Na synodzie o nierozerwalności małżeństwa

(fot. sean davis / flickr.com)
slo

Już ostatni ojcowie synodalni zabierają dziś po południu głos w pierwszej części debaty. Jutro wysłuchani zostaną audytorzy oraz przedstawiciele bratnich Kościołów. Natomiast 13 października zacznie się dyskusja w małych grupach, która toczyć się będzie wokół relacji podsumowującej wyniki prac pierwszego tygodnia.

W kontekście trudnych sytuacji duszpasterskich podejmowany był temat Komunii dla rozwodników będących w kolejnych związkach. W ogóle nie była jednak prowadzona dyskusja podważająca doktrynę o nierozerwalności małżeństwa.

"Ogólnie możemy powiedzieć, że istnieje jedna linia ojców synodalnych, która kładzie duży nacisk na głoszenie Ewangelii małżeństwa - poinformował watykański rzecznik ks. Federico Lombardi. - Wymaga ona, by potwierdzić fakt, że jeżeli mamy do czynienia z ważnie istniejącym związkiem sakramentalnym, to nie jest możliwe dopuszczenie do sakramentów osób rozwiedzionych będących w kolejnych związkach. Jest to potwierdzenie spójności nauczania Kościoła i wierności słowu Pana. Druga linia, która w żadnej mierze nie podważa nierozerwalności małżeństwa, chce w kluczu miłosierdzia zobaczyć konkretne sytuacje życiowe i dokonać rozeznania, jak stawić im czoło. Chodzi o to, by nie negując w żaden sposób doktryny, odpowiedzieć na wymagania miłosierdzia w konkretnych duszpasterskich sytuacjach, którym trzeba stawić czoło".

Postulując usprawnienie procesów o unieważnienie małżeństwa ojcowie synodalni wskazywali zarazem na konieczność ich rzetelnego prowadzenia tak, by nie miało się wrażenia, że wprowadzono "katolickie rozwody".

DEON.PL POLECA

Mówiono tu m.in. o trudnościach związanych z dostępem do sądów kościelnych (wynikających m.in. z ogromnych odległości), a także ze zbyt wysokimi dla wielu kosztami takich procesów (zaproponowano procesy gratis dla najuboższych); wskazywano też na ich przesadną długość.

Przypomniano także znaczenie takich praktyk, jak "komunia duchowa" i "specjalne błogosławieństwo" dla osób będących w nowych związkach. Wiele mówiono też o konieczności zmiany języka. Zamiast form wykluczających, jak np. "brak łaski" czy "życie w stanie grzechu ciężkiego", zaproponowano pozytywne spojrzenie na trudne sytuacje i mówienie o "obiektywnych przeszkodach" w przystępowaniu do sakramentów.

