała. Uważa Pan, że gwałty zbiorowe nie są skrajnym przykładem rozpusty i pożądania cudzego ciała? A analogię do małżeństwa stosuję po to, by spróbował Pan w zrozumiały dla siebie sposób zobrazować sobie trudną sytuację ludzi, o których mowa. Na razie odnoszę wrażenie, że Pana zdaniem oddalenie kogoś, z kim łączyło Pana uczucie (nawet, jeśli obiektywnie nieuporządkowane moralnie) jest łatwe jak pstryknięcie palca. Chyba jest Pan w stanie współczuć tym ludziom? A co do mieszkania razem przed ślubem, znowu, to nie jest żadne nauczanie Magisterialne, tylko opinie teologiczne księży (nie wszystkich). Grzechem może być akt seksualny, a nie współdzielenie kuchni.
SX
~Stanisław X
25 października 2023, 11:00
Zostanie samemu w domu z dziewczyną lub narzeczoną, to też Pana zdaniem bliska okazja do grzechu? Może powinniśmy przywrócić zwyczaj przyzwoitek, a wszystkim parom spotykającym się bez ślubu bez osób trzecich odmawiać rozgrzeszenia, bo bezmyślnie stwarzają sobie bliską okazję do grzechu? Nie mieszkanie razem przed ślubem jest w większości przypadków słuszną rekomendacją, ale nie można mieszkaniu razem przed ślubem w czystości przypisać rangi przeszkody w rozgrzeszeniu ani grzechu ciężkiego, ponieważ co jest dla jednych osób okazją do grzechu nie jest nią dla innych i musi to być podkreślone. Dla alkoholika pójście do pubu z kolegami i zamiar picia tylko wody mineralnej może być bliską okazją do grzechu, ale dla kogoś innego może nią nie być. Znowu wchodzi tutaj temat rozeznania, o którym dużo mówi papież, a którego zdają się szczerze nienawidzić jego krytycy, bo psuje im Literę prawa, a chcieliby mieć wszystko określone jasnymi zakazami i nakazami.
KP
~katolik pomniejszego płazu
25 października 2023, 21:37
Pan sobie raczy żartować. najpierw wmawianie braku gościnności, teraz gwałtu, którego nie było. "jakby je zgwałcili" ale nie chcieli i nie zgwałcili! chcieli poswawolic z mężczyznami! to jest wbrew naturze i dlatego jest grzechem wołającym o pomstę do nieba. dalej - dobrze Pan wie, że chodzi o zamieszkiwanie ze sobą osób które"mają się ku sobie". a pod tym kątem osoby homoseksualne dobierają się w pary - czują do siebie pociąg. Niech Pan lepiej przeczyta list Kongregacji Nauki Wiary do biskupów o duszpasterstwie osób homoseksualnych z 1986r. i nie wypisuje farmazonów. Jest tam wyłożona nauka Kościoła nt homoseksualizmu tak jak zawsze była, choć w złagodzony sposób. Przeczyta Pan też o Sodomie: "W ten sposób zepsucie spowodowane przez grzech nadal rozwija się w historii mieszkańców Sodomy (por. Rdz 19, 1-11). Nie można mieć tutaj wątpliwości co do wyrażonego tam sądu moralnego o stosunkach homoseksualnych." o bliskiej okazji do grzechu też jest.