Podział na Kościół św. Jana Pawła II i Kościół Franciszka?

(fot. galazka.deon.pl // Dennis Jarvis / flickr.com / CC BY 2.0)

Czym różni się nauczanie św. Jana Pawła II i Franciszka? Ten pierwszy w "Familiaris consortio" (rok publikacji 1981) dokonał rewolucyjnej zmiany.

Otóż ekskomunikowanych rozwodników, którzy zawarli ponowny związek małżeński, przywrócił do wspólnoty Kościoła. O tej ekskomunice mówił Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku, który obowiązywał do 1983. A zatem Jan Paweł II tę swoją decyzję ogłosił wbrew obowiązującej dyscyplinie Kościoła. Ba, poszedł dalej.

Pozwolił niektórym z nich, pod pewnymi warunkami, przyjmować Komunię świętą. Czy zmienił doktrynę Kościoła odnośnie do małżeństwa? Czy wskutek jego decyzji Kościół przestał głosić i opowiadać się za dwiema zasadami, które wydają się regulować etykę małżeńską: nierozerwalność małżeństwa oraz że każdy akt seksualny poza małżeństwem jest widziany jako materia grzechu ciężkiego? Nie.

Doktryna pozostała nienaruszona. Zmieniła się dyscyplina. A tę papież, biskup Rzymu, najwyższy zwierzchnik Kościoła, może zmienić. Przecież jesteśmy RZYMSKIMI katolikami. Nie pamiętamy tego albo pamiętać nie chcemy?! Jan Paweł II doskonale znał doktrynę Kościoła dotyczącą grzechu ciężkiego.

DEON.PL POLECA

Wystarczy przeczytać jego adhortację "Reconciliatio et paenitentia" (O pojednaniu i pokucie) z 1984 roku, w której pisze: "wraz z całą Tradycją [podkr. moje] Kościoła nazywamy grzechem śmiertelnym ten akt, którym człowiek dobrowolnie i świadomie [podkr. moje] odrzuca Boga, Jego prawo…" (ReP 17). I wiemy, że ta Tradycja Kościoła uznaje, że w chwili, w której wolność lub/i świadomość podmiotu działającego jest/są ograniczone, mamy do czynienia również z ograniczoną odpowiedzialnością podmiotu moralnego. Mamy obowiązek mówić o obiektywnej sytuacji grzechu ciężkiego (a zatem również o zgorszeniu), ale to jeszcze nie oznacza, że podmiot moralny popełnił grzech ciężki. Aspekt subiektywny powinien zostać rozeznany. Jan Paweł II uznał, do czego jako wikariusz Jezusa miał pełne prawo, że od owego rozeznania należy odstąpić. Należy odstąpić ze względu na ów motyw zgorszenia, aby "nie wprowadzać wiernych w błąd co do nauki o nierozerwalności małżeństwa" ("Familiaris consortio", 84).

Ta decyzja wśród wielu teologów i biskupów wywoływała kontrowersje, gdyż na początku owego paragrafu 84 Jan Paweł II upominał duszpasterzy, że "dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania prawdy". Potem natomiast do każdej sytuacji polecił stosować tę samą normę. W związku z tym pytano, po co rozeznawać, skoro w ostatecznym rozrachunku dla dyscypliny (w grze jest dyscyplina, a nie doktryna) Kościoła nie ma to żadnego znaczenia.

Jeśli jest jakaś różnica między Franciszkiem a Janem Pawłem II, polega ona właśnie na tym, że według Franciszka warto dokonywać owego rozeznania. To nie jest tak, że Franciszek uznał, że osoby, które znajdują się w obiektywnej sytuacji grzechu ciężkiego, mogą jakby nigdy nic przystępować do Komunii świętej. Tak chyba należy interpretować ów kontrowersyjny przypis 351 z "Amoris Laetitia", w którym Franciszek sugeruje, że pomoc Kościoła osobom rozwiedzionym w ponownych związkach mogłaby polegać również na pomocy sakramentów.

