25 lipca przykościelne parkingi w Polsce przeżywają oblężenie, którego mogłaby im pozazdrościć niejedna niedzielna suma. Sznury aut ustawiają się jak w konkursie piękności, a ich właściciele z namaszczeniem czekają na ten moment: machnięcie kropidłem i kilka kropel wody na masce. To jedno z najpopularniejszych błogosławieństw w naszym kraju – w rankingu popularności bije je chyba tylko wielkanocna „święconka” i może kreda na Trzech Króli. Do tego rytuału przywiązani jesteśmy tak bardzo, że niegdyś nawet politycy SLD, partii z definicji mało kościelnej, święcili swoje kampanijne czerwone autobusy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden drobny, krwawy szczegół: jesteśmy w ścisłej europejskiej czołówce pod względem liczby wypadków i ofiar śmiertelnych.
25 lipca przykościelne parkingi w Polsce przeżywają oblężenie, którego mogłaby im pozazdrościć niejedna niedzielna suma. Sznury aut ustawiają się jak w konkursie piękności, a ich właściciele z namaszczeniem czekają na ten moment: machnięcie kropidłem i kilka kropel wody na masce. To jedno z najpopularniejszych błogosławieństw w naszym kraju – w rankingu popularności bije je chyba tylko wielkanocna „święconka” i może kreda na Trzech Króli. Do tego rytuału przywiązani jesteśmy tak bardzo, że niegdyś nawet politycy SLD, partii z definicji mało kościelnej, święcili swoje kampanijne czerwone autobusy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden drobny, krwawy szczegół: jesteśmy w ścisłej europejskiej czołówce pod względem liczby wypadków i ofiar śmiertelnych.