Prezentacja "Dzienniczka" św. Faustyny

Zobacz galerię
Prezentacja "Dzienniczka" św. Faustyny
KAI / ad

Tłumy krakowian oraz pielgrzymów przybyły 15 sierpnia do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, aby zobaczyć rękopis "Dzienniczka" św. Siostry Faustyny Kowalskiej. To jego pierwsza publiczna prezentacja.

Ekspozycja została przygotowana w ramach czwartej edycji Nocy Cracovia Sacra, podczas której swoje skarby pokazuje 11 krakowskich bazylik.

Publiczna prezentacja "Dzienniczka" odbywa się w związku z przygotowaniami do jubileuszu 150 lat Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Polsce.

Na wystawie można oglądać m.in. fragment "Dzienniczka",
w którym s. Faustyna opisuje objawienie jakie miała 22 lutego 1931 r. w Płocku. "W gablocie można też podziwiać ostatni napisany przez nią zeszyt, który pochodzi z czerwca 1938 r. Mówi tam o tym, że nie ma nic ważniejszego w życiu człowieka jak poznanie Boga w tajemnicy jego miłosierdzia" - mówi s. Elżbieta Siepak, rzeczniczka Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Oryginał "Dzienniczka" św. Faustyny Kowalskiej, wielkiej mistyczki Kościoła, można oglądać 15 sierpnia w godz. od 11 do 18 w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Na co dzień rękopis przechowywany jest w klasztornym skarbcu. "Dzienniczek" to duże dzieło. W druku jest 477 stron formatu A-5. Św. Faustyna pisała go przez ostatnie cztery lata życia.

Siostra Faustyna urodziła się 25 sierpnia 1905 roku jako trzecie z dziesięciorga dzieci w rodzinie Marianny i Stanisława Kowalskich, rolników ze wsi Głogowiec. Na chrzcie świętym w kościele parafialnym w Świnicach Warckich otrzymała imię Helena. Od dzieciństwa odznaczała się umiłowaniem modlitwy, pracowitością, posłuszeństwem i wielką wrażliwością na ludzką biedę.

1 sierpnia 1925 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W klasztorze, jako s. Maria Faustyna, przeżyła trzynaście lat pełniąc obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki w wielu domach zgromadzenia, najdłużej w Krakowie, Wilnie i Płocku.

Na zewnątrz nic nie zdradzało jej niezwykle bogatego życia mistycznego. Gorliwie spełniała wszystkie prace, wiernie zachowywała reguły zakonne, była skupiona, milcząca, a przy tym naturalna, pełna życzliwej i bezinteresownej miłości. Jej życie, na pozór bardzo zwyczajne, monotonne i szare, kryło w sobie nadzwyczajną głębię zjednoczenia z Bogiem.

Lata jej zakonnego życia obfitowały w nadzwyczajne łaski: objawienia, wizje, ukryte stygmaty, uczestnictwo w męce Pańskiej, dar bilokacji, czytania w duszach ludzkich, proroctwa czy rzadko spotykany dar mistycznych zaślubin.

Posłannictwo s. Faustyny zostało zapisane w jej "Dzienniczku", który prowadziła na życzenie Pana Jezusa oraz spowiedników. Zanotowała w nim wiernie wszystkie słowa Pana Jezusa, a także opisała zetknięcia swej duszy z Nim.

