Lekcja Dra Misia

(fot. DrMisioVEVO / youtube.com)

Dr Misio rozbił bank - piosenka "Pismo" w błyskawicznym tempie atakuje szczyty list przebojów. Katoliccy dziennikarze obficie dzielą się wyrazami swojego oburzenia, czym przewrotnie dodają kawałkowi popularności. Organizatorzy koncertu Premier w Opolu odmówili na nim miejsca Doktorowi z uwagi na nieemisyjny charakter teledysku. Czy jest jednak nad czym protestować? Może Arkadiusz Jakubik z nowym albumem daje nam - katolikom - jakąś lekcję?

Zacznijmy od samego albumu, który, co nie zaskakuje, nie jest przedmiotem zainteresowania krytyków. Szkoda, być może gdyby posłuchali całej płyty, to rzuciłoby to nieco inne światło na gromiony utwór. Album "Zmartwychwstaniemy" ma jedną przewodnią cechę: jest do bólu smutny. W świecie ukazanym w przewrotnych tekstach Krzysztofa Vargi życie ludzi sprowadza się do wegetowania w korporacjach, utraty relacji z bliskimi, wylewania żalu w pełnych nienawiści internetowych komentarzach.

Jestem przedstawicielem pierwszego pokolenia, które wzrastało we względnym dobrobycie. To nam mówiono, że "możemy wszystko", że "nie ma dla nas granic". Jednocześnie przetrącono nam kręgosłupy, ponieważ nieustanne słuchanie takiego przekazu wcale nie czyni twojej sytuacji łatwiejszą do zniesienia. Im więcej możliwości, tym łatwiej o utratę punktów odniesienia, ucieczkę w miłość własną i zamknięcie swojego serca na innych. Wtedy przychodzi kryzys. Niektórych dotyka bieda materialna, ale większość cierpi na ubóstwo duchowe. O tym właśnie śpiewa Dr Misio.

Wydaje mi się, że fakt, że w tej depresyjnej panoramie uwzględniony został także Kościół, jest bardzo wymowny. Trudno powiedzieć, jaki był oryginalny zamiar Vargi i Jakubika, ale w ten sposób postawili sprawę jasno: czy tego chcieli, czy nie, Kościół jest w Polsce ważny. To, że mówi się o nim krytycznie, podkreśla tę wagę - bo ten, kto krytykuje, zakłada, że jest co poddawać krytyce. Byłoby o wiele gorzej, gdyby ten wątek się nie pojawił, bo znaczyłoby to tyle, że dla Polaków religia straciła rolę instancji odwoławczej, wyznacznika sensu.

DEON.PL POLECA

Otwierająca album tytułowa piosenka "Zmartwychwstaniemy" daje jasny przekaz, że na tym łez padole niewiele nas czeka. Z drugiej strony droga wyjścia z powszechnego dramatu prowadzi przez cmentarz - i tak, powiewa grozą, lecz przecież wierzymy, że "na drugiej stronie" będzie lepiej. Jednak Kościół jest od tego, by nas tam doprowadzić, a pielgrzymka ludu Bożego nie powinna być męką, ale radosnym oczekiwaniem ponownego przyjścia. Właśnie dlatego mamy czynić ziemię poddaną. Tymczasem Kościół wchodzi w pejzaż beznadziei i tu wyłania się kluczowa sprawa: jako katolicy czujemy, że nie powinno go tam być. Słuchaczowi może udzielić się rozczarowanie, bo przecież katolicyzm miał być bezpieczną przystanią, która prowadzi do Jezusa Chrystusa. Chcieliśmy Kościoła bliskiego dla każdej i każdego z nas.

Kontrowersyjny teledysk do "Pisma" mnie nie razi, lecz zdaję sobie sprawę, że znajdą się słuchacze o większej wrażliwości. Faktycznie, obraz Kościoła operuje na szkodliwych stereotypach, a nawet pewnym fałszu. Kościół zostaje sprowadzony do mamony, a Jakubik śpiewa, że "najlepsze są te teksty, które nie niosą treści", "najfajniejsze te melodie, które nie tworzą pieśni". Można jedynie dodać za św. Mateuszem: "Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi".