Mówiąc o konieczności szacunku dla osób wchodzących w związki homoseksualne jasno podkreślono naukę Kościoła, który za małżeństwo uznaje wyłącznie związek kobiety i mężczyzny. Wykluczono też możliwość błogosławienia par homoseksualnych, ponieważ oznaczałoby to potwierdzenie, że "Kościół uznaje je za dobry związek".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Na synodzie o nierozerwalności małżeństwa
Komentarze (32)
NR
nie robię sobie jaj
10 października 2014, 19:14
Nie robię sobie jaj, ale pytam poważnie na gruncie powyższego tekstu: Ma być zmiana języka, to proszę autorytet kościelny o wyjaśnienie jak będzie teraz wyglądała spowiedź powszechna odmawiana na początku Mszy? Tam są słowa niezgodne z duchem synodu: " Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową uczynkiem i zaniedbaniem.." Jak je należy zastąpić? "byłem nieuporządkowany w myśli, mowie, uczynkach"? Albo: spowiadam się... że miałem obiektywne przeszkody w myśli, mowie i uczynkach..." Pytam serio.
porzucona żona
10 października 2014, 07:41
Mój mąż porzucił mnie i dzieci dla młodszej kochanki. I teraz czytam, że w kościele nie będzie już wolno mówić, że on zrobił coś złego że żyje w cięzkim grzechu, tylko że ma "obiektywne przeszkody do przystępowania do sakramentów. To oznacza, że ja jestem tą przeszkodą, bo on zawsze mówił, że gdy umrę to się z kochanką ożeni... pozostaje tylko się powiesić
A
anonim
10 października 2014, 08:26
A gdzie żeś to wyczytała, że w kościele nie będzi już wolno mówić, że on zrobił coś złego? Bo ja twierdzę że wyczytałaś co najwyżej w swoich urojeniach.
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
10 października 2014, 12:34
Bóg dał każdemu wolną wolę. Człowiek (poza przypadkami patologii) rodzi się wolny. Nawet jeśli przez część życia daje się zniewalać, przychodzi za sprawą łaski moment wyzwolenia. Nikt nie może mu nic nakazywać, ani zakazywać. Jest też inny dar: prawo moralne (przykazania). Miłość lub egoizm, prawo lub samowola. To są nasze istotne wybory. Najlepszy wybór: bądź wola Twoja.
Y
yes
10 października 2014, 07:23
"Nowy nadzwyczajny Synod poświęcony sprawie duszpasterstwa rodzin rozpoczął się. Owoce Synodu zależą nie tylko od pracy ojców, ale i od współpracy całej wspólnoty chrześcijańskiej z Duchem Świętym" - napisał abp Stanisław Gądecki w relacji z III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Blog na temat wyzwań duszpasterskich wobec rodziny w kontekście nowej ewangelizacji można znaleźć na stronie blog2014.archpoznan.pl. Abp Gądecki, który reprezentuje Kościół w Polsce na synodzie zwołanym przez papieża Franciszka, szczegółowo opisuje poszczególne głosy uczestników zgromadzenia. Zauważa, że "komentarze dziennikarskie roztrząsają wypowiedzi tego lub innego kardynała czy biskupa, sprawiając wrażenie, że to jest Synod", gdy tymczasem te "są tylko jakimś światłem, które w żadnej mierze nie musi mieć wpływu na sam Synod". "Nie należy się ekscytować tymi lub innymi wypowiedziami Ojców Synodalnych, w szczególności jeśli brzmią one bardzo sensacyjnie" - konkluduje abp Gądecki.  
OP
obiektywne przeszkody
9 października 2014, 23:28
Mówić "obiektywne przeszkody" zamiast "życie w grzechu" - oto rada ojców synodalnych! Czy oni już tam rozum stracili?
10 października 2014, 00:45
Jeśli uważasz że coś jest ,,nie tak", zamiast mówić że rozum stracili, to módl się za nich. Dobrze zrobi to Im, Tobie i całemu Kościołowi.
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
10 października 2014, 00:50