S. Faustyna zmarła 5 października 1938 roku w Krakowie, mając 33 lata.
W latach 1965-67 w Krakowie przeprowadzono proces informacyjny dotyczący jej życia i cnót, a w 1968 roku rozpoczęto w Rzymie proces beatyfikacyjny, który ukończono w grudniu 1992 roku. 18 kwietnia 1993 roku, na Placu Świętego Piotra w Rzymie, Jan Paweł II dokonał aktu jej beatyfikacji, a 30 kwietnia 2000 roku jej kanonizacji.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Prezentacja "Dzienniczka" św. Faustyny
Komentarze (9)
G
gazetakrakowska.pl
7 kwietnia 2013, 11:02
Siostra Ignacja ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach jest kustoszem relikwii św. Faustyny od 2003 r. Tylko ona może dzielić te I stopnia (kości świętej), II (szczątki odzieży) i III (kawałki materiału, które miały kontakt z kośćmi świętej). Relikwie I stopnia to kosteczki z palców nóg i rąk Faustyny Kowalskiej. - Przy ekshumacji jej ciała w 1993 r. duże kości nóg, rąk, czaszki i miednicy zostały umieszczone i zaplombowane w trumience, która stoi na ołtarzu w Łagiewnikach. Drobne przeznaczono na relikwie - wyjaśnia siostra. Jak się je przygotowuje? - Kości były umyte w specjalnym spirytusie. Gdy zachodzi potrzeba, wyjmuję je ze szkatuły i dzielę na drobne cząstki - opowiada. Na kawałki ok. 2 na 2 milimetry tnie je specjalnymi nożycami chirurgicznymi. - Zawsze to robię z czcią i proszę św. Faustynę, żeby z każdym kawałeczkiem była związana łaska jej obecności i możnego wstawiennictwa u Boga - mówi siostra Ignacja. Gdy drobinka jest już gotowa, zakonnica zanurza ją w organicznym lakierze, który chroni kość przed wilgocią i brudem. Potem umieszcza ją w środku płóciennego kwiatu bądź słońca.
A
a
11 kwietnia 2012, 23:25
w warszawie ?
NT
nie tylko
11 kwietnia 2012, 23:22
"Jej relikwie spoczywają w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach." I w wielu innych miastach.
LS
le sz
16 sierpnia 2011, 10:11
"Siostra Faustyna zaczęła pisać Dzienniczek w roku 1934. Pierwszy wiersz i notatka nosi datę: 28 lipca 1934 r. Od. ks. Sopoćko dowiadujemy się, że s. Faustyna spaliła pewną część Dzienniczka. Powiadomiony o tym, polecił jej za pokutę odtworzyć z pamięci treść zniszczoną, a jednocześnie na bieżąco notować swe przeżycia." <a href="http://www.milosierdzieboze.pl/dzienniczek.php?text=23">http://www.milosierdzieboze.pl/dzienniczek.php?text=23</a> Dzięki :-) To wiele tłumaczyłoby. Jeśli o to chodziło @anastazis. Tyle tylko że dowiadywać się od ks. Sopoćko to jednak co innego niż dowiadywać się z treści Dzienniczka. A w dodatku, odtworzona z pamięci zniszczona część napewno nie jest żadną kopią żadnego oryginału.
LS
le sz
16 sierpnia 2011, 10:06
To że św. Faustyna robiła jakieś notatki z których potem robiła wpisy do Dzienniczka, czy nawet jeśli przepisała na czysto znaczną część Dzienniczka, to wcale nie oznacza że to nie jest oryginał Dzienniczka a tylko jakaś kopia. Leszek nie czytał Dzienniczka ? Czytałem, czytałem. Nie kojarzę jednak żadnej treści Dzienniczka w którym s.Faustyna, stwierdzałaby że go przepisywała. Owszem, pamiętam, że Dzienniczek nie zawsze był pisany na bieżąco, ale @anastazis twierdził co innego.
Jadwiga Krywult
16 sierpnia 2011, 09:42
"Siostra Faustyna zaczęła pisać Dzienniczek w roku 1934. Pierwszy wiersz i notatka nosi datę: 28 lipca 1934 r. Od. ks. Sopoćko dowiadujemy się, że s. Faustyna spaliła pewną część Dzienniczka. Powiadomiony o tym, polecił jej za pokutę odtworzyć z pamięci treść zniszczoną, a jednocześnie na bieżąco notować swe przeżycia." <a href="http://www.milosierdzieboze.pl/dzienniczek.php?text=23">http://www.milosierdzieboze.pl/dzienniczek.php?text=23</a>
Jadwiga Krywult
16 sierpnia 2011, 09:36
To że św. Faustyna robiła jakieś notatki z których potem robiła wpisy do Dzienniczka, czy nawet jeśli przepisała na czysto znaczną część Dzienniczka, to wcale nie oznacza że to nie jest oryginał Dzienniczka a tylko jakaś kopia. Leszek nie czytał Dzienniczka ?
LS
le sz
16 sierpnia 2011, 08:54
Twierdzę na podstawie treści Dzienniczka. @anastazis, wyrażasz się zbyt lakonicznie więc nie bardzo wiadomo o co Ci chodzi. Jeśli możesz to podaj konkretnie miejsce wpisu. To że św. Faustyna robiła jakieś notatki z których potem robiła wpisy do Dzienniczka, czy nawet jeśli przepisała na czysto znaczną część Dzienniczka, to wcale nie oznacza że to nie jest oryginał Dzienniczka a tylko jakaś kopia. Zapewne zgodzisz się ze mną, że po swojej śmierci już nie dokonywała żadnych wpisów, ani nic nie przepisywała. Więc to co zostało nie może być przepisane od początku do końca, przynajmniej ostatnich wpisów nie mogła przepisać. Czyli w takim razie, Dzienniczek to do pewnego miejsca kopia a od pewnego miejsca oryginał? Do którego miejsca to kopia? Od którego miejsca to oryginał? Nie robię sobie jaj, pytam poważnie.
LS
le sz
15 sierpnia 2011, 21:18
Raczej prezentacja kopii orginału Dzienniczka, bo oryginał spaliła Faustyna. A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Św. Faustyna spaliła oryginał wpierw robiąc sobie kopię? Bo nawet na stronie <a href="http://www.faustyna.pl/fdzienniczek-index.htm">http://www.faustyna.pl </a>mowa jest o prezentacji rękopisu, i to mającego charakter relikwii.