Dlatego "kapłanom przypominam, że konfesjonał nie powinien być salą tortur, ale miejscem miłosierdzia Pana" (Adhort. apost. "Evangelii gaudium" [24 listopada 2013], 44: AAS 105 [2013], 1038). Zaznaczam również, że Eucharystia "nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych" (tamże, 47: 1039)". Franciszek tych ludzi traktuje tak jak Kościół traktuje każdego grzesznika; ma prawo skorzystać z sakramentu spowiedzi. Ot, i cała rewolucja Franciszkowa!

Oczywiście, należy się również zastanowić nad racjami takiej decyzji Franciszka.

Dyscyplina Kościoła stanowi o pewnej strategii duszpasterskiej. Ta strategia ma gwarantować ochronę depozytu wiary i rozwój Kościoła.

Pytanie jest następujące: czy strategia przyjęta przez Jana Pawła II i lokalne episkopaty przyniosła oczekiwane rezultaty?

Czy zmniejszyła się liczba rozwodów między ochrzczonymi, innymi słowy: czy wzrósł szacunek dla nierozerwalności małżeństwa? Czy nasi młodzi stali się bardziej otwarci na powołanie do małżeństwa? Statystyki są nieubłagane! Liczba rozwodów rośnie, rośnie także liczba tych, którzy zamiast małżeństwa wybierają konkubinat, mniej lub bardziej trwały. Przegrywamy. Od opublikowania "Familiaris consortio" upłynęło 37 lat.

Proszę mi wybaczyć, ale posłużę się pewną metaforą sportową. Kiedy jestem na meczu mojej ulubionej drużyny piłkarskiej, a ona do przerwy przegrywa, to od trenera oczekuję, że w drugiej połowie zostanie zmieniona taktyka, która da szansę na zwycięstwo. Oczywiście nie mamy żadnej pewności, że się powiedzie, ale dotychczasowa strategia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Czy druga połowa też będzie trwała 37 lat? Nie wiem.

Wydaje się, że trzeba wspomnieć o jeszcze jednym powodzie zmiany dyscypliny. Zwraca na to uwagę Rocco Buttiglione w książce "Risposte amichevoli ai critici di Amoris Laetitia". Odsunięcie od Kościoła rozwiedzionych w ponownych związkach sprawia, że odsunięte zostają także ich dzieci. Ryzykujemy, że będzie nam brakowało przyszłej generacji wiernych. W 2010 roku po raz pierwszy od II wojny światowej Kościół katolicki w Niemczech zanotował, że więcej osób z niego odeszło niż do niego wstąpiło. W sytuacji Kościoła niemieckiego oznacza to znaczny odpływ pieniędzy.

Wiem, że to żaden argument teologiczny, ale w Kościele, który zabiega o utrzymanie swoich struktur (również tych biurokratycznych), jest to argument nie do pominięcia.

Moim skromnym zdaniem nie jesteśmy świadkami podziału na Kościół św. Jana Pawła II i Kościół Franciszka. Raczej asystujemy starciu między kremówkowym Kościołem Karola Wojtyły (bo z nauczania Jana Pawła II pozostały nam tylko kremówki) a medialnym Kościołem Jorge Bergoglio (gdyż nie czytamy jego dokumentów, czytamy to, co o nim pisze prasa światowa). Ot, takie filtry poznawcze.

ks. Adam Błyszcz CR - kapłan w zakonie zmartwychwstańców. Od września mieszka i pracuje w Tivoli

Kapłan w zakonie zmartwychwstańców. Autor rekolekcji o "Amoris Laetitia". Mieszka i pracuje w Tivoli