Ludzie zdajcie sobie wreszcie sprawę, że toczy się śmiertelna walka o wasze dusze i zbawienie. Powszechne odstępstwo i zachęcanie do odstępstwa (klajstrowanie łagodnym językiem prawdy o grzechu) jest znakiem czasów ostatecznych. Nawracajcie się i wierzcie tylko w Ewangelię. W Ewangelii jedyna Prawda, która zbawia nie budzi żadnych wątpliwości. Tą Prawdą jest Jezus Chrystus, nasz Pan i Zbawiciel. Nie dajcie się nikomu oszukać. Żyjcie tak, jak gdyby decydujący Sąd miał być jutro. Ufajcie też w Boże Miłosierdzie. Ono nikogo nie wyklucza. Ale przedtem trzeba uczynić choćby najmniejszy wysiłek wyjścia Mu naprzeciw.
T
takitamzDro
9 października 2014, 23:04
A błogosławienie par żyjących w nowych związkach nie będzie oznaczało tego samego co błogosławienie par homo? Takie tam luźne pytanie. a i jeszcze: Czy naprawdę ludzie są tak tępi, tak się boją niewiadomo czego, iż należy mówić o "obiektywnych przeszkodach"? Czy nalezy to wszystko tak pudrować? Przecież jak zgrzeszę to wiem, że jestem grzeszny, brak mi łstanu łaski itd. Ci ludzie to nie są małe dzieci. Proszę bardzo, nie upupiajmy ludzi, uczmy co najwyżej spojrzenia prawdzie w oczy. Czyli: 1. Bóg mnie kocha. 2. Ma dla mnie wspaniały plan(choć możliwe, że go sam/a niszczę a może taki właśnie ma być?) 3. Jestem grzeszny(i nie uciekam od tego co zrobiłem/am) 4. No i Jezus mnie zbawił. Wiem, że to bardzo Blachnickie, ale na nim się wychowałem i wychowuję. Z Bogiem ludzie
M
m.
10 października 2014, 09:23
Nikt nie błogosławi par niesakramentalnych, chodzi o błogosławieństwo dla człowieka, a nie związku. Ja też nie rozumiem tego nowego rekomendowanego słownictwa... Ale być może umknęła nam głębsza treść przekazu ojców, bo to co czytamy to tylko króciótkie wyrywki.
O
ola
9 października 2014, 22:34
"Ze względów teologicznych ...wyraźnie zabrania się duchownym, dopóki pierwsze małżeństwo pozostaje ważne, dokonania jakiejkolwiek ceremonii na rzecz rozwiedzionych.. " - to ze strony:sychar/org/moc-laski  A tu w artykule jest: "specjalne błogosławieństwo dla osób będących w nowych związkach" Czy nie ma tu jakiejś sprzeczności?
M
m.
9 października 2014, 23:08
Chyba chodzi tu o błogosławieństwo dla konkretnej osoby (które można otrzymać "zamiast" Komunii), a nie o ceremonię pobłogosławienia nowego związku... 
P
Przemek
9 października 2014, 22:14
czy też dzieki językowi zagłaskania bolesnej prawdy pójdą na rzeź Tomaszu, Mam 42 lata, porzuciła mnie żona i nie dała szansy na naprawienie tego, co w naszym małżeństwie się nie udało z naszej wspólnej winy. Czy Twój Bóg potępi mnie za język, któym mówi Kościół? Naprawdę? Ten w którego ja wierzę spojrzy w moje serce i rozliczy z miłości do Niego samego i Jego dzieci. Niech Cię Pan błogosławi i strzeże!
10 października 2014, 07:14
Przymysławie Wyraźnie napisalem, iż ci, co zamieniają język trudnej bolesnej prawdy o zyciu w grzechu na jezyk zagłaskiwania rzeczywistości będa pierwsi w kolejce do bram piekielnych. Bo nie daja szansy na nawrócenie, utwierdzajac swą mową w grzesznym życiu. To ze odeszla od Ciebie żona (jak rozumiem z waszej wspólnej winy) nie oznacza, iz możesz życ z inna kobietą na wzór małżeński. Bo takie zycie byłoby zgodznei z nauczaniem Ewangelii życiem w grzechu cudzołóstwa. Ale dziś wielu zamiast nazwać po imieniu tę sytuacje powie Tobie, iz żyłbys w "obiektywnych przeszkodach" w przyjmowaniu Komuni św.  Czy mówienie o "obiektywnych przeszkodach" skłoni kogokolwiek do szczrej refleksji nad swoim życie i szukania drogi do nawrócenia, czy raczej będzie utwierdzało w życiu bez odrzucenia grzechu?  
