Żwawym krokiem przemierzają korytarze szpitali, niosąc uśmiech i nadzieję. Kim są Superbohaterowie?

(Fot. Liga Superbohaterów/Facebook)

Przez uchylone drzwi niektórych szpitalnych dziecięcych sal widać, jak żwawym krokiem korytarze przemierzają Superbohaterowie. Supermana, Batmana, Elsy czy wielu, wielu innych nie trzeba jednak gonić ani szukać, bo w momencie najmniej spodziewanym pojawiają się, by dać chorym dzieciom uśmiech. Nie bez powodu są w końcu specjalistami od obdarowywania radością i nadzieją.

Za maskami Superbohaterów kryją się również bohaterowie, ale trochę inni. To członkowie szczecińskiej Fundacji Liga Superbohaterów, którzy występują w profesjonalnych strojach bohaterów z bajek i komiksów. Są specjalistami od dawania uśmiechu chorym dzieciom i niesienia nadziei. 

Właśnie mija 11 lat od czasu założenia przez Tomasza Gierwiatowskiego Ligii Superbohaterów. Członkowie szczecińskiej Fundacji działają w szpitalach i w hospicjach, a także podczas wizyt domowych.

- Od dziecka przebierałam się za Superbohaterów. W Szczecinie miałem kilka swoich happeningów w takich profesjonalnych strojach i tak się zaczęło. Później kolega dziennikarz zapytał mnie, czy nie chciałbym pójść w takim stroju do szpitala do dzieci, ponieważ dzieci uwielbiają Superboheterów - mówi o początkach powstania Fundacji Liga Superbohaterów Tomasz.

- Miałem znajomego lekarza w szpitalu w Szczecinie i zapytałem go, czy pomyłby mi zorganizować takie odwiedziny. Była ze mną znajoma Ola, która robiła zdjęcia. Potem dołączyli inni - dodaje.

- Później zostałem namówiony przez kolegę prawnika, żeby założyć fundację, co miało pomóc w legalnym organizowaniu środków na wyjazdy do innych szpitali i miast. W marcu 2016 roku wpisałem do KRS Fundacje Ligę Superbohaterów - mówi.

Jak pomagają Superbohaterowie?

Superbohaterowie odwiedzają dzieci chore onkologicznie w szpitalach, a także te terminalnie chore w ich domach. Przynajmniej raz w miesiącu działają na Oddziale Onkologii i Hematologii Dziecięcej w szpitalu w Szczecinie, gdzie mieści się siedziba Fundacji. Raz w miesiącu wyjeżdżają w Polskę, parę razy byli za granicą. Biorą również udział w wydarzeniach charytatywnych.

- Czasami to już jest końcówka walki. Często dzwonią do nas rodzice chorych dzieci i proszą, żeby przyjechać i spędzić czas z ich dzieckiem w stroju ulubionego bohatera - mówi założyciel Fundacji.

- Wielu dzieci, które odwiedzaliśmy w ich domach już nie ma - dodaje.

- Kiedy idziemy do szpitala, robimy to, co w naszej mocy, by wejść do każdej sali, do każdego pokoju, w którym przebywa dziecko, żeby każde dziecko wyniosło coś ze spotkania z nami - mówi.

Dzieci, którym pomagają Superbohaterowie są w różnym wieku. Ich stan jest różny. Przyjmują chemię, są chore, osłabione. Często mają łyse, pocięte głowy. Są zmęczone leczeniem i bólem, również psychicznym. Niektóre nie są w stanie podnieść się z łóżek.

Ich rodzice podkreślają, że każdy dzień i każdy tydzień chorych dzieci wygląda tak samo i wizyta Ligii Superbohaterów, jest jak najpiękniejsza wizyta Św. Mikołaja.

- Tak naprawdę nie wiemy, co nas czeka, jak sytuacja będzie. Więc działamy tak, jak aktorzy i improwizujemy. Cały czas odgrywamy rolę bohatera, w którego się wcielamy i musimy dostosowywać się na bieżąco do warunków, które spotykamy - opowiada dalej Tomek.