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Podział na Kościół św. Jana Pawła II i Kościół Franciszka?
Komentarze (22)
MC
Mateusz Cymbała
14 kwietnia 2018, 16:42
Porównywanie nauczania Jana Pawła II i Franciszka jest zabiegiem bardzo ryzykownym. Wyzwania przed którymi stał papież Polak, a trudnosci KK za czasów Franciszka to dwie oddzielne sfery - chociaż zawsze Kościół był i będzie ten sam, Chrystusowy. "Jeśli jest jakaś różnica między Franciszkiem a Janem Pawłem II, polega ona właśnie na tym, że według Franciszka warto dokonywać owego rozeznania.", co oznacza owe "rozeznawanie"? JPII miał jasno określone stanowisko, nie dewegował nad grzechami, nazywał rzeczy po imieniu. Franciszek znowuż mówi dużo o miłosierdziu, wybaczeniu etc, jest mało jednoznaczny. Pytanie, gdzie taka retoryka zaprowadzi KK? Ciągle mam ogromną nadzieję że Kościół Boży zostanie w łonie Prawdy.
atanazy atanazy
14 kwietnia 2018, 16:40
Nauczanie Franciszkowe: „Gaudete et exsultate” 57. (...) Przejawia się ono w wielu postawach, pozornie różniących się między sobą: obsesji na punkcie prawa, uleganiu urokowi osiągnięć społecznych i politycznych, ostentacyjnej trosce o liturgię, o doktrynę i prestiż Kościoła, próżności związanej z zarządzaniem w praktyce, pociągiem do dynamik samopomocy i realizacji autoreferencyjnej. Nauczanie nie-Franciszkowe: INSTRUKCJA REDEMPTIONIS SACRAMENTUM 184. Każdy katolik, czy to kapłan, czy diakon, czy wierny świecki ma prawo zgłosić skargę na nadużycie liturgiczne przed biskupem diecezjalnym lub równym mu w prawach kompetentnym ordynariuszem, lub przed Stolicą Apostolską na mocy prymatu Biskupa Rzymu. Wypada jednak, aby – jeśli to możliwe – takie zażalenie lub skarga była najpierw przedstawiona biskupowi diecezjalnemu. Zawsze jednak winno się to dokonywać w prawdzie i miłości. Teraz to ja nie wiem czy zgłaszać czy nie. Jak nie zgłoszę to będę brał udział w różnych nadużyciach, które niektórzy czasem słusznie nazywają "cyrkiem". a jak zgłoszę to bedę okrzyknięty pelagianinem i gnostykiem. Co lepsze? :):P
AK
Anna K
12 kwietnia 2018, 11:51
3. W czasach, kiedy Jan Paweł II pisał te słowa, opinia publiczna nie była tak liberalna wobec rozwodników czy panien z dzieckiem jak dziś. Słowa papieża były na owe czasy nowatorskie, bo opowiadał się właśnie za grzesznikami, rozwiedzionymi, pokrzywdzonymi. Rozumiał ich i wspierał. 4. Autor pisze, że celem niedopuszczania do komunii rozwodników miało być zmniejszenie liczby rozwodów i że ta strategia nie przyniosła rezultatów. To nie był program zmniejszający rozwody, to pomylenie pojęć. Przyczyny rozwodów są inne. 5. Jak można było napisać o "kremówkowym Kosciele Jana Pawła II"? Tak go strywializować? I dalej: "Z nauczania JPII pozostały nam tylko kremówki" - może autor tekstu tyle zapamiętał z nauczania świętego JPII, ale nie zgadzam się na używanie formy MY, sugerujacej, że wszyscy tak myślimy. JA tak nie uważam. I wielu innych z pewnością też nie. 6. Wspominanie o odpływie pieniędzy z kościołów niemieckich j - nie to jest /chyba/ najważniejsze. 7. W zakończeniu tekstu autor wycofuje się z wcześniejszych teorii: "nie jesteśmy świadkami podziału...". Chyba za późno. Wszystko zostało powiedziane, tytuł krzyczy z daleka dużymi lierami, zapisując się w podświadomości czytelników. 8. Rozumiem dyskusje o dopuszczeniu rozwodników do komunii, ale one nie powinny być krytyką poprzednich papieży.
