Pytanie o to zrodziło się raczej z nadziei, że my, duchowni, rzeczywiście z powodu własnej naiwności dajemy się wyprowadzić w pole nieuczciwym doradcom, niż przekonania, że naprawdę jesteśmy naiwni. Jest też próbą - może bezsensownej - obrony samych siebie przed dramatyczną prawdą, że wcale nie jesteśmy naiwni, ale dramatycznie głupi.
Pytanie o to zrodziło się raczej z nadziei, że my, duchowni, rzeczywiście z powodu własnej naiwności dajemy się wyprowadzić w pole nieuczciwym doradcom, niż przekonania, że naprawdę jesteśmy naiwni. Jest też próbą - może bezsensownej - obrony samych siebie przed dramatyczną prawdą, że wcale nie jesteśmy naiwni, ale dramatycznie głupi.
Karol Kleczka / Kasper Kaproń OFM
"Nie ma też co czekać na Kościół pełny Franciszków i Krajewskich. Trzeba się cieszyć, że jest ich chociaż tylu, ilu jest, bo to znaczy, że Chrystus ma swoich świadków" - mówi tłumacz "Kościoła wykluczonych".
"Nie ma też co czekać na Kościół pełny Franciszków i Krajewskich. Trzeba się cieszyć, że jest ich chociaż tylu, ilu jest, bo to znaczy, że Chrystus ma swoich świadków" - mówi tłumacz "Kościoła wykluczonych".