Nadchodzi wielkie trzęsienie ziemi. Zaniepokojeni naukowcy ostrzegają, ucierpią miliony ludzi
Na uskokach San Andreas i San Jacinto w Kalifornii zgromadziły się rekordowe naprężenia, które mogą zwiększać ryzyko wystąpienia silnego trzęsienia ziemi - alarmują naukowcy. Najnowsze badania wskazują, że szczególnie niebezpieczny może być rejon Cajon Pass, gdzie ewentualne pęknięcie mogłoby rozprzestrzenić się między dwoma systemami uskoków. Choć nie wiadomo, kiedy mogłoby dojść do takiego zdarzenia, eksperci ostrzegają, że potencjalne skutki dla milionów mieszkańców południowej Kalifornii byłyby katastrofalne.
Jak informuje portal geekweek.interia.pl, naukowcy ostrzegają, że na uskokach San Andreas i San Jacinto w Kalifornii zgromadziły się rekordowe naprężenia, co może zwiększać ryzyko wystąpienia silnego trzęsienia ziemi. Choć nie da się przewidzieć, kiedy mogłoby do niego dojść, badacze podkreślają, że prawdopodobieństwo dużego wstrząsu wzrosło.
Uskoki są obecnie "krytycznie obciążone"
Zespół z University of Hawaiʻi at Mānoa, analizując symulacje obejmujące ostatnie tysiąc lat, doszedł do wniosku, że oba uskoki są obecnie "krytycznie obciążone". Szczególne obawy budzi rejon Cajon Pass, gdzie systemy uskoków San Andreas i San Jacinto stykają się ze sobą. Według naukowców w tym miejscu pęknięcie powstałe na jednym uskoku mogłoby przenieść się na drugi, wywołując znacznie silniejsze trzęsienie ziemi. Taki scenariusz stanowiłby zagrożenie dla milionów mieszkańców okolic Los Angeles, San Bernardino, Riverside i doliny Coachella - czytamy na Interii.
Powtórka z 1906 roku? Zginęło wtedy około 3 tys. osób
Do wyników badań odniósł się prof. Bill McGuire z University College London. Jak podkreślił, rekordowo wysoki poziom naprężeń może mieć kluczowe znaczenie dla oceny ryzyka przyszłego "wielkiego trzęsienia" w rejonie Los Angeles. Naukowcy przypominają, że ostatnim zdarzeniem porównywalnym skalą było katastrofalne trzęsienie ziemi w San Francisco w 1906 roku o magnitudzie 7,9, w którym zginęło około trzech tysięcy osób. Co istotne, południowy odcinek uskoku San Andreas nie został wtedy odciążony, co mogło pozwolić na dalsze gromadzenie energii przez kolejne dziesięciolecia. Eksperci zaznaczają, że mimo znacznie lepszych norm budowlanych niż sto lat temu, wyjątkowo silne trzęsienie ziemi nadal mogłoby mieć katastrofalne skutki - informuje geekweek.interia.pl.
Źródło: geekweek.interia.pl / red
Skomentuj artykuł