Chrzest darem prawdziwej wolności

Chrzest darem prawdziwej wolności
Fot. Grzegorz Gałązka/galazka.deon.pl

Drodzy bracia i siostry!

Słowa, które ewangelista Marek przytacza na początku swojej Ewangelii: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie» (1, 11), wprowadzają nas w sedno dzisiejszego święta Chrztu Pańskiego, które zamyka okres Bożego Narodzenia. Cykl uroczystości bożonarodzeniowych skłania nas do rozważań nad narodzinami Jezusa, zwiastowanymi przez aniołów, oblanych świetlistym blaskiem Boga; w okresie Bożego Narodzenia mowa jest o gwieździe, która prowadzi Mędrców ze Wschodu do domu w Betlejem; jesteśmy też zachęcani do spojrzenia w niebo, które otwiera się nad Jordanem, gdy rozlega się z niego głos Boga. Wszystko to są znaki, przez które Pan niestrudzenie nam powtarza: «Tak, jestem tutaj. Znam was. Miłuję was. Jest droga, która ode Mnie biegnie do was. Jest też droga, która od was pnie się do Mnie». Stwórca przybrał w Jezusie postać dziecka, istoty ludzkiej takiej jak my, by można Go było zobaczyć i dotknąć. Jednocześnie, stając się małym, Bóg sprawił, że zajaśniało światło Jego wielkości. Bowiem właśnie przez uniżenie się, przez miłość, która czyni bezbronnym, pokazuje On, czym jest prawdziwa wielkość, a nawet — co znaczy być Bogiem.

Znaczenie Bożego Narodzenia, a ogólniej — sens roku liturgicznego jest właśnie taki, że zbliża nas do tych Bożych znaków, byśmy je rozpoznawali w codziennych wydarzeniach, aby nasze serca otworzyły się na miłość Boga. I o ile Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie mają przede wszystkim uczynić nas zdolnymi do widzenia, otworzyć nam oczy i serca na tajemnicę Boga, który przychodzi, aby być z nami, święto Chrztu Jezusa wprowadza nas, rzec można, w codzienne osobiste z Nim relacje. Istotnie, przez zanurzenie się w wodach Jordanu Jezus zjednoczył się z nami. Chrzest jest niejako mostem, który On zbudował między Sobą a nami; drogą, dzięki której staje się dla nas dostępny; Bożą tęczą nad naszym życiem; obietnicą wielkiego «tak» Boga; bramą nadziei i, jednocześnie, znakiem, wskazującym nam drogę, którą mamy przebyć z zaangażowaniem i z radością, by Go spotkać i poczuć, że On nas miłuje.

Drodzy przyjaciele, bardzo się cieszę, że także w tym roku w tym świątecznym dniu mogę udzielić chrztu dzieciom. To w nich dzisiaj Bóg ma «upodobanie». Od kiedy Jednorodzony Syn Ojca dał się ochrzcić, niebo naprawdę się otworzyło i pozostaje otwarte, i możemy powierzyć każde nowe życie u jego zarania Temu, który jest potężniejszy od mrocznych sił zła. To właśnie oznacza chrzest: oddajemy Bogu to, co od Niego pochodzi. Dziecko nie jest własnością rodziców, lecz zostało im powierzone przez Stwórcę, by wzięli za nie odpowiedzialność, by dobrowolnie i wciąż na nowo pomagali mu być wolnym dzieckiem Bożym. Tylko wtedy, gdy w rodzicach dojrzeje ta świadomość, potrafią znaleźć właściwą równowagę między uzurpowaniem sobie prawa do rozporządzania swoimi dziećmi, jakby były ich prywatną własnością, i kształtowaniem ich według własnych przekonań oraz pragnień a zgodą na wszystko, zostawieniem pełnej niezależności i zaspokajaniem ich wszelkich pragnień i zachcianek, uznając ten styl za najwłaściwszy w kształtowaniu ich osobowości.

