Wielka polityka, mroki Hollywood i przedwczesna śmierć. Dlaczego nie możemy przestać mówić o Marilyn Monroe?

Dlaczego Marylin Monroe wciąż nas fascynuje? / fot. DepositPhotos
Katarzyna Czajka-Kominiarczuk

Choć od jej śmierci minęło ponad 60 lat, Marilyn Monroe wciąż fascynuje, a teorie które narosły wokół jej śmierci elektryzują opinię publiczną. Od wielkiej amerykańskiej polityki, po… kosmitów. Legenda przedwcześnie zmarłej aktorki trwa. O ikonie wszech czasów pisze Katarzyna Czajka-Kominiarczuk w książce “Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini”, której fragment publikujemy.

W sprawie śmierci Marilyn teorii jest co najmniej kilka. Są na tyle popularne i rozbudowane, że śmierć Monroe doczekała się osobnego i obszernego hasła w Wikipedii. Każda z nich próbuje nie tylko wyjaśnić, co wydarzyło się w domu aktorki, ale też wpisuje ją w samo serce amerykańskiej mitologii. Śmierć gwiazdy przestaje być wyłącznie zwieńczeniem jej życia, staje się elementem szerszego kulturowego obrazu, który na zawsze wpisał się w wyobraźnię nie tylko wielbicieli aktorki, ale każdego, kto próbuje opisać historię Stanów Zjednoczonych. Gdy spojrzymy na najpopularniejsze teorie, wiążą one ze sobą wątki, które determinują krajobraz amerykańskich lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Oto politycy, którzy prezentują się światu jako silni, ale wykorzystują rządowe agencje do własnych celów. Mafia, której interesy nadal splatają się z osobami podejmującymi ważne decyzje. Znajdzie się w tej opowieści nawet miejsce na kosmitów. Wszystko po to, by rzeczywistość układała się w pozornie logiczny ciąg zdarzeń, w którym wszystko, co niedopowiedziane, jest częścią większego spisku czy szerszej narracji. W tych opowieściach sama Marilyn i jej życie stają się jedynie elementem większej układanki.
Pierwsza teoria spiskowa na temat śmierci Marilyn nie miała wiele wspólnego z samą aktorką. Jej twórca, dziennikarz Frank Capell, w swojej książce Strange Death of Marilyn Monroe zdecydowanie twierdził, że za przedawkowaniem Marilyn stał Robert Kennedy, który pełnił funkcję prokuratora generalnego. O romansie Monroe z braćmi Kennedy (najpierw prezydentem, potem jego bratem Robertem) mówi się dziś właściwie jako o faktach. Wszyscy, którzy widzieli, jak Marilyn śpiewała prezydentowi Happy Birthday, mogliby zaręczyć, że nie były to podziękowania zwykłej obywatelki dla głowy państwa. Warto jednak podkreślić, że nie posiadamy właściwie żadnego niepodważalnego, jednoznacznego dowodu tych romansów. Niektórzy biografowie, jak Anthony Summers, nie mają wątpliwości, że do romansu doszło. Co więcej, właściwie cała nasza narracja o ostatnich latach życia Monroe obraca się wokół tych domniemanych romansów. Nie mamy jednak żadnego jednoznacznego dokumentu, listu, nawet zdjęcia, nic, co by tę relację potwierdzało. Na jedynym wspólnym zdjęciu uchwyconym przez Cecila Stoughtona prezydent i aktorka nawet na siebie nie patrzą. Ledwo widzimy ich twarze. Jeśli chodzi o Bobby’ego Kennedy’ego, też nie ma namacalnych dowodów. A przynajmniej dowodów wychodzących poza rozmowy z najróżniejszymi osobami, które zapewniają, że do takiego związku doszło. Choć warto zaznaczyć, że im bardziej popularna stawała się narracja o romansie, tym więcej osób było gotowych opowiadać o tym, co widziały. Ale te pierwsze teorie spiskowe i późniejsze przetworzenia tych informacji sprawiły, że dziś wiele osób uważa, że związki aktorki z braćmi Kennedy są niepodważalnym faktem.
Poszukiwanie dowodów na związek prezydenta i gwiazdy kina niemalże złamały karierę słynnego dziennikarza śledczego Seymoura Hersha. Ten nagrodzony Pulitzerem dziennikarz w latach dziewięćdziesiątych pisał książkę o prezydenturze JFK, gdy zgłosił się do niego Lawrence X. Cusack – prawnik znanej firmy, która między innymi zarządzała spuścizną po matce Monroe. Cusack przedstawił Hershowi dokumenty, wśród których miała znajdować się korespondencja między JFK a Monroe oraz umowa między nimi, dotycząca pieniędzy, jakie prezydent miał zapłacić aktorce za milczenie o ich romansie. Hersh, który pracował nie tylko nad książką, ale i nad filmem dokumentalnym, chwalił się w telewizji pojawieniem się nowych dokumentów. Kiedy jednak sprawdzono je dokładnie, okazało się, że są sfałszowane (fałszerstwo zidentyfikowano m.in. wskazując na kody pocztowe, które pojawiły się w Stanach dopiero kilka lat później). Choć Hersh zdążył poprawić swoją książkę przed publikacją, to sprawa sfałszowanych listów położyła się cieniem na jego karierze.
Książka Capella ukazała się w 1964 roku, w czasie kampanii młodszego z braci Kennedych do Senatu. Historia, w której Marilyn i krąg jej znajomych byli przedstawiani jako zaangażowani komuniści, niewiele miała wspólnego z rzeczywistością. Tu nie chodziło o prawdę, kluczowe było powiązanie nazwiska aktorki z Robertem Kennedym. I sugestia, że śmierć nie była przypadkowa – Marilyn musiała umrzeć, bo była za bardzo przywiązana, zadawała za dużo pytań, była wścibska.
Nie chodziło nawet o to, by ktokolwiek uznał tę opowieść za prawdziwą. Kluczowe było zwrócenie uwagi czytelników na powiązanie Marilyn z rodziną Kennedych. W każdej dobrej teorii spiskowej potrzebna jest odrobina prawdy, by ludzie w nią uwierzyli. A przecież już od jakiegoś czasu spekulowano, że aktorkę coś łączy z prezydentem Kennedym, i wielu podejrzewało, że miała romans także z jego bratem. Kochliwa aktorka i ambitny polityk z rodziny, która miała status amerykańskiej arystokracji. To jasne, że musiało się skończyć tragicznie.

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wielka polityka, mroki Hollywood i przedwczesna śmierć. Dlaczego nie możemy przestać mówić o Marilyn Monroe?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.