9 października 2014, 21:49
I jeszcze drobna uwaga - wszyscy katolicy ciagle mówią o nierozerwalnosci małzeństwa. Ale ilu świeckich, księży czy biskupów naprawdę w to wierzy i zrobi wszystko i jeszcze trochę aby walczyć o tę nierozerwalnosć? A ilu mimo słownych deklaracji juz sobie tę walke odpuściło i dało wygrać szatanowi i jego kłamstwom o szczęściu w drugich, trzecich, ..... zwiazkach?
9 października 2014, 21:30
Wiele mówiono też o konieczności zmiany języka. Zamiast form wykluczających, jak np. "brak łaski" czy "życie w stanie grzechu ciężkiego", zaproponowano pozytywne spojrzenie na trudne sytuacje i mówienie o "obiektywnych przeszkodach" w przystępowaniu do sakramentów. I to jest kolejny krok ku upadkowi Kościoła w obecnej formie. Zamiast odwagi mówienia ludziom trudnej i bolesnej prawdy o ich pogmatwanym życiu proponuje się jezyk pseudomiłości. Tak aby ludzie o "obiektywnych" przeszkodach nie poczuli się źle w swoim dobrym samopoczuciu życia w grzechu. Pytanie tylko, czy taki język pomoże ludziom zdążyć sie nawrócić i żałować za swoje grzechy, czy też dzieki językowi zagłaskania bolesnej prawdy pójdą na rzeź. Ale rzeź pikielna będzie dotyczyć nie tych o "obiektywnych przeszkodach", ale tych, co im nie mówili prawdy i zachęcali do dalszego trwania w tragedii grzechu.
9 października 2014, 21:59
"I to jest kolejny krok ku upadkowi Kościoła w obecnej formie." eeeee nie.. to jest raczej przykład gdy pasterz łazi za owcami zamiast owce chadzać za pasterzem;)
10 października 2014, 07:20
Jak juz to jest przyklad jak pasterz chce za wszelką ceną przypodobać sie owcom, bo uważa, iz w ten sposób wrócą do ugladzonej, wycukrzonej owczarni, Stąd zamiast wszelkimi siłami chronić owce przed wilkiem w owczej skórze, mówi owcom o obiektywnych przeszkodach wyrzucenia tego wilka z owczarni.  
A
anonim
10 października 2014, 08:31
TomaszL, jak doskonale wiesz, to nie jest problem nie wyrzucania wilka. Problem w tym, że Ty, pod pretekstem ochrony owiec chcesz część z tych owiec powyrzucać na wszelki wypadek, uznając je za mające kontakty z wilkiem.
A
anonim
10 października 2014, 08:36
Nie upadku Kościoła w obecnej formie lecz co najwyżej porażki wizji Kościoła wymarzonej przez fundamentalistyczy beton. Marzy Ci się zamiast Kościoła posługującego się językiem miłości, Kościół walący pseudoprawdami na odlew jak cepem pod pretekstem mówienia prawdy.
O
ona
9 października 2014, 21:20
"Wiele mówiono o koniecznosci zmiany języka"  - czyli już teraz księża będą unikać słowa "grzech" ? To może lepiej pójść na całość i od razu usunąć z Dekalogu szóste przykazanie i po kłopocie?   "mówiono o tudnościach z dostępem do sądów kościelnych (wynikających z ogromnych odległości"..) - tu proponuję, by każdy kapłan siedzący w konfesjonale mógł od razu stwierdzać nieważność małżeństwa - będzie i blisko i szybko; "przypomniano także znaczenie takich praktyk jak 'komunia duchowa' i 'specjalne błogosławieństwo' - jasne, należy stworzyć coś na  wzór ceremonii ślubnej dla rozwodników , oczywiście w kościele i oczywiście z błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Jedynie ślubowanie trzeba nieco zmodyfikować i usunąć z niego słowa "aż do śmierci".
S
SW
9 października 2014, 21:06
Ilu księży żyje w związkach niesakramentalnych i wszystko gra. Bo rozwodu nigdy nie mieli wiec do komuni mogą przystąpić i wszystko jest okej. Hipokryzja dobrze sie ma w KK. Od wieków.
A
azb
10 października 2014, 00:01
