„Jezu, proszę, objaw mi się”. To, czego doświadczyła przed Najświętszym Sakramentem, zmieniło jej życie
Po lewej: siostra Briege McKenna / screenshot z YouTube/Women of Grace; po prawej: depositphotos.com
ChurchPOP / DEON.pl / red.
Siostra Briege McKenna wstąpiła do zakonu jako piętnastolatka. Dwa lata później ciężko zachorowała i została wysłana do Stanów Zjednoczonych, gdzie miała wrócić do zdrowia. To właśnie tam, podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, doświadczyła uzdrowienia, które stało się początkiem jej wieloletniej misji. Jej historię opisał portal ChurchPOP.
Ciepło Tampy na Florydzie miało przynieść ulgę jej chorym stawom. Dla 24-letniej wówczas siostry Briege McKenny okazało się jednak kolejną próbą. Jej młode ciało było wyniszczone przez ciężkie reumatoidalne zapalenie stawów, a przez dwa lata musiała nosić gipsowe opatrunki, które ograniczały jej ruchy i potęgowały cierpienie.
Bolesna strata i powołanie do życia zakonnego
„Dorastałam w Irlandii Północnej, w wielodzietnej rodzinie – byłam jednym z pięciorga dzieci” – wspominała w wywiadzie udzielonym ojcu Markowi Mary’emu (MFVA) na antenie EWTN, opowiadając o początku swojej duchowej drogi.
„Moja mama zmarła nagle w Boże Narodzenie, gdy miałam dwanaście lat. Tamtej nocy, pogrążona w żałobie, usłyszałam wewnętrzny głos: »Nie martw się, zaopiekuję się tobą«. Od tamtej chwili wiedziałam, że zostanę zakonnicą”.
Do zakonu wstąpiła w wieku piętnastu lat. Dwa lata później ciężko zachorowała. Przełożone wysłały ją za ocean, mając nadzieję, że amerykański klimat pomoże jej odzyskać zdrowie.
„Tak się nie stało – mój stan się pogorszył” – wyznała na antenie EWTN. „Jednak to właśnie tam Bóg zamierzał mnie uzdrowić”.
„Tak się nie stało – mój stan się pogorszył” – wyznała na antenie EWTN. „Jednak to właśnie tam Bóg zamierzał mnie uzdrowić”.
Modlitwa, która wszystko zmieniła
Przełom nastąpił podczas rekolekcji prowadzonych przez ojca Eda O’Connora ze Zgromadzenia Świętego Krzyża. Duchowny w poruszający sposób mówił o Duchu Świętym.
Klęcząc przed ołtarzem, siostra Briege zwróciła się do Jezusa z prostą, pełną desperacji prośbą: „Jezu, proszę, objaw mi się”.
W tej chwili poczuła na swojej głowie dotyk dłoni – namacalny i pełen miłości. Ciepło rozeszło się po jej ciele, a dotkliwy, paraliżujący ból, który towarzyszył jej przez lata, nagle ustąpił.
„Ból zniknął natychmiast” – powiedziała ojcu Markowi Mary’emu. „Ale co ważniejsze, pokochałam Jezusa jako Osobę. Moje uzdrowienie było nie tylko fizyczne, ale i duchowe. Po raz pierwszy zrozumiałam, że On jest prawdziwy, żywy i że łączy nas głęboka, osobista więź”.
Fizyczne uzdrowienie było jednak dopiero początkiem znacznie głębszej przemiany, która miała dokonać się w ciszy kaplicy, w obecności Chrystusa w Eucharystii.
Wkrótce po odzyskaniu zdrowia fizycznego siostra Briege klęczała przed Najświętszym Sakramentem. Jej serce przepełniał smutek z powodu świata pogrążonego w chaosie. Był to czas, gdy wielu kapłanów porzucało swoje święte śluby, a w społeczeństwie narastał sceptycyzm wobec Kościoła.
Wkrótce po odzyskaniu zdrowia fizycznego siostra Briege klęczała przed Najświętszym Sakramentem. Jej serce przepełniał smutek z powodu świata pogrążonego w chaosie. Był to czas, gdy wielu kapłanów porzucało swoje święte śluby, a w społeczeństwie narastał sceptycyzm wobec Kościoła.
Przytłoczona tym wszystkim i krytyką wobec Kościoła, spojrzała w stronę tabernakulum i zapytała: „Co jest nie tak z kapłaństwem?”.
W ciszy kaplicy, usłyszała w swoim sercu odpowiedź:
„Co masz na myśli, pytając, co jest nie tak z Moim kapłaństwem? Czy kiedykolwiek dałem dar, który nie byłby doskonały? Co ty zrobiłaś dla tych, którzy niosą ten dar?”.
Kapłaństwo z perspektywy nieba
W tamtej chwili fizyczne otoczenie kaplicy zdawało się oddalać. Zastąpiła je wzniosła, mistyczna wizja święceń kapłańskich widzianych z perspektywy nieba – obraz pełen doskonałości i piękna.
„Zrozumiałam, że samo kapłaństwo jest doskonałe, ponieważ jest kapłaństwem Chrystusa” – wspominała.
„Problem nigdy nie tkwi w kapłaństwie, lecz w naczyniu, które je mieści. Kapłani są ludźmi – naznaczonymi pęknięciami i skazami – a jednak to oni przechowują wino Bożej łaski. Pan ukazał mi, że ataki w Kościele nie są w rzeczywistości wymierzone w Jego kapłaństwo; są to ataki na naczynie, na konkretnego człowieka”.
Jej misją stało się wspieranie kapłanów
Głos, który usłyszała w kaplicy, wyznaczył jej życiową misję.
„Pan powiedział mi, że moją misją jest dodawanie otuchy, stawianie wyzwań i umacnianie tych naczyń – Jego kapłanów”.
„Pan powiedział mi, że moją misją jest dodawanie otuchy, stawianie wyzwań i umacnianie tych naczyń – Jego kapłanów”.
To doświadczenie w ciszy kaplicy dało początek jej ogólnoświatowej posłudze skoncentrowanej na Eucharystii. Przez kolejne pięć dekad siostra Briege prowadziła rekolekcje na całym świecie, ucząc duchownych i świeckich, że prawdziwe duchowe uzdrowienie zaczyna się w obecności Najświętszego Sakramentu.
„Nie ma wiary bez modlitwy, a modlitwa rodzi się jedynie z relacji” – często podkreślała podczas rekolekcji. „Mówię ludziom: przestańcie zwracać się do pustki. W tym tabernakulum jest żywa Osoba, która was słyszy, kocha i za wami tęskni”.
Dla siostry Briege adoracja eucharystyczna nie była jedynie praktyką pobożnościową, lecz spotkaniem z żywym Przyjacielem.
„Nie wchodźcie do kaplicy tylko po to, by mówić Jezusowi miłe rzeczy” – pouczała uczestników rekolekcji. „On nie potrzebuje naszych komplementów. Pragnie szczerości. Rozmawiajcie z Nim jak z przyjacielem”.
Adoracja eucharystii jak przebywanie na słońcu
Czas spędzony w obecności Chrystusa w Eucharystii często porównywała do przebywania na słońcu.
„Adoracja eucharystyczna odnawia serce” – powtarzała. „Mówię im: »To tak, jakby siedzieć na słońcu. Możesz nic nie czuć, ale odejdziesz odmieniony«”.
Źródło: ChurchPOP
Źródło: ChurchPOP
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.


Skomentuj artykuł