Nawet 200 tys. marynarzy jest uwięzionych w rejonie Cieśniny Ormuz. Wielu z nich jest w złym stanie psychicznym
Około 20 tys. marynarzy utknęło w rejonie Cieśniny Ormuz, nie mogąc kontynuować rejsów, a ich zdrowie psychiczne jest poważnie zagrożone - alarmuje emerytowany biskup Luis Quinteiro Fiuza. Prałat i prezes Stowarzyszenia Apostolstwa Morza podkreśla dramatyczną sytuację marynarzy i ich rodzin, którzy żyją w strachu i izolacji, oraz zapowiada rozmowy w Międzynarodowej Organizacji Morskiej w sprawie "bezpiecznego korytarza morskiego", który pozwoliłby statkom bez ryzyka opuścić Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz.
Jak informuje portal ACI Prensa, według raportu Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) w rejonie Cieśniny Ormuz przebywa obecnie około 20 tys. marynarzy, którzy nie mogą kontynuować rejsów. Emerytowany biskup diecezji Tui-Vigo w Hiszpanii, Luis Quinteiro Fiuza, a zarazem prezes Stowarzyszenia Apostolstwa Morza, zwraca uwagę, że konflikt "niszczy zdrowie psychiczne tych pracowników". W oświadczeniu dla ACI Prensa podkreśla, że osoby uwięzione na statkach przez tygodnie doświadczają ciągłego cierpienia, żyjąc w strachu, że "wszystko może się w każdej chwili skończyć bombardowaniem".
Tydzień po Triduum Paschalnym ks. prałat Luis Quinteiro planuje wizytę w Londynie, gdzie weźmie udział w spotkaniach w Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO), agencji ONZ odpowiedzialnej za bezpieczeństwo żeglugi. Organizacja zaproponowała utworzenie "bezpiecznego korytarza morskiego", który pozwoliłby statkom opuścić Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz bez ryzyka - czytamy na portalu.
Biskup Quinteiro podkreśla, że sytuacja jest "naprawdę dramatyczna dla wszystkich, ale szczególnie dla marynarzy i ich rodzin". Pomimo trudnych warunków w regionie Apostolstwo Morza pozostaje w kontakcie z niektórymi rodzinami uwięzionych na statkach. "Rodziny przeżywają to z ogromnym bólem. Są przerażone: z niepokojem śledzą, co się dzieje minuta po minucie, a wiele z nich mówi nam, że są całkowicie przytłoczone" - dodaje. W wielu przypadkach izolacja statków jest niemal całkowita, a niektóre jednostki "nie mają dostępu do internetu. To sytuacja całkowitego opuszczenia" - podaje ACI Prensa.
"Wyobraź sobie, że jesteś na statku i obserwujesz przelatujące pociski. Jak może się czuć człowiek w takiej sytuacji? Absolutnie wstrząśnięty. Życie mierzy się sekundami" - opisuje prałat Luis Quinteiro, podkreślając, że Kościół stara się zapewnić wsparcie emocjonalne i duchowe zarówno marynarzom, jak i ich rodzinom. Stała presja i brak możliwości opuszczenia rejonu dodatkowo pogarszają sytuację: "Są uwięzieni. To jest właściwe słowo: całkowicie uwięzieni" - podaje portal.
Źródło: ACI Prensa / red


Skomentuj artykuł