Wakacyjny bilans interwencji TOPR-u

(fot. Jarosław Pocztarski / (CC BY 2.0) / flickr.com)
PAP / pk

Od początku wakacji tatrzańscy ratownicy interweniowali 158 razy ratując łącznie 189 osób. Podczas wakacji w Tatrach zginęły trzy osoby - poinformował ratownik TOPR Adam Marasek.

"Prawie przez całe wakacje pogoda nie sprzyjała górskim wędrówkom. Przeważały dni deszczowe, a pod koniec sierpnia temperatura na szczytach spadała do zera stopni. W takich warunkach niemal codziennie dochodziło do interwencji ratowniczych" - powiedział Marasek. Dodał, że liczba wypadków była na podobnym poziomie co w ubiegłoroczne wakacje.

Podczas tegorocznych wakacji doszło do trzech śmiertelnych wypadków. W dwóch przypadkach był to upadek z dużej wysokości na Granatach i Buli pod Rysami. Kolejny śmiertelny wypadek zdarzył się po uderzeniu pioruna pod Wołowcem.

Ponad 70 razy w działaniach ratowniczych uczestniczył policyjny śmigłowiec. Ratownicy przeważnie byli wzywani do wypadków zakończonych urazami rąk i nóg.

DEON.PL POLECA

Zdaniem ratowników, najczęstszą przyczyną wypadków w Tatrach jest nieodpowiedzialność turystów i brak przygotowania do wysokogórskich wypraw. "Turyści często wychodzą w góry bez żadnego planu wędrówki, nie wiedzą nawet gdzie idą. Innym przewinieniem turystów jest brak odpowiedniego ubrania i obuwia" - mówił Marasek.

Oprócz poważnych wypadków zdarzały się wezwania od wyczerpanych wędrówką turystów. Do TOPR-u zadzwoniła matka, która wraz ze swoim 16-letnim synem schodziła z Ciemniaka i poinformowała, że syn tak się zmęczył, że nie jest w stanie dalej schodzić. Ponieważ odpoczynek nie poprawił stanu młodego turysty, został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala - informują ratownicy TOPR na swojej stronie internetowej.

Ratownicy TOPR otrzymali tez kilka fałszywych alarmów o zaginięciach turystów. 18 sierpnia do centrali ratowników zadzwonił turysta informując, że idąc Orlą Percią, na Kozim Wierchu odłączył się od ich grupy jeden z kolegów, z którym mieli się spotkać w schronisku. Wieczorem grupa nie spotkała kolegi w umówionym miejscu - nie odbierał też telefonu. Zaalarmowani ratownicy rozpoczęli nocne poszukiwania. O świcie w akcję zaangażowano policyjny śmigłowiec. Dopiero wówczas policja ustaliła, że poszukiwany 26-letni jest w swoim mieszkaniu w Krakowie.

Innym razem ratownicy poszukiwali matki z synem, którzy wybrali się na Rysy. Okazało się, że turyści przeszli na stronę Słowacką i tam nocowali, jednak nikogo nie poinformowali o swoich planach.

TOPR ratowało też dwójkę niefrasobliwych turystów z Finlandii, którzy wybrali się na Świnicę w sandałach i szortach. Temperatura na szczycie spadła wówczas do zera stopni. Tego samego dnia z Przełęczy Zawrat ratownicy ewakuowali pijanego 59-latka z Łążek, który zeznał, że wypił alkohol, bo zrobiło mu się zimno, a później zachciało mu się spać. Ratownicy podkreślają, że alkohol wcale nie rozgrzewa, a powoduje osłabienie organizmu. Zdaniem ratowników, gdyby śpiącego mężczyzny nie zauważyli inni turyści, mógłby umrzeć z wychłodzenia.

Z szacunków Tatrzańskiego Parku Narodowego wynika, że podczas wakacji w Tatry weszło ponad milion osób. W niektóre dni turystów było tak dużo, że pod kilkoma szczytami tworzyły się kolejki chętnych do wejścia. Wakacyjny rekord turystycznej frekwencji w Tatrach padł w długi weekend pomiędzy 15 a 17 sierpnia - wówczas na teren TPN weszło około 76 tys. osób - wynika z danych parku prowadzonych na podstawie liczby sprzedanych biletów.

W polskiej części Tatr jest 275 km oznakowanych szlaków turystycznych o różnych stopniach trudności - od bardzo łatwych po bardzo trudne - wyposażone w łańcuchy, klamry i drabinki. Niesłabnącą popularnością wśród turystów cieszy się Morskie Oko, które odwiedza jedna trzecia wszystkich turystów wędrujących po najwyższych polskich górach.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wakacyjny bilans interwencji TOPR-u
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.