Samochód „wrósł” w ulicę. Usunięto go po siedmiu latach

Fot. depositphotos.com
interia.com / tvn24.pl / tk

Na warszawskim Mokotowie porzucony samochód zarósł roślinami i utrudnił interwencję straży pożarnej, która musiała przez to wyciąć słupki. Mieszkańcy od lat domagali się zabrania pojazdu przez władze miasta. Ich oczekiwania zostały spełnione dopiero po siedmiu latach.

W Warszawie na Mokotowie przy ulicy Malczewskiego stał porzucony fiat palio weekend. Samochód obrósł krzakami i niemal „wrósł” w jednię.

Pojazd stanowił przeszkodę w interwencji straży pożarnej, która była zmuszona do wycięcia słupków i odholowania na rolkach dwóch innych samochodów. Mieszkańcy od wielu lat domagali się od władz miasta interwencji w sprawie porzuconego auta.

Zdjęcie zarośniętego fiata trafiło do mediów społecznościowych, gdzie internauci nie kryli swojego oburzenia.

Nagłośnienie nietypowej sytuacji w Internecie doprowadziło do interwencji władz miasta i usunięcia zarośniętego samochodu. Straż miejska m. st. Warszawy tłumaczyła, że podczas tegorocznej kontroli stan pojazdu pogorszył się na tyle, że jest możliwość zagrożenia bezpieczeństwa ludzi. Wrak został więc usunięty.

Pomimo licznych kontroli, dotychczas samochód przy Malczewskiego nie spełniał tych warunków: nie spełniał on przesłanek wraku na drodze wewnętrznej. Auto, owszem, było zaniedbane, brudne, ale jednocześnie zamknięte, miało szyby, nic z niego nie wystawało, a wokół niego (nie w środku) rosła trawa. Nosił więc znamiona nieużywania, ale nie znamiona wraku. Przepisy Kodeksu ruchu drogowego na drogach wewnętrznych nie mają zastosowania. Gdyby stał na drodze publicznej, to już nie byłoby po nim wspomnienia – powiedział Jerzy Jabraszko z referatu prasowego straży miejskiej.

Dopiero po siedmiu latach mieszkańcy Mokotowa doczekali się zabrania „wrośniętego” w ulicę pojazdu.

Źródło: interia.com / tvn24.pl / tk

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Samochód „wrósł” w ulicę. Usunięto go po siedmiu latach
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.