Jan Pospieszalski w ostatnim odcinku "Warto rozmawiać" nazywa Jakubika "chałturnikiem, łachmaniarzem i tandeciarzem", a ks. Zieliński z tygodnika "Idziemy" porównuje teledysk piosenki do nazistowskiej propagandy i praktyki zohydzania Żydów. To bardzo mocne słowa, które wydają się równie przerysowane co sam występ Jakubika. O ile rozumiem oburzenie wywołane szydzeniem z sakramentu spowiedzi czy przydawanie Kościołowi nieprawdziwej rasistowskiej łatki (pamiętajmy, że polski Episkopat jest prawdopodobnie jedynym środowiskiem nacisku w tym kraju, które głośno domaga się interwencji państwa w zakresie otwarcia granic dla przybyszów z Bliskiego Wschodu), o tyle Jakubik pokazuje pewną, być może bolesną, ale prawdę.

Jeśli kogoś te słowa uwierają, to proszę niech spróbuje przywołać sobie przykłady z własnego, najbliższego otoczenia. Nie pomnę, ile razy zetknąłem się z historiami osób wyrzucanych z konfesjonałów, dla których ta ogromnie intymna i przejmująca chwila była jednocześnie ostatnim zetknięciem z Kościołem. Ile razy na rodzinnym spotkaniu, któryś z wujków rubasznie "żartował" z "nowego auta księdza proboszcza" - ludowy antyklerykalizm połączony z coniedzielnym uczęszczaniem na Mszę miał i ma się w Polsce mocno. Ile razy mogły nam się obić o uszy głosy narcystycznych duchownych podkreślających, że kolejny elektroniczny gadżet czy deskorolka jest im potrzebna do pracy duszpasterskiej? Wreszcie - ile razy słyszeliśmy ludzi utyskujących na "stawki" za intencje mszalne czy udzielenie sakramentu. Niestety, to nie są historie wyssane z palca. Taka bywa kościelna codzienność i właśnie dlatego polski Kościół będzie musiał się mierzyć z coraz większą liczbą odejść wiernych.

Powiedzmy sobie jasno: nie wolno myśleć, że taki jest cały Kościół. Dlatego bardzo spodobała mi się odpowiedź Błażeja Kmieciaka z "Gościa Niedzielnego", który nie operuje na poziomie wyzwisk kierowanych w stronę artysty, ale zaprasza go na Mszę, żeby pokazać, że Kościół pomimo wszystkich swych grzechów jest dobrym miejscem. Idźmy dalej: szereg działań pomocowych z Caritasem na czele to organizacje kościelne. Nie gaśnie popularność duszpasterzy internetowych z o. Grzegorzem Kramerem i o. Adamem Szustakiem na czele, a papież Franciszek jest obecnie najważniejszym liderem na świecie. Na każdym kroku chrześcijanie podkreślają, że Kościół jest dobry, bo jest w nim obecny sam Bóg. To naturalne, że ludzie bardziej zwracają uwagę na braki niż na zjawiska pozytywne. Tym bardziej trudne może być powtarzanie tej trywialnej prawdy o obecności żywej łaski, lecz w sytuacji, w której grzechy stają się bardziej widoczne, powinniśmy to robić i o tym przypominać. Powinniśmy głośno mówić o tym, co dobre, i aktywnie pokazywać to bez słów - w czynach względem drugich.

Przyjmowanie defensywnej postawy i kierowanie kolejnych aktów oskarżenia czy mieszanie z błotem to pseudo heroizm. Po pierwsze niepraktyczny, bo absolutnie na nikogo nie zadziała, a jeśli już, to przykuje uwagę osób, które z Kościołem są na bakier. Po drugie nieewangeliczny, bo Kościół ma tych ludzi zjednywać, by im pomóc przez ukazanie Jezusa Zmartwychwstałego. A po trzecie mówi tylko tyle: "boimy się takich oskarżeń", a mnie Dr Misio niestraszny, bo wiem, że Kościół jest dobry. I dziękuję Jakubikowi za tę lekcję, która może dać do myślenia polskim katolikom, bo najwidoczniej o dobroci Kościoła nie są do końca przekonani, skoro tak łatwo ich urazić. Dr Misio przewrotnie przypomina, że Kościół ma być szpitalem polowym - kierować się ku potrzebującemu, wychodzić do niego z Jezusem i Ewangelią, bo obecność łaski ma to do siebie, że wywołuje do odpowiedzialności, by się nią dzielić z innymi. Zwłaszcza teraz, gdy tak wiele osób tej łaski potrzebuje i o nią z głębi serca woła.

Karol Kleczka - redaktor DEON.pl, członek Klubu Jagiellońskiego, doktorant filozofii na UJ

Redaktor i publicysta DEON.pl, pracuje nad doktoratem z metafizyki na UJ, współpracuje z Magazynem Kontakt, pisze również w "Tygodniku Powszechnym"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Lekcja Dra Misia
Komentarze (15)
KP
Krzysztof Popławski
14 czerwca 2017, 14:26
Czy jest coś złego w krytce księży ? Czy jest coś złego w krytyce zjawisk zachodzących w kościele ? Gdyby nie krytyka, msze były by dalej tylko w języku łacińskim, Biblia nie była by ogólnie dostępna, podobnie jak sztuka czytania. Nie było by nawet Odnowy w Duchu Świętym.  Czy i Jezus nie wypowiadał się też krytycznie o Apostołach ? Krytyka ( słuszczna czy też nie ) skłania nas do refleksji i służy rozwojowi.  P.S. Najbardziej lubię dyskutować z ateistami i wrogrami kościoła, to ich znajomość Biblii i próba zagięcia zmusza mnie codziennie do pogłębiania wiedzy o wierze chrześcijańśkiej. 
Marek Darul
4 czerwca 2017, 23:09
Niestety siła "rażenia" piosenki idzie poprzez wywołane przez nia emocje i intelektualistyczne wyjaśnianie w pewnym momencie, że""nie wolno myśleć, że taki jest cały Kościół" może juz nie docierać ani do autora piosenki ani do osób poniesionych emocjami. Dr Misio najwyraźniej szuka i szkoda, że winę za brak efektu przerzuca na innych. Wszak nie jest już chłopcem...
4 czerwca 2017, 23:20
Pan Arkadiusz Jakubik to niewątpliwie aktor charakterystyczny. Role w "Dom zly", "Chce się żyć", "Wołyń", "Jestem Bogiem" sa naprawdę wystarczającą wizytówką i rekomendacją, więc osobiście nie pojmuję po co ten teledysk. Jak czlowieka docenią i zauważą to chce przedobrzyć i wychodzą potem takie hocki klocki, innego wytlumaczenia nie widzę.
4 czerwca 2017, 16:42
Ale to wszystko przecież już było, ten teledysk to powielanie starych dobrze znanych wzorów, jedynie wykonawca się zmienił. Stara do znudzenia konwencja jechania na księży, Kościół może już tylko nudzić.
4 czerwca 2017, 17:56
Raczej stara do znudzenia tradycja kościoła zainteresowanego pieniędzmi, władzą, własnym przepychem ... dlatego Kościół jest już nudny. Setki lat w których udowaniał wyższość pieniądza nad etyką.
JB
Janusz Betkowski
3 czerwca 2017, 17:32
Autor zapomniał dodać: "Ileż razy spotkałem się z oszcerstwem na swój temat".
Zbigniew Ściubak
3 czerwca 2017, 00:50
Możliwe są interpretacje: 1. Ten teledysk to atak na kościół. 2. Ten teledysk to wyraz miłości do misji kościoła polegającej na niesieniu zbawienia, a nie na na... no właśnie. 3. Ten teledysk to zwrócenie uwagi na wybrane zjawiska w kościele realnie występujące. No ale
RN
Rafał Noculak
2 czerwca 2017, 22:34
Czytam te komentarze i widzę bardzo dużo szufladkowania, Tygodnik Powszechny zły, Deon zły, Kościół jest dobry, trzeba go bronić za wszelką cenę, itd.  Za chwile ktoś coś rzuci o Laudato Si i obronie węgla w Polsce, czy Amoris Leatitia i ustępstwach dla niesakramentalnych... Podoba mi się ten artykuł i uważam, że trafnie opisuje rzeczywistość, która nas otacza Piosenka raczej przeciętna, muzycznie mnie nie powala. Cieszę się natomiast, że skłoniła redaktora do napisania takiego artykułu. Konfrontujmy swój obraz Kościoła i wspólnie pracujmy nad poprawą jego wizerunku. Obecnie, za dużo jest tam polityki, wartościowania, oceniania, czy nawet dyletanctwa np. w odniesieniu do ekologii, czy zmian społecznych. Moim zdaniem, każdy ma prawo do oceny tego jak się czuje w naszym Kościele. Ja np. wybieram zakonników, ponieważ są dla mnie ostoją w sprawach wzmacniania i rozwoju duchowości. Odcinają się od polityki, wprowadzania podziałów i wartościowania rzeczywistości. Lubię więc Kościół za to, że są w nim Ignacjanie, Dominikanie, Benedyktyni, Karmelici i inni ojcowie, których tak chętnie słucham!
MJ
Marcin Januszkiewicz
2 czerwca 2017, 20:23
Deon godny następca Tygodnika Powszechnego. Kościół może jest grzeszny, ale jest przede wszystkim Święty. Jakaż to bolesna prawda że wszyscy księża to pedofile, nieroby i rzucający się na kasę. "Mnie dr Misio niestraszny, bo wiem, że Kościół jest dobry". Ale niestety większość odbiorców tego nie wie i dzięki temu człowiekowi, wielu nigdy się nie dowie.
EK
Elżbieta Kwiatkowska
2 czerwca 2017, 17:25
Wolałabym mieć innych nauczycieli niż dr Misio. Dziwię się, że DEON każe mi się uczyć od kogoś takiego. Wystarczy wspomnieć jego "utwór" pt. "Mr H..i"
Szymon Żyśko
2 czerwca 2017, 21:20
To nie Deon każe pani się uczyć od dr Misio. Do tablicy wywołał go Kościół w Polsce, który poczuł się dotknięty, a ten tekst jest jedynie polemiką z fałszywymi oskarżeniami i uragającymi wyzwiskami "środowiska chrześcijańskiego".
2 czerwca 2017, 12:21
Pamiętam czasy buntu punkowskiego i płynącej z niego ideologii.Co by nie powiedzieć o jakości przekazu trudno było pozbawić go wymiaru autentyczności.Punk jako taki miał swych wielbicieli, funkcjonował jako zjawisko samo w sobie.Kontestacyjna treść jaką przekazywał dotykała niejednokrotnie także duchowieństwa,jednakże atak na Kościół nie był celem samym w sobie. Dziś sytuacja się zmieniła. Kościół stał się co bądź przysłowiowym chłopcem dobicia dla "artystów" działających na zlecenie jego wrogów. I tak należy potraktować te muzyczne fekalia. Co zaś się tyczy autora to dziwię się,ż osoba bądź światła nie potrafi dostrzec tendencji w dzisiejszej kulturze, wykazuje prymitywny odbiór istoty religijności i nie potrafi odróżnić moralnego szamba od naiwnego ale autentycznego wołania o lepszy świat.
2 czerwca 2017, 15:18
Kościół stał sie przede wszystkim śmieszny, odkąd ludzie zauważyli, że zabobony, mity i klechdy sa jedynie zabobonami, mitami i klechdami. A historyjki plemion zydowskich to jedynie jedne z takich mitów.
2 czerwca 2017, 10:16
Bardzo dziękuję za ten tekst.  Obużenie środowisk kościelnych jest oczwywiste w momęcie kiedy wytyka się cześci z nich błędy i obłudę. I chyba najbardziej boli to właśnie tych których to najbardziej dotyczy.  Sam jestem w środowisku kościelnym i znam zupełnie inny kościół ale tekst tej piosenki ani teledysk mnie nie obuża. Raczej skłania do schylenia głowy przed wszystkimi ludzmi skrzywdzonymi przez pokazane zachowanie kościoła. Przed wszystkimi którzy czują sie dotknięci obłudą kościoła. A jedyne co mogę robić to starać starać sie pokazywac inny kościół. Kościół który a znam, kościół jako wspólnote a nie biznes.  Nie obużalmy się pokazaniem tego co dzieje sie w kosciele a niezaprzeczalnie się dzieje. Tylko pokazujmy to co jest dobre, pokazujmy że to nie jest cały kościól.  I wytykajmy obłudę księżą ale w twarz a nie przy niedzielnym kotlecie, bo to nic nie zmienia tylko rodzi flustrację. 
WDR .
2 czerwca 2017, 09:57
Przede wszystkim ksiądz ma żyć w prawdzie, a nie kłamać na całą Polskę na prośbę premiera i pani minister z Platformy Obywatelskiej. Hańba.