Kard. Grzegorz Ryś konsekrował ołtarz. „Jeśli Bóg daje siebie, to człowiek musi dać siebie”
- Stanisław złożył Bogu na ofiarę siebie. Co ty możesz złożyć Bogu na ofiarę? Siebie! Nie pieniądze, nie pół godziny czasu, który poświęcasz na Mszę świętą. Siebie! Jeśli Bóg daje siebie, to człowiek musi dać siebie - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas konsekracji ołtarza w parafii św. Bartłomieja Apostoła w Niedzicy.
Na początku Mszy św. proboszcz, ks. Józef Bednarczyk poprosił kard. Grzegorza Rysia o poświęcenie ołtarza. - Kościół zbudowany jest nie tylko z kamienia, ale z ludzkich serc, które żyją miłością Boga i bliźniego, codziennie gromadzą się w tym świętym miejscu, by uczestniczyć w dziele zapoczątkowanym przez Jezusa Chrystusa. Szczególnym miejscem jest ołtarz zbudowany z kamienia, na którym jest sprawowana Eucharystia - mówił, zaznaczając, że drewniany ołtarz został zastąpiony nowym, z kamienia, przytwierdzonym do posadzki, który będzie na wieki poświęcony Panu Bogu. - Wielu ludzi dobrej woli złożyło w tym ołtarzu nie tylko swoje pieniądze, ale i pot własnych rąk, modlitwę, a niejednokrotnie i swoje cierpienie - dodał ks. Bednarczyk. Ołtarz zaprojektowała Justyna Sąsiadek a wykonała firma Wolski z Mizernej. - Wierzymy, że ten ołtarz, na którym wypełnia się przemiana chleba i wina, stanie się miejscem jedności nas wszystkich podążających do zbawienia - mówił proboszcz niedzickiej parafii.
Kard. Ryś: Człowiek musi mieć przekonanie, że nie może żyć bez Słowa
W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na słowo „znalazł”. - Filip znalazł Natanaela. - Szukał go, bo miał mu coś niesłychanie istotnego do powiedzenia. Przeżył w życiu coś takiego, czego nie był w stanie zatrzymać dla siebie. Musiał się tym natychmiast podzielić - stwierdził metropolita krakowski. Zaznaczył, że tym odkryciem Filipa było znalezienie Jezusa. Kardynał zauważył, że „znalazłem” pochodzi od greckiego „heureka”, tego samego kojarzonego ze słynnym okrzykiem Archimedesa, gdy odkrył prawo nazwane później jego imieniem. Ten okrzyk był pełen radości na znalezienie czegoś, czego szukało się przez całe życie; odkrycia, które porządkuje cały świat i udziela wszystkich najważniejszych odpowiedzi.
Metropolita zaznaczył, że kiedy Filip mówi o Jezusie, opisuje to spotkanie słowami: „spotkałem tego, o którym czytasz u Mojżesza i u proroków”, bo wiedział, że Natanael jest człowiekiem skupionym na Bożym Słowie, którym się karmi, i któremu ufa. Kardynał zwrócił uwagę na słowa Jezusa, który mówi, że widział Natanaela pod figowcem. Gatunek drzewa jest symboliczny, bo rabini studiowali Torę pod figowcami, które dawały słodkie i pożywne owoce. - Jak czytasz Pismo, to daj Boże, żebyś miał takie doświadczenie, że się czujesz nakarmiony, że się czujesz usatysfakcjonowany i że doświadczasz w sobie tego, jak słodki jest Bóg - mówił metropolita i w tym kontekście zwrócił uwagę na błogosławioną dziś w Niedzicy ambonę. Podkreślił, że człowiek wierzący musi znać słodycz Pisma i mieć doświadczenia nakarmienia się Słowem Bożym; musi mieć przekonanie, że nie może bez tego Słowa żyć.
Nie chodzi o lekturę tekstu, ale spotkanie z żywym Bogiem
Kardynał dodał, że Jezus powiedział Natanelowi znacznie więcej: „Widziałem cię, jak siedziałeś pod figowcem” a na podstawie tej obserwacji przejrzał go na wylot i mógł o nim powiedzieć, że to jest „prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Jezus uświadomił Natanelowi, że to dzieje się podczas autentycznego spotkania z Bożym Słowem - nie chodzi o lekturę tekstu, ale spotkanie z żywym Bogiem. - Po to jest ta ambona - powiedział metropolita.
Zwrócił uwagę na ostatnie słowa Jezusa z odczytywanego dziś fragmentu Ewangelii: „Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”. Kardynał wyjaśnił, że to odwołanie do snu Jakuba, któremu śniła się drabina łącząca niebo z ziemią, a teraz to Jezus mówi, że jest taką właśnie drabiną, dzięki której niebo spotyka się z ziemią. - A ten ołtarz, kamienny ołtarz świątyni jest zawsze znakiem Jezusa. Niebo się spotyka z ziemią w osobie Jezusa - mówił metropolita i przypomniał, że kapłan na ołtarzu nie tylko składa chleb i wino, ale ofiary całego Ludu Bożego, dlatego, że liturgię celebruje cała wspólnota. Podkreślił, że pierwszym ofiarnikiem jest Jezus Chrystus, który daje swoje Ciało i swoją Krew, ale - jak zaznaczył - każdy uczestnik liturgii też może dać swoje ciało i krew.
"Jeśli Bóg daje siebie, to człowiek musi dać siebie"
W tym kontekście podziękował proboszczowi, że zdecydował się umieścić w ołtarzu relikwie św. Stanisława Biskupa i Męczennika, a tym samym nawiązać do tradycji Kościoła, według której ołtarz był najstarszym miejscem czci męczenników. - Patrz na niego. Stanisław złożył Bogu na ofiarę siebie. Co Ty możesz złożyć Bogu na ofiarę? Siebie! Nie pieniądze, nie pół godziny czasu, który poświęcasz na Mszę świętą. Siebie! Jeśli Bóg daje siebie, to człowiek musi dać siebie - mówił metropolita, podkreślając, że dzięki temu „ołtarz jest miejscem spotkania, którego nie da się nazwać inaczej jak miłością”.
- Po to błogosławimy tę ambonę i po to konsekrujemy ten ołtarz, żeby Wam się wydarzyło to, co się wydarzyło Natanaelowi - że spotkał Jezusa w słowie i spotkał Jezusa, który daje możliwość spotkania nieba z ziemią w doświadczeniu miłości - podsumował kardynał.
Przed błogosławieństwem parafianie z Niedzicy podziękowali kard. Grzegorzowi Rysiowi za przewodniczenie uroczystościom odpustowym i konsekrację ołtarza. Zapewnili, że będą o niego dbać, aby cała parafia mogła się wokół niego gromadzić. Wyrazili też radość, że do św. Bartłomieja dziś dołączył kolejny patron - św. Stanisław i obaj męczennicy będą ich „motywować do godnego życia chrześcijańskiego”. Do podziękowań dołączył się także proboszcz, ks. Józef Bednarczyk.
Źródło: Archidiecezja krakowska / red
Skomentuj artykuł