Trwam - formalność czy dyskryminacja?

Trwam - formalność czy dyskryminacja?
Janusz Poniewierski

Oj, dostało się kardynałowi Dziwiszowi za słowa wypowiedziane podczas tegorocznej procesji Bożego Ciała. Myślę o tym fragmencie kazania, w którym metropolita krakowski mówił o "swoistej dyskryminacji katolickich środków przekazu, w szczególności zasłużonej Telewizji Trwam, dla której nie znalazło się miejsce na cyfrowym multipleksie, rzekomo z powodu niespełnienia niezbędnych warunków formalnoprawnych".

W odpowiedzi zagrzmiały prawdziwe surmy bojowe. To "powrót na łono Kościoła toruńskiego" (co, jak rozumiem, jest czynem niewybaczalnym) - obwieścił na przykład prof. Jan Hartman, dołączając do tego kuriozalną opinię, że "obce państwo, Stolica Apostolska-Watykan, ustami biskupów przysięgających posłuszeństwo papieżowi, oskarża Polskę o dyskryminację religijną". Cóż, papier - w tym wypadku należałoby raczej powiedzieć: ekran - zniesie wszystko. Jednak po człowieku, o którym czytam (na jego stronie internetowej), że jest "najwybitniejszym polskim filozofem", spodziewałbym się argumentów nieco bardziej wyrafinowanych.

Sam nie oglądam Telewizji Trwam. Jeszcze nie, choć coraz częściej wydaje mi się, że warto to zmienić. Po pierwsze dlatego, że jako jedyna telewizja w Polsce umożliwia ona obserwację takich wydarzeń jak Światowe Dni Młodzieży z udziałem Papieża (nie rozumiem, czemu nie robi tego należąca do holdingu ITI Religia TV). Po drugie zaś, pozwala poznać inny punkt widzenia aniżeli ten, który proponują TVP, TVN i Polsat.

Odnosząc się zatem do wypowiedzi kardynała Dziwisza i zastanawiając się, czy i na ile mamy do czynienia ze "swoistą dyskryminacją", chciałbym zapytać Krajową Radę o kryteria, jakimi się kierowała, przyznając koncesje jednym, a odrzucając wnioski drugich. Przewodniczący Rady Jan Dworak mówił wprawdzie, że "istotny był aspekt ekonomiczno-finansowy", niemniej zapomniał dodać, jaka jest pozycja finansowa tych podmiotów, które koncesję dostały. A jest ona, zdaje się, dużo gorsza od kondycji medium ks. Rydzyka. Dla przykładu: majątek własny Fundacji Lux Veritatis (właściciela Telewizji Trwam) wynosi 20 mln zł, zaś majątek Telewizji Eska i spółki Lemon Records, które dostały koncesje, to odpowiednio: 3 mln 800 tys. zł i 473 tys. zł (!). Podobnie wygląda porównanie aktywów trwałych i obrotowych - Lux Veritatis bije tu swych konkurentów na głowę.

Swoją drogą, ciekaw jestem, ile osób w Polsce wie, kto koncesję na multipleksie otrzymał. Warto to sprawdzić i przekonać się (wystarczy zerknąć do Wikipedii), jaki jest charakter i linia programowa tych stacji. Na ile też gwarantują one ów mityczny "pluralizm", o którego zapewnienie tak dba Krajowa Rada?

Z kolei Fundację Lux Veritatis chciałbym zapytać o zarzuty stawiane jej przez KRRiT (m.in. o brak zgody na odtajnienie dokumentów, brak przejrzystości w kwestii spłaty pożyczki zaciągniętej w prowincji redemptorystów itp.). Duża część opinii publicznej żyje bowiem w przekonaniu, że Fundacja LV nie otrzymała koncesji jedynie ze względu na uchybienia formalnoprawne. Czy to prawda?!

Mam też pytanie do tzw. mediów niezależnych. Dlaczego nikt nie proponuje otwartej dyskusji, okrągłego stołu na temat procesu przyznawania koncesji przez KRRiT? Dlaczego wreszcie nikt, albo prawie nikt, nie okazał zainteresowania tzw. wysłuchaniem publicznym, jakie w tej sprawie zorganizowano 5 czerwca br. w Parlamencie Europejskim?

Jak widać, kwestia koncesji dla Telewizji Trwam rodzi wiele pytań. Niestety, my już dawno ich sobie nie stawiamy, zamykając się w swoich pewnościach, uprzedzeniach i emocjach.

Najwyższy czas to zmienić. Wysłuchać tych, co myślą inaczej, i - zamiast się oburzać i nawzajem wyzywać od "oszołomów" lub "zdrajców" - podjąć wysiłek szukania prawdy.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Trwam - formalność czy dyskryminacja?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.