nic nie gra!!!nikt tego nie popiera!!!czy to takie ciężkie do zrozumienia???kazdy może świętokradzko przystąpić do Komunii i robić w ogóle co mu się podoba,każdy ma wolną wolę ale nie może oczekiwać aprobaty Kościoła i nigdy taka aprobata nie ma miejsca dla grzechu. Każdy może grzeszyć, cudzołożyć, odprawiać niegodnie Mszę Św. jeśli taką drogę wybrał. Pytanie dokąd go ta droga może zaprowadzić? Żeby zmyć nasze grzechy przytaczamy grzechy innych-jaki to ma sens???
10 października 2014, 00:40
Nie, nie wszystko ,,gra", bo na to nie ma przyzwolenie. Jego obowiązkiem jest odprawianie Mszy Św., i jeśli robi to w stanie grzechu ciężkiego bierze to na swoje sumienie, i Bóg go z tego rozliczy (tak samo jak każdego z nas, z całego życia), a Jezus przychodzi w jego ręce, bo chce przyjść do tych wszystkich którzy uczestniczą w tej Mszy Św. Poza tym, krytkujesz, a czy kiedykolwiek pomodliłeś się w intencji kapłana/kapłanów którzy mają taki ,,problem" o łaskę nawrócenia dla nich i porzucenia grzechu ?
D
desu
9 października 2014, 20:38
(...)Postulując usprawnienie procesów o unieważnienie małżeństwa(...) Nie istnieje coś takiego jak "unieważnienie małżeństwa"
A
azb
10 października 2014, 00:05
oczywiście, to potoczny sposób mówienia, błędny jak wiele potocznych sposobów mówienia
O
Oxo
9 października 2014, 20:32
Z tego wynika, ze zawarcie związku sakramentalnego to początek kłopotów. Młodzi maja nosa....
W
Well
9 października 2014, 20:48
Na tym synodzie papież rowniez poddał pod dyskusje, dlaczego młodzi nie spieszą sie do zawierania sakramentalnego małżeństwa. Myśle, ze to może byc odpowiedz. Lepiej żyć w cywilnym związku, zawsze można sie wyspowiadać i pójść do komuni. Natomiast jak coś pójdzie  złe w sakramentalnym to juz masz przerypane. Tak samo jak księża, którzy sa w związkach z kobietami. Po spowiedzi spokojnie odprawiają msze.
A
azb
10 października 2014, 00:14
mieszkając z "cywilnie związanym" nie dostanie się rozgrzeszenia, chyba że  się fakt zatai a wtedy spowiedź jest nieważna jakby jej wogóle nie było i Komunia jest świętokradzka, nie wiem czy się opłaca. Ksiądz natomiast odprawia Mszę dla nas, to, że ją odprawia niegodnie to jego nieszczęście, przestańmy usprawiedliwiać nasze grzechy grzechami innych, to idiotyzm!!!! A ucieczka od kłopotów to postawa strusia, i tak nie da się od nich uciec, związek sakramentalny czy nie, kłopoty są i będą.
A
azb
10 października 2014, 00:16
związki cywilne też mają kłopoty, tylko łatwiej im od nich uciec,biorę zabawki i spływam, może wrócę do przedszkola?
10 października 2014, 00:30
To nie jest tak... Jeśli żyjesz w związku cywilnym, i powiesz o tym na spowiedzi to ksiądz nie może udzielić Ci rozgrzeszenie, ponieważ warunkiem rozgrzeszenia jest ,,mocne postanowienie poprawy", a w tym wypadku to raczej nie możliwe, bo po takiej spowiedzi i tak wróciłbyś do swojej ,,cywilnej żony" (lub męża jeśli dotyczyłoby to kobiety). Tak więc to nie działa tak łatwo: spowiedź, komunia św. i wracam do ,,żony" Jeśli natomiast mówisz o książach ,,którzy są w związkach z kobietami" to obowiązują ich te same prawa jak napisałam powyżej - ,,mocne postanowienie poprawy". Jeśli tego nie robią to odprawiają Mszę Świętą w grzechu ciężkim, tak samo jak osoba żyjąca wyłącznie w cywilnym związku małżeńskim, jeśli zdecydowałaby się przyjąć Komunię Św. to przyjmuje ją w grzechu ciężkim...
10 października 2014, 00:34
To nie jest początek kłopotów jeśli dobrze zrozumiesz słowo Miłość... Polecam 1 Kor 13,1−13