„Szpieg może pozostać człowiekiem wiary” – emerytowany agent CIA o moralności wywiadu
Czy można jednocześnie służyć Bogu i pracować w wywiadzie, gdzie kłamstwo i manipulacja są codziennością? Były oficer CIA James Olson przekonywał katolickich liderów biznesu w Kalifornii, że działalność wywiadowcza może być moralnie uzasadniona i zgodna z wiarą.
- Wystąpienie Jamesa Olsona na katolickim szczycie LEGATUS
- Moralne dylematy pracy szpiega
- Życie „w kłamstwie” – rodzina pod przykrywką
- Rola wywiadu w zapobieganiu konfliktom światowym
- Wiara w CIA i duchowe wsparcie duchownych
- Zdrada w szeregach agencji i osobiste konsekwencje
- Współczesne zagrożenia i przyszłość wywiadu
Były szef kontrwywiadu CIA James Olson przekonywał katolickich liderów biznesu w Kalifornii, że szpiegostwo nie musi stać w sprzeczności z wiarą. Podczas dorocznego szczytu organizacji LEGATUS w Santa Barbara mówił wprost: moralne dylematy są nieuniknione, ale praca wywiadowcza może służyć dobru wspólnemu i ochronie życia.
Olson, który działał pod przykrywką w czasach zimnej wojny, przyznał, że codzienność agenta oznacza „życie w kłamstwie”. Fałszywa tożsamość, ukrywanie prawdy nawet przed własnymi dziećmi i ciągłe ryzyko dekonspiracji były częścią jego życia rodzinnego. Jego żona Meredith również służyła w CIA. Jak podkreślał, robili to z poczucia obowiązku i świadomości, że stawką bywa ludzkie życie oraz bezpieczeństwo państwa.
Emerytowany oficer bronił tezy, że działania wywiadowcze mogą zapobiegać wojnom. Jako przykład podał kryzys kubański z 1962 roku. Według niego to właśnie precyzyjne informacje dostarczone przez CIA pomogły prezydentowi Kennedy’emu uniknąć nuklearnej katastrofy. „Wywiad może stabilizować świat, jeśli dostarcza rzetelnej wiedzy decydentom” – mówił.
Olson odniósł się też do duchowej strony swojej pracy. Twierdzi, że w CIA spotkał wielu ludzi głębokiej wiary, w tym praktykujących katolików. Sam konsultował swoje moralne wątpliwości z zaufanymi duchownymi. Wskazywał na nauczanie św. Tomasza z Akwinu o moralnej dopuszczalności działań w obronie kraju oraz na biblijną historię Rachab, która ukrywała izraelskich zwiadowców.
Nie unikał też trudnych wspomnień. Najboleśniejszym momentem kariery była dla niego zdrada Aldricha Amesa – oficera CIA współpracującego z KGB. W wyniku przecieków zginęli radzieccy informatorzy pracujący dla Amerykanów. „To było jak śmierć w rodzinie” – wspominał.
Dziś Olson uważa, że mimo zmiany geopolitycznej sceny rola wywiadu pozostaje kluczowa. Jego zdaniem państwa nie mogą polegać na dobrej woli przeciwników, a dobrze poinformowani przywódcy to warunek utrzymania pokoju. Jednocześnie podkreśla, że agencje wywiadowcze potrzebują jasnych granic moralnych i ludzi o silnym kręgosłupie etycznym. Jak mówi, tylko wtedy tajne działania mogą pozostawać w zgodzie z sumieniem.
Skomentuj artykuł