AK
Anna K
12 kwietnia 2018, 14:07
Jeśli ton mojej wypowiedzi jest zbyt ostry - przepraszam. Celem była dyskusja, nie krytyka.
AK
Anna K
12 kwietnia 2018, 11:47
Ten artykuł budzi we mnie wiele poważnych wątpliwości. 1.Autor, katolicki ksiądz, sugeruje podział Kościoła, przeciwstawiając sobie dwóch papieży. To bardzo poważne stwierdzenie kryzysu, gdy tymczasem w tekście chodzi tylko o jedną kwestię i to wcale nie dotyczącą podstawowych prawd wiary. To chyba spore nadużycie. 2. Tekst atakuje nauczanie Jana Pawła II, moim zdaniem błędnie interpretując pewne sprawy. Autor pisze: " Jan Paweł II uznał, że od owego rozeznania należy odstąpić... ze względu na ów motyw zgorszenia, aby "nie wprowadzać wiernych w błąd co do nauki o nierozerwalności małżeństwa" ("Familiaris consortio", 84). [...] Jeśli jest jakaś różnica między Franciszkiem a Janem Pawłem II, polega ona właśnie na tym, że według Franciszka warto dokonywać owego rozeznania."  ​Takie stwierdzenia to nadużycie. We wspomnianym tekście "Familiaris consortio " Jan Paweł II nakazuje rozeznawać! Zachęca, by rozwiedzionych otoczyć opieką, pomagać ich, przyjmować do wspólnot kościelnych! Wylicza trudne, niezawionione przyczyny, które mogły spowodować ich sytuację! Pisze: "Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei." Natomiast odrzucał jedynie kwestię komunii św.
Zbigniew Ściubak
12 kwietnia 2018, 07:52
Ksiądz pisze "naokoło" i unika jasnych i konkretnych sformułowań i opinii. Niby sprytne ale... szkoda.
atanazy atanazy
12 kwietnia 2018, 05:48
Niech mi ktoś odpowie: Co ma znaczyc pojawiający sie w spektaklu "Fatima de Luz" obraz Koscioła, ktory się starzeje się*? Co ma znaczyc obraz wertykalnego i powstałego w sposób nadprzyrodzony Kościoła, który rozpada się a na jego miejscu wraz z zielenią drzewek pojawia się jakas inna, nowa budowla? Co ma znaczyc ta zieleń? Ową "wiosnę Kościola" zapoczątkowaną przez Vat.II? Co ma znaczyć ta nowo powstała budowla? Ten psełdo "kosciół katolicki", ktory zapowiadała bł. Katarzyna Emerlich? Obejrzyjcie proszę, zastanówcie się i podzielcie swoimi spostrzezeniami. Dziekuje. [url]https://www.youtube.com/watch?v=NGQhJxt0yaY[/url] ____________________________ *) rzekomo starzeje się, zob.: Pius XII, Encyklika Le pelegrinage de Lourdes (z okazji stulecia objawień Maryi Dziewicy Niepokalanej w Lourdes) z 1957 r.;  SATIS COGNITUM ENCYCLICAL OF POPE LEO XIII ON THE UNITY OF THE CHURCH (1896) [Leon XIII, Satis cognitum (O jedności Kościoła) z 1896 r.].
11 kwietnia 2018, 22:59
Autor całkiem poważnie proponuje zastąpienie dżumy cholerą. Skoro wiadomo,że zmiany wprowadzone przez Jana Pawła II skutkowały wzrastającą falą rozwodów to idące w tym samym kierunku lecz znacznie dalej zmiany Franciszka miałyby tę tendencję zatrzymać? Nic bardziej mylnego. Niestety,Kościół z uporem maniaka postanowił przypodobać się wiernym ustawicznie im poluzowując. Widzimy to w odniesieniu do skaramentu małżeństwa jak i Eucharystii (przyjmowanie komunii świętej na stojąco bądź do rąk). U źródeł takiej postawy tkwi przeświadczenie,że z tego stada baranów nic wielkiego wykrzesać się nie da ,wobec tego trzeba od nich mniej wymagać bo sobie pójdą. Mamy więc aggiornamento soborowe, czyli nawrócenie Kościoła na świat wspóczesny. Twierdzenie,że taka sytuacja jest bezpieczna, bo doktryna pozostaje nienaruszona należy traktować jako opinię schizofreniczną a właściwie wstydliwą próbę pozbycia się wyrzutów sumienia wynikających z faktu rozmontowywania Kościelnego budynku
