Katolickie medium podważa naukę Kościoła

(fot. ncronline.org)
KAI / slo

Radykalne odejście od nauczania Kościoła katolickiego zarzuca amerykańskiemu tygodnikowi "National Catholic Reporter" biskup diecezji Kansas City-Saint Joseph, Robert W. Finn. W niedawnym artykule na łamach diecezjalnej gazety duchowny wyraził zaniepokojenie, że medium, które nosi w swej nazwie "katolickie", kwestionuje coraz częściej doktrynę Kościoła.

Zauważył, że zadaniem biskupa jest dbanie o rozwój mediów katolickich, ale jednocześnie obrona wiara.

Biskup przyznał, że w sprawie "National Catholic Reporter" otrzymuje listy i skargi od maja 2004 roku, od kiedy pojawił się w diecezji, najpierw jako koadiutor. Jednak, jak zauważa, w ostatnich miesiącach został dosłownie "zasypany" emailami oraz inną korespondencją, w której katolicy wyrażają troskę o stanowisko pisma, którego główna siedziba mieści się w Kansas City.

Główne zarzuty formułowane pod adresem pisma polegają na tym, że jego redakcja oficjalnie wyraża pogląd, będący sprzeczny ze nauczaniem Kościoła w wielu kwestiach. Dotyczy to m.in. lansowania święcenia kobiet, uporczywego podważania nauki Kościoła na temat antykoncepcji i etyki seksualnej czy promowaniu teologów głoszących poglądy sprzeczne z Magisterium Kościoła.

DEON.PL POLECA

Hierarcha przypomniał, że jeszcze w październiku 1968 roku ówczesny ordynariusz diecezji, bp Charles Helmsing potępił tygodnik i zażądał usunięcia z tytułu słowa "katolicki". Szefowie pisma odmówili wtedy zastosowania się do polecenia duchownego. Zdaniem bp. Finna, od tamtego czasu stanowisko pisma, krytykujące autentyczną naukę Kościoła, nie zmieniło się. Zaznaczył, że sam domagał się, by jako medium katolickie działo w "dobrej wierze" w zgodzie z wymogami prawa kanonicznego. Redaktorzy odmówili takiej współpracy, podkreślając, że pismo jest niezależne i ma za zadanie komentowanie "spraw katolickich".

Biskup przyznał, że nie może za pomocą środków, jakimi dysponuje, skłonić tygodnika do wierności nauce Kościoła. - Choć wciąż jestem otwarty na rzeczową i poważną dyskusję z oficjalnymi przedstawicielami NCR, twierdzę, że moja możliwość skłonienia National Catholic Reporter do wierności Kościołowi wydaje się ograniczać do poziomu nadprzyrodzonego - konkluduje hierarcha i apeluje o modlitwę w tej intencji za wstawiennictwem św. Franciszka Salezego.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Katolickie medium podważa naukę Kościoła
Komentarze (6)
30 stycznia 2013, 13:56
ciekawe czy faktycznie podważa, czy podnosi kwestie drażliwych tematów, a biskup się czuje zagrożony.  Redaktorzy odmówili takiej współpracy, podkreślając, że pismo jest niezależne i ma za zadanie komentowanie "spraw katolickich". Zdecydowanie biskup czuje zagrożenie: ktoś wydaje pismo nazywając je katolickim i twierdzi, że nie zamierza współpracować z biskupem podkreślając swoją niezależność od biskupa.
WD
Wojtek Duda
30 stycznia 2013, 13:50
ciekawe czy faktycznie podważa, czy podnosi kwestie drażliwych tematów, a biskup się czuje zagrożony. 
D
DNA
30 stycznia 2013, 13:05
Pismo niezależne nie może byc katolickie, bo z tego co czytam nie jest finansowane ani przez diecezję, ani przez Katolików. W takim razie trzeba sprawę naglośnic, aby Katolicy pisma nie kupowali. To w tej sytuacji jedyna droga oprócz modlitwy.
A
Anna
30 stycznia 2013, 13:02
Dlatego tak trzeba się wsłuchiwac w głos papieża i biskupów, również w Polsce. Wszyscy znamy z deonu kilku duchownych co to sa najmądrzejsi i nie w smaik nauczanie naszych pasterzy
NW
nie ważne kto
30 stycznia 2013, 12:38
straszne to ... "... promowaniu teologów głoszących poglądy sprzeczne z Magisterium Kościoła." ... kiedyś do głowy by mi nie przyszło, że teolog może być niewierzący i szerzyć poglądy sprzeczne z MK. "Dziś" już znam tą przykrą prawdę. Trzeba wiedzieć by nie dać się zwieść nazwom i pozorom.
A
ABAR
30 stycznia 2013, 12:35
W nazwie można zawrzeć wszystko, lecz nie wszystko jest złotem, co się świeci. Media katolickie z założenia nie mogą być niezależne, gdyż niezależność, to służenie dobru i złu.  Niezależna postawa jest bardzo wygodna, to odrzucenie od siebie odpowiedzialności za słowa i czyny, szczególnie dotkliwa dziś w mediach i polityce.