"Rzeczpospolita": Moody’s grozi Polsce

PAP / im

Obniżka perspektywy polskiego ratingu, a potem i samego ratingu staje się coraz bardziej prawdopodobna - alarmuje "Rzeczpospolita".

Agencje ratingowe jedna po drugiej grożą rządowi, że jeśli nie podejmie działań w sprawie obniżenia deficytu finansów publicznych - one podejmą decyzje w sprawie naszego ratingu. Moody's Investors Service nie wykluczył obniżki perspektywy ratingu Polski do "negatywnej" już na przełomie roku.

Obniżenie ratingu mogłoby być dla nas bardzo niebezpieczne, ponieważ obecnie głównymi nabywcami polskich papierów są inwestorzy zagraniczni. Jeśli nasz rating by spadł, inwestorzy zażądaliby dużo wyższej premii, albo skierowali kapitał gdzie indziej.

Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK uspokaja jednak, że agencja mówi o ewentualnym obniżeniu ratingu. "Obniżka outlooku na negatywny nie nastąpi jeśli rząd nie zrealizuje planów redukcji deficytu, ale dopiero wtedy jeśli poślizg w cięciu deficytu spowoduje negatywną reakcję rynku" - wyjaśnia Reluga. W jego ocenie łączna presja ze strony agencji i ze strony rynku spowoduje że rząd pokaże jakieś działania, choć nie sądzi aby udało się już w przyszłym roku obniżyć deficyt poniżej 3 proc. PKB.

Ernest Pytlarczyk z BRE Banku uważa, że wypowiedź analityka agencji to w zasadzie nic nowego. "Od dawna słyszymy, że rząd musi coś po wyborach zrobić. No na przykład ograniczyć ulgi i zapomogi" - wylicza Pytlarczyk. "Ale przydałoby się też coś nośnego medialnie - coś na kształt podwyżki wieku emerytalnego lub reforma emerytur górniczych i mundurowych" - dodaje.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Rzeczpospolita": Moody’s grozi Polsce
Komentarze (1)
RJ
Robert Jęczeń
21 października 2011, 08:58
Dziwi mnie to, że rząd MUSI sprzedawać obligacje. Jeśli nie ma na coś pieniędzy, to nie ma, trzeba zacisnąć pasa i kropka, ale się dalej nie zadłużać, jeśli nie chcemy skończyć jak Grecja. Polacy mnóstwo pieniędzy wydają na zbytki, ale kredyty biorą. Podobnie jest z rządem. Papierosy, kawa, alkohol? - nie wtedy, gdy bierze się pożyczkę. Życie ponad stan MUSIi źle się skończyć i na naszych domowych budżetach, i na budżecie państwa. Apeluję o zaciśnięcie pasa i poważne oszczędności. Bo jeśli się nie ma pieniędzy to się nie kupuje.