[POGODNY WIERSZYK NA DOBRANOC] Jestem sobie śmieszny miś
Zanim dorośliśmy i sami staliśmy się „grubymi i śmiesznymi misiami”, każdy z nas miał swojego pluszowego misia – takiego ulubionego, który wiedział o wszystkich naszych snach i z którym kiedyś niełatwo było się rozstać. Ale pamiętamy też pewnego misia z ekranu telewizora, który raz w tygodniu śpiewał nam na dobranoc. Proponuję dziś wieczór wspomnień.
Autorstwo tekstu piosenki o Misiu Uszatku, zależnie od źródeł, przypisywane jest albo Czesławowi Janczarskiemu, albo Januszowi Galewiczowi – nie ma jednak wątpliwości, że wszyscy znamy ją w mistrzowskim wykonaniu Mieczysława Czechowicza. Pierwsza zwrotka i refren oznaczały początek dobranocki, a ostatnią zwrotkę miś śpiewał na zakończenie – kiedy to elegancko ubrany w odprasowaną piżamkę kładł się do łóżeczka i gasił światło. Nie pamiętam tylko, kiedy tę bajkę emitowano – chyba we wtorki…
Na dobranoc, dobry wieczór,
miś pluszowy śpiewa wam.
Mówią o mnie: Miś Uszatek,
bo klapnięte uszko mam.
Jestem sobie mały miś, gruby miś,
znam się z dziećmi nie od dziś.
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
znam się z dziećmi nie od dziś!
Pora na dobranoc,
bo już księżyc świeci.
Dzieci lubią misie,
misie lubią dzieci.
Skomentuj artykuł