atanazy atanazy
11 kwietnia 2018, 22:22
I jeszczce coś;) Info z "Kościoła Franciszka": Papież przypomina również, że wszelki prozelityzm między chrześcijanami jest ciężkim grzechem, będąc niezgodny z samą dynamiką stawania się i bycia chrześcijanami. Kościół to nie drużyna piłkarska, która szuka kibiców – podkreśla Ojciec Święty ([url]http://pl.radiovaticana.va/news/2016/11/18/kolejny_wywiad_papie%C5%BCa_to_nie_przy%C5%9Bpieszenie,_lecz_kontynua/1273187[/url] ). I info z "innego Kościoła";) Pius IX, QUANTO CONFICIAMUR DEL SOMMO PONTEFICE: W każdym jednak razie, niechaj się strzegą synowie Kościoła katolickiego, aby nie byli nieprzyjaciółmi tych, którzy nie są złączeni z nami węzłami tej samej wiary i tejże samej miłości. Przeciwnie, niech się starają zabezpieczać ich i wspomagać wszelką troskliwością chrześcijańskiej miłości, jeśli są ubodzy, chorzy albo inną jaką przeciwnością nawiedzeni. A nade wszystko niech pracują nad wydobyciem ich z ciemności błędu, w jakim nieszczęśliwie są pogrążeni, i nad doprowadzeniem ich do Kościoła (...). ([url]https://w2.vatican.va/content/pius-ix/it/documents/enciclica-quanto-conficiamur-10-agosto-1863.html[/url]). Zob jeszcze np: PIUS XI, Encyklika LUX VERITATIS TEMPORUMQUE TESTIS.
atanazy atanazy
11 kwietnia 2018, 22:23
Jak widać Pius IX był wielkim grzesznikiem;)
atanazy atanazy
11 kwietnia 2018, 21:26
A może nie "Kościół" Franciszka czy JP2, ale ten kościół jaki zapowiadała mistyczka, bł. Anna Katarzyna Emerlich? :D (...) All in this church belonged to the earth, returned to the earth, all was dead, the work of human skill, a church of the latest style, a church of man's invention like the new heterodox church in Rome." (zob. The Life and Revelations of Anne Catherine Emmerich by Carl E. Schmöger, C.SS.R., of Volume One of Two, TAN BOOKS AND PUBLISHERS, INC. P.O. Box 424 Rockford, Illinois 61105, 1976, ss. 282-283) [url]https://archive.org/details/TheLifeAndRevelationsOfAnneCatherineEmmerichComplete[/url]
AW
Anna Wanda
11 kwietnia 2018, 17:46
Czy osoba kuszona lub już dręczona przez złego ducha np. ducha zniewolenia, ducha choroby lub innego złego ducha lub przez kilku jednocześnie, która regularnie się spowiada, korzysta z modlitewnego wsparcia i pomocy kapłanów oraz świeckich, nie może korzystać z sakramentów i przyjmować Ciała Chrystusa ? Może, a nawet powinna, w swojej chorobie i ducha i ciała. A jeżeli tak uwikłana osoba nie spowiada się, nie korzysta z sakramentów, a dalej grzeszy, i w pewnym momencie swojego życia dostrzega, że szukać pomocy i oparcia może już tylko w Kościele to czy można zostawić ją samej sobie? Często takie osoby mają już za sobą i małżeństwo i nawet kilka konkubinatów i już kilkoro dzieci. Ale jeżeli kierują one wzrok w dobrą stronę to nie wolno ich zostawić bez pomocy. Kapłani wiedzą jak dalej prowadzić takie osoby aby odnalazły tego którego szukają, który daje pokój serca. Czasem to droga jest długa  a czasem zadziwiająco krótka. Nie wolno nikogo pozostawić w sytuacji bez możliwości ruchu, tylko dlatego, że wcześniej narozrabiał jak pijany zając w kapuście. Czy z ciężkiej choroby i ducha i ciała można się wyleczyć bez Lekarstwa?  Jeżeli tak, to sakramenty nie są konieczne, jeżeli nie, to są niezbędne. Przy zachowaniu całej nauki Jezusa. Drogą Kościoła jest Jezus w sensie naśladowania Jego nauki i życia przez wspólnotę, człowiek jest drogą Kościoła w sensie doprowadzenia go przez Kościół do Drogi którą jest Jezus.