Jeżeli przez ten sakrament nowo ochrzczony staje się przybranym dzieckiem Boga, przedmiotem Jego nieskończonej miłości, która go chroni i broni przed mrocznymi siłami zła, trzeba nauczyć go uznawać Boga za swojego Ojca i odnosić się do Niego jak dziecko. Dlatego też, kiedy chrzci się dzieci, jak to czynimy dzisiaj, zgodnie z tradycją chrześcijańską, wprowadzając je w światło Boga i Jego nauczanie, nie jest to aktem przemocy w stosunku do nich, ale obdarzeniem ich bogactwem życia Bożego, w którym jest zakorzeniona prawdziwa wolność dzieci Bożych. Wolność z biegiem lat będzie wymagała wychowania i kształtowania, aby stały się zdolne do odpowiedzialnych wyborów osobistych.

Drodzy rodzice, drodzy chrzestni, pozdrawiam was wszystkich serdecznie i wraz z wami raduję się tymi maleństwami, które dziś odradzają się do życia wiecznego. Miejcie świadomość otrzymanego daru i nie ustawajcie w dziękczynieniu Panu za to, że przez dzisiejszy sakrament wprowadza wasze dzieci do nowej rodziny, większej i bardziej trwałej, bardziej otwartej i liczniejszej niż wasza — mam na myśli rodzinę wierzących, Kościół, rodzinę, która ma Boga za Ojca i w której wszyscy czują się braćmi w Jezusie Chrystusie. Wy dzisiaj powierzacie swoje dzieci dobroci Boga, który jest potęgą światła i miłości, a one, nawet wśród życiowych trudności, nigdy nie będą się czuły opuszczone, jeżeli pozostaną w jedności z Nim. Starajcie się więc wychowywać je w wierze, uczyć je modlić się i zróbcie wszystko, by wzrastały — jak Jezus i z Jego pomocą — «w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi» (Łk 2, 52).

Wracając teraz do odczytanego fragmentu Ewangelii, postarajmy się lepiej zrozumieć to, co tutaj dzisiaj się dokonuje. Św. Marek opowiada, że podczas gdy Jan Chrzciciel naucza nad rzeką Jordan, przekonując o konieczności pilnego nawrócenia ze względu na rychłe przyjście Mesjasza, oto w tłumie ludzi pojawia się Jezus, by przyjąć chrzest. Chrzest udzielany przez Jana jest oczywiście chrztem pokuty, różniącym się od sakramentu, który ustanowi Jezus. Jednakże już w tamtym momencie można dostrzec zapowiedź misji Odkupiciela, ponieważ kiedy wychodzi z wody, rozlega się z nieba głos i zstępuje na Niego Duch Święty (por. Mk 1, 10): Ojciec niebieski obwieszcza, że On jest Jego umiłowanym Synem, i poświadcza publicznie powszechną misję zbawczą Chrystusa, której wypełnieniem do końca będzie Jego śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Dopiero wtedy, dzięki ofierze paschalnej, odpuszczenie grzechów stanie się powszechne i całkowite. Przez chrzest zanurzamy się zatem w wodach Jordanu, by wyrazić nasze zobowiązanie do nawrócenia, a wylewa się na nas odkupieńcza krew Chrystusa, która nas oczyszcza i zbawia. To umiłowany Syn Ojca, w którym On ma upodobanie, przywraca nam godność i radość nazywania się i bycia rzeczywiście «dziećmi» Bożymi.

Za chwilę będziemy na nowo przeżywać tajemnicę, o której przypomina dzisiejsze święto; znaki i symbole sakramentu chrztu pomogą nam zrozumieć to, czego Pan dokonuje w sercach tych naszych maleństw, czyniąc je «swoimi» na zawsze, wybraną siedzibą dla swojego Ducha i «żywymi kamieniami» do budowy tego gmachu duchowego, jakim jest Kościół. Maryjo Panno, Matko Jezusa, umiłowanego Syna Boga, czuwaj nad nimi i nad ich rodzinami, towarzysz im zawsze, aby mogły zrealizować do końca plan zbawienia, który przez chrzest dopełnia się w ich życiu. A my, drodzy bracia i siostry, towarzyszmy im naszą modlitwą; módlmy się za ich rodziców, za chrzestnych i za ich krewnych, aby pomagali im wzrastać w wierze; módlmy się za nas wszystkich tutaj obecnych, abyśmy uczestnicząc nabożnie w tej uroczystości, odnowili nasze przyrzeczenia chrzcielne i składali dziękczynienie Panu za Jego nieustanną opiekę. Amen.

Benedykt XVI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chrzest darem prawdziwej wolności
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.