Polacy mają problemy ze spłatą długów

(fot. 24oranges.nl/flickr.com)
www.money.pl

Ponad 2,1 miliona Polaków ma problemy ze spłatą długów. W ciągu minionych trzech lat takich osób przybyło niemal trzykrotnie. W sumie zalegamy ze spłatą blisko 31 miliardów złotych. To blisko 6,5 procent długów wszystkich gospodarstw domowych, które przekroczyły 483 miliardy złotych.

Najbardziej zadłużony Polak jest winien ponad 89 milionów - wynika z raportu Money.pl. Szybki spadek naszej wiarygodności kredytowej może fatalnie wpłynąć na rozwój gospodarki.

Najbardziej zadłużony Polak mieszka w województwie mazowieckim, jego długi dochodzą do 89,3 mln zł. Tylko z tytułu odsetek karnych zadłużenie rekordzisty rośnie około miliona złotych miesięcznie.

Zaległe zadłużenie to kwota przekraczająca 200 zł, niespłacana ponad 60 dni.

Niestety szybko przybywa osób, które z różnych powodów przestają regularnie spłacać należności. Podczas gdy jeszcze trzy lata temu było ich niespełna 1,4 mln to w maju tego roku ich liczba przekroczyła 2,2 mln. W ciągu roku przybywa ich o około 15 proc.

W 2009 roku suma niespłacanych należności stanowiła niespełna 2,5 proc. wszystkich długów, w tym roku sięga już blisko 6,5 proc. Ich wartość urosła wciągu trzech lat z blisko 10 mld do prawie 31 mld zł.

DEON.PL POLECA


Już ponad 5,5 proc. wszystkich zadłużonych nie płaci regularnie swoich zobowiązań. Na Polaka, który popadł w tarapaty przypada obecnie 14,7 tys. zł zaległego długu.

Zaległe płatności to w zdecydowanej większości małe kwoty. Długi poniżej 5 tys. zł stanowią ponad 60 proc. niespłacanych zobowiązań. To, że Polacy nie mogą sobie poradzić z takimi stosunkowo niewielkimi sumami, źle świadczy o ich kondycji finansowej. Tych, którzy nie płacą długów z premedytacją jest zdecydowana mniejszość.

Okazuje się, że największy garb zaległych zobowiązań urósł w województwie śląskim, najsumienniej długi spłacają natomiast mieszkańcy świętokrzyskiego.

W Europie są od nas bardziej zadłużeni, ale nasze długi są gorsze.

Rekordzistami jeżeli chodzi o długi w Unii Europejskiej są Duńczycy i Holendrzy. Zobowiązania tych pierwszych przed rokiem stanowiły aż 275 proc. wartości rocznego PKB kraju, u Holendrów jest to 241 proc.

Długi Polaków to około 48 proc. wartości naszego rocznego PKB. Lepiej od nas wypadają tylko Słoweńcy i Litwini. W sumie zalegamy ze spłatą blisko 31 miliardów złotych. Tylko pozornie dobrze prezentujemy się na tle innych w Europie. Nasz główny problem to szybko przyrastające długi konsumpcyjne. Średnia europejska to niespełna 8 proc., a u nas jest to aż kilkanaście procent rocznie.

Jak podkreśla dr Penczar, w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej ponad 80 proc. długów mieszkańców to kredyty hipoteczne, a reszta to pieniądze pożyczane na zakup innych dóbr. U nas kredyty zaciągnięte na zakup własnego M, stanowią tylko niespełna 60 proc. wszystkich długów.

- Reszta to kupione na kredyt lodówki, samochody, sprzęt RTV czy inne dobra. Ich szybki przyrost i kłopoty z ich spłacaniem powoduje, że coraz więcej osób traci zdolność kredytową - tłumaczy Penczar. Jak zaznacza budownictwo to jedno z głównych kół zamachowych gospodarki, a niestety coraz więcej ludzi nie kwalifikuje się do zaciągnięcia kredytu hipotecznego z powodu innych długów.

To jak niebezpieczny jest wzrost liczby niewypłacalnych Polaków podkreśla też Lidia Roman. - Wprawdzie tych, którzy płacą regularnie jest blisko 95 proc., ale niepokoi rosnąca w galopującym tempie, liczba przestających spłacać swoje zobowiązania. W ciągu roku góra zaległości urosła o ponad 60 proc. - mówi ekspertka InfoMonitora. Jej zdaniem tak szybki wzrost klientów podwyższonego ryzyka to choćby rosnące zatory płatnicze. To może skutkować rosnącą falą upadłości i plajt.

Całość na stronie: http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/przybywa;niewyplacalnych;polakow;to;uderzy;w;gospodarke,139,0,843403.html

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Polacy mają problemy ze spłatą długów
Komentarze (4)
A
ahaha
29 sierpnia 2011, 20:06
 nie jesteśmy jeszcze tacy nargorsi, my się dopiero uczymy zycia ponad stan, Francuzi biją nas w tym na głowe http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/08/29/kryzys-oszczednosci-francja-deficyt-budzetowy-unia-europejska/ więc nie ma jeszcze powodów do paniki
A
anita
7 czerwca 2011, 14:25
Mi się wydawało zawsze, że ci doradcy to ściema. Wiesz, że siedzą tam ludzie od razu po studiach i udają, że się na czymkolwiek znają. No ale teraz już jestem po akcji brania kredytu i musze im oddać honor.
L
L4
4 czerwca 2011, 12:08
Zgadzam się, długi konsumpcyjne są zmorą naszych czasów. Te zaciągane na kredyty hipoteczne są dzisiaj koniecznością. My jednak potrzebujemy (?) więcej i więcej wszelakich dóbr. Zaciągamy kredyty na wakacje, na nowe auto, tv ... A tu trzeba myśleć, zastanowić się co jest KONIECZNOSCIĄ, a co zachcianką.
L
lidka
4 czerwca 2011, 11:52
bo biora bez opamietania i do tego sami bez pomocy, a to potem skutkuje tym, ze nie maja z czego splacac. A tak jakby przed zwieciem np kredytu hipotecznego poszli do doradcy, to na pewno byloby wszystko ok