KJ
k jar
11 kwietnia 2018, 22:14
Związek niesakramentalny nie czyni się sakramentalnym tylko dlatego,że osoba się nawraca. Z samej istoty nawrócenia osoba taka widzi,że jej wybory nie były podyktowane Wolą Bożą,a wynikały z widzimisię człowieka,z jego seksualnych czy emocjonalnych potrzeb. Trwanie w takich związkach jest wynikiem konsekwencji i odpowiedzialności, a nie transcendencji. Po co nadawać takim związkom rangę, której nie posiadają z istoty? Można z żebraka zrobić króla, ale to zawsze będzie "król malowany".
MR
Maciej Roszkowski
11 kwietnia 2018, 15:44
Chrystus powiedział - "kto pojął rozwiedzioną cudzołoży", co oczywiście dotyczy i rozwiedzionych mężczyzn.  Czy niekończące się dyskusje, rozdzielanie włosa na czworo, oświadczenia papieża i hierarchów, a także publicystów i ludzi pełnych dobrej woli i miłosierdzia  są  stanie zmienić Jego słowa- ?
F
franciszek.stobosiak
11 kwietnia 2018, 11:17
Przecież tu nie chodzi o jakąś dyscyplinę! Papież ma pełne prawo zmieniać ją według swojego uznania. Chce znieść celibat !!!! Proszę bardzo, choć uważam, że byłby to błąd, nie będę dyskutował. W AL największym zagrożeniem moim zdaniem jest otwarcie furtki moralności sytuacyjnej, potępionej przez JP2 w Veritatis Splendor.  Chodzi mianowicie o to, że istnieją czyny złe same z siebie, ze swojej natury,  które są zabronione zawsze i wszędzie zabronione (por.  KKK 1756)  Do takich czynów należy między innymi cudzołóstwo i  aborcja.   Rzeczywiście JP2 zmienił dyscyplinę ale w zakresie, który nie narusza  doktryny. Jeśli ponowni "małżonkowie", którym z obiektywnych przyczyn byłoby trudno opuścić nieprawowity związek, zobowiązują się żyć jak brat i siostra, to niejako ich związek nie nosi znamion małżeństwa (oczywiście to może budzić wątpliwości ale dużo mniejsze). Przypomnijmy, że wspóżycie seksualne zarezerwowane jest dla małżonków. W swoim liście do biskupów  Argentyńskich, Franciszek wyrzuca warunek czystości co sprawia, że pomimo trwania w obiektywnej sytuacji grzechu ciężkiego, w zależności od "rozeznaia"/sytuacji  penicenci dostają rozgrzeszenie !!!!!.   Jest to moim zdaniem bomba atomowa podłożona całą moralność katolicką. To nic innego niż czysta kayuistyka od kórej tak odrzegnuje się Franciszek.     
LL
Lesyou Lesyou
11 kwietnia 2018, 11:28
Czyli wychodzi na to, że najważniejszy w małżeństwie jest seks? Bo skoro żyją jako tzw. "białe małżeństwo" to mogą przyjmować eucharystię. A jak jest seks, to nie. Ale z zewnątrz ja widzę, że para jest razem, mieszka razame i nie wiem, co robią w sypialnii. Pytanie, jake sie to ma do zgorszenia publicznego? Przecież i tak w praktyce najwążniejsze jest sumienie i rozeznanie. Bo tego się nie da sprawdzić. Pozdrawiam
Dariusz Piórkowski SJ
11 kwietnia 2018, 11:53
