Papież w sześć miesięcy wstrząsnął światem

ot. Grzegorz Gałązka/galazka.deon.pl)
KAI / kn

W zaledwie sześć miesięcy papież Franciszek wstrząsnął światem - takim tytułem brytyjski tygodnik "Catholic Herald" opatruje swój komentarz nt. pierwszego półrocza pontyfikatu obecnego Biskupa Rzymu. Podkreśla, że Ojciec Święty skłonił miliony ludzi do przemyślenia swych uprzedzeń wobec Kościoła katolickiego.

Gazeta przypomina, że w rozmowie z dziennikarzami w drodze powrotnej z Rio de Janeiro papież przedstawił skromną ocenę swej dotychczasowej działalności, mówiąc: "To prawda, nie zrobiłem zbyt wiele". - W pewnym sensie ma rację: wiele problemów wskazanych przez kardynałów przed jego wyborem sześć miesięcy temu pozostało do dzisiaj. Wciąż musi on naprawić bank watykański, wstrząsnąć kurią rzymską, narzucić ostre zasady radzenia sobie z oskarżeniami o nadużycia seksualne na całym świecie, przyspieszyć nominacje biskupie czy wzmocnić Synod Biskupów. Grupa ośmiu kardynałów, którą w kwietniu powołał, by mu doradzali, jeszcze się nie zebrała - wylicza autor komentarza.

Jednocześnie zauważa, że ocena tego pontyfikatu jedynie na podstawie reform instytucjonalnych pomijałaby jego "szerszy obraz". Albowiem "w zaledwie sześć miesięcy papież Franciszek dokonał znaczącego osiągnięcia: skłonił ludzi na całym świecie do przemyślenia swych uprzedzeń wobec Kościoła katolickiego". - Rzucił wyzwanie słabnącemu postrzeganiu katolicyzmu swymi pierwszymi słowami pontyfikatu, tym nieformalnym, uprzejmym i osobistym pozdrowieniem: "Dobry wieczór!". Szybko nastąpiła po nim seria gestów wyrażających jego normalność: przejazd autobusem z kolegami kardynałami po zakończeniu konklawe, zapłacenie swego rachunku hotelowego czy telefon do sprzedawcy gazet w Buenos Aires, by odwołać swe zamówienie - zauważa "Catholic Herald". Franciszek pokazał, że "Ojciec Święty, tak jak każdy, musi żyć swym chrześcijańskim powołaniem w codziennym życiu". Naśladuje w tym św. Teresę z Lisieux, jedną ze swych ulubionych świętych, która mówiła, że trzeba "robić zwyczajne rzeczy w nadzwyczajny sposób".

- Trudno jest określić ilościowo wpływ pierwszych sześciu miesięcy papieża Franciszka, ponieważ nie wyznacza ich seria znaczących decyzji wykonawczych, ale raczej sposób bycia. Herkulesowe podróże misyjne Jana Pawła II i heroiczna obrona podstaw katolickiej wiary przez Benedykta XVI przygotowały drogę papieżowi codziennego życia, który stawia przed nami codzienne wyzwanie wyrastania ponad własną przeciętność i bycia prawdziwymi chrześcijanami tam, gdzie żyjemy i wobec tych, których spotykamy - komentuje katolicki tygodnik.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież w sześć miesięcy wstrząsnął światem
Komentarze (4)
S
servuis
15 września 2013, 18:23
Z poniższych komentarzy wynika jeden wniosek - Franciszek na razie nie osiągnął nic. Wydaje się iż prawdą są głosy niektórych komentatorów przewidujących dokonanie jedynie powierzchownych reform tam gdzie jest to faktycznie potrzebne oraz zakonserowowanie stanu który bedzie odpowiadał gronu kardynalskiemu. W ten sposób nie zobaczymy potrzebnej reinterpretacji w liturgii posoborowej w duch zapisów Soboru SV II,  wzrostu pobożność w Europie Zachodniej, ściśleszych reguł przyjmowania kandydatów do kapłaństwa itp. Możemy jedynie spodziewać się dalszego rozluźnienia dyscypliny i haryzmatu wśród duchownych, nieprzemyślanego i zbyt jednostronnego dialogu z innymi wyznaniami niechrześcijańskimi. Oby ten papierz potrafił wyjść na wyżyny inteligencji swoich wielkich poprzedników. 
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
13 września 2013, 21:50
Jednocześnie zauważa, że ocena tego pontyfikatu jedynie na podstawie reform instytucjonalnych pomijałaby jego "szerszy obraz". Albowiem "w zaledwie sześć miesięcy papież Franciszek dokonał znaczącego osiągnięcia: skłonił ludzi na całym świecie do przemyślenia swych uprzedzeń wobec Kościoła katolickiego". To jest niczym nie poparta publicystyka i myślenie życzeniowe. Naśladuje w tym św. Teresę z Lisieux, jedną ze swych ulubionych świętych, która mówiła, że trzeba "robić zwyczajne rzeczy w nadzwyczajny sposób". Powiedziałabym raczej, że tu mamy do czynienia ze zgoła inną sytuacją.  Mamy osobę na niezwykłym urzędzie, która nie dorastając do swych poprzedników, za wszelką cenę chce zabłysnąć wszystkim, tylko nie nadzwyczajnym sprawowaniem swojego urzędu, które jest co najmniej kontrowersyjne pod każdym względem. Zwłaszcza nauczaniu brak jakiejkolwiek głębi.
D
DNA
13 września 2013, 19:18
Bez przesady. Żadnych wstrząsów nie odczułem. Jeśli ktoś autentycznie może wstrząsnąc to Jezus.
jazmig jazmig
13 września 2013, 17:10
Jakoś nie widzę żednego wstrząśnięcia światem. Świat był jaki jest.