- Pamiętam, kiedyś chłopiec leżał przykuty do łóżka, był wyniszczony chemią, nie podnosił się w ogóle. I kiedy przyszedłem do niego w stroju Batmana, a on podnosił się i przybijał mi żółwika - dodaje.

„Jesteś prawdziwym Spider-Manem? To wejdź na ścianę”

Tomasz często wciela się w postać Batmana. Jego strój jest wierną kopią prawdziwego stroju tego Superbohatera. Ma ochraniacze motocyklowe, buty i rękawice. Wydrukowane na drukarce 3D przedramiona, maskę, która jest prawdziwą kopią profesjonalnej, taktyczny pas wojskowy, pomalowany na żółto i pelerynkę, którą uszyła Ola, prezes Fundacji.

(Fot.Faundacja Liga Superbohaterów)

Kostiumy bohaterów są jak profesjonalne stroje filmowe. - Po założeniu stroju od razu jesteśmy tym bohaterami. Pilnujemy, by każdy znał swoją postać i żeby nasz strój był najwierniejszą kopią, podobnie jak rekonstruktorzy historyczni - mówi Tomasz.

- Chodzi o to, żeby nie było widać żadnych szczegółów, które mógłby nas zdradzić. Bardzo tego pilnujemy, bo dzieciaki dużo widzą i nas ocenią, czasami surowo - dodaje.

Dzieci wierzą, że Superbohaterowie są prawdziwi, ale wszystkiemu uważnie się przyglądają i sprawdzają, czy Liga Superbohaterów jest prawdziwa. I oczywiście zadają pytania.

Superbohaterowie podczas misji (Fot. DULNY FOTO/Faundacja Liga Superbohaterów)

- Mówią np. :„Jak jesteś prawdziwym Spider-Manem, to wejdź na ścianę”. I wtedy kolega który jest Sidermanem musi od razu odpowiedzieć, że nie może chodzić po ścianie, bo ostatnim razem, jak chodził, to odpadł razem z tapetą i dyrektor placówki zrobił awanturę i ma teraz zakaz chodzenia po ścianach - opowiada dalej Tomek.

- Albo: „Podnieś mnie jedną ręką”. To już jest łatwiejsza sytuacja  - mówi Tomek i uśmiecha się. - Bo kolega, który jest Supermanem bez problemu podnosi dzieciaki, bo jest wysoki i silny. Ale jak chudy, mniejszy Spider-Man, musi się tłumaczyć, że wczoraj walczył z zielonym goblinem i nie da rady - dodaje.

- Padają też prośby, bym ściągnął maskę. A ja mówię, że nie mogę, bo co jak się okaże, że jestem twoim sąsiadem? Ta maska chroni mnie i swoich bliskich. Noszę ją, żeby złoczyńcy, z którymi walczę nie wiedzieli, kim naprawdę jestem” I wtedy dzieci odpuszczają - mówi.

Na oddziale w szpitalu

W szpitalach Superbohaterowie są mile widziani. - Dostajemy informacje zwrotne, że jesteśmy bardzo potrzebni. Czujemy, że nasz pomoc jest doceniana, a pracujemy tak, że nie przeszkadzamy personelowi medycznemu. W szpitalu zawsze jesteśmy pod opieką opiekuna, nigdy nie panoszymy się sami - mówi Tomasz i podkreśla: - Powiedziano mam kiedyś, że nasze działania, często działają lepiej niż nie jedna terapia.

Dziękują również rodzice chorych dzieci, którzy często piszą do Fundacji. - Kiedyś tata jednego chłopca, któremu pomagaliśmy w szpitalu kilka razy, przyszedł do nas i powiedział, że chce zostać sponsorem. Był wtedy ze swoim synem w dresiku superbohatera. Okazało się, że byliśmy kilka razy u tego chłopa na oddziale i jego tata był nam po prostu bardzo wdzięczny. Bardzo wzruszające - opowiada Tomasz.