Ja też uważam, że coś tu nie gra. To jest manichejskie skażenie. Przecież małżeństwo to nie tylko seks. Jeśli ktoś żyje w powtórnym związku to przecież, nie mieszka, nie rozmawia, nie pracuje, nie dzieli się całym życiem z prawowitym małżonkiem. To już nie jest problem? Jeśli wszystko sprowadza się do seksu, to po co zabrania sie młodym mieszkać przed ślubem? Też słusznie mogą powiedzieć, że nie będą współżyć. Jedyną racją na obronę tego warunku, aby żyli jak brat z siostrą jest to, aby nie pojawiły się dzieci. Bo to wtedy jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Ale sporo tych związków dotyczy ludzi, którzy już nie mogą mieć dzieci. Więc de facto i tak chodzi o samo współżycie.
Baruch Marzel
11 kwietnia 2018, 12:19
Oczywiście ma ojciec rację, to są właśnie wątpliwości, które były i są dalej dyskutowane. Ale skoro w 6 przykazaniu stoi to co stoi,  a wszystkim na ziemi cudzołóstwo w pierwszej kolejności rozumieją seks to cóż....   Z drugiej zaś strony chyba jednak ojciec spłyca troszeczkę pisząc "... małżeństwo to nie tylko seks" . Oczywiście nie tylko!!!! Ale skoro w nauczaniu rola współżycia jako daru z siebie,  jest nie do oddzielenia od kontekstu prokreacyjnego.  A o ile wiem (mogę się mylić) kościoł nie dopuszcza do ślubu nażeczonych (nie mówię o przypadkach "po reprodukcyjnych") jeśli jedno zadeklaruje, że nie widzi możliwości wspóżycia albo definitywnie wykluczy posiadanie dzieci. To okazuje się, że w budowaniu więzi małżeńskiej seks jest ważny.    
LL
Lesyou Lesyou
11 kwietnia 2018, 13:36
Trochę zboczę z tematu, ale zapytam: Kiedy dochodzi do zawarcia skaramentu małżeństwa? Skoro musi dojść do "konsumpcji", to co się dzieje w kościele w obecności kapłana? No chyba, że jest to sakrament "rozgiągnięty", jak np. beton - teraz zalejemy, pełna moc wiązania 28 dni ;) Pozdrawiam
Baruch Marzel
11 kwietnia 2018, 13:44
oj nie wiem, tak daleko moja wiedza nie sięga niestety.
KJ
k jar
11 kwietnia 2018, 10:40
Przecież problem Amoris Laetitia jest natury duszpasterskiej, nie doktrynalnej. Nikt tego nie kwestionuje, to jakieś nieporozumienie. Całość wątpliwości zasadza się właśnie na praktyce - badanie ważności małżeństwa sakramentalnego winno poprzedzać jakąkolwiek dyskusję o związku niesakramentalnym. Skoro zawarte małżeństwo sakramentalne ma rangę nieważnie zawartego to nic nie stoi na przeszkodzie związkowi niesakramentalnemu,aby uzyskał rangę sakramentalną- ludzie winni złożyć ślub i kwestia Komunii Św. sama się rozwiąże. Co innego,gdy małżeństwo sakramentalne jest ważnie zawarte, a związek niesakramentalny ma znamiona uporu- trwa,bo osoby chcą w tym związku trwać i nie chcą powrócić do sakramentalnych małżonków. Często za kozła ofiarnego robią tu dzieci. Czy należy usankcjonować związek niesakramentalny i zezwolić mu na przyjmowanie sakramentów, bo dzieci tej pary idą do I Komunii Św. czy bierzmowania? Coraz częstsze rozmywanie doktryny zasadza się właśnie na tym "ludzkim" podejściu - frontem do człowieka niezależnie od tego,że sam człowiek ma gdzieś sakramentalność małżeństwa i chce tylko sobie ułożyć życie. Stosujmy miłosierdzie, ale nie ad hoc z samego tytułu bycia katolikami.Miłosierdzie winno być wobec czegoś, a nie samo z siebie.
FF
Franciszek2 Franciszek2
11 kwietnia 2018, 09:47
Pełna zgoda : obie te frakcje Koscioła się uzupełniają a Franciszek wcale nie jest taki odległy od JPII. Obaj zresztą podlegają posoborowemu prawu do kanonizacji jako sposobu obrony zmian w Kościele. Jednak Kościół rzymski nie oznacza władzy papieża a władzę Chrystusa. I to Jemu jesteśmy winni posłuszeństwo a papieżowi  o ile ten jest sługą swgo Pana.