To była niedzielna Msza „dla dzieci". Siedzieliśmy na niej całą naszą sześcioosobową rodziną, a nasz najmłodszy synek po cichu bawił się na ławce małym resorakiem. Jakie to jest budujące, że można być jako rodzina na Eucharystii i że dziecko ma szansę naturalnie wrastać we wspólnotę Kościoła - myślałam sobie. I wtedy starsza pani z sąsiedniej ławki odwróciła się do synka z gniewnym wyrazem twarzy i teatralnym szeptem syknęła: “To nie przedszkole!”
To była niedzielna Msza „dla dzieci". Siedzieliśmy na niej całą naszą sześcioosobową rodziną, a nasz najmłodszy synek po cichu bawił się na ławce małym resorakiem. Jakie to jest budujące, że można być jako rodzina na Eucharystii i że dziecko ma szansę naturalnie wrastać we wspólnotę Kościoła - myślałam sobie. I wtedy starsza pani z sąsiedniej ławki odwróciła się do synka z gniewnym wyrazem twarzy i teatralnym szeptem syknęła: “To nie przedszkole!”
facebook.com/ sz
Ta historia wydarzyła się w jednym z polskich kościołów. Wzruszające zachowanie malca komentowali użytkownicy facebooka.
Ta historia wydarzyła się w jednym z polskich kościołów. Wzruszające zachowanie malca komentowali użytkownicy facebooka.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}