Superbohaterowie podczas misji (Fot. DULNY FOTO/Faundacja Liga Superbohaterów)Choć nie ma na ten temat dokładnych badań, to jednak Tomek wierzy, że stan psychiczny wpływa na polepszenie stanu choroby, nawet tej najcięższej.

- Małe dzieci nie są świadome, nie wiedzą, w jakim stanie się znajdują, więc wszystko, co wokół nich jest robione: zabawy i zabawki, jakie dostają, wypływają na to, że większość dzieci wychodzi z tych chorób. Głęboko w to wierzę, że poprawa nastroju może wpłynąć na stan ogólny osoby chorej - dodaje.

I dodaje: - Kiedyś pamiętam, kiedy odwiedziliśmy szpital dziecięcy, byłem jako Spider-Manem i był tam jeden chłopiec, który był po prostu zachwycony spotkaniem ze mną i pamiętam, że zażyczył sobie, żeby na ostatnie naświetlanie na radioterapii (podczas którego dzieci mają na twarzach specjalne maski z siateczki), by technik, pomalował mu taką maskę na Spider-Mana. Później spotykaliśmy go na kontroli w szpitalu i patrzę, a on ma wszystko ze Spider-Manem. Jego mama powiedziała nam, że zainteresował się nim po naszym pierwszym spotkaniu i że nas uwielbia.

 - Wierzę ze całe dobro i radość, jaką staramy się dać tym dzieciom pomaga im później - mówi Tomek.

Badanie - radioterapia (Fot. DULNY FOTO/Faundacja Liga Superbohaterów)

Historia Marty

- Z Martą z Kwidzyna poznaliśmy się we wrześniu 2017 roku, miała wtedy pięć lat. Chorowała na glejaka mózgu. Po postawieniu diagnozy dano jej 7 miesięcy, a momencie, kiedy poznaliśmy się żyła 14. Rodzice cały czas wierzyli, że jest szansa, żeby jej pomoc - opowiada.

I dodaje: - Kiedy w stroju Spider-Mana tańczyłem z Martą za rękę, kuśtykała, a pod moją maską lały się łzy. Bardzo trudno mi było, żeby dziecko tego nie wyczuło. Moja córeczka miała wtedy dwa miesiące, miałem bardzo silne przeniesienia. Poza tym wiedziałem, że być może z Martą widzimy się ostatni raz.

- Miałem cały czas kontakt z rodzicami Marty. Kiedyś jechałem na misje w stroju Spider-Mana i rozmawiałam z nią przez telefon i powiedziałem Marcie, że jestem bardzo śpiący i że jadę do dzieci i nie wiem, co robić i ostatnie słowa, jakie Marta do mnie powiedziała do mnie: „nie zaśnij na misji Spider-Manie”. I to była moja ostatnia rozmowa z Martą - mówi założyciel Fundacji.

- Mam to wirtualnie na lewym przedramieniu wytatuowane, kiedy czuję się źle, kiedy jest mi słabo po wielu godzinach akcji w szpitalu, wtedy spoglądam na tę rękę i choć nie mam na niej żadnego tatuażu, mam tutaj wirtualnie wytatuowane te słowa Marty. Siadam sobie i patrzę na tę rękę - podkreśla Tomasz.

Superbohaterowie podczas wizyty w szpitalu (Fot. DULNY FOTO/Faundacja Liga Superbohaterów)

Jednak pomoc i styczność z takim cierpieniem jest trudna dla osób pomagających.

- Przez wiele lat wydawało mi się i innym, że obcowanie ze śmiercią i takim głębokim cierpienie w ogóle nie ma na nas wpływu. Tak się nam wydawało, ale okazało się, że ma. I to jest tak, jak z pracą policjanta, strażaka, lekarza, czyli ludzi, którzy mają kontakt ze śmiercią - potrzebują oni pomocy specjalisty - tłumaczy Tomasz.

I dodaje: - Kiedyś, kiedy moja córka się urodziła, to miałem ogromny problem z chodzeniem na te misje, bo przelewałem te wszystkie swoje emocje, na siebie, na swoją rodzinę, ale poradziłem sobie z tym. Uporałem się z tym i od końca 2022 roku korzystam teraz z pomocy psychoterapeuty.

Podkreśla, że takie spotkania bardzo dużo mu dają. - Spotkań z terapeutą nie można traktować tak samo, jak rozmów przyjacielem czy z rodziną. Od tego musi być specjalista - mówi.

Z czasem, mimo trudnych początków i zadyszek, by utrzymać balans w pomocy innym i swoim własnym życiu, udało się Tomaszowi i Oli, z którą zawiązywał początki pomocy, zostać zatrudnionym we własnej Fundacji.

- Na początku prowadziłem Fundację z Olą Rydzewska, obecną prezes. Wszystko robiliśmy poza własnymi codziennymi obowiązkami i codzienną pracą. Coraz trudniej było nam pogodzić życie i obowiązki w Fundacji i w styczniu 2021 zdecydowałem się coś zmienić. Pojawił się Patronite, pojawili się sponsorzy. Rzuciłem moją pracę i od listopada 2022 jestem zatrudniony w Fundacji na zlecenie, ale oczywiście praca tu to wiele, wiele godzin. Zatrudniona jest też Ola Rydzewska, prezes Fundacji, bo jest tu ogrom pracy. Bardzo się cieszymy ze mamy darczyńców, sponsorów, bo dzięki temu możemy w 100 proc. skupić się na działaniach Fundacji - mówi Tomasz.

Jak można wesprzeć Fundację Liga Superbohaterów?

- Kątem oka patrzę też na rodziców. Szczęśliwe dziecko, to rodzic też jest szczęśliwy. I mamy tego dowody, że bo rodzice zostają naszymi patronami. Piszą nam wiadomości, dziękują. Zdają sobie sprawę, co robimy i ile to znaczy dla ich dziecka, nie traktują nas jak przebierańców. Wiedzą, że nasza pomoc działa i że działamy systematycznie - dodaje.

Na pytanie o to, jak można najskuteczniej wspomóc Fundację, Tomasz mówi, oprócz finansowego wsparcia pomaga rozgłos przez media społecznościowe. Rodzice małych pacjentów dowiadują się też o Fundacji przez innych rodziców chorych dzieci.

Superbohaterowie podczas misji (Fot. DULNY FOTO/Faundacja Liga Superbohaterów)

- Prosimy rodziców dzieci o możliwość udostępniania naszych postów z Facebooka. W taki Tak zostaliśmy zaproszeni przez Fundacje For Life do Warszawy do Centrum Zdrowia Dziecka. W ten sposób się ludzie do nas dowiadują - mówi.

Szczecińską Fundację Liga Superbohaterów można wesprzeć finansowo przez pomoc jednorazową lub stałą przez stronę albo przez Patronite. Szczegóły i kontakt do Fundacji Liga Superbohaterów można znaleźć na stronie Fundacji i m.in. na Facebooku.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni ludziom za darowizny, bo dzięki nim możemy funkcjonować - mówi Tomasz. Na pytanie skąd Superbohaterowie czerpią siłę do swojej misji, Tomoasz odpowiada, że choć może wydawać się to komuś dziwne, to pomoc innym daje mu dużo energii i go uspokaja.

Wakacyjny kalendarz Fundacji jest zapełniony po brzegi. 25 sierpnia Superbohaterowie odwiedzą dzieci w warszawskim Instytucie Matki i Dziecka, a 26 sierpnia zagoszczą w Klinice Budzik Ewy Błaszczyk z Fundacji Akogo.

Elsa w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie (Fot. Kind Watcher/Fundacja Liga Superbohaterów/Facebook)

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Żwawym krokiem przemierzają korytarze szpitali, niosąc uśmiech i nadzieję. Kim są Superbohaterowie?
Komentarze (1)
PK
Paweł Kopeć
17 sierpnia 2023, 11:54
Odjazd... w sumie oki!