Grzegorz Juziak/Rozbite Lustra/łs
Andrzej "Kogut" przeżył piekło na ziemi. Od buntu w Jarocinie, przez 11 lat twardego uzależnienia od używek, aż po życie w piwnicy, gdzie jego ciało dosłownie gniło.
W tym poruszającym świadectwie usłyszysz historię człowieka, któremu medycyna nie dawała szans, a społeczeństwo postawiło na nim krzyżyk. To opowieść o upadku na samo dno – o brudzie, chorobach, okultyzmie i desperacji. Ale to przede wszystkim historia o niemożliwym powrocie.
W 1993 roku, podczas przypadkowego wyjazdu na rekolekcje, stało się coś, czego nie potrafią wyjaśnić lekarze ani psycholodzy. W jedną chwilę, podczas modlitwy, zniknął głód narkotykowy, który trzymał go w kleszczach przez lata.
Andrzej "Kogut" przeżył piekło na ziemi. Od buntu w Jarocinie, przez 11 lat twardego uzależnienia od używek, aż po życie w piwnicy, gdzie jego ciało dosłownie gniło.
W tym poruszającym świadectwie usłyszysz historię człowieka, któremu medycyna nie dawała szans, a społeczeństwo postawiło na nim krzyżyk. To opowieść o upadku na samo dno – o brudzie, chorobach, okultyzmie i desperacji. Ale to przede wszystkim historia o niemożliwym powrocie.
W 1993 roku, podczas przypadkowego wyjazdu na rekolekcje, stało się coś, czego nie potrafią wyjaśnić lekarze ani psycholodzy. W jedną chwilę, podczas modlitwy, zniknął głód narkotykowy, który trzymał go w kleszczach przez lata.
Grzegorz Juziak/Rozbite Lustra
Kiedy budzisz się w mroźnej, nieogrzewanej piwnicy i widzisz szczura obgryzającego strupy na twoich nogach, wiesz, że dotknąłeś dna, pod którym nie ma już nic. Andrzej, znany jako „Kogut”, ważył wtedy 50 kilogramów, miał ciało przeżarte infekcjami i dziewięć zapaści za sobą. Jego historia to brutalna kronika upadku, która niespodziewanie kończy się cudem, jakiego współczesna medycyna nie potrafi wyjaśnić. To świadectwo tego, że nawet z najgłębszego mroku jest wyjście, jeśli tylko starczy sił na jedno, szczere wołanie o pomoc.
Kiedy budzisz się w mroźnej, nieogrzewanej piwnicy i widzisz szczura obgryzającego strupy na twoich nogach, wiesz, że dotknąłeś dna, pod którym nie ma już nic. Andrzej, znany jako „Kogut”, ważył wtedy 50 kilogramów, miał ciało przeżarte infekcjami i dziewięć zapaści za sobą. Jego historia to brutalna kronika upadku, która niespodziewanie kończy się cudem, jakiego współczesna medycyna nie potrafi wyjaśnić. To świadectwo tego, że nawet z najgłębszego mroku jest wyjście, jeśli tylko starczy sił na jedno, szczere wołanie o pomoc.
Jako nastolatek przeżyłem dziwny czas w swoim życiu. Pojawił się silny lęk przed śmiercią. Nie potrafiłem tego nikomu wytłumaczyć, po prostu bałem się, że umrę. Wtedy poszedłem do wróżki. Dziś wiem, że to był błąd, ale wtedy szukałem spokoju. Wróżka powiedziała mi, że boję się śmierci i że umrę jako stary, zgarbiony dziadek z laską w ręku. To mnie uspokoiło. Pomyślałem, że skoro dożyję starości, to nie mam się czego bać. Powiedziała też, że będę miał kilka żon. Wtedy nie traktowałem tego aż tak poważnie, ale to zdanie gdzieś we mnie zostało.
Jako nastolatek przeżyłem dziwny czas w swoim życiu. Pojawił się silny lęk przed śmiercią. Nie potrafiłem tego nikomu wytłumaczyć, po prostu bałem się, że umrę. Wtedy poszedłem do wróżki. Dziś wiem, że to był błąd, ale wtedy szukałem spokoju. Wróżka powiedziała mi, że boję się śmierci i że umrę jako stary, zgarbiony dziadek z laską w ręku. To mnie uspokoiło. Pomyślałem, że skoro dożyję starości, to nie mam się czego bać. Powiedziała też, że będę miał kilka żon. Wtedy nie traktowałem tego aż tak poważnie, ale to zdanie gdzieś we mnie zostało.
Miała 33 lata i właśnie kończył się kolejny związek. Była zmęczona rozczarowaniami i poczuciem, że marzenie o rodzinie może się już nie spełnić. Wtedy napisała szczery list do św. Józefa i schowała go za obrazkiem. Kilka miesięcy później poznała mężczyznę, który został jej mężem. Trzy lata od napisania listu na świat przyszła ich córka.
Miała 33 lata i właśnie kończył się kolejny związek. Była zmęczona rozczarowaniami i poczuciem, że marzenie o rodzinie może się już nie spełnić. Wtedy napisała szczery list do św. Józefa i schowała go za obrazkiem. Kilka miesięcy później poznała mężczyznę, który został jej mężem. Trzy lata od napisania listu na świat przyszła ich córka.
TikTok / @droga.marzen / jh
Przez długi czas wydawało jej się, że duchowość można odnaleźć w energiach, manifestacji, kryształach i różnych praktykach obiecujących wewnętrzny spokój. Wszystko zmieniło się pewnej nocy, gdy przeżyła doświadczenie, które do dziś uważa za moment przełomowy. Właśnie wtedy zaczęła swoją drogę do Boga.
Przez długi czas wydawało jej się, że duchowość można odnaleźć w energiach, manifestacji, kryształach i różnych praktykach obiecujących wewnętrzny spokój. Wszystko zmieniło się pewnej nocy, gdy przeżyła doświadczenie, które do dziś uważa za moment przełomowy. Właśnie wtedy zaczęła swoją drogę do Boga.
DEON.pl / pk
W niedzielę dobiegła końca dziewięciodniowa transmisja live z warszawskiej kawalerki, dzięki której influencer Łatwogang i raper Bedoes zebrali na walkę z rakiem rekordowe 251 mln złotych. Raper, który zakończył stream o 21:37, wyjaśnił powód swojej decyzji.
W niedzielę dobiegła końca dziewięciodniowa transmisja live z warszawskiej kawalerki, dzięki której influencer Łatwogang i raper Bedoes zebrali na walkę z rakiem rekordowe 251 mln złotych. Raper, który zakończył stream o 21:37, wyjaśnił powód swojej decyzji.
Magdalena
Spisałam naszą historię starań o dzieci, żeby dać świadectwo wiary, aby pokazać, że wyniki badań czy słowa lekarzy to nie wyrok, że trzeba zawierzyć Panu Bogu, powiedzieć Mu "tak", a On już wszystkim pokieruje zgodnie z Jego wolą.
Spisałam naszą historię starań o dzieci, żeby dać świadectwo wiary, aby pokazać, że wyniki badań czy słowa lekarzy to nie wyrok, że trzeba zawierzyć Panu Bogu, powiedzieć Mu "tak", a On już wszystkim pokieruje zgodnie z Jego wolą.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}