Efekt Sekielskiego: telefony ze zgłoszeniami dzwoniły trzykrotnie częściej niż zwykle

(fot. pl.depositphotos.com)
stacja7.pl / fakty.tvn24.pl / jp

Pierwszy dyżur po emisji filmu odbył się we wtorek. Telefon urywał się od nowych połączeń. "Przed nami fala ujawnień".

Telefon zaufania "Zranieni w Kościele" działa od ośmiu tygodni, dzięki niemu pomoc uzyskało już ok. dwudziestu pokrzywdzonych. Pierwszy dyżur po emisji filmu Tomasza Sekielskiego odbył się we wtorek, 14 maja. Jak podaje Stacja7, tego dnia telefon dzwonił trzykrotnie częściej niż zwykle. Było aż dziewięć telefonów, każda rozmowa trwała 30-40 minut.

Telefon działa tylko we wtorki w godzinach 19-22. Jest całkowicie bezpłatny, wystarczy zadzwonić na numer 800 280 900.

Współinicjatorka akcji, Marta Titaniec, mówi: "Dzwonią do nas ludzie z różnych części Polski. Najczęściej kobiety. Najczęściej ze sprawami przedawnionymi z punktu widzenia prawa państwowego, więc naszą rolą jest pomóc w skierowaniu ich do władz kościelnych, gdzie będą dalej badane. Najświeższa zgłoszona nam sprawa dotyczy czynów sprzed czterech lat".

DEON.PL POLECA

>> Marta Titaniec o inicjatywie "Zranieni w Kościele": jako katolicy musimy coś zrobić [WYWIAD]

Przyznaje, że nieraz telefon to pierwszy krok, czasem jest początkiem terapii, szukania dalszej pomocy psychologicznej lub prawnej. Mówi: "Czujemy, że robimy właśnie to, do czego w kontekście pedofilii duchownych zachęcił Franciszek: tracimy czas dla ofiar".

Piotr Studnicki z Centrum Ochrony Dziecka mówi dla TVN: "Prawdopodobnie przed nami jest fala ujawnień pokrzwydzonych. Rzeczywiście - ofiary pedofilii zgłaszają się osobiście, piszą i dzwonią".

Także do fundacji "Nie lękajcie się" we wtorek zadzwoniło aż 45 osób. Marek Lisiński, prezes fundacji, podkreśla, że boi się otworzyć skrzynkę mailową, ponieważ widział tam już ponad sto wiadomości. "To są wszystko historie".

* * *

Ruszyła inicjatywa skierowana do osób, które doświadczyły przemocy na tle seksualnym w Kościele. "Kościół to nie tylko księża i biskupi. Jako świeccy również ponosimy za niego odpowiedzialność" - mówią inicjatorzy. Doświadczyłeś przemocy seksualnej? Kliknij w baner:

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Efekt Sekielskiego: telefony ze zgłoszeniami dzwoniły trzykrotnie częściej niż zwykle
Komentarze (3)
16 maja 2019, 21:08
Brawo za wprowadzanie napięcia: telefony dzwoniły trzykrotnie częściej - całe 9 przypadków z całej Polski i to przez nie wiedomo ile lat. A fundacja "Nie lękajcie się" 45 - na manifestacjach też mają zawsze dużo więcej niż podaje policja. Ponad 100 maili, boi się otworzyć. Odwagi! Ja też na słuzbowy adres w pracy dostaję dużo spamu. Nie otwierał skrzynki, ale wie, że to wszystko "historie". Wierzy ktoś w te banialuki? Trochę powagi, bo problem jest poważny, a ktoś tu znowu histerycznie robi propagandę i wodę z mózgu.
I
Ignacy
16 maja 2019, 15:36
Dziś każdy sobie przypomina, że był molestowany przez księdza, a rodzice lub dziadkowie ukrywali Żydów w czasie wojny. Takie czasy.
KN
Krzysiek Niepiekło
16 maja 2019, 14:42
"""Dzwonią do nas ludzie z różnych części Polski. Najczęściej kobiety. Najczęściej ze sprawami przedawnionymi z punktu widzenia prawa państwowego,""" Dlaczego ci ludzie czekają aż sprawa się przedawni? Może to nie jest walka z pedofilią, tylko plucie z góry na przechodzących ludzi. Przecież przez te ostatnie dwadzieścia pięć lat proceder powinien wyglądać jeszcze gorzej jak wcześniej. To dlaczego starych spraw jest tak dużo, a zagrożonych karą prawie nie ma?  Problem jest w tym, że to podpada pod śledztwo.  Starych spraw nikt nie będzie sprawdzał, bo się przedawniły. Stąd taka dysproporcja. Plucie nie jest zagrożone śledztwem.