Niezmienność wiary i rozwój doktryny nie są przeciwstawne

(fot. shutterstock.com)

Już kardynał Joseph Ratzinger ukazywał ścisły związek między rozwojem doktryny i rozwojem życia chrześcijańskiego.

"Przyznanie prymatu czasowi oznacza zajęcie się bardziej rozpoczęciem procesów niż posiadaniem przestrzeni" (Evangelii gaudium, 223). Te słowa Papieża Franciszka, zawarte w jego pierwszej adhortacji apostolskiej, stały się jaśniejsze w drugiej: "Liczy się przede wszystkim to, aby zrodzić w dziecku z wielką miłością procesy dojrzewania w jego wolności, uczeniu się, kompleksowym rozwoju, pielęgnowaniu prawdziwej autonomii" (Amoris laetitia, 261). Wychowywanie dzieci do odpowiedzialności i do wolności - tego wymaga się od ojca i matki.

Kościół poczuwa się do tej odpowiedzialności za wychowanie: pragnie, aby dzieci Boże dojrzewały w wolności, do radości miłości, nie w lęku przed karą. Ostatni dokument papieski wypływa z matczynego serca Kościoła, który patrzy na wszystkie swoje dzieci, powołane do miłości, pełnymi miłości oczami Jezusa. W tej perspektywie można pojmować cały tekst papieski, uznając jego pedagogiczny prymat, który bynajmniej nie idąc na ustępstwa, podnosi stawkę: "Nie traćmy nadziei z powodu naszych ograniczeń, ale nie rezygnujmy też z dążenia do pełni miłości i jedności, które zostały nam obiecane" (Amoris laetitia, 325).

Przez wieki Kościół strzegł z wielką troską i niezłomnie serca swej wiary - Pana Jezusa, który umarł i zmartwychwstał dla wszystkich - przez ustawiczne zachęty do umacniania spojrzenia wiary przez miłość do bliźniego. Wyznawanie wiary i życie w miłości zawsze były postrzegane jako nierozłączne. Choć na przestrzeni czasów zdarzało się zajmowanie przestrzeni (na przykład przez imperium chrześcijańskie), to jednak zapoczątkowywane były wciąż nowe procesy nawrócenia, które nie dopuściły do tego, aby rzeka tradycji zastała się w bagiennych zbiornikach, w których groziło zmętnienie żywej treści Ewangelii.

DEON.PL POLECA

Procesy życia i procesy myśli chrześcijańskiej postępowały razem - przykładem tego jest jasne świadectwo bł. Johna Henry'ego Newmana, który pisał: "Tu na ziemi żyć oznacza zmieniać się, a doskonałość jest rezultatem wielu przemian" (O rozwoju doktryny chrześcijańskiej). 28 kwietnia 1990 r., wiek od jego śmierci, kard. Ratzinger ukazywał ścisły związek między rozwojem doktryny i rozwojem życia chrześcijańskiego: "Newman przedstawił w idei rozwoju swoje osobiste doświadczenie nawrócenia, nigdy nie dokończonego, i w ten sposób dał nam interpretację nie tylko drogi doktryny chrześcijańskiej, ale także życia chrześcijańskiego".

Adhortacja Amoris laetitia zachęca czytającego ją do łączenia doktryny z życiem w dynamicznej perspektywie łaski, która prowadzi Kościół do głębszego zrozumienia poprzez doświadczenie miłości Bożej wlanej przez Ducha w serca wierzących. Pół wieku temu konstytucją Mirifici eventus Paweł VI ogłosił Nadzwyczajny Jubileusz, aby Sobór mógł zaowocować duchowo i konkretnie zakorzenić się w każdym Kościele lokalnym, wokół biskupa.

A 23 kwietnia 1966 r. w homilii z okazji Nadzwyczajnego Jubileuszu papież ten wspomniał o potwierdzeniu autentycznej tradycji prawdy i obyczaju, które przyniósł z sobą Sobór Watykański II: "Nie wydaje się to potwierdzenie, na pierwszy rzut oka, reformą, bowiem zamiast zmian powoduje odnowę, ale odnowa jest, pod wieloma względami, najprawdziwszą reformą, tą, która dokonuje się w duszach bardziej niż w rzeczach; w umysłach niepomnych, w umysłach wątpiących, w umysłach zmęczonych, w umysłach powierzchownych, w umysłach chwiejnych przy każdym powiewie współczesnej opinii (por. Eph., 4, 14), i przypomina, że prawda Boża nie zmienia się i że zawsze rodzi światło i życie dla tego, kto ulegle ją przyjmuje".

Te cenne fragmenty najnowszej tradycji pozwalają nam przyjąć Amoris laetitia ze świadomością, że niezmienność wiary i rozwój doktryny nie są przeciwstawne. A wręcz, według idei drogiej kardynałowi Newmanowi, wierne zachowywanie niezmiennych zasad wiary jest możliwe tylko wówczas, gdy dba się o rozwój wszystkich ich możliwości.

Maurizio Gronchi - duchowny Kościoła katolickiego, publikuje w L'Osservatore Romano

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niezmienność wiary i rozwój doktryny nie są przeciwstawne
Komentarze (4)
PG
Pawel G
10 maja 2016, 19:27
Niezmienność wiary i rozwój doktryny nie są przeciwstawne. Jednak niezmienność wiary i jej rzekome ewoluowanie jak najbardziej.
9 maja 2016, 19:03
"Cóż ci się stało, Europo humanistyczna, obrończyni praw człowieka, demokracji i wolności? (...) Marzę o Europie, o której nie można powiedzieć, że jej zaangażowanie na rzecz praw człowieka było jej ostatnią utopią". "Liczy się przede wszystkim to, aby zrodzić w dziecku z wielką miłością procesy dojrzewania w jego wolności, uczeniu się, kompleksowym rozwoju, pielęgnowaniu prawdziwej autonomii" (Amoris laetitia, 261). Te dwa "wyjątki z Franciszka" mogą świadczyć o tym,iż Kościół jawi mu się jako spadkobierca Europy humanistycznej,demokratycznej i wolnościowej. W tym kontekście trudno nie zgodzić się z tymi,którzy uważają,że żyjemy w czasach ostatecznych.    
9 maja 2016, 16:27
"Nowe te poglądy, o których mowa, polegają mniej więcej na tym, że, dla łatwiejszego pociągnięcia innowierców do uznania prawdy katolickiej, należałoby Kościołowi bardziej się zbliżyć do ludzkości doszłej do pełnej już dojrzałości i, pozbywszy się dawnej surowości, stać się wyrozumiałym dla aspiracji i poglądów współczesnych ludów. Wielu sądzi, że to się winno stosować nie tylko do karności do życia, lecz także i do nauczań wchodzących w skład skarbu wiary. Sądzą bowiem, że byłoby na dobre, w celu pociągnięcia opornych zamilczeć o niektórych prawdach jakoby mniejszej wagi, a przynajmniej na tyle je uszczuplić, żeby nie zachowały znaczenia, jakie im stale Kościół przypisywał. Nie trzeba długich rozpraw, kochany Nasz Synu, aby wykazać, na ile to pojęcie jest potępienia godne; wystarczy przypomnieć podstawy i początek nauki, którą nam Kościół podaje. A więc Sobór Watykański co do tego tak się wyraża: „Nauka wiary, którą Bóg objawił, nie jest podana rozumowi ludzkiemu do dalszego jej rozwinięcia, jak to się dzieje z poglądami filozoficznymi, lecz jako skarb Boży powierzony Oblubienicy Chrystusa do wiernego strzeżenia i nieomylnego wykładania... A pojmowanie świętych dogmatów należy zachować takim, jakim je raz postanowił Święta Matka Kościół, i nigdy od tego rozumienia nie odstępować pod pozorem głębszego zrozumienia” . Leon XIII ,O amerykanizmie
QQ
q q
9 maja 2016, 13:28
Amoris laetitia – zachęta do relatywizmu. Z założenia bowiem istota adhortacji nie jest w mętnej treści, tylko ma być ujawniona w interpretacjach. Bardzo to przebiegłe w wystawianiu na próbę Kk (Mt 4,1-11). Wypróbowana bojem metoda rozpowszechniania wypaczonego "ducha" Soboru Watykańskiego II, o którym mówił Benedykt XVI, zamierza obecnie znaleźć swoje zwieńczenie. Z racji szczególnej odpowiedzialności, współczuję przede wszystkim biskupom i kapłanom wiernym nauce Kościoła. To na nich w pierwszej kolejności przychodzi czas wielkiej próby i ciężkich doświadczeń. Dla bardziej wnikliwych strona: [url]https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2016/04/15/amoris-laetitia-zacheta-do-relatywizmu-3-preambula-czyli-ustawienie